Reklama

Dziękuję ci, mamo!

2013-05-21 15:29

Wysłuchała: Małgorzata Cichoń
Edycja małopolska 21/2013, str. 1, 3

Piotr Paluch

Na Dzień Matki Justyna jedzie podziękować Maryi za wszystkie wysłuchane modlitwy, które zanosiła, odmawiając Nowennę Pompejańską. Zwłaszcza za tę jedną - o życie taty błagały przez 54 dni wspólnie z mamą, ze łzami, na kolanach. - Do Pompejów zabieram ze sobą złotą różę i dwie bliskie osoby - Beatkę i Małgosię. To są moje wota - mówi córka Mariana Palucha

Historię profesora krakowskiej AGH, który będąc na wycieczce w górach doznał rozległego zawału, opisaliśmy w artykule „Drugie życie Mariana” („Niedziela Małopolska” nr 6/2013). Jego córka Justyna dopisuje ciąg dalszy tej niezwykłej opowieści…

Prosić i dziękować

- Jadę do sanktuarium Matki Bożej Pompejańskiej, żeby podziękować Maryi za wysłuchanie mojej Nowenny. Odmawiałam ją nie po raz pierwszy, ale po raz pierwszy na kolanach i z płaczem. To była modlitwa za umierającego tatę, któremu lekarze nie dawali kompletnie żadnych szans.

O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się w 2008 r. od mojej siostry Dominiki. Mówiła, że trzeba odmawiać Różaniec przez 54 dni. Potrzebna jest naprawdę duża intencja, bo niełatwo mówić codziennie trzy części Różańca (można cztery, ale jak powstawała Nowenna, były trzy). To są w zasadzie 3 Nowenny błagalne, bo przez 27 dni prosi się o wysłuchanie bardzo konkretnej intencji, a 28. dnia zaczyna się 3 Nowenny dziękczynne. Nawet jeśli nie jest się jeszcze do końca wysłuchanym, trzeba z wiarą dziękować i ufać, że to wszystko się spełni.

Reklama

Pierwsze Nowenny odmawiałam w ważnych sprawach bliskich znajomych: ks. Romana, który się bardzo rozchorował, Dorotki walczącej z nowotworem. Taką najbardziej „spektakularną” była Nowenna za Grzesia. Pracowałam wtedy przy „Nocy świętych” - było to wydarzenie organizowane przed uroczystością Wszystkich Świętych w parafii bł. Anieli Salawy w Krakowie. Przygotowywałam je z pewną znajomą i tylko dlatego miałyśmy do siebie numery telefonów. Była w 5-6 miesiącu ciąży. Któregoś wieczoru dzwoni cała zapłakana... Mówi, że właściwie nie wie, dlaczego do mnie telefonuje, może dlatego, że męża nie ma jeszcze w domu. Okazuje się, że traci dziecko, które nosi, bo lekarze muszą jej usunąć nerkę. Mówię: „Słuchaj, ale jest Nowenna Pompejańska”. Ona na to, że nie da rady się modlić, bo czuje się teraz zbyt rozbita… Choć znałyśmy się krótko, zaczęłam kalkulować: skończyłam studia, nie mam jeszcze pracy, mam czas, co mi zależy, mogę się pomodlić za nią, a właściwie za jej dzieciątko. Sytuacja była trudna dlatego, że już następnego dnia miała się odbyć operacja. Byłam więc trochę zdenerwowana - tak stawiać Matkę Bożą pod murem? Nie za 27 dni, ale już, natychmiast potrzebuję cudu! Zaczęłam się modlić. Lekarze wciąż odsuwali termin operacji - w czwartek powiedzieli, że decyzja zapadnie we worek, i tak przez kolejne dni, aż ciąża pięknie dobiegła końca. Dzieciątko się urodziło, ma na imię Grześ, jest cudny i zdrowy.

Po tym wydarzeniu wiele osób z mojej wspólnoty (należę do Odnowy w Duchu Świętym) zaczęło modlić się Nowenną Pompejańską w różnych sprawach. Wiedzieliśmy, że pojedziemy do Pompejów, że zrobimy taką pielgrzymkę. No, ale przyszedł 9 września 2012 r. - wypadek taty...

Róża

Tamte Nowenny odmawiałam różnie, tak jak miałam czas, np. gdy szłam do pracy. A tę modlitwę zanosiłyśmy z mamą ze łzami, na kolanach przed ikonami Matki Bożej i Pana Jezusa, które pojawiły się w naszym domu z okazji 40. rocznicy ślubu rodziców (jedną dostali od dzieci, drugą sprezentowali sobie sami). Myśmy się modliły o cud uzdrowienia i ufałyśmy Matce Bożej. Tata wciąż żył, chociaż codziennie mówiono nam, że on już powinien umrzeć. Cały czas byliśmy na krawędzi...

W trakcie Nowenny, gdy sytuacja taty wciąż była jeszcze bardzo ciężka, ja nagle wiem, że mam kupić jako wotum za jego życie złotą różę i zawieźć ją do Pompejów. Nigdy nie kupiłam Matce Bożej niczego, co zostałoby jako znak dla innych, że Ona nas wysłuchuje. Zgadzam się natychmiast, kończę modlitwę tego dnia i przytomnieję - ale ja przecież nie mam pieniędzy na złotą różę. Jak ja ją zawiozę do Pompejów? Nie zarabiam tyle, żebym ją mogła spokojnie zawieźć. Ale obiecałam, że pojadę, to pojadę!

W międzyczasie tato powolutku dochodzi do siebie, w styczniu wychodzi ze szpitala. Wiem więc, że jeszcze w tym roku muszę pojechać do Pompejów. Również w styczniu wpadają mi w ręce podarowane pieniądze, 800 złotych. W pierwszej chwili nie wiem, na co je wydać, bo wszystko najpotrzebniejsze mam. Ale w momencie przypominam sobie - róża dla Matki Bożej!

Chciałam piękną, rozłożystą, bujną. Wiedziałam, że nie stać mnie na taką, jaką bł. Jan Paweł II podarował Maryi w Kalwarii czy w Częstochowie. Dowiaduję się jednak od bratowej Beatki, która pracuje jako konserwator zabytków, że w kościołach nie ma nic ze szczerego złota, wszystko jest nim jedynie pokrywane. Dlatego dochodzę do wniosku, że kupię różę ze srebra, natomiast Beatka pokryje ją złotem. Idę do jubilera, pytam, czy mają takie róże. Wyciąga jedną z gabloty. Jest dosyć ładna, ale ma bursztynowy pąk. Proszę więc, by mi zamówił całą srebrną. Gdy przychodzę po kilku dniach, jubiler wyciąga granatowe pudełeczko, niewielkich rozmiarów (małe rozczarowanie: myślałam, że będzie większa!). Otwiera je, a ja …zamieram. Widzę, że cały pąk jest już złoty. Mówię: „Ale proszę pana, umawialiśmy się na srebrną różę!”. I znowu zaczynam się śmiać, ponieważ ona tak naprawdę miała być złota! „Czy to jest najpiękniejsza, jaką pan znalazł?”. Odpowiada, że tak. Wystarczyło pieniędzy, które na nią dostałam. Na pożegnanie pytam jeszcze, czy ona jest wykonana w Polsce. Okazuje się, że sprowadzono ją z... Włoch. Odwożę więc Matce Bożej różę do jej ogródka...

…oraz inne wota

No to różę już mam, ale trzeba jeszcze jakoś dostać się do Pompejów. W pracy tak się poskładało, że jest bardzo mało czasu na urlop. Sprawdzam pielgrzymki, są długie, bardzo drogie - nie ma szans. Brat mi podszeptuje, żebym poleciała tanimi liniami lotniczymi. Z uwagi na oszczędność czasu, chciałam, żeby lot był z południa Polski. Piotr szuka w Internecie i mówi, że takich połączeń brak. Kilka razy go proszę - „Sprawdź jeszcze raz”. Będąc w pracy, dostaję sms: „Właśnie otwierają linię Katowice-Neapol, ceny promocyjne w dwie strony 300 zł, wyjazd na Dzień Matki, lecisz?”. „Lecę!”.

Wtedy myślałam, że polecę sama. Ale tego samego dnia mieliśmy we wspólnocie adorację. W trakcie modlitwy pojawia się przeświadczenie, że mam zabrać ze sobą jeszcze dwie osoby. Proponuję im wspólny wyjazd. Wyrażają zgodę, bardzo się cieszą.

Brat zakłada więc pieniądze za dodatkowe bilety, których nie można oddać. Następnego dnia dowiaduję się, że jedna z tych osób ma kłopoty materialne, a druga nie jest pewna, czy tak naprawdę ma ochotę znaleźć się w Pompejach. Zaczynam bić się z myślami - no to jak to jest, nie mogłam sama spokojnie pojechać i zawieźć Maryi różę? Przez tydzień walczę ze sobą. Potem przychodzi światło, że ta róża to żadna moja zasługa - pieniądze dostałam, jubiler ją sprowadził. Jakie tutaj dziękczynienie za życie taty? Po prostu żadne. Moim wotum jest zawieźć Matce Bożej te dwie osoby, które bardzo tego potrzebują. One tam mają być. No i przyszło uspokojenie. Wyjazd za tydzień, hotel zarezerwowany, nazywa się „Albergo Pace” i jest niecałe 100 metrów od sanktuarium. Zostaniemy tam 4 dni.

Na Dzień Matki

Myślałam, że jadę podziękować za mojego tatę. Ale potem zaczęły mi się przypominać osoby, za które Nowenna została odmówiona. „Widziałam Artusia” - to sms, który niedawno dostałam od siostry. Chłopczyk miał białaczkę. Gdy się kiedyś o tym dowiedziałam, mówię siostrze: „Będę się modlić za niego, powiedz też rodzinie, żeby się modliła”. Odmówiłam pompejańską i zapomniałam o Artusiu. No i tuż przed wylotem do Włoch dowiaduję się, że Artuś ma się dobrze… Nowennę odmówiłam za prawie wszystkich z rodziny, za niektórych po kilka razy, m.in. za mamę, która miała nowotwór złośliwy, ale wyłapany w takim momencie, że operacja wszystko załatwiła. Wtedy modliliśmy się razem z tatą…

Jadę więc dziękować nie tylko za tę jedną wysłuchaną Nowennę, ale za wszystkie. Nie mogę o nikim zapomnieć. Układam więc listę złożoną z imion tych, za których chcę podziękować. Mam też drugą listę osób, których sprawy chcę przedstawić Matce Bożej w Pompejach w dniach 21-25 maja. To jest bardzo dobry termin. Lecę do Mamy, i chcę, żeby Ona miała tę różę i to podziękowanie na Dzień Matki. Ale mam też swoją mamę ziemską, u której również trzeba być 26 maja...

Tagi:
matka nowenna pompejańska

Reklama

Nowenna Pompejańska Bez Granic

2019-03-28 14:35

maj / Warszawa (KAI)

W związku ze zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego, od 2 kwietnia do 25 maja trwać będzie „Nowenna Pompejańska Bez Granic” w intencji powrotu Europy do jej chrześcijańskich korzeni, w intencji rychłej beatyfikacji Roberta Schumana oraz z prośbą o wybór polityków, którzy będą chcieli go naśladować. Do włączenia się w modlitwę zachęca Instytut Myśli Schumana oraz Fundacja Królowej Różańca Świętego.

Piotr Marcińczak

Organizatorzy proszą, by włączyć się we wspólną modlitwę odmawiając przynajmniej jedną dziesiątkę różańca. Najwytrwalsi zaproszeni są do Nowenny Pompejańskiej, która polega na odmówieniu każdego dnia trzech części różańca. Zachęta skierowana jest zwłaszcza do czcicieli różańca, wspólnot różańcowych oraz parafii, które mogą zgłaszać kościoły stacyjne na każdy z 54 dni nowenny. Inicjatywa ma charakter międzynarodowy.

Termin nowenny nie jest przypadkowy. Modlitwa rozpoczyna się 2 kwietnia w rocznicę śmierci św. Jana Pawła II, orędownika Europy budowanej na chrześcijańskich fundamentach. Pierwsza część nowenny, część błagalna, zakończy się 28 kwietnia w Niedzielę Miłosierdzia Bożego. Część dziękczynna rozpocznie się 29 kwietnia, we wspomnienie św. Katarzyny Sieneńskiej, patronki Europy. Nowenna zakończy się 25 maja. Dzień później w większości krajów UE przypada głosowanie na posłów do Parlamentu Europejskiego.

Organizatorzy, w których gronie znajduje się Senator RP Tadeusz Kopeć, propagator Nowenny Pompejańskiej w Polsce, zachęcają by do „nowenny Pompejańskiej Bez Granic” dołączyć tekst modlitwy maryjnej Jana Pawła II z 2003 r.:

Maryjo, Matko nadziei, bądź z nami na naszych drogach! Naucz nas głosić Boga żywego; pomóż nam dawać świadectwo Jezusowi, jedynemu Zbawcy; spraw, byśmy służyli bliźniemu, otwierali się na potrzebujących, wprowadzali pokój, z zapałem budowali świat bardziej sprawiedliwy; wstawiaj się za nami, którzy działamy w historii, pewni, że plan Ojca się wypełni. Jutrzenko nowego świata, okaż się Matką nadziei i czuwaj nad nami! Czuwaj nad Kościołem w Europie: niech będzie odzwierciedleniem Ewangelii; niech będzie autentycznym miejscem komunii; niech żyje swoją misją głoszenia, celebracji i służby Ewangelii nadziei dla pokoju i radości wszystkich. Królowo pokoju, strzeż ludzkości trzeciego tysiąclecia! Czuwaj nad wszystkimi chrześcijanami: niech ufnie zdążają drogą jedności jako zaczyn zgody na kontynencie. Czuwaj nad młodzieżą, nadzieją przyszłego świata; niech wielkodusznie odpowiada na wezwanie Jezusa. Czuwaj nad ludźmi odpowiedzialnymi za narody: niech podejmują budowanie wspólnego domu, w którym szanować się będzie godność i prawa każdego. Maryjo, daj nam Jezusa! Spraw, abyśmy za Nim szli i kochali Go! On jest nadzieją Kościoła, Europy i ludzkości. On żyje z nami, pośród nas, w swoim Kościele! Z Tobą mówimy: „Przyjdź, Panie Jezu!” Niech nadzieja chwały wlana przez Niego w nasze serca przynosi owoce sprawiedliwości i pokoju!

Nowenna Pompejańska, napisana przez bł. Bartola Longo, polega na odprawieniu trzech nowenn błagalnych i trzech nowenn dziękczynnych, w ramach których codziennie odmawiane są trzy części różańca. Odprawiający Nowennę Pompejańską odmawiają zatem trzy części różańca przez 54 dni.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Radzymin: rozpoczęła się narodowa nowenna przed 100. rocznicą urodzin Jana Pawła II

2019-08-19 10:29

mag / Radzymin (KAI)

Z okazji nadchodzącej 100. rocznicy urodzin papieża-Polaka w powstającym w Radzyminie sanktuarium św. Jana Pawła II rozpoczęła się nowenna narodowa. Każdego 18 dnia miesiąca w świątyni będą polecane Bogu rodziny i Ojczyzna. Do parafii wpłynęło już ponad 3,5 tys. intencji.

Adam Bujak, Arturo Mari/Biały Kruk

Narodowa nowenna za wstawiennictwem św. Jana Pawła II zakończy się 18 maja 2020 roku, dokładnie w 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły.

- Ludzie proszą zarówno w intencji najbliższych, którzy są chorzy duchowo lub fizycznie, o wyjście z uzależnień zwłaszcza alkoholu i narkotyków jak i całej wspólnoty narodowej. Chcą za wstawiennictwem św. Jana Pawła II wymodlić jedność w narodzie oraz siłę i mądrość dla rządzących. Pojawiają się również prośby za młode pokolenie o życie w łasce sakramentalnej, właściwe rozeznanie powołania. Niektórzy dziękują Bogu za jubileusze małżeńskie czy dar potomstwa – podkreśla proboszcz parafii ks. Krzysztof Ziółkowski.

Modlitwę zainaugurował biskup warszawsko-praski Romuald Kamiński. W podkreślił wartość modlitwy zwracając uwagę, że bez niej nie da się budować wiary. Zwrócił jednocześnie uwagę, że jest ona źródłem mądrości i pozwala podejmować właściwe decyzje, a co za tym idzie - dobrze przeżyć własne życie. –By mieć światło, by nie popełnić błędu, by nie mieć wątpliwości trzeba ważne kwestie, które nas dotykają i absorbują rozwiązywać podczas rozmowy z Bogiem – powiedział bp Kamiński.

Podkreślił, że modlitwa pozwała także właściwie przyjmować i przeżywać trudne i bolesne doświadczenia. - Cierpienie codziennie nas dotyka w mniejszy czy większy sposób. Jeśli złączymy je z Jezusem, jeśli uczepimy się niejako Jego Krzyża, wówczas nabierze ono sensu i będzie miało charakter zbawczy – tłumaczył biskup.

Podkreślił, że warunkiem trwałego pokoju między ludźmi, zgody i miłości jest nawrócenie. – Wszyscy muszą podjąć nawrócenie, a nie tylko jednostki. W przeciwnym razie wciąż będzie dochodziło do konfliktów – ostrzegł hierarcha.

Po liturgii odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu i oddano cześć relikwiom św. Jana Pawła II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Premier Morawiecki modlił się w Piekarach Śląskich

2019-08-19 16:33

ks. sk / Piekary Śląskie (KAI)

Premier Mateusz Morawiecki odwiedził w poniedziałek sanktuarium Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Piekarach Śląskich. Po modlitwie złożył kwiaty na grobie ks. Jana Ficka, apostoła trzeźwości oraz pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

ks. S. Kreczmański/archidiecezja Katowicka

Podczas wizyty premier RP wyraził nadzieję, że Matka Boża Piekarska będzie czuwała nad naszą Ojczyzną. – Niech ogień niesiony przez naszych przodków, także w ciemnych czasach Kulturkampfu i najczarniejszej nocy Drugiej Apokalipsy, a potem „czerwonej zarazy” – niech ten ogień rozświetla naszą drogę w przyszłość – ku sprawiedliwej, dobrej, wielkiej Polsce – Polsce wiernej wierze naszych ojców – napisał Mateusz Morawiecki w piekarskiej księdze pamiątkowej.

Podczas wizyty premier modlił się przy grobie wielkiego śląskiego apostoła trzeźwości ks. Jana Ficka, który rozpoczął swoją działalność propagującą trzeźwość w 1844.

Premier wraz z księżmi posługującymi w sanktuarium udał się także na Rajski Plac, gdzie złożył kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary komunizmu.

Sanktuarium piekarskie jest jednym z najważniejszych ośrodków kultu maryjnego w archidiecezji katowickiej. Czczona w Piekarach Matka Boża nosi tytuł Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Do najsłynniejszych pielgrzymek należą pielgrzymki stanowe: mężczyzn i młodzieńców w ostatnią niedzielę maja, kobiet i dziewcząt w niedzielę po 15 sierpnia.

Do szczególnych piekarskich pielgrzymów należał św. Jan Paweł II, który jako metropolita krakowski przez wiele lat głosił kazania podczas stanowej pielgrzymki mężczyzn a po wyborze na Stolicę Piotrową co roku przesyłał swoje słowo pozdrowienia do pielgrzymów zgromadzonych na piekarskim wzgórzu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem