Reklama

Beatyfikacja słowackiej "Kózkówny"

2018-09-01 14:09

kg, vaticannews (KAI) / Koszyce


Anna Kolesarova

W słowackich Koszycach na stadionie TJ Lokomotíva nowy prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu w imieniu papieża ogłosił błogosławioną pochodzącą z tych stron Annę Kolesárovą. Ta młoda dziewczyna zginęła w listopadzie 1944 r. z rąk żołnierza sowieckiego, broniąc swej czystości a jej życie i okoliczności śmierci męczeńskiej bardzo przypominają życiorys naszej błogosławionej Karoliny Kózkówny. Jest to pierwsza świecka błogosławiona Słowaczka.

W homilii kard. Angelo Becciu zwrócił uwagę na głęboką wiarę i duchową dojrzałość tej młodej dziewczyny. Gdy stanęła przed wyborem: obrona kobiecej godności, albo śmierć wybrała to drugie. Swoim męczeństwem pokazała, że zło można zwyciężyć dobrem, które nosi się w sercu, jak największy skarb. „Jej świadectwo, jak i wielu innych, pokazuje współczesnej Europie, że była ona budowana także przez ludzi, którzy wierzyli i nadal wierzą w nieprzemijające wartości” – podkreślił watykański hierarcha.

W tym kontekście przypomniał też o dramatycznej sytuacji wielu dzieci i kobiet, które na oczach świata są wykorzystywane, a gwałt stał się bronią używaną na wojnie i często zostaje bezkarny i nieuznawany za zbrodnię przeciw ludzkości. Zaznaczył, że od podobnych tragedii nie jest wolna cywilizowana Europa, gdzie ciało kobiet niejednokrotnie staje się przedmiotem handlu.

Wskazując na przykład bł. Anny kard. Becciu zachęcił wszystkich do dbałości o czystość serc i relacji międzyludzkich, tak, jak jesteśmy przekonani o konieczności dbania o czystość wody, czy powietrza.

Reklama

Młodych, dla których nowa słowacka błogosławiona jest szczególnym wzorem wezwał do radosnego, codziennego życia Ewangelią. Prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zaznaczył, że „bł. Anna uczy nas, że warto poświęcić wszystko dla Jezusa, bez wchodzenia w kompromisy z własnym sumieniem”.

Anna Kolesárová urodziła się 14 lipca 1928 r. we wsi Vysoká nad Użem we wschodniej Słowacji jako drugie dziecko (miała starszego brata) w miejscowej pobożnej rodzinie chrześcijańskiej. W latach 1934-42 uczęszczała w swych stronach rodzinnych do szkoły podstawowej, którą ukończyła z wyróżnieniem, a gdy miała 10 lat, przyjęła I komunię św. i sakrament bierzmowania. Brała czynny udział w życiu wspólnoty parafialnej, regularnie chodziła na Msze św. i przystępowała do sakramentów. Była żywym i pogodnym dzieckiem, chętnie bawiła się ze swymi rówieśniczkami.

Wkrótce jednak spotkał ją bolesny cios – 15 kwietnia 1942 r. w wieku 51 lat zmarła jej matka i na niespełna 14-letnią dziewczynkę spadł ciężar troski o dom: gotowanie posiłków, sprzątanie, pranie i inne czynności. Sytuacja ta w połączeniu z głęboką wiarą sprzyjały jej szybkiemu dojrzewaniu i wykształceniu się u niej silnej osobowości. Pozostała przy tym prostą, skromną i pobożną dziewczyną, która często chodziła do kościoła, spowiadała się i korzystała z sakramentów, dużo się modliła, zwłaszcza na różańcu. To w miarę spokojne, a nawet pogodne życie rodziny Kolesárów gwałtownie przerwały pod koniec 1944 r. działania wojenne, szczególnie zbliżający się front i natarcie Armii Czerwonej, wypierającej Niemców z zajętych przez nich ziem. 22 listopada tegoż roku wojska sowieckie wkroczyły do wioski, a miejscowa ludność, znając już zachowanie „wyzwolicieli” na terenach oswobodzonych od hitlerowców, próbowała się przed nimi ukryć. Anna, świadoma tego, co może jej zagrażać, zwłaszcza że była bardzo młoda i ładna, już wcześniej zaczęła nosić starą czarną sukienkę swej zmarłej matki, myśląc, że w ten sposób będzie wyglądała starzej i poważniej i być może ocali czystość a może i życie.

A gdy czerwonoarmiści byli już blisko, cała rodzina ukryła się w piwnicy. Szybko jednak zostali odkryci, a wówczas ojciec powiedział swej córce, aby dała jeść żołnierzowi sowieckiemu, bo pewnie jest głodny, ten jednak odrzucił taką propozycję i zaczął molestować dziewczynę, grożąc, że ją zabije, jeśli nie spełni jego żądania. Ale Anna nie ulękła się gróźb, choć zdawała sobie sprawę, co jej za to grozi. Żołnierz nie dawał za wygraną, chwycił ją i próbował zgwałcić, lecz dziewczyna zdołała mu się wyrwać i próbowała uciec do piwnicy, a wówczas napastnik dwukrotnie do niej strzelił, zabijając ją na miejscu na oczach zrozpaczonego ojca. Przed śmiercią Anna zdążyła jeszcze powierzyć swą duszę Jezusowi, Maryi i Józefowi.

Pochowano ją potajemnie nazajutrz wieczorem na miejscowym cmentarzu bez posługi kapłańskiej. Dopiero w tydzień później, 29 listopada miejscowy proboszcz ks. Anton Lukáč odprawił pogrzeb zmarłej, a w dzienniku parafialnym zapisał po łacinie „Hostia sanctae castitatis” (Ofiara świętej czystości). Dokładniejszy opis śmierci swej młodej parafianki zrobił w kronice parafialnej kościoła w Pavlovciach nad Użem. Zapisał tam m.in. w chwili, gdy Anna odważnie i bez wahania broniła swej czystości, karmił ją Eucharystią sam Chrystus, gdyż na krótko przed całym wydarzeniem wyspowiadała się ona i przyjęła komunię św. Notatkę tę podpisało pięcioro świadków.

Męczeńska śmierć zaledwie 16-letniej dziewczyny wywarła duże wrażenie na sąsiadach i szybko zrodziło się wśród nich przekonanie o jej świętości. Ale powojenna rzeczywistość komunistycznej Czechosłowacji, zwłaszcza w latach pięćdziesiątych, w czasach szalejącego stalinizmu i bezwzględnej walki z religią uniemożliwiały podjęcie jakichkolwiek działań na rzecz rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Niemniej jednak istnieją wiarygodne przekazy, że już w 1957 r. pochodzący z Vysokej jezuita Michal Potocký zaczął gromadzić zeznania i świadectwa o życiu i śmierci przyszłej błogosławionej. Obecnie na jej grobie w jej rodzinnej miejscowości widnieje napis „Lepsza śmierć niż grzech”.

Życie i okoliczności śmierci Anny Kolesárovej bardzo przypominają losy polskiej błogosławionej Karoliny Kózkówny (1898-1914). Ona również zginęła z ręki żołnierza rosyjskiego w czasie wojny, broniąc swej czystości, mając nieco ponad 16 lat. Na ołtarze wyniósł ją w Tarnowie Jan Paweł II w czasie swej podróży do Polski 10 czerwca 1987 roku.

Tagi:
beatyfikacja

Hiszpania: jutro beatyfikacja kolejnego męczennika wojny domowej – Mariana Mullerata

2019-03-22 19:09

kg (KAI) / Tarragona

W sobotę 23 marca w katedrze w Tarragonie prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Becciu ogłosi błogosławionym świeckiego Katalończyka, lekarza i polityka Mariana Mullerata i Soldevilę. Będzie to druga w tym roku beatyfikacja, tym razem pojedynczej osoby, nawiązująca do prześladowań religijnych w Hiszpanii w latach 1934-39. 9 bm. w Oviedo odbył się podobny obrzęd, podczas którego do chwały ołtarzy wyniesiono 9 miejscowych kleryków zamordowanych w latach 1934-37.

wikipedia.org

Poniżej podajemy krótki życiorys nowego błogosławionego.

Marian (Marià) Mullerat i Soldevila urodził się 24 marca 1897 w miasteczku Santa Coloma de Queralt koło Tarragony (w północno-wschodniej Hiszpanii) w wielodzietnej rodzinie zamożnego właściciela ziemskiego. Gdy miał 3 lata, stracił matkę, ale nie przeszkodziło mu to w ukończeniu z bardzo dobrymi wynikami szkoły katolickiej w sąsiednim Reus. W 1914 został członkiem Straży Honorowej Świętego Serca Jezusowego i pozostał jej wierny do końca życia. Codziennie uczestniczył we Mszy św., często przystępował do sakramentów. W wieku 18 lat związał się z kółkiem młodzieżowym w swym miasteczku rodzinnym o charakterze konserwatywnym. Wtedy też zaczął zamieszczać swe pierwsze artykuły polityczne w miejscowej prasie.

W 1914 rozpoczął studia medyczne na uniwersytecie w Barcelonie. Dał się wówczas poznać nie tylko jako świetny student, ale także jako gorliwy obrońca wiary katolickiej, np. broniąc publicznie dziewictwa Maryi w dyskusji z profesorem, który to podważał. W 1918 rozpoczął praktykę lekarską, a dyplom ukończenia medycyny i chirurgii z odznaczeniem uzyskał w październiku 1921. Wcześniej założył wraz z kolegą pismo poświęcone anatomii patologicznej.

14 stycznia 1922 w mieście Arbeca na północy Hiszpanii ożenił się z Marią Dolores Sans Bové, którą poznał 4 lata wcześniej w czasie wakacji w stronach rodzinnych. Z tego małżeństwa urodziło się pięć dziewczynek, z których pierwsza wkrótce zmarła. W domu, w którym – poza nim – były same kobiety (dwie babki, prababka i służąca), panowała bardzo religijna atmosfera: wieczorami codziennie odmawiano różaniec, były krótkie chwile refleksji i milczenia. Jednocześnie był to dom otwarty na potrzebujących, których nie brakowało.

Marian był lekarzem rodzinnym, znanym i cenionym, posługującym zarówno w Arbece, jak i w jej okolicach. Pacjentów przyjmował codziennie w swym gabinecie i – częściej – w ich domach. Tym, którzy dziękowali mu za wyleczenie z ciężkich dolegliwości, odpowiadał niezmiennie: „To nie mnie dziękujcie, ale Bogu, bo to On leczy”. Swym pacjentom i biedakom pomagał też materialnie, pozostawiając im dyskretnie pieniądze na niezbędne potrzeby.

Przez całe swe dorosłe życie należał do Stowarzyszenia Rekolekcji Parafialnych, które propagowało wśród wiernych praktykę ćwiczeń duchowych według św. Ignacego Loyoli. W latach 1923-26 redagował założone przez siebie pismo „L’Escut”, w którym w języku katalońskim szerzył katolicką naukę społeczną. Ukazywały się w nim artykuły z dziedziny rolnictwa, religii, dziejów tych stron. Marian był entuzjastą postępu cywilizacyjnego wśród swych mieszkańców i okazywał to w tekstach, w których łączył tematykę społeczną z wiarą.

To jego wielostronne zaangażowanie sprawiło, że 29 marca 1924 został wybrany na burmistrza Arbeki i sprawował ten urząd 6 lat. Angażował się bardzo na rzecz miejscowej społeczności, poprawy warunków jej życia zarówno pod względem materialnym, jak i moralnym. Nie zapominał przy tym o szerzeniu i wspieraniu wiary i kultury chrześcijańskiej, które już wówczas były bardzo zagrożone.

Od 1930 stopniowo wycofywał się z działalności politycznej, widząc, jak po ustanowieniu wtedy drugiej republiki zaostrza się sytuacja wewnętrzna w kraju, a Kościół jest coraz bardziej atakowany i prześladowany. Miał też świadomość narastającego zagrożenia osobistego i za radą przyjaciół zamierzał schronić się wraz z rodziną w Saragossie, ale gdy przybył do pobliskiej Lleídy, postanowił wrócić, nie chciał bowiem pozostawiać swych chorych bez opieki. Pomagał też, na ile mógł, miejscowym siostrom zakonnym, a nawet niektórym milicjantom z oddziałów republikańskich.

W końcu jednak o świcie 13 sierpnia 1936 został schwytany na drodze z Arbeki do Lleídy, załadowano go wraz z 5 innymi osobami na ciężarówkę i po kilku godzinach ich rozstrzelano. Przed śmiercią Mullerat przebaczył swym prześladowcom, zapisał też na kartce imiona swych pacjentów i poprosił innego lekarza, aby o nich pamiętał. Zwłoki straconych oprawcy oblali benzyną i podpalili.

Tożsamość Mariana Mullerata rozpoznano później na podstawie kilku narzędzi lekarskich i kluczy do domu, które przy nim znaleziono.

Proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym w Tarragonie toczył się w latach 2003-07 a dekret uznający męczeństwo lekarza i polityka z Arbeki podpisał Franciszek 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: zamordowano 120 chrześcijan – media milczą

2019-03-19 13:33

ts (KAI) / Wiedeń

Od lutego w Nigerii zamordowano ponad 120 chrześcijan, ostatnio 52 w miniony poniedziałek. Informując o tym katolicki portal internetowy kath.net dziwi się, że ta wiadomość nie znalazła się w serwisach żadnej agencji informacyjnej, nie było żadnej wiadomości telewizyjnej. Milczą o tym także przedstawiciele Kościoła, nie tylko katolickiego.

Wiesław Ochotny
„Jezus, chcąc zdobyć człowieka, oddał wszystko, co miał: pozbawił się bóstwa i poświęcił się aż do śmierci krzyżowej”

Agencja cytuje doniesienia „Christian Post”, według której bilans ostatniego ataku na chrześcijan, to nie tylko 52 zamordowanych, ale także kilkadziesiąt osób ciężko rannych i zniszczone 143 domy w wioskach Inkirimi, Dogonnoma i Ungwan Gora. Dzień wcześniej we wsi Ungwan Barde w regionie Kajuru zamordowano 17 chrześcijan. Pod koniec lutego podczas ataku w Maro zamordowano 38 chrześcijan i spalono kościół.

Nigeria jest obecnie na 12 miejscu wśród krajów świata, najbardziej prześladujących chrześcijan. Według chrześcijańskiej organizacji wspierającej i monitorującej prześladowanych chrześcijan „Open Doors” w 2018 roku muzułmańscy bojownicy zamordowali w tym kraju tysiące wyznawców Chrystusa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spotkanie Metropolity z Fundacją Szlaki Papieskie JPII

2019-03-23 20:43

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

- Jesteście strażnikami Papieskich Szlaków. Jesteście strażnikami jakiegoś szczególnego fragmentu polskiej ziemi, po której stąpał święty człowiek, nasz rodak. (…) Jesteście zatem strażnikami także papieskiego ducha, po to żeby tego ducha nie tylko strzec i przekazywać go innym, ale przede wszystkim nim żyć, żeby się nie lękać, żeby się nie bać - mówił abp Marek Jędraszewski podczas spotkania z członkami i sympatykami Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II na Franciszkańskiej 3.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Ks. Stefan Misiniec przywitał zebranych na dorocznym spotkaniu Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II w kaplicy arcybiskupów krakowskich. Przytoczył słowa kard. Karola Wojtyły, które w 1976 roku wygłosił podczas Kongresu Eucharystycznego w Filadelfii, że oto jesteśmy świadkami konfrontacji pomiędzy Ewangelią a jej zaprzeczeniem na niespotykaną dotąd skalę.Kapłan dziękował metropolicie krakowskiemu za poprowadzenie wspólnej modlitwy i błogosławieństwo.

W wygłoszonej homilii abp Marek Jędraszewski, odnosząc się do przytoczonych wcześniej słów kard. Wojtyły z Filadelfii, tłumaczył, że przyszły papież odwoływał się wtedy do konfrontacji ateistycznego systemu bolszewickiego z Kościołem.

– Dzisiaj po latach jesteśmy w innym czasie i trwa inna konfrontacja. Taka jest prawda i nie możemy tego negować. Ale już nie w imię nowej ideologii tworzącej absolutną prawdę tylko w przekonaniu, że nie ma absolutnej prawdy, więc dobre jest wszystko, co człowiek uzna dla siebie za dobre, wszystko jest dozwolone, słynne hasło „róbta co chceta”. To sprawia, że Kościół znowu staje się obiektem różnego rodzaju ataków, bo mówi o Bogu, o Jego prawie. Mówi o przykazaniach, mówi o grzeszności, o konieczności nawrócenia, ale także o konieczności wiary w Boga, który jest nieskończony w swoim miłosierdziu.

W dalszych słowach arcybiskup podkreślił, że zawsze kiedy Jan Paweł II opisywał ważne dla polskiego Kościoła sprawy, osadzał je w polskim krajobrazie, jakby chciał pokazać, że istnieje jakaś szczególna ciągłość historii narodu osadzonego w konkretnym kręgu kulturowym i geograficznym. Metropolita przywołał fragmenty trzech utworów poetyckich, w których polski krajobraz stanowi niezwykle ważną część papieskiego przesłania.

Pierwszy fragment pochodzi z utworu „Myśląc ojczyzna”:

„Ojczyzna – kiedy myślę –

słyszę jeszcze dźwięk kosy,

gdy uderza o ścianę pszenicy,

łącząc się w jeden profil

z jasnością nieboskłonu.

Lecz oto nadciągają kosiarki,

zapuszczając do wnętrza

tej ściany i dźwięków monotonię

i ruchów gwałtowne pętle, i tną… „

Drugi fragment to część poematu „Stanisław”, w którym Wojtyła opisywał polską ziemię i jej piękny krajobraz zmieniający się wraz z kolejnymi porami roku. Natomiast trzeci fragment pochodzi z „Tryptyku Rzymskiego” i stanowi opis papieskiej refleksji snutej dokładnie 20 lat wcześniej podczas wędrówki wzdłuż potoku w Dolinie Jarząbczej odchodzącej od Doliny Chochołowskiej:

„Zatoka lasu zstępuje

w rytmie górskich potoków

ten rytm objawia mi Ciebie,

Przedwieczne Słowo.

Jakże przedziwne jest Twoje milczenie

we wszystkim, czym zewsząd przemawia

stworzony świat…

co razem z zatoką lasu

zstępuje w dół każdym zboczem…

to wszystko, co z sobą unosi

srebrzysta kaskada potoku,

który spada z góry rytmicznie

niesiony swym własnym prądem…

— niesiony dokąd?

Co mi mówisz górski strumieniu?

w którym miejscu ze mną się spotykasz?

ze mną, który także przemijam —

podobnie jak ty…”

Na zakończenie homilii metropolita krakowski skierował do członków i sympatyków Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II słowa przesłania:

– Jesteście strażnikami Papieskich Szlaków. Jesteście strażnikami jakiegoś szczególnego fragmentu polskiej ziemi, po której stąpał święty człowiek, nasz rodak. Jesteście strażnikami konkretnych fragmentów naszej ojczyzny, które dadzą się wyznaczyć topografią. Ale przecież to są szlaki szczególne. To są szlaki człowieka, który, wędrując, modlił się i prowadził dialog z Bogiem. I ten dialog utrwalał w swojej poezji dla nas. Jesteście zatem strażnikami także papieskiego ducha z tamtych także niełatwych czasów, po to żeby tego ducha nie tylko strzec i przekazywać go innym, ale przede wszystkim nim żyć, żeby się nie lękać, żeby się nie bać. Konfrontacje zawsze były, są i będą, bo są wpisane w życie Kościoła od samych jego początków. Ale ponad te konfrontacje chrześcijanie za każdym razem mieli doświadczenie prawdziwości słów Pana Jezusa: „Bramy piekielne go nie przemogą. Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Po Eucharystii miało miejsce spotkanie Fundacji Szlaki Papieskie Jana Pawła II z abpem Markiem Jędraszewskim, podczas którego Prezes Fundacji Urszula Własiuk podkreśliła, że wypowiedziane dwa lata temu słowa metropolity o wielkim zadaniu chronienia i przekazywania następnym pokoleniom duchowego dziedzictwa Jana Pawła II skierowane do członków Fundacji odebrane zostały jako przesłanie.

Prezes przypomniała następnie, że wszystkie najważniejsze sprawy w czasach Biblii działy się na górach i tam również Chrystus prowadził Apostołów, gdy chciał im coś ważnego przekazać. W góry także Karol Wojtyła zabierał młodych i sam chętnie wracał na szlaki.

Prezes Własiuk wskazała następnie na wiele inicjatyw, które powstały w tym roku przy Szlakach Papieskich. Wyraziła nadzieję, że już w jesieni ukaże się przewodnik po Szlakach Papieskich w Gorcach, które szczególnie kochał Jan Paweł II.

Na zakończenie prezes gratulowała prof. Bogusławowi Grzybkowi, który zajmuje się oprawą muzyczną tych spotkań. Wyjaśniła także, że chór „Organum”, który p. Bogusław założył obchodzi w tym roku 50 lat istnienia. O nim Jan Paweł II mówił „mój chór”, gdy zespół wielokrotnie występował w Watykanie.

Abp Marek Jędraszewski dziękował zebranym za życzliwość i pamięć. Wyraził wielką radość, że troska o Szlaki Papieskie nie ustaje i wciąż znajduje nowe wyrazy.

Jeszcze raz podkreślił, że na wszystko co się obecnie wokół nas i wokół Kościoła dzieje musimy patrzeć z zaufaniem w Bożą Opatrzność.

– Nie my jesteśmy panami dziejów i historii ludzkości tylko Pan Bóg. A my mamy swoim dobrym życiem, modlitwą, zatroskaniem o to co najbardziej piękne i szlachetne przedłużać Bożą miłość do nas, do Polski, do naszej ojczystej ziemi. I jej bronić, z niej być dumnym, ją ukazywać innym.

Na zakończenie metropolita przekazał zebranym serdeczne życzenia wielkanocne.

Pierwsze Szlaki Papieskie oznakowane zostały jako szczególny dar rodaków dla Ojca św. w 25 rocznicę rozpoczęcia jego pontyfikatu i jako odpowiedź na papieską prośbę, wypowiedzianą w Nowym Targu w 1979 roku: „Pilnujcie mi tych szlaków”. Przez lata szlaków przybywało. W 2003r. z inicjatywy Urszuli Własiuk powołana została Fundacja Szlaki Papieskie Jana Pawła II, której zadaniem jest wytyczanie nowych tras oraz dbanie o te, które już istnieją. Dziś oznaczonych Szlaków Papieskich w Polsce istnieje bardzo dużo. Łączy je jedno – wiemy na pewno, że każdym z nich osobiście wędrował Karol Wojtyła – jako świecki, ksiądz, biskup, kardynał czy jako papież.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem