Reklama

Abp Ignacy Tokarczuk - twórca naszej parafii

2013-01-28 10:21

Ks. Szymon Nosal
Edycja przemyska 4/2013, str. 4-5

Archiwum ks. Szymona Nosala
Podobizna abp. Tokarczuka znajdująca się w kościele w Gwizdowie

Wiele już powiedziano i napisano o tym Niezłomnym Biskupie, wspaniałym i wybitnym Polaku, Patriocie i Ojcu kochającym kapłanów i wiernych. Nie sposób cokolwiek więcej jeszcze dodać do obrazu Jego wspaniałej postaci czy uzupełnić nasze o Nim wspomnienia. Zbliża się kolejna, już 95. rocznica Jego urodzin i zarazem imienin. Co roku, pod koniec stycznia, przyjeżdżałem wraz z bliskimi osobami do abp. Ignacego Tokarczuka, aby mu złożyć życzenia. Tego roku już nie będę mógł, jak dotychczas, tego uczynić, bo odszedł po nagrodę do Pana, któremu tak wiernie służył przez swoje długie życie. Dlatego chciałbym ze swej strony dorzucić do tego, co ostatnio o Nim słyszeliśmy i czytali, garść osobistych wspomnień z mojej skromnej z Nim współpracy. Niech to wspomnienie, połączone z modlitwą, będzie dla Niego najlepszym życzeniem imieninowym i urodzinowym.

Był dla mnie nie tylko Biskupem, Przełożonym, ale prawdziwym Ojcem, u którego mogłem znaleźć oparcie i pomoc w każdej sytuacji i o każdej porze. Zawsze mnie życzliwie przyjmował i pocieszał we wszystkich problemach parafialnych i osobistych. Kiedy nic nie mógł pomóc, to przynajmniej mówił - niech się ksiądz nie martwi, to się jakoś ułoży. I lżej mi było na sercu, bo wiedziałem, że za mną, za parafianami, stoi nieugięty Biskup, który wystąpi w naszej obronie. Dlatego zapamiętaliśmy Go, jako Twórcę naszej parafii i Obrońcę.

Kiedy, zachęcony przez Niego, dwa lata temu napisałem historię naszej parafii i poprosiłem o kilka słów wprowadzenia do niej, napisał między innymi tak: „(…) ks. Szymon Nosal, mianowany przeze mnie proboszczem parafii Gwizdów pw. Matki Bożej Pocieszenia, zastał tylko pusty teren i małą kapliczkę. Musiał wszystko organizować od nowa, budować i integrować ludzi w jednej wspólnocie parafialnej. Już samo to pokazuje, jak trudnego i odpowiedzialnego zadania podjął się ks. Szymon. A gdy sobie uświadomimy, że to były czasy panowania komunizmu w Polsce, zmierzające do zniszczenia Kościoła i ustanowiono w tym celu surowe ustawodawstwo, według którego każda budowa kościelna, a nawet nominacje proboszczów, czy księży wikariuszy, wymagało zgody ówczesnych władz partyjnych i trzeba było stawać w pozycji oskarżonego w sądzie razem z wiernymi, płacić wysokie kary nawet w postaci więzienia, można sobie wyobrazić, na jakie trudności narażony był ks. Szymon. W takiej ówczesnej historycznej sytuacji trzeba było prawdziwego heroizmu, ogromnej odwagi i dalekosiężnego patrzenia na przyszłość. Ks. Szymon sprawdził się w tej sytuacji. Nie ulegał strachowi, naciskom, groźbom i razem z wiernymi, którzy też płacili kary, zaczął budować piękny, nowoczesny kościół, plebanię, drogi dojazdowe i konieczne w każdej parafii miejsce pochówku - cmentarz (…)”.

Reklama

Gdy 18 października ub.r. odwiedziłem Go razem z moim kolegą, ks. prał. Teodorem, ucieszył się bardzo i nawet prosił, abyśmy z Nim pojechali w Bieszczady, bo chciałby zobaczyć nowe kościoły. Cieszył się jak dziecko, na myśl o tym, że jeszcze zobaczy te kościoły. Z pomocą opiekującej się Nim s. Nazarii, jakoś odwiedliśmy Go od tego zamiaru ze względu na stan zdrowia. Poprosił wtedy, żeby zrobić zdjęcia tych kościołów i pokazać Mu je, oraz opowiedzieć o nich.

Nie mogłem tak szybko zrealizować tej obietnicy, bo akurat ks. Piotr Bartnik, który obiecał zrobić zdjęcia większości tych kościołów i kaplic oraz dokładnie je opisać, zachorował. Arcybiskup nie mógł się doczekać na nas. Pytał siostry, kiedy przyjadę. Pojechałem więc 14 listopada sam, tylko z fotografiami kilku kościołów, które posiadałem. A kiedy 23 listopada, przyjechaliśmy już razem z ks. Bartnikiem, był bardzo szczęśliwy oglądając te zdjęcia i słuchając relacji o stanie duszpasterstwa na terenie Bieszczad. Niewiele już widział na tych fotografiach, ale czule ich dotykał i kilka razy powtarzał, jak refren hymnu pochwalnego słowa: „To znaczy, że Bieszczady są już opanowane”. Na Jego twarzy malowała się wielka radość i poczucie dobrze spełnionej misji na tym terenie. Cieszył się, że ludzie tam mieszkający i przybywający turyści mają zapewnioną opiekę duszpasterską. Bo przecież był prawdziwym Pasterzem i Obrońcą wiary i ludu Bożego na tej ziemi. Nic dziwnego, że mój brat, śp. Marian, o którego Arcybiskup przy każdych moich odwiedzinach pytał, w swoim wierszu pt. „Wołkowyja przetrwała”, nazwał abp. Tokarczuka Archaniołem Ignacym, „Co w obronie wiary stanął/I perswazji swojej użył/Nowy kościół wybudował/A komunizm słowem zburzył”.

Pod koniec wizyty pytał jeszcze o naszą parafię, a na moje pytanie jak się czuje, odpowiedział: „dochodzę setki”. Nie doszedł, bo w oczach Bożych już był dojrzałą pszenicą, która wydała stokrotny plon. Plon wielkiej miłości Boga i bliźniego. Kochany Arcypasterzu, nasz Ojcze i Obrońco! Będzie nam, parafianom gwizdowskim, bardzo Cię brakować, ale ufamy, a nawet jesteśmy pewni, że nadal będziesz się nami opiekował, jeszcze bardziej skutecznie niż za życia ziemskiego. Jesteś przecież twórcą naszej parafii, jak głosi napis pod Twoją podobizną w naszym kościele pod chórem.

W tym miejscu chciałem także podziękować naszemu proboszczowi, ks. Kazimierzowi Rojkowi, za zorganizowanie wyjazdu prawie pięćdziesięcioosobowej delegacji z naszej parafii na pogrzeb Biskupa, któremu tyle zawdzięczamy. Modlimy się nie tylko za Niego, ale za Jego wstawiennictwem u Boga o to, by to Jego dziedzictwo przetrwało na następne pokolenia. By w naszej archidiecezji umacniała się ta wielka solidarność i współpraca wiernych z kapłanami i biskupami.

Tagi:
abp Tokarczuk

Dziś przypada 100. rocznica urodzin abp. Ignacego Tokarczuka

2018-02-01 11:04

pab / Przemyśl (KAI)

1 lutego przypada 100. rocznica urodzin abp. Ignacego Tokarczuka, nazywanego często „biskupem niezłomnym”, a przez władze PRL uznawanego za jednego z głównych wrogów systemu komunistycznego. Rok 2018 uchwałą Sejmu RP jest obchodzony jako Rok abp. Ignacego Tokarczuka.

gospodarkaPodkarpacka.pl
Abp Ignacy Tokarczuk

Abp Ignacy Tokarczuk urodził się 1 lutego 1918 r. w Łubiankach Wyższych k. Zbaraża. Studiował w Seminarium Duchownym we Lwowie. Święcenia kapłańskie przyjął we lwowskiej katedrze 21 czerwca 1942 r., z rąk abp. Eugeniusza Baziaka. Rozpoczął pracę jako wikariusz w parafii Złotniki k. Podhajec. W 1944 r. UPA wydała na niego wyrok śmierci. Dzięki ostrzeżeniu udało mu się jednak zbiec do Lwowa, gdzie pozostał do 1945 r. jako wikariusz parafii św. Marii Magdaleny.

Po wojnie zajmował się pracą naukową. Na KUL podjął studia nauk społecznych i filozofii chrześcijańskiej, które zakończył doktoratem z filozofii. Wykładał w Warmińskim Seminarium Duchownym „Hosianum” w Olsztynie, równolegle pracował m.in. jako duszpasterz akademicki. W ostatnich latach przed przyjęciem sakry biskupiej był adiunktem na Wydziale Teologii KUL.

W 1965 r. otrzymał nominację na ordynariusza diecezji przemyskiej. Święceń biskupich udzielił mu 6 lutego 1966 r. w przemyskiej katedrze kard. Stefan Wyszyński.

Bp Ignacy Tokarczuk poprzez swój bezkompromisowy stosunek do PRL i odważne wystąpienia przeciwko zakłamaniu i ateizacji społeczeństwa, szybko uzyskał miano jednego z najpoważniejszych i najtrudniejszych wrogów ustroju. Inicjował powstawanie nowych parafii i budowanie kościołów. W czasie jego posługi w diecezji przemyskiej zostało utworzonych 220 nowych parafii i 430 kościołów. Wszystkie bez zgody władz. O wszelkich przejawach szykan bp Tokarczuk mówił wprost i otwarcie. Zyskał tym przydomek „biskupa niezłomnego”.

Przyświecała mu idea rozwoju duszpasterstwa. Budowanie nowych świątyń miało na celu zmniejszenie wiernym odległości na nabożeństwa, wspierał różne inicjatywy.

Był m.in. członkiem Rady Głównej Episkopatu Polski, członkiem Komisji ds. Duszpasterstwa Ogólnego, ds. Budowy Kościołów, a w latach 1967 – 1989 r. – członkiem Komisji Wspólnej Episkopatu i Rządu PRL. Ze względu na swoje bezkompromisowe działania był bezwzględnie inwigilowany i szykanowany przez władze i służbę bezpieczeństwa.

W czasie historycznej wizyty w Przemyślu 2 czerwca 1991 r. Jan Paweł II wyniósł ks. Ignacego Tokarczuka do godności arcybiskupiej, wyrażając publiczne uznanie dla jego dokonań, a 25 marca 1992 r. ustanowił go pierwszym metropolitą nowopowstałej metropolii przemyskiej. Rok później abp Tokarczuk przeszedł na emeryturę.

Był wielokrotnie nagradzany, otrzymał m.in. Order Orła Białego – najwyższe odznaczenie państwowe w RP, które 3 maja 2006 r. wręczył mu prezydent Lech Kaczyński. Abp Tokarczuk wielokrotnie zdobywał w różnych plebiscytach tytuł Człowieka Podkarpacia oraz zyskał honorowe obywatelstwa wielu miast.

Zmarł w swoim mieszkaniu 29 grudnia 2012 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Joanna Jędrzejczyk: Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam

2019-11-21 21:08

wPolityce.pl

Joanna Jędrzejczyk sporo ostatnio zmieniła w swoim życiu. - Mam 32 lata, a czuję się jakbym miała 16 i dopiero zaczynała przygodę ze sportami walki. W środku cały czas jestem tą samą dziewczynką, która czuje głód sukcesu - przyznała pierwsza Polka UFC oraz mistrzyni tejże organizacji w wadze słomkowej (do 52 kg) w latach 2015–2017. - Usunęłam sępy z mojego życia - dodała prowadzącemu stronę pogongu.wordpress.com.

wPolityce.pl / youtube Traile
Joanna Jędrzejczyk

Jędrzejczyk przyjrzała na oczy i postanowiła iść swoją drogą oddzielając ziarno od plew.

Jestem po rozstaniu z moim narzeczonym. Mój menedżer ukradł mi pieniądze, a to była bardzo bliska mi osoba. Od roku zaczęłam korzystać z tego, co osiągnęłam. Ktoś do mnie powiedział: Aśka, osiągnęłaś tak dużo i nawet nie cieszysz się sukcesami. Wcześniej nawet nie korzystałam z zarobionych pieniędzy. Chciałam się dzielić dobrem. Udzielałam się bardzo mocno charytatywnie. Ludzie nie wiedzą, że kupowałam łóżka do szpitali, pomagałam dzieciom. Jestem wdzięczna Bogu za wszystko, co mam - przyznała na łamach bloga pogongu.

Zawodniczka mieszanych sztuk walki ostatnio powiedziała, że musiała usunąć sępy ze swojego otoczenia.

Masa ludzi była ze mną, gdy osiągnęłam sukces, ale też bardzo dużo osób przez to straciłam. Więcej niż po przegranej, ci ludzie nagle się rozpłynęli. Odeszli ode mnie, bo mieli pretensje, że nie miałam czasu się z nimi spotykać, pójść na imprezę czy zjeść kolacji, bo byłam na wiecznej diecie. Na szczęście mam przy sobie osoby, które są ze mną od wielu lat. One nie narzekają i nie mówią, że ciężko jest być moim przyjacielem. Nasze relacje nie są łatwe, bo są okupione tęsknotą, stresem i nerwami. Obiecuję przyjaciołom, że przyjdzie czas, że będziemy na hamaku oglądać wschody i zachody słońca. I pić wino. Teraz jest jednak czas na rozwój - dodała Jędrzejczyk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wolontariusze SKC z wizytą u „duchaków”

2019-11-22 16:23

ks. Wojciech Kania

Z racji na obchodzony III Światowy Dzień Ubogich wolontariusze Caritas wraz ze swoimi opiekunami odbyli wizytę studyjną w Towarzystwie Ducha Świętego pod wezwaniem Świętego Krzyża w Dąbrowie koło Krakowa. Uczestniczyli tam w spotkaniu i rozmowach z „duchakami” pod hasłem: „Posługa ubogim w duchu bł. Gwidona z Montepellier”.

Caritas DS

Spotkanie rozpoczęła wspólna modlitwa. Uczestnicy mieli możliwość usłyszenia o życiu i działalności bł. Gwidona oraz wysłuchać opowieści ks. Łukasza o losach zakonu „duchaków” kiedyś oraz współcześnie. Po spotkaniu w kaplicy i wspólnej modlitwie wolontariusze oraz ich opiekunowie zostali zaproszeni na poczęstunek. Z wielkim zainteresowaniem słuchali o codziennym życiu ojców, natomiast ojcowie z zainteresowaniem wysłuchali o przedsięwzięciach Szkolnych Kół Caritas oraz dzieł prowadzonych przez Caritas Diecezji Sandomierskiej.

Błogosławiony Gwidon odznaczał się wielką pobożnością oraz wrażliwością na cierpienia bliźnich. Gdy otrzymał od rodziców majątek, na przedmieściu rodzinnego miasta Montpellier wybudował szpital. Gromadził w nim porzucone dzieci, ubogich, chorych, którym osobiście posługiwał. Przykład Gwidona, przenikniętego duchem ewangelicznej miłości, pociągnął innych. Tak powstał szpitalniczy Zakon Ducha Świętego, jego gałąź męska i żeńska, oddany służbie chorym, ubogim i dzieciom. Założyciel oddał swe dzieło pod szczególny patronat Ducha Świętego. Polska prowincja braci istniała do 1783 roku, kiedy uległa kasacie. Ostatni polski duchak zmarł w 1820 roku w Krakowie. Towarzystwo Ducha Świętego zostało ponownie powołane w 2003 r. na podstawie dekretu metropolity gdańskiego. W 2010 roku do postulatu wstąpiło 7 braci. Obecnie wraz z neoprezbiterami w TDŚ jest kilku kapłanów. Oprócz nich wspólnotę tworzą klerycy i nowicjusze. Razem 13 członków. Ich charyzmat to niesienie pomocy najbardziej potrzebującym.

Zobacz zdjęcia: Wizyta studyjna u duchaczy
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem