Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Gwiazdą na firmamencie życia jest Chrystus

O tym, jak doszło do napisania Ewangelii Dzieciństwa Jezusa, z ks. prof. Antonim Paciorkiem, biblistą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II rozmawia Monika Skarżyńska
Niedziela Ogólnopolska 1/2010, str. 22-23

Monika Skarżyńska: - Księże Profesorze, jak doszło do spisania wiadomości o narodzeniu Pana Jezusa?

Ks. prof. Antoni Paciorek: - O narodzeniu Jezusa opowiadają dwa pierwsze rozdziały Ewangelii św. Mateusza oraz dwa pierwsze rozdziały Ewangelii św. Łukasza. Opowiadania tam zamieszczone nazywamy ogólnie Ewangelią Dzieciństwa. Powstały na bazie wspomnień rodzinnych, sąsiedzkich i innych. W środowiskach pierwszych chrześcijan przywoływano tamte wydarzenia nie tyle dla zaspokojenia ciekawości słuchaczy, ile w celu zrozumienia tego wszystkiego, co się później wydarzyło, zrozumienia w świetle proroków, Psalmów i w ogóle w świetle wszystkich pism Starego Testamentu. Tak powstały opowiadania o początkach ziemskiego życia Jezusa, opowiadania przepełnione miłością do Chrystusa, uwielbieniem dla dzieła Boga i gorącym pragnieniem zrozumienia tego wszystkiego, co wydarzyło się w zapomnianym zakątku rzymskiego imperium.

- Można się domyślać, że wielu było chrześcijan, którzy gromadzili wiadomości o narodzeniu Jezusa, rozmyślali nad tym wydarzeniem, urzeczeni jego niezgłębioną tajemnicą...

- Z całą pewnością. Wśród nich był także ów nieznany nam z imienia chrześcijanin, którego owoc rozmyślań, literacko opracowany, tak zafascynował ewangelistę Mateusza, że zamieścił go na początku swojej Ewangelii. Był też i drugi, który dokładnie takie samo wrażenie wywarł na ewangeliście Łukaszu. Być może byli również inni, ale tylko ci dwaj znaleźli się w Ewangelii Mateusza i Łukasza. Warto pamiętać, że opowiadania owych anonimowych autorów były autonomiczne, tzn. autorzy nie pisali czegoś, o czym wiedzieli, że będzie potem wkomponowane w większe dzieło literackie. Oni chcieli napisać coś odrębnego o narodzeniu Jezusa, chcieli wyrazić swą najgłębszą wiarę i miłość do Zbawiciela. Obydwaj Ewangeliści - Mateusz i Łukasz najprawdopodobniej zauważyli, że opowiadania te pełne są starotestamentalnych odniesień, pełne natchnionej refleksji i modlitwy, i w związku z tym mają nieco inny charakter niż opisy nauczania i czynów Jezusa. Może nawet zastanawiali się, czy ten nieco odmienny literacko tekst będzie wystarczająco harmonizował z całą resztą, czy włączyć go w ramy Ewangelii, czy może raczej nie. Na szczęście, a zapewne nie bez pomocy Ducha Świętego, zdecydowali się włączyć. Dzięki temu otrzymaliśmy u Mateusza i Łukasza Ewangelię Dzieciństwa, niezgłębiony skarbiec refleksji nad tajemnicą Wcielenia Bożego Syna.

- Czy owi dwaj anonimowi autorzy Ewangelii Dzieciństwa to Apostołowie?

- Byli z pewnością uczniami Jezusa pierwszej generacji chrześcijaństwa. Czy byli Apostołami, tego nie możemy być pewni. Nie jest także pewne, czy znali się nawzajem. Jest nawet możliwe, że nie, ponieważ ich opowiadania w niczym nie zdradzają obopólnych konsultacji i wpływów. Oczywiście, autor zarówno pierwszego (Mt 1-2), jak i drugiego (Łk 1-2) opowiada o Maryi, o Józefie, o Dziecięciu Jezus narodzonym w Betlejem - ale zarazem żaden epizod opowiedziany u Mateusza nie pokrywa się z opowiedzianym przez Łukasza. Widoczne jest także to, że opowiadanie u Mateusza przedstawione jest z punktu widzenia Józefa: Józef otrzymuje polecenie zabrania swej Małżonki Maryi do siebie, otrzymuje też polecenia odnoszące się do kolejnych zadań związanych z opieką nad Jezusem i Maryją, jak ucieczka do Egiptu albo powrót do Nazaretu. Opowiadanie u Łukasza natomiast zredagowane zostało z punktu widzenia Maryi. To właśnie tutaj znajdujemy najpiękniejsze sceny Maryjne: zwiastowanie, nawiedzenie, narodzenie, ofiarowanie w świątyni. Należałoby jeszcze wspomnieć, że w opowiadaniu Mateuszowym przeważają ciemne barwy (niebezpieczeństwo ze strony Heroda, ucieczka do Egiptu, śmierć niewinnych), podczas gdy w opowiadaniu Łukaszowym przeważają barwy i tony jasne (radość aniołów, radość pasterzy, radosne hymny ludzi: „Magnificat”, „Benedictus”, „Nunc Dimittis” itp.).

- Tak, to bardzo ciekawe, ta odmienna perspektywa obydwu opowiadań o narodzeniu Jezusa. Ale chciałabym jeszcze zapytać o gwiazdę. Jest ona przecież najbardziej oczywistym symbolem świąt Bożego Narodzenia.

- W dziejach interpretacji fragmentu Mateuszowej Ewangelii Dzieciństwa o gwieździe nie brakowało i nadal nie brakuje autorów, którzy utrzymują, że w roku narodzenia Jezusa pojawiła się nowa gwiazda, nowe ciało niebieskie. Znany astronom J. Kepler dowodził, że pojawienie się gwiazdy związane było z koniunkcją (nakładanie się) Jupitera i Saturna. Pozostałością koniunkcji - uważał Kepler - było powstanie nowej gwiazdy. Koniunkcja ta, według obliczeń Keplera, miała miejsce dokładnie w roku narodzenia się Jezusa. Inni przyjmują, że była to koniunkcja gwiazdy z planetą, jeszcze inni - że wybuch gwiazdy, czyli tzw. nowa albo supernowa, jeszcze inni mówili o tzw. komecie Halleya, a i to nie koniec domysłów związanych z ewangelijną wzmianką o gwieździe. O ile wiem, ciągle istnieją zwolennicy rzeczywistego pojawienia się jakiegoś ciała niebieskiego w roku narodzenia się Jezusa. Z drugiej jednak strony motyw gwiazdy występuje w Starym Testamencie jako zapowiedź przyszłego Mesjasza i Króla: „wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło” - czytamy w proroctwie Balaama (Lb 24,17). W proroctwach mesjańskich gwiazda była symbolem Króla - Mesjasza. Także w symbolice pogańskiej gwiazda jest symbolem królewskim. Jest zatem możliwe - jak utrzymują niektórzy - że autor opowiadania, inspirowany relacjami o niezwykłych zjawiskach astronomicznych zaistniałych w czasach narodzenia Jezusa, inspirowany także ogromnym napływem pogan do apostolskiego Kościoła, zamierzył przy pomocy starotestamentalnych tekstów przekazać to, o czym był najgłębiej przekonany, a mianowicie, że narodzony z Maryi Jezus jest zapowiadanym Mesjaszem i Królem wszystkich narodów. Krótko mówiąc, autor Mateuszowej Ewangelii Dzieciństwa postanowił przy pomocy odniesień do Starego Testamentu objaśnić historyczny fakt narodzenia Jezusa w Betlejem, nadto królewskość i mesjaństwo Jezusa, Jego odrzucenie przez Żydów i Jerozolimę, a przyjęcie przez pogan. Znamienne, że - według opisu - gwiazda znikła nad Jerozolimą jakby dla zaznaczenia, że tamtejszy król Herod nie jest prawdziwym królem. Rzeczywistym Królem jest Jezus, dlatego gwiazda rozbłyska na nowo, prowadząc do Betlejem, i tam zatrzymuje się nad narodzonym Jezusem. To Jezus jest Królem, a nie Herod! I nie pogańscy władcy, chętnie umieszczający gwiazdę nad swoją głową na monetach i wizerunkach, są prawdziwymi królami! Królem jest Ten, który narodził się w stajence!

- Które rozwiązanie należy przyjąć?

- Być może jedno i drugie. Jest przecież możliwe, że jakieś zjawisko zaobserwowane na firmamencie niebieskim zaintrygowało magów na Wschodzie i skłoniło do wędrówki. Ale gdyby nawet za Gwiazdą Betlejemską ponad wszelką wątpliwość skrywała się rzeczywista gwiazda, jakiś rzeczywisty obiekt niebieski, jej znaczenie jest nade wszystko teologiczne. Gwiazda z opisu narodzenia Jezusa wskazuje, że Jezus jest Królem i Mesjaszem. W Apokalipsie Jezus mówi: „Ja jestem Gwiazdą” (por. 22,16). Ku Niemu ruszyły ludy ze Wschodu i Zachodu. Do Niego zdążamy również my. Bo Jezus jest Gwiazdą na firmamencie naszego życia! Gdy więc w Wieczór Wigilijny albo w wieczór Trzech Króli oglądamy pierwszą gwiazdę, pomyślmy, że jest ona znakiem Jezusa w naszym życiu! „O Gwiazdo Betlejemska, zaświeć na niebie mym…”

Szczegółowy program papieskiej pielgrzymki do Genewy

2018-06-20 11:17

st (KAI) / Watykan

Modlitwę i spotkanie ekumeniczne, Mszę św. w Pałacu Wystaw i Kongresów oraz spotkanie prywatne z prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej przewiduje program papieskiej pielgrzymki ekumenicznej do Genewy, 21 czerwca br.

Tama66/pixabay.com

Samolot włoskich linii lotniczych Alitalia wyleci z rzymskiego lotniska Fiumicino o godz. 8.30., jego przylot do Genewy planowany jest na 10.10.

Po uroczystym powitaniu przewidziano spotkanie prywatne z prezydentem Konfederacji Szwajcarskiej w sali lotniska.

Na godz. 11.15 zaplanowano modlitwę ekumeniczną w Centrum Światowej Rady Kościołów z homilią Ojca Świętego. Kolejnym punktem programu jest obiad w Instytucie Ekumenicznym w Bossey wraz z kierownictwem Światowej Rady Kościołów.

O 15.45 w Centrum Światowej Rady Kościołów odbędzie się spotkanie ekumeniczne. W jego trakcie Franciszek wygłosi przemówienie.

Następnie papież będzie przewodniczył Mszy św. w Pałacu Wystaw i Kongresów Palexpo. W jej trakcie Ojciec Święty wygłosi homilię.

O godz. 20.00, po pożegnaniu oficjalnym, samolot z Ojcem Świętym na pokładzie wyruszy w drogę powrotną do Rzymu.

Przylot na lotnisko w Ciampino zaplanowano na 21.40. Będzie to 23 pielgrzymka zagraniczna papieża Franciszka.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Święto miasta z papieżem

2018-06-21 08:04

Agnieszka Bugała

Arch. Ośrodka Audiowizualnego we Wrocławiu

W papieskiej mszy wzięło udział ponad milion osób. Do internowanych działaczy Solidarności papież mówił: „Wszechmogący Boże spraw, aby ludzie na tej ziemi żyli, pracowali i modlili się w spokoju, wolności i miłości”. Miesiąc później stan wojenny został zniesiony.

Zobacz zdjęcia: Jan Paweł II we Wrocławiu w 1983 r.

Na wrocławskie Partynice przyleciał helikopterem a powitał go kard. Henryk Gulbinowicz. I choć telewizja, z właściwym sobie uporem i konsekwencją nie pokazywała wtedy prawdziwych reakcji ludzi, atmosfera spotkania była wyjątkowa. Na partnickich polach zgromadziły się tłumy ludzi. Wierni szli tam od samego świtu, pieszo, co godzinę wyruszając w małych grupach ze swoich parafii. Ci, którzy czuli się na siłach, wychodzili później. Starsi, chorzy, potrzebujący więcej czasu na dojście już z końcem nocy podejmowali trud wędrówki. Pewnie gdyby wtedy popatrzeć na Wrocław z góry, można by było ujrzeć strumienie ludzi płynących w jednym kierunku. Ołtarz, przy którym Papież sprawował Mszę św. był imponujący. Figura Chrystusa Zmartwychwstałego zawieszona wysoko zmuszała, aby podnosić oczy, aby się w Niego wpatrywać. Zadziwiła oprawa muzyczna liturgicznego spotkania. Połączone chóry i orkiestra liczył ponad 1500 osób. Nad wszystkim „czuwały" ówczesne służby bezpieczeństwa. Nie dopuściły do złożenia w procesji z darami medalu „Solidarności’. Po Eucharystii Papież udał się do biskupiej rezydencji. Wspomina się, że obiad trwał 45 min. W tym czasie ludzie, umocnieni niezwykłym spotkaniem, pieszo wracali do swoich domów. Ulicą Powstańców Śląskich tłumy, równiutko, bez pośpiechu, z niezwykłą wobec siebie uprzejmością niosły, w sercach pamiątkę spotkania z Papieżem Polakiem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem