Reklama

Moje pismo Tęcza - 1/2 2019

Szkoły wpisane w historię Kielc


Edycja kielecka 41/2010

Do grudnia można oglądać wystawę w Muzeum Historii Kielc, poświęconą najbardziej szacownym szkołom kieleckim. Wśród nich - szkoły katolickie

Ekspozycja jest rozmieszczona w kilku salach parterowych MHK i poświęcona jest w całości historii szkół kieleckich w XIX/XX wieku. Na wystawie zgromadzono liczne pamiątki, fotografie, dokumenty związane z działalnością wybranych szkół. Do najciekawszych eksponatów należą stare drewniane ławki, zeszyty, książki, pamiętniki uczennic z lat 20. XX wieku, mundury oraz dokumenty z archiwów szkolnych. Fotografie demonstrują uczniów, nauczycieli oraz osoby związane z codziennym życiem placówek.
Na wystawie pokazano dzieje: Gimnazjum Żeńskiego im. bł. Kingi, Zespołu Szkół Katolickich Diecezji Kieleckiej im. św. St. Kostki, Zespołu Szkół Sióstr Nazaretanek im. św. Jadwigi Królowej w Kielcach, Szkoły Handlowej Męskiej, I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Żeromskiego, II Liceum Ogólnokształcącego im. J. Śniadeckiego, Zespołu Szkół Ekonomicznych im. M. Kopernika. Śledząc układ eksponatów w gablotach dostrzeżemy np. świadectwo szkolne Stefana Żeromskiego czy jego wpisy do tak modnych niegdyś pamiętników, okazałe tableau maturzystów z bł. Kingi z 1925 r., znaczki - cegiełki na budowę Gimnazjum Katolickiego i pocztówki z widokiem na szkołę „Na Górce”, drewniane pomoce matematyczne z „Ekonomika”, a nawet portrety niesławnej pamięci przywódców PRL, wkomponowane w jedno z pomieszczeń ekspozycyjnych.
Wśród prezentowanych szkół - także te katolickie lub przynajmniej o katolickim rodowodzie, należące do tych najstarszych i wciąż chętnie wybieranych przez mieszkańców Kielc.
W 1921 r. należy szukać początków Gimnazjum Żeńskiego im. bł. Kingi. Szkoła powstała na bazie Gimnazjum Żeńskiego, mieściła się w gmachu przy ul. Kościuszki, a potem przy ul. Leśnej. Podczas II wojny światowej budynek placówki zajęła żandarmeria niemiecka. Już w 1939 r. dyr. Maria Opielińska jako pierwsza w Kielcach zorganizowała komplety tajnego nauczania. Działalność szkoły wznowiono po zakończeniu wojny, ale dawne grono pedagogiczne, a szczególnie dyr. Opielińska podlegało dotkliwym szykanom. Od 1950 r. szkoła funkcjonowała jako II Żeńska Szkoła Ogólnokształcąca, w 1958 r. połączona z II LO im. Jana Śniadeckiego.
Pomysł powstania Gimnazjum Męskiego, później noszącego im. św. Stanisława Kostki, zrodził się już w 1920 r. Tzw. „Biskupiak” z siedzibą „Na Górce” liczy swoją historię od 1927 r., gdy powołano najpierw Prywatne Gimnazjum Męskie w Kielcach im. św. Stanisława Kostki - z internatem, dobrym zapleczem i kadrą wspomaganą przez wykładowców Seminarium. Już w 1929 r. wychodziła własna gazeta - „Biskupiak”. Od 1932 r. szkoła funkcjonowała jako 8-letnie gimnazjum, a w 1933 r. dołączyła szkoła podstawowa. Podczas II wojny światowej budynek zajęli Niemcy, niemniej uczniowie i nauczyciele byli zaangażowani w tajne nauczanie i ruch konspiracyjny. W 1949 r. szkołę przejęły władze komunistyczne. W 1966 r. kolejna reforma oświaty likwiduje szkoły 11-letnie - powstaje SP nr 24 oraz V LO, które przyjmuje imię ks. P. Ściegiennego.
W 1992 diecezja kielecka odzyskuje ostatecznie dawny budynek, a Towarzystwo Szkoły Katolickiej w 1997 r. reaktywuje placówkę. Najpierw powstało Katolickie LO im św. St. Kostki i Katolicka Szkoła Podstawowa, a po reformie oświaty - Katolickie Gimnazjum.
Szkołę nazaretańską powołano w 1939 r. - w tym celu bp Czesław Kaczmarek sprowadził Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu do Kielc. „Nazaret” ma swoje korzenie w Prywatnej Szkole Żeńskiej, założonej przez Emilię Znojkiewiczową w 1903 r., przekształconą w Prywatne Seminarium Nauczycielskie w 1933 r. Założone na tej bazie Gimnazjum Żeńskie zostało oddane pod zarząd sprowadzonych do Kielc sióstr nazaretanek. Szkoła była popularna i dynamicznie się rozwijała. Przed zamknięciem w 1960 r. (zlikwidowano podstawówkę, liceum, przedszkole) przez ówczesne władze oświatowe PRL, była to największa szkoła w Kielcach - uczęszczało do niej tysiąc osób. Placówkę nazaretańską reaktywowano w 2001 r., po 40 latach od kasacji. Obecnie jest to Zespół Szkół, z którego liceum w 2009 r. uzyskało status najlepszego w województwie.

A.D.

Zmarł 21 lat po swojej aborcji

2019-01-12 18:58

Artur Stelmasiak

Twitter.com

Kilka dni temu, po krótkiej i niespodziewanej chorobie płuc, zmarł Tim Guido. Znany był jako „Baby z Oldenburga”. O dziecku z Zespołem Downa zrobiło się głośno w 1997 roku, gdy przeżył swoją aborcję.

Chłopiec "urodził się" 6 lipca 1997 roku w wyniku wywołania poronienia. Była to późna aborcja po 6 miesiącu życia, czyli taka, którą stosuje się obecnie także w Polsce. Powodem zabicia dziecka było wykrycie choroby Zespołu Downa, którą zdiagnozowano w 25 tygodniu prenatalnego życia. Okazało się jednak, że wbrew woli rodziców i lekarzy dziecko po poronieniu nie chciało umrzeć. - Takie same historie znamy z polskich szpitali. Do naszej fundacji docierają pojedyncze przypadki, ale nie wiemy jaka skala żywych urodzeń po aborcji jest w naszym kraju - mówi "Niedzieli" Kaja Godek z fundacji Życie i Rodzina. - Statystyki z innych krajów pokazują, że żywych urodzeń w wyniku aborcji eugenicznych jest od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Przecież polskie dzieci nie różnią się od zagranicznych, czyli mamy prawo twierdzić, że u nas skala żywych urodzeń jest podobna.

Tim Ważył 690 gramów i miał 32 cm długości. Przez pierwsze dziewięć godzin leżał zawinięty w ręcznik bez żadnej opieki medycznej. Temperatura jego ciała spadła do 28 stopni Celsjusza. Pozostawiony sam sobie, walczył o życie. Dopiero po dziewięciu godzinach personel medyczny szpitala zaczął udzielać mu pomocy.

Lekarze nie dawali mu szans. Mówili, że jego śmierć jest kwestią miesięcy. Jego organizm był wycieńczony przez proces aborcyjny, nie wykształciły się w pełni jego płuca, miał zniekształcone stopy. Lekarze z kliniki, do której został przetransportowany po nieudanej aborcji, wymienili kilkanaście poważnych uszkodzeń ciała niemowlęcia.

Tim bardzo szybko został adoptowany przez małżeństwo Bernarda i Simone Guido, które miało dwóch biologicznych synów, a potem - prócz Tima - przygarnęło jeszcze dwie dziewczynki z zespołem Downa. Troskliwie opiekowali się chłopcem i bardzo dbali o jego terapię, bo dzięki "nie udanej" aborcji Tim oprócz Zespołu Downa miał autyzm, uszkodzony wzrok i bardzo słabe płuca. I właśnie ta ostatnia dolegliwość okazała się dla niego śmiertelna 4 stycznia 2019 r. - Można powiedzieć, że była to aborcja z opóźnionym zapłonem. Gdyby Tim urodził się naturalnie w 9 miesiącu to dziś pewnie by żył i cieszył się o wiele lepszym zdrowiem - podkreśla Kaja Godek, która również wychowuje synka z Zespołem Downa.

Po latach terapii, licznych operacji i zabiegów Tim zaczął chodzić, grać w piłkę i wygłupiać się ze swoim rodzeństwem. Jego sprawność była już na tyle duża, że coraz częściej rodzina myślała o znalezieniu dla Tima pracy. - Gdy podejmowano decyzję o zabiciu dziecka nikt nie przepuszczał, że tak szybko znajdzie sie rodzina, która otoczy go miłością. Jego przykład dobitnie pokazuje, że nie ma sytuacji, które są beznadziejne. Tim był szczęśliwym i uśmiechniętym człowiekiem, którego miłością otoczyła rodzina. A nam wmawia się, że takie dzieci trzeba zabić - mówi Kaja Godek.

Tim świętował z rodziną Boże Narodzenie i Sylwestra bez znaku na zbliżającą się śmierć. - Mieliśmy bardzo miłe święta - mówi Simone Guido w rozmowie z portalem www.ndr.de. Przybrana matka tłumaczy, że płuca chłopca zostały uszkodzone z powodu wczesnego porodu. Dlatego w miesiącach zimowych często miał infekcje. Tegoroczna infekcja okazała się śmiertelna.  - Jesteśmy bardzo smutni i jeszcze nie wiemy, jak poradzić sobie z utratą naszego wyjątkowego radosnego syna - dodaje Bernard Guido. 

O sprawie Tima w niemieckich i światowych mediach zrobiło się głośno nie dlatego, że przeżył aborcję i lekarze nie pomagali mu w pierwszych godzinach życia, ale z zupełnie innego powodu. Kilka miesięcy później biologiczni rodzice Tima postanowili oskarżyć szpital o to, że ich syn przeżył aborcje. Domagali się wysokiego odszkodowania.

Według prezesa niemieckiego Towarzystwa Ginekologicznego i Położniczego, profesora Dietricha Berga, każdego roku ponad 100 dzieci w Niemczech przeżywa aborcję. W 2003 roku lekarz, który nie pomógł Timowi, został ukarany grzywną w wysokości 13 000 euro, ale nie za dokonanie późnej aborcji, a za brak opieki nad żywym noworodkiem. Tragedia syndromu postaborcyjnego dotknęła również biologiczną matkę Tima. Kobieta po nieudanej psychoterapii popełniła samobójstwo.

Przybrani rodzice Tima na jego 18. urodziny napisali książkę „Tim żyje!”, zabierając głos w kampanii przeciwko aborcji. Książka ta jest dostępna także w języku polskim, bo została wydana nakładem Edycji Świętego Pawła. - Ta Historia pokazuje, jaka jest okrutna prawda o aborcji. Aborcja nie jest żadnym dobrodziejstwem dla dzieci i kobiet. Nigdy nie znamy przyszłości i nie możemy wyrokować, czy dziecko będzie szczęśliwe, czy nie - podkreśla Kaja Godek, pełnomocnik inicjatywy ustawodawczej Zatrzymaj Aborcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Gdańsk: Msza św. pogrzebowa śp. prezydenta Pawła Adamowicza

2019-01-19 12:22

aw / Gdańsk (KAI)

W Bazylice Mariackiej w Gdańsku rozpoczęła się Msza św. pogrzebowa prezydenta Pawła Adamowicza. Przewodniczy jej przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki, a homilię wygłosi metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

KPRM

Pogrzebową Mszę św. koncelebrują ponadto prymas Polski senior abp Henryk Muszyński, biskupi pomocniczy archidiecezji gdańskiej, hierarchowie sąsiednich diecezji oraz wielu duchownych diecezjalnych i zakonnych. Ceremonii towarzyszy asysta wojskowa.

We Mszy św. biorą udział najbliższa rodzina tragicznie zmarłego prezydenta, prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki wraz z członkami rządu, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk z małżonką, byli prezydenci RP Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski z małżonkami, wielu premierów, współpracownicy, parlamentarzyści oraz mieszkańcy Trójmiasta, Pomorza i osoby, które przybyły z całego kraju. Wiele z nich stoi także przed świątynią.

W świątyni jest też m.in. były prezydent Niemiec Joachim Gauck, są też burmistrzowie Rotterdamu, Bremy, Lipska i Hamburga. Polskie samorządy reprezentuje wielu prezydentów, burmistrzów, wójtów i radnych z całego kraju.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został ugodzony nożem 13 stycznia podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i zmarł następnego dnia w szpitalu w skutek odniesionych ran.

Urna z prochami Pawła Adamowicza zostanie złożona w Bazylice Mariackiej.

(rozszerzymy)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem