Reklama

Sesja na KUL

Artyści lubelscy i ich galerie w XX w.

Marta Żyńska
Edycja lubelska 7/2004

Sztuką interesują się ludzie o pewnej duchowej wrażliwości. To oni nadają danej społeczności rys elitarności. Żywe zainteresowanie, jakie wzbudziła sesja zorganizowana przez Lubelski Oddział Stowarzyszenia Historyków Sztuki oraz Katedrę Historii Sztuki Nowoczesnej Instytutu Historii Sztuki KUL, skłania do uzasadnionej nadziei, że lublinian o pogłębionej duchowości i wrażliwości będzie przybywać. - Faktem jest - zauważył Zbigniew Nestorowicz, jeden z uczestników sesji - że spotkanie, głównie zresztą młodych naukowców - historyków sztuki prezentowało naprawdę wysoki poziom. Wyrażał się zarówno nie tylko autentycznie pogłębioną wiedzą na temat lubelskiego życia artystycznego w dwudziestym stuleciu, ale, co szczególnie cenne, w czasach upadku kultury słowa, także w wysoce opanowanej umiejętności naukowo-literackiego opracowywania faktów historycznych, dzięki czemu prelegentów słuchało się z zainteresowaniem i zrozumieniem.
Podczas dyskusji padły także inne optymistyczne zdania, wyrażające przekonanie o zainicjowaniu podczas listopadowego spotkania nowego rozdziału w życiu środowiska lubelskich historyków sztuki: prawdziwie profesjonalnego zajmowania się najnowszą sztuką polską. Dziękując za w ten sposób wyrażone uznanie dla wartości merytorycznych sesji, przewodniczący prof. Lechosław Lameński, kierownik Katedry Sztuki, przypomniał, że od lat w Kazimierzu Dolnym pod kierunkiem dr Elżbiety Wolickiej organizowane są sesje naukowe poświęcone czasom najnowszym, których wysoki poziom nie budzi najmniejszych zastrzeżeń, a gwarantem ich jest sama osoba Pani Doktor, wybitnego specjalisty od sztuki najnowszej o zacięciu filozoficznym.
O środowisku artystycznym Lublina wiadomo, że zaczęło się kształtować w początkach XX w. Wtedy na arenie pojawił się Juliusz Kurzątkowski, artysta, którego prace malarskie, ale przede wszystkim rysunek i grafika robiły duże wrażenie na współczesnych. Jego prace do dziś poruszają publiczność, a wykonany przez niego wizerunek Don Kichota został zaadaptowany przez Teatr NN jako logo tej instytucji. Juliusz zapoczątkował sagę artystów, bowiem jego synowie w jakimś stopniu kontynuowali miłość swego ojca do sztuki. Jak zauważył Lechosław Lameński, saga ta jest może jeszcze bardziej godna uwagi niż znana i ceniona rodzina artystyczna Michalaków, której „założyciel” Antoni Michalak był niewątpliwie dobrym artystą, a jego dorobek, w którym ważny motyw odgrywały wątki religijne, cenią historycy sztuki, dając temu wyraz w reprodukowaniu jego prac w albumach poświęconych sztuce dwudziestolecia międzywojennego. Tę twórczość omawiała Agnieszka Antoń w prelekcji Dorobek artystyczny Juliusza Kurzątkowskiego na tle współczesnych twórców lubelskich.
W albumach poświęconych przedwojennej grupie artystycznej występującej pod nazwą Bractwo św. Łukasza znajdziemy nazwisko innego lublinianina, Jana Wydry. Był to wcześnie zmarły (35 lat) utalentowany malarz, który dopiero wchodził na drogę indywidualnego rozwoju. Chory od dzieciństwa na gruźlicę, pochodzący z bardzo ubogiej rodziny zmarł, gdy w jego twórczości pojawiły się pierwsze prace prawdziwie niezależne od znakomitego mistrza malarskiego, inicjatora i założyciela Bractwa, Witolda Pruszkowskiego. O nim, jako o zapomnianym malarzu lubelskim, mówiła Aleksandra Duszyńska.
Mankamentem dzisiejszego życia kulturalnego Lublina jest ewidentny brak ostrego, krytycznego pióra z prawdziwego zdarzenia, którym posługująca się osoba w sposób rzeczowy omawiałaby zjawiska artystyczne, oceniała poziom wystaw ze względu na ich rzeczywistą wartość, wprowadzałaby czytelnika w świat współczesnej sztuki, pomagając zinterpretować to, co ona wyraża, natomiast unikałaby często stosowanego przez współczesnych „krytyków” ośmieszania w sztuce najnowszej tego, czego sami nie są w stanie zrozumieć. Ostatnim takim lubelskim „piórem” był Ireneusz Kamiński, osobowość, która na dobrą sprawę zamilkła już wiele lat temu. Na tym tle cenne więc było przypomnienie przez Hannę Protasiewicz sylwetki krytyka lubelskiego z przełomu wieków Rajmunda Kietlicza-Rajskiego.
Zamykające sesję wykłady dotyczyły działalności tych lubelskich galerii, które w sposób świadomy od wielu lat próbowały i próbują kształtować poglądy lublinian. Mimo, że krąg ich odbiorców jest stosunkowo wąski, to jednak ich systematyczna praca wpłynęła na wyrobienie gustu u elitarnej grupy odbiorców. Lublin w latach 60. i 70. szczególnie żywo interesował się współczesnością, a to oznaczało kontakt z trudną w odbiorze dla nieprzygotowanej publiczności, kształtującą się wówczas sztuką konceptualną, z happeningami, performance, ze sztuką polegającą m.in. na przemyślanym artystycznie aranżowaniu przestrzeni. Andrzej Mroczko, w tej dziedzinie szczególnie zasłużony, opowiadał o niezwykle ważnej w panoramie artystycznej Lublina Galerii Labirynt. Natomiast o roli Galerii Białej mówił Marcin Lachowski. Już teraz lubelscy historycy sztuki zastanawiają się nad kształtem przyszłej sesji poświęconej naszemu miastu, być może dotyczyć ona będzie właśnie licznych galerii sztuki i ich rzeczywistej, czasem także wyłącznie merkantylnej roli w pejzażu miasta.

Czy naród żydowski współpracował z nazistami?

2019-02-15 18:37

Artur Stelmasiak

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje niezwykłą historię, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. W tym miejscu kolaborujący z Gestapo Żydzi sprzedawali za grube pieniądze swoich rodaków.

Archiwum

Tak się składa, że warszawska redakcja tygodnika "Niedziela", w której pracuje, mieści się w dawnym budynku Hotelu Polskiego. Podczas II wojny światowej wydarzyła sie tu straszna i bolesna historia dla narodu Żydowskiego, bo w aferę Hotelu Polskiego zamieszani byli dwaj żydowscy kolaboranci Gestapo – Leon „Lolek” Skosowski i Adam Żurawin.

Zgodnie z zabiegami dyplomatów ze Szwajcarii i USA, części Żydów z getta warszawskiego zezwolono wydać paszporty, żeby mogli wyemigrować do Ameryki Południowej. Przesłane na przełomie 1942 i 1943 roku dokumenty nie trafiły jednak do ich właścicieli, a do rąk Skosowskiego i Żurawina. Sprzedawali ukrywającym się Żydom paszporty, których cena dochodziła nawet kilkuset tysięcy złotych za sztukę. Chętnych nie brakowało. Żydzi, którym udało się zakupić paszport, zostali internowani w Hotelu Polskim przy ulicy Długiej 29 w Warszawie. Oczywiście wszystko odbywało się pod bacznym okiem Niemców, którzy pewnie także czerpali profity z tego zyskownego procederu. Wiosną 1943 r. urządzili nalot na Hotel Polski i prawie wszystkich rozstrzelano. Później to miejsce traktowano jako pułapkę warszawskiego gestapo, które w ten sposób wywabiało Żydów z kryjówek po aryjskiej stronie, by ich zamordować w obozach zagłady.

Według Żydowskiego Instytutu Historycznego spośród ponad 2500 Żydów, którzy zgłosili się na Długą, przeżyło zaledwie 260 osób. "Lolkiem" i jego zbrodniczą działalnością zajęła się Armia Krajowa. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej przy Nowogrodzkiej o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy polskiego podziemia uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił podchorąży „Janusz”. Strzelał z bliska – AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano tego groźnego agenta Gestapo.

Takich historii, gdy Żydzi współpracowali ze swoimi oprawcami można znaleźć więcej. Parafrazując skandaliczne słowa premiera Izraela Benjamina Netanjahu wypadałoby zapytać: Czy naród żydowski współpracował z nazistami? Odpowiedź jest oczywista. Naród Żydowski był ofiarą, a nie oprawcą, choć tak jak w każdym narodzie zdarzały się czarne charaktery. To nie Polacy, ani nie Żydzi byli oprawcami i zbrodniarzami w czasie II wojny świtowej. Oba narody były ofiarami zbrodniczego niemieckiego nazizmu. Oczywiście Żydzi byli brutalniej traktowani przez Niemców, ale nie jest to w żadnym wypadku wina narodu polskiego.

Przykład Hotelu Polskiego bardzo dobitnie ukazuje sytuację, jak polska Armia Krajowa wkracza do akcji, aby bronić Żydów przed Żydami. "W związku z ustaleniem tego ohydnego zbrodniczego procederu [afera hotelu Polskiego], szef kontrwywiadu AK Okręgu Warszawa, kpt. Bolesław Kozubowski, uzyskał od płk. Chruściela, późniejszego dowódcy Powstania Warszawskiego, zgodę na natychmiastowe zlikwidowanie całej szajki bez oczekiwania na wyrok sądowy, aby ratować jak największą liczbę kandydatów na tak organizowany przez Skosowskiego wyjazd do obozów zagłady" - czytamy we wspomnieniach podporucznika AK Janusza Cywińskiego ps. "Janusz", który wykonał wyrok na Skosowskim.

Kilkadziesiąt metrów od Hotelu Polskiego jest maleńka uliczka im. Bohaterów Getta. Często widzę tam kręcące się wycieczki z Izraela. Dlaczego nie widzę takich wycieczek stojących przed Hotelem Polskim? Przecież to miejsce mogłoby być ważną dla narodu Żydowskiego lekcją historii. Pewne jest także, że taka lekcja bardzo przydałby się premierowi Izraela.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Caritas kielecka tworzy mieszkania chronione dla chorych po kryzysach psychicznych

2019-02-16 18:20

dziar / Kielce (KAI)

Caritas Diecezji Kieleckiej przygotowuje mieszkania chronione dla osób, które przeszły kryzys psychiczny, ale nie wymagają już całodobowej opieki lekarskiej. Lokale znajdować się będą na pierwszym piętrze ośrodka zdrowia w Wiśniówce.

Caritas

Zostały one pomyślane jako alternatywa dla domów pomocy społecznej.

W mieszkaniach będą wkrótce mogły zamieszkać osoby, które przynajmniej dwa razy przebywały w szpitalu ze względu na swoją chorobę, ale nie wymagają już całodobowej opieki lekarskiej.

Realizowany projekt ma charakter pilotażowy. Chodzi o sprawdzenie, na ile forma częściowego wsparcia może pomóc osobom po kryzysach psychicznych w powrocie do normalnego funkcjonowania. Mieszkańców lokali wspierać będą m.in. psycholog, pracownik socjalny oraz koordynator, który nadzorować będzie te mieszkania.

W mieszkaniach Caritas prowadzi prace remontowe. W efekcie mają powstać odrębne lokale, ale realizatorzy projektu oczekują, że lokatorzy będą się nawzajem wspierać i tworzyć małe społeczności. Ograniczone, rozważnie prowadzone wsparcie ze strony różnych specjalistów powinno dać możliwość stabilizacji i również usamodzielnienia tych osób.

Osoby zainteresowane zajęciem mieszkania chronionego na Wiśniówce mogą się zgłaszać do Caritas Diecezji Kieleckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem