Sanktuarium maryjne w Krzeszowie w sobotę 11 maja stało się miejscem wspólnej modlitwy katolików z Niemiec (z diecezji Görlitz), oraz Polaków (mieszkańców przygranicznych dekanatów diecezji legnickiej). Intencje modlitw, jakie towarzyszyły pielgrzymom: prośba o dalsze pogłębianie więzów przyjaźni między dwoma sąsiadującymi narodami, a szczególnie między katolikami, modlitwa za pasterzy diecezji i pogłębienie wiary w życiu każdego katolika.
Niemieckim pielgrzymom przewodniczył biskup Görlitz Wolfgang Ipolt z prawie 20-osobowym gronem duchowieństwa i 500 pielgrzymami. Ze strony polskiej przewidziany był udział biskupa legnickiego Stefana Cichego, ale stało się to niemożliwe z racji przedłużenia jego pobytu w szpitalu. Reprezentantem Ordynariusza był ks. dr Leopold Rzodkiewicz, rektor Wyższego Seminarium Duchownego. On też wygłosił katechezę i homilię dla pielgrzymów, przygotowane przez Biskupa Stefana. Ze strony polskiej w spotkaniu uczestniczyło ponad 10 prezbiterów z gronem 200 pielgrzymów.
Na program pielgrzymki złożyły się: okolicznościowa katecheza - dla pielgrzymów z Polski głoszona w bazylice przez ks. dr. Alfreda Hoffmana (wikariusz generalny z Görlitz); dla pielgrzymów z Niemiec głoszona w kościele św. Józefa przez ks. dr. Leopolda Rzodkiewicza; po przerwie przygotowanie do Mszy św., podczas którego przedstawiono historię Krzeszowa dla pielgrzymów z Niemiec; Msza św. pod przewodnictwem bp. Wolfganga Ipolta; po Eucharystii - poczęstunek dla pielgrzymów, a następnie koncert chóru „Laetare” z Kamiennej Góry pod dyrekcją Marty Jędruch i nabożeństwo maryjne w bazylice.
Msza św. była sprawowana w języku łacińskim, ze śpiewami, Liturgią Słowa w języku niemieckim i polskim. Oprawa liturgiczna była także przygotowana przez przedstawicieli obu narodów. W procesji z darami została przyniesiona m.in. pamiątkowa świeca, a także wyrób z miedzi i próbka węgla brunatnego - symbolizujące główne bogactwa mineralne obu diecezji.
W homilii bp Stefan Cichy, skierował do pielgrzymów takie słowa: „Przypominamy sobie dzisiaj, że wiarę mamy potwierdzać życiem. W kolekcie mszalnej usłyszeliśmy prośbę do Pana, abyśmy «zawsze żyli w szczerej miłości i byli w świecie głosicielami oraz świadkami Jego Ewangelii». Z kolei autor Listu do Hebrajczyków mówi: «Zachęcajmy się do miłości i do dobrych czynów». Aby to wszystko wypełnić, trzeba nam Bożej pomocy. Tej pomocy udziela nam Pan przez swoją Matkę Maryję. Ona jest naszym przykładem i naszą Orędowniczką. Przychodzimy więc do Maryi, Matki Jezusowej i naszej. Św. Elżbieta powiedziała do Niej: «Błogosławionaś, któraś uwierzyła»”. Ksiądz Biskup przypomniał, że Maryja jest dla nas przykładem wiary i życia z wiary. Wyrażała swoją wiarę w modlitwie i czynach miłości.
Reklama
- Bardzo się cieszę, że możemy dziś razem przeżywać tę uroczystość wspólnej modlitwy katolików z Niemiec i Polski. Podczas Mszy św. budowaliśmy także modlitewny most z Biskupem Stefanem, który w tym czasie przebywa w szpitalu - mówił o pielgrzymce Biskup Görlitz. - Modliliśmy się w różnych językach, ale jak widzimy, to się udaje. Jeżeli nawet wszystkiego nie rozumiemy, mamy wspólny język. Jest nim nasza wiara. Cieszę się, że takie spotkanie było możliwe, że mogliśmy wiarę dzielić między sobą jak chleb - dodał.
- Pomysł pielgrzymki narodził się podczas jednego ze spotkań księży biskupów z obu diecezji jesienią ub.r. Doszli oni do wniosku, że skoro przeżywamy Rok Wiary, to warto byłoby przeżyć go wspólnie, jako katolicy obu sąsiadujących ze sobą narodów i zarazem diecezji. Biskup Legnicki zaproponował jako miejsce spotkania Krzeszów. Stąd ze strony niemieckiej na pielgrzymkę przybyli delegaci wszystkich dekanatów, a ze strony polskiej przedstawiciele dekanatów: Bogatynia, Zgorzelec, Węgliniec, Bolesławiec-Wschód i Bolesławiec-Zachód oraz Lubań - powiedział ks. dr Bogusław Wolański, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego legnickiej kurii, który wraz z Barbarą Köhler, dyrektor Wydziału Duszpasterskiego z Görlitz odpowiadali za organizację pielgrzymki.
Bp Stefan Cichy łączył się duchowo z pielgrzymami, sprawując w tym czasie Mszę św. w kaplicy szpitala, w którym przebywał, o czym poinformował ks. Leopold Rzodkiewicz.
Pielgrzymka nawiązuje do kolejnych inicjatyw katolików sąsiadujących diecezji, do których należą, m.in.: polsko-niemiecka procesja Bożego Ciała, nabożeństwa Drogi Krzyżowej czy udział w uroczystościach parafii przygranicznych.
Również my, dorośli, możemy wiele nauczyć się od dzieci – mówi ks. Przemysław z Jawora
8 października dzieci z terenu diecezji przybyły z pielgrzymką do sanktuarium Matki Bożej Łaskawej.
Do Krzeszowa przybyło blisko 400 dzieci wraz z opiekunami, duszpasterzami i rodzicami. Były grupy Eucharystycznego Ruchu Młodych, Podwórkowych Kółek Różańcowych, a także schole, grupy teatralne m.in. z Jeleniej Góry, Jawora, Legnicy, Mirska, Koskowic, Polkowic i innych parafii. Pielgrzymka połączona była z kolejnym przeglądem piosenki religijnej i patriotycznej.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
Uroczystość Objawienia Pańskiego. Święto Boga i ludzi. Święto szczególnie tych, którzy niezmordowanie szukają Boga – by wierzyć w Niego, by przyjąć to, co ofiaruje, by zgodzić się z Jego świętą wolą, by wytrwać do końca, mimo wszelakich trudności, na drodze, która prowadzi do Niego i podąża Jego śladami.
Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon». Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela». Wtedy Herod przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytajcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś, wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.