Reklama

Cuda dzieją się po cichu

Wielki Tydzień

Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa

Ks. Józef Kudasiewicz
Niedziela Ogólnopolska 14/2004


Kadr z filmu „Pasja”

W starych polskich „Gorzkich żalach” znajduje się wymowna strofa:
„Upał serca swego chłodzę, gdy w przepaść Męki Twej wchodzę”.
Nasi ojcowie wchodzili w „przepaść Męki” Jezusa, śpiewając dostojne pieśni pasyjne.
Wraz z rozwojem sztuki filmowej otrzymaliśmy nowe medium wprowadzające wierzących i niewierzących w „przepaść Męki” Jezusa, w to największe misterium dziejów zbawienia.

Źródła

Historię Męki Jezusa Chrystusa opisali wszyscy Ewangeliści: Marek, Mateusz, Łukasz i Jan. Ten ostatni do końca był świadkiem tych wydarzeń. Opisy ich są zgodne co do istoty, a nawet kolejności zdarzeń. Każdy jednak z nich przedstawia Pasję Jezusa we własnej, oryginalnej perspektywie, w zależności od adresatów i wrażliwości religijnej i literackiej.
Marek kierował swój opis Męki Pana głównie do niewierzących lub wierzących słabo. Chciał swym opisem doprowadzić ich do wyznania wiary wraz z rzymskim setnikiem: „Istotnie, ten człowiek był Synem Bożym” (15, 39).
Mateusz swoją historię Męki Jezusa adresuje do ludzi, którzy już wierzyli lub chcieli pogłębić swą wiarę. Stara się pokazać znaczenie śmierci Jezusa i zachęca do wejścia w jej tajemnicę.
Łukaszowy opis Pasji Jezusa przepełniony jest delikatnością i czułością do cierpiącego Mistrza. Ukazuje Jego Mękę jako straszną walkę z mocami zła. Z tej walki wyszedł Jezus zwycięsko, ponieważ był z Nim Ojciec.
Jan podkreśla majestat cierpiącego Syna Bożego. Wystarczyło jedno Jego słowo, by przeciwnicy padli na ziemię (por. 18, 6). Krzyż jest tronem chwały Jezusa.
Dzięki własnym perspektywom Ewangelistów mamy wprawdzie jedną Pasję, ale rozpisaną na cztery głosy; opis Męki Pana jest polifoniczny. Ideałem byłoby czytać i przedstawiać Pasję w perspektywie poszczególnego Ewangelisty z wyczuleniem na wszystkie barwy jego głosu.

Bolesny dramat Męki

Opis Męki Jezusa można by porównać do antycznego dramatu, z tą wszakże różnicą, że w antycznym dramacie nad bohaterem unosiło się złowrogie i nieodwołalne fatum, nad cierpiącym Jezusem unosi się wola Ojca. Pasja Jezusa, podobnie jak prawdziwy dramat, posiada prolog i epilog. Prologiem jest Ostatnia Wieczerza Jezusa z uczniami, epilogiem zaś - pogrzeb Jezusa (por. Mk 15, 42-47). Między tymi dwoma obrazami rozgrywają się poszczególne sceny Męki.

Prolog - „Ostatnia Wieczerza”

W Prologu zawarte są motywy przewijające się przez cały dramat Męki. Jezus zapragnął spożyć z uczniami Wieczerzę paschalną, którą obchodzono na pamiątkę wyzwolenia Żydów z niewoli egipskiej. W czasie tej uczty Jezus zapowiedział zdradę Judasza; łamiąc przaśny chleb, dawał go uczniom i wypowiadał tajemnicze słowa: „Bierzcie, to jest Ciało moje” (Mk 14, 22), „które za was będzie wydane” (Łk 22, 19). A podając im kielich, powiedział: „To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana” (Mk 14, 24). Jezus zapowiada swoją mękę, śmierć, przelanie Krwi, ofiarę. Stanie się to „za wielu”, tj. za wszystkich. Św. Jan dodaje, że Jezus czyni to z miłości do swoich uczniów (por. 13, 1). Tylko wtedy zrozumiemy coś z tajemnicy Pasji, gdy będziemy patrzeć na nią przez „lunetę” Prologu.

Reklama

Scena I - „Ogród Oliwny - pojmanie”

Po zakończeniu Ostatniej Wieczerzy udał się Jezus z uczniami do Getsemani. Było to ulubione miejsce Jezusa; tam chodził z uczniami na modlitwę i na chwilę wytchnienia w cieniu starych drzew oliwnych. Modlitwa Jezusa w Ogrodzie Oliwnym była modlitwą w godzinie kuszenia. Jezus tak bardzo mocował się wewnętrznie, że krwawy pot jak gęste krople krwi spadał na ziemię. Jako prawdziwy człowiek, podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu, przyjął również nasze cierpienie, samotność i strach przed śmiercią. Prosi Ojca, by „zabrał ten kielich” (Mk 14, 36). Zwraca się do Niego słowem: „Abba - Ojcze”. Było to słowo zdrobniałe. Małe dzieci żydowskie tak zwracały się do swych ziemskich ojców.
Ojciec posyła anioła pociechy. Jezus przyjmuje wolę Ojca i będzie jej wierny aż do Krzyża. Po Jezusowej modlitwie „nadeszła godzina ciemności”. Zjawia się Judasz, a z nim zgraja z mieczami i kijami (por. tamże 43). Jeden z uczniów próbuje bronić Jezusa mieczem. Jezus odrzuca tę pomoc (por. Mt 26, 51-54). „Wtedy opuścili Go wszyscy i uciekli” (Mk 14, 50).

Scena II - „Jezus przed sądem żydowskim”

„A Jezusa zaprowadzili do najwyższego kapłana, u którego zebrali się wszyscy arcykapłani, starsi i uczeni w Piśmie” (Mk 14, 53). Wyliczeni tu ludzie tworzyli tzw. Sanhedryn. Była to reprezentacja Izraela, jakby senat, który niekiedy nazywany był Wysoką Radą. W czasach Chrystusa była to najwyższa władza religijna i sądownicza w Jerozolimie. Składała się z 70 członków. Przewodniczył jej arcykapłan Kajfasz. W czasach panowania rzymskiego Sanhedryn nie miał władzy wydawania prawomocnego wyroku śmierci. Konieczne było potwierdzenie władz rzymskich. Sanhedryn skazał Jezusa na śmierć za to, że uważał się za Mesjasza i Syna Błogosławionego, tj. Boga.

Scena III - „Jezus przed sądem rzymskim”

Jezusa związanego odprowadzili i wydali Piłatowi. Po pierwszym przesłuchaniu Piłat dziwił się, że Jezus się nie broni. Czwarty głos polifonii Męki - głos Jana-świadka przypomina, że Piłat nie znalazł w Jezusie winy (por. 19, 6), a nawet usiłował Jezusa uwolnić (por. w. 12). Żeby skłonić chwiejnego Piłata do wydania wyroku skazującego, postraszono go cezarem: „Jeżeli go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się cezarowi” (w. 12). Ten argument poskutkował. Piłat przełamał się i zatwierdził wyrok: „Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano” (w. 16).

Scena IV - „W drodze na Krzyż”

Ukrzyżowanie było karą rzymską, a nie żydowską. Prawo żydowskie przewidywało ukamienowanie (por. Dz 7, 58). Ukrzyżowanie było karą niewolników. Rzymianie często skazywali na tę karę buntujących się Żydów. Była to tortura tak straszna i nieludzka, że budziła lęk i obrzydzenie nawet u twardych Rzymian. Cyceron w jednej z mów Przeciw Werresowi nazwał ukrzyżowanie „karą najokrutniejszą i najpotworniejszą (…) najwyższą i ostateczną karą niewolników”. Przed ukrzyżowaniem skazańca biczowano, często czyniono to w drodze na miejsce kaźni.
Skazany na krzyż oddawany był w ręce czterech żołnierzy, którymi dowodził centurion. Na barki skazanego kładziono poprzeczną belkę krzyża, a idący na przedzie urzędnik sądowy niósł tabliczkę z wypisaną wyraźnie karą winy. W drodze na miejsce stracenia przechodzono przez bardziej uczęszczane ulice, aby wyrok śmierci był znany i działał odstraszająco. Podczas drogi skazaniec narażony był na kpiny ciekawej gawiedzi… Był człowiekiem wyjętym spod prawa.
Śmierć ukrzyżowanego mogła nastąpić z różnych przyczyn: z upływu krwi, z powodu gorączki, z głodu i pragnienia. Nieraz następowała bardzo szybko. Niekiedy jednak bolesna agonia trwała przez kilka dni. Bywało również tak, że żołnierze z własnej inicjatywy skracali życie skazańca, rozpalając pod krzyżem ognisko, by udusić go gęstym dymem, przebijając go włócznią lub łamiąc golenie. Taka bolesna treść kryje się za słowem „ukrzyżowali Go” - morze boleści i ogrom poniżenia. Taki los zgotował człowiek swemu Bogu.
Golgota w świetle Ewangelistów to nie tylko boleść męki i szczyt kenozy Syna Bożego. Krzyż Jezusa przemienia świat, dokonuje nawrócenia ludzi. Ofiara Jezusa jest skuteczna. Skruszonemu łotrowi obiecuje raj: „Dziś będziesz ze Mną w raju” (por. Łk 23, 43). Już w momencie śmierci na krzyżu dokonuje się zbawienie grzeszników…, w Krzyżu - zbawienie. Konający Jezus przebacza tym, którzy Go krzyżowali (por. 23, 34). Umierający Jezus zwycięża zło i grzech.

Po co śmierć niewinnego?

Na to pytanie odpowiada nam prorok Izajasz, zwany Ewangelistą Starego Testamentu, w czwartej pieśni o Słudze Jahwe. Posłuchajmy go:

Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści,
a myśmy Go za skazańca uznali,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz On był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie (…)
Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy,
ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży,
a wola Jahwe, spełni się przez Niego.
Po udrękach swej duszy,
ujrzy światło i nim się nasyci.
Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu,
ich nieprawości On sam dźwigać będzie”
(poz. Iz 53, 4-5. 10-11).

Sługa cierpi „za nasze grzechy” (w. 5), „za nasze winy” (w. 5) i „za grzechy ludzi” (w. 8). Cierpienia i śmierć Sługi miały moc zbawczą i zadośćczyniącą: „W Jego ranach jest nasze zbawienie” (w. 5). Zbawienie to obejmuje wszystkich ludzi: „Wszyscyśmy pobłądzili jak owce (…), a Jahwe zwalił na Niego winy nas wszystkich” (w. 6).
To cierpienie zadośćczyniące Sługi było w Bożych planach zbawienia: „Spodobało się Jahwe zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży” (w. 10).
Wzmianka „światła” zapowiada chwałę zmartwychwstania. Wielki Piątek nie jest ostatnim słowem Boga w historii zbawienia. Ostatnim słowem jest radość Wielkiej Niedzieli.

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 7/8 2018

W ramach Nocy Cracovia Sacra

2018-08-14 13:02

s. Renata Gąsior, prezentka

Siostry Prezentki serdecznie zapraszają na wystawę do Domu Założycielki Bł. Zofii Czeskiej przy ul. Szpitalnej 18 w Krakowie, na której można zobaczyć oryginalne najstarsze dokumenty kościelne i królewskie dotyczące powstania szkoły i Zgromadzenia Sióstr Prezentek, jak również starodruki z XVI i XVII wieku oraz naczynia i szaty liturgiczne.

Zachęcamy do odwiedzenia tego wyjątkowego, mało znanego historycznego miejsca.

Wystawa będzie czynna:

14 sierpnia w godz. 10.00 – 15.00 i 17.00 – 19.00

15 sierpnia w godz. 10.00 do 19.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem