Reklama

Wiadomości

Trudna miłość

Jak katolik może ocalić swoje małżeństwo? I co z tymi, którzy zostali już porzuceni?
Dorota opowiada: – Ratowałam, bo kochałam. Nawet wtedy, gdy mąż powiedział, że nic do mnie nie czuje. Nawet gdy oznajmił, że spotkał kobietę swojego życia. Nawet gdy rzucił mi w twarz, że się mną brzydzi... Nie pomogły terapie małżeńskie, ustawienia Hellingerowskie, nie pomogli specjaliści od naprawiania uczuć, którzy brali stawki jak wybitni kardiolodzy. Została mi tylko rozpacz. I pewnie bym popłynęła z jej rwącym nurtem, gdybym gdzieś w środku, w samym centrum siebie samej nie słyszała cichutkiego głosu: nie odpuszczaj... Mój mąż mówił: „Nie mogę cię znieść”, a ja słyszałam: nie odpuszczaj... I jakoś – nie wiem dlaczego – bardziej wierzyłam temu głosowi niż pogardzie męża.
Kiedyś stanęłam pod ścianą i wiedziałam, że nie mam już pola manewru. Skończyło się. Sąd orzekł rozwód z winy męża, bez mojej zgody. W kościele ktoś mnie pocieszał: „Niech się pani nie przejmuje, przecież to on złożył pozew. Pani jest czysta”. Nie czułam się czysta, raczej jak ofiara pobicia ze szczególnym okrucieństwem. Kobieta porzucona chce jedynie mieć z powrotem męża w domu. Ojca moich dzieci. Opokę rodziny! Żeby było tak jak dawniej. Ja nie znalazłam sposobu na zatrzymanie męża. Przez długi czas czułam się gorsza, głupsza, brzydsza. Dorota jest od 7 lat samotna, ma 2 synów, prowadzi własną firmę. – Nie znalazłam wtedy w Kościele specjalnego wsparcia. Moja bezsilność doprowadziła mnie do konfesjonału – i to był jedyny realny zysk. Dużo się wtedy modliłam, codziennie odmawiałam Różaniec, chodziłam na Mszę św. Modlitwa działała jak środek przeciwbólowy i uspokajający. Czułam wewnętrzną pełnię, rodzaj nasycenia. Ale ponad tym było przemożne pragnienie wygadania się. Zadać kilka ważnych pytań komuś, kto ma lepszy kontakt z Panem Bogiem. Komuś, kogo dręczy ten sam rodzaj bólu. Myślę, że księża nie bardzo wiedzą, jak z nami postępować. Ma się wrażenie, że zostawiono nas trochę samym sobie i każdy z nas musi odnaleźć sam swoją drogę ewakuacji.
Ks. Marek Dziewiecki twierdzi: – Są tacy księża, którzy w swoich parafiach tworzą duszpasterstwo osób żyjących w związkach niesakramentalnych, ale nie tworzą duszpasterstwa skierowanego do małżonków skrzywdzonych i porzuconych, którzy pozostają w samotności, gdyż żyją w czystości i trwają w wierności małżeńskiej. Jedna z porzuconych kobiet opowiadała mi niedawno o tym, że jej małżonek pozostawił ją z trójką dzieci i związał się z kochanką, a mimo to jest animatorem w duszpasterstwie osób rozwiedzionych, które zawarły ponowne związki. Ów mężczyzna towarzyszy swojemu duszpasterzowi w różnych wyjazdach rekolekcyjnych i formacyjnych, głosi konferencje w różnych parafiach w Polsce i jest traktowany jako moralny autorytet. Tymczasem porzuconej przez niego żonie i innym osobom znajdującym się w podobnej sytuacji żadna parafia nie oferuje specjalistycznej pomocy duszpasterskiej. To jest poważne zaniedbanie i nieświadome wpisywanie się w politycznie „poprawną” obecnie większą troskę o katów niż o ich ofiary.

Ludzi żyjących samotnie po rozwodzie będzie w Kościele coraz więcej, ze względu na lawinowo rosnącą liczbę rozwiązanych małżeństw. Część porzuconych nie zdecyduje się na drugi związek, bo ważniejsza jest dla nich przyjaźń z Bogiem. Nie wyobrażają sobie złamania przysięgi. Niektórzy księża uważają, że takich osób nie należy gromadzić w jakimś specjalistycznym duszpasterstwie, bo tworzy się zaklęty krąg, w którym poranieni ludzie opowiadają innym poranionym o swojej traumie. Należy raczej namawiać ich do angażowania się w inne kościelne organizacje, by tam, wśród osób kreatywnych, zapomniały o własnym nieszczęściu, spełniając się np. w działalności charytatywnej. Znajoma mecenas np. dołączyła do grona katolickich prawników działających pro bono – czyli udzielających bezpłatnych porad prawnych ludziom niezamożnym.
Jednak natura ciągnie do tych, którzy dzielą z nami podobną życiową historią. Dowodem jest rosnące zainteresowanie Wspólnotą Trudnych Małżeństw Sychar czy Ruchem Wiernych Serc. Sychar prowadzi m.in. na internetowym Skypie mityngi dla chrześcijan, którym sypie się małżeństwo lub zostali sami. Wystarczy się zalogować. Rekolekcje, spotkania, warsztaty, sieć ognisk działających w całej Polsce, fora pomocy w kryzysie, programy: „12 kroków” i „Wreszcie żyć” – to zaledwie część szerokiej propozycji obu wspólnot. Ludzie przerażeni liczbą separacji, rozwodów i niestabilnością rodzinnego życia, widząc, że terapie małżeńskie w poradniach niewiele dają, szukają alternatywnych miejsc, gdzie ktoś przyjdzie im z pomocą, takich jak Sychar czy Ruch Czystych Serc.
Andrzej Szczepaniak, prezes Stowarzyszenia Trudnych Małżeństw Sychar, mówi: – Moim zdaniem, jest ogromne zapotrzebowanie na samopomocowe grupy wsparcia działające nie tylko w sycharowskich Ogniskach (zwykle przy parafiach), lecz także w Internecie, jak np. modlitewne grupy wsparcia na skypie (www.skype.sychar.org) czy wsparcie na internetowym Forum Pomocy i pracujące na tym Forum zamknięte grupy warsztatowe realizujące program „Wreszcie żyć – 12 kroków ku pełni życia”. Osobną formą pomocy są rekolekcje ogólnopolskie i rekolekcje organizowane w Ogniskach.
W tym roku na „Wakacje z Sycharem” w sumie pojechało ok. 300 uczestników. Na zlocie w Oborach pojawia się mnóstwo ludzi szukających ratunku dla swoich małżeństw.

Znaleźć własny nowy początek

Bł. Jan Paweł II w „Familiaris Consortio” pisał, że Kościół powinien w sposób specjalny zatroszczyć się o osoby porzucone przez współmałżonka, które pozostają wierne złożonej przysiędze małżeńskiej.
– Wspólnotę trudnych Małżeństw Sychar i Ruch Wiernych Serc polecam wszystkim porzuconym. Gdy kilka lat temu zostawił nas, mnie i dzieci, mąż, byłam pewna, że umrę. Zaliczyłam depresję i inne odmienne stany świadomości i tylko dzieci uratowały mnie przed zrobieniem głupoty – opowiada Joanna, psycholog z wykształcenia. – To jest trochę tak, że każdy musi znaleźć swój własny nowy początek. Zamiast płakać w 4 ścianach albo podejmować po omacku jakieś pseudodziałania mające przywrócić wiarę w siebie, lepiej zajrzeć na sycharowskie strony. Dla osób wierzących wymiar duchowy jest niezmiernie ważny, potrafi wypełnić pustkę.
Andrzej Szczepaniak tłumaczy, że każdy, kto znalazł się w sytuacji porzucenia lub kryzysu, powinien poznać sycharowskie metody: – Podstawą naszej działalności są spotkania małżonków w Ogniskach Sycharowskich, tzw. Ogniskach Wiernej Miłości Małżeńskiej. Obecnie Sycharowicze mogą spotykać się, otoczeni opieką duszpasterską, w 25 punktach. Mamy już zaplanowane na październik i listopad otwarcie kolejnych Ognisk przy parafiach w Wałbrzychu i Kielcach. Niemal wszystkie te lokalne wspólnoty powstawały oddolnie, jako inicjatywa małżonków, którzy trafili do naszej wspólnoty poprzez internetowe Forum Pomocy (www.kryzys.org).
– Spotkania w Ogniskach mają charakter samopomocowy, uczestnicy wspierają się nawzajem, modlą się, dzielą swoimi przeżyciami, korzystają z różnych form pomocy. Na spotkania przychodzi średnio kilkanaście osób.

Reklama

Jak mężczyzna płacze, to jeszcze jest ratunek

Kilka lat temu bp Edward Dajczak tłumaczył mężczyznom zgromadzonym na pielgrzymce w Piekarach, jak reagować na kryzysy w małżeństwach. Opowiedział historię, której był uczestnikiem. – Moi uczniowie stali się małżonkami. On był zaangażowany w wiele działań młodzieżowych i powoli dorastał jako mężczyzna, wydawało się, że wyrósł człowiek Chrystusa. A potem zaczął się czas przemian ustrojowych. Inteligentny, bystry, sprawny, rozpoczął tzw. własny biznes. Widziałem, jak nieustannie biega. Zatrzymałem go kiedyś i zapytałem: „Czy ty masz czas dla Jezusa?”. Spuścił głowę i powiedział: „Nie zawsze”. I wtedy mu powiedziałem: „Uważaj, kolejny etap jest taki, że nie będziesz miał czasu dla swoich; dla żony i dzieci. Uważaj!”. Nie zatrzymał się. Półtora roku po tym wydarzeniu był tragiczny telefon jego matki informujący mnie, że złożyli do sądu pozew o rozwód. Chwyciłem za telefon, ale nie można się było z nimi porozumieć. Poszedłem do kaplicy i w mojej ludzkiej bezradności przyszło natchnienie: dobry ksiądz, gdy choruje ktoś z jego parafian, bierze Najświętszy Sakrament i idzie do niego. Więc to zrobiłem – wziąłem Najświętszy Sakrament, wsiadłem do auta i kilkadziesiąt kilometrów od Gorzowa ok. godz. 22 wszedłem do ich domu i powiedziałem: „Nie macie czasu dla Jezusa, to wam Go przywiozłem na całą noc”. Cisza trwała gdzieś do 4 nad ranem, a około 4 on pierwszy zaczął płakać, a wówczas ja powiedziałem Jezusowi: „Jezu, jak mężczyzna płacze, to jest jeszcze ratunek”. Wycofaliśmy pozew o rozwód. Jezus leczy nasze serca, naszą miłość...

Obecnie Sycharowicze mogą spotykać się w 25 Ogniskach: w Warszawie, Poznaniu, Żorach, Zielonej Górze, w Bonn przy Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech, Opolu, Gorzowie Wielkopolskim, Krakowie (przy sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach i przy kościele św. Barbary), w Gdańsku (przeniesione z Bojana), w Rzeszowie, Chicago (USA), Bydgoszczy, Wrocławiu, Lublinie, Rydułtowach, Puławach, Markach, Płocku, Legnicy, w Skierniewicach, Rychwałdzie, Katowicach, Radomsku i Siemiatyczach. Wszystkie potrzebne informacje, w tym adresy lokalnych wspólnot, oraz świadectwa sycharowiczów na: www. sychar.org.pl .

2013-12-30 14:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Dzieło Nowego Tysiąclecia”

[ TEMATY ]

miłość

wakacje

bogactwo

młodzież

Ks. Paweł Borowski

Wspólna zabawa

Każdego roku blisko 2 tys. młodych i zdolnych osób uczestniczyło w wakacyjnych obozach formacyjno-wypoczynkowych Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Spotkania te stanowią część programu stypendialnego dla zdolnej i niezamożnej młodzieży z małych miejscowości. W tym roku stypendyści będą uczestniczyć w e-obozach za pośrednictwem Internetu.

Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” udziela wsparcia zdolnej i niezamożnej młodzieży z małych miejscowości. Ważnym elementem programu stypendialnego jest uczestnictwo w wakacyjnych obozach formacyjno-wypoczynkowych. W tym roku, w trosce o bezpieczeństwo uczestników, podjęto decyzję, aby zmienić formę spotkań, w których rokrocznie brało udział blisko dwa tysiące osób. Wakacyjne obozy Fundacji odbędą się w zaplanowanych wcześniej miejscach – tj. w Gnieźnie i Krakowie, jednak osobiście weźmie w nich udział jedynie część stypendystów. Pozostali będą uczestniczyli w spotkaniu za pośrednictwem Internetu. Wydarzenie będzie transmitowane na stronie dzielo.pl.

Hasło tegorocznych e-obozów „Bogactwo Młodości” zostało zaczerpnięte z listu Parati Semper, który w 1985 roku św. Jan Paweł II skierował do młodzieży całego świata. Trzydzieści pięć lat później Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, której patronem jest Papież Polak chce zwrócić uwagę na ponadczasowość i aktualność papieskiego przesłania. Spotkania w roku jubileuszu setnej rocznicy urodzin św. Jana Pawła II stanowi okazję do odkrycia bogactwa, jakie płynie z dzieciństwa i młodości Karola Wojtyły.

Pierwszy z e-obozów odbędzie się już w 10 i 11 lipca w Gnieźnie. W planie uroczysta Eucharystia pod przewodnictwem Prymasa Polski – abp. Wojciecha Polaka, Msza św. prymicyjna absolwenta Fundacji – ks. Jakuba Siutkowskiego oraz adoracja Najświętszego Sakramentu w klasztorze ss. karmelitanek w Gnieźnie. Kolejnym punktem spotkania będą konferencje m.in. abp. Wojciecha Polaka, o. Wojciecha Surówki OP oraz Moniki i Marcina Gomułków znanych z kanału YouTube „Początek Wieczności”. Uczestnicy e-obozu będą też w mniejszych grupach dyskutować nad zaprezentowanymi treściami. Dzięki spotkaniu z prezydentem Gniezna – p. Tomaszem Budaszem stypendyści będą mieli okazję poznać atrakcje i historie pierwszej stolicy Polski oraz regionu.

Drugi z tegorocznych e-obozów zaplanowano na 24 i 25 lipca. Pierwszy dzień odbywać się będzie w Wadowicach. Tego dnia odbędzie się Eucharystia w Bazylice Ofiarowania NMP Panny, modlitwa prowadzona przez znanego z kanału YouTube „Teobańkologia” absolwenta Fundacji – ks. Teodora Sawielewicza, spotkanie w klasztorze karmelitów bosych oraz zwiedzanie Muzeum Domu R odzinnego Ojca Świętego Jana Pawła II. Drugi dzień e-obozu toczyć będzie się w Krakowie. Zaplanowano tam Mszę św. w Sanktuarium św. Jana Pawła II pod przewodnictwem bp. Janusza Mastalskiego, zwiedzenia sanktuarium oraz spotkania z p. Adamem Bujakiem, o. Jarosławem Kupczakiem OP i p. Marcinem Czerwińskim z Fundacji „Mam marzenie”. Wydarzenie zakończy się transmisją koncertu uwielbieniowego w wykonaniu fundacyjnego zespołu „Tylko Ty”.

Fundacja „Dzieło Nowego Tysiąclecia” od dwudziestu lat pomaga zdolnej i niezamożnej młodzieży z małych miejscowości. Program stypendialny, do którego można dołączyć już w VII klasie szkoły podstawowej trwa aż do zakończenia studiów. Oprócz wsparcia finansowego Fundacja oferuje swoim podopiecznym formację w duchu nauczania św. Jana Pawła II, który jest jej patronem.

Przez 20 lat działalności Fundacja pomogła ukończyć studia tysiącom młodych ludzi. „Dzieło Nowego Tysiąclecia” można wspierać przez cały rok - wysyłając SMS o treści STYPENDIA na numer 74 265 (4,92 z VAT) lub przelewając dowolną kwotę na numer rachunku 75 1240 2034 1111 0000 0306 8582. Fundacja jest organizacją pożytku publicznego.

CZYTAJ DALEJ

Ostatni dzień na Pieszej Pielgrzymce Wrocławskiej

2020-08-11 00:16

Michalina Stopka

40. Piesza Pielgrzymka Wrocławska na Jasną Górę dobiegła końca. Ostatniego dnia pątniczego szlaki w “Sztafetę Maryi” włączyła się grupa 6 - Brzeg, Brzeg Dolny, Wołów oraz grupa 7 - Strzelin, Kąty Wrocławskie, Wrocław - Nowy Dwór.

Pielgrzymi musieli wcześnie rano wyjechać ze swoich domów, aby na 6:30 stawić się w kościele pw. św. Michała Archanioła w Blachowni. Tam po otrzymaniu błogosławieństwa od ks. bpa Jacka Kicińskiego wyruszyli na pielgrzymkowy szlak.

Pierwszy etap prowadził do Częstochowy - Gnaszyna:

GALERIA ZDJĘĆ nr 1

Drugi etap z Częstochowy Gnaszyna do Częstochowy Kawodrza:

Trzeci etap prowadził na Jasną Górę:

GALERIA ZDJĘĆ nr 2

I pielgrzymi na Jasnej Górze:

GALERIA ZDJĘĆ nr 3

Pozdrowienia od "Orzecha".

Po Mszy św. w sali o. Kordeckiego odbyło się dziękczynienie za 40 lat pielgrzymowania z Wrocławia. Prowadził je o. Krzysztof Piskorz oraz zespół N.O.E,

GALERIA ZDJĘĆ 4

CZYTAJ DALEJ

Kalisz: bp Buzun pielgrzymuje rowerem na Jasną Górę

2020-08-11 20:55

[ TEMATY ]

pielgrzymka

bp Buzun Łukasz

facebook.com/RadioRodzinaDiecezjiKaliskiej

45 rowerzystów wyruszyło dzisiaj z Kalisza w dwóch grupach w 19. Diecezjalnej Pielgrzymce Rowerowej na Jasną Górę, gdzie dotrą 13 sierpnia wraz z pielgrzymami 383. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 29. Diecezji Kaliskiej. Wśród pielgrzymów jest biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun.

W związku ze stanem epidemii w tym roku pielgrzymka jest mniej liczna.

Pomysłodawcą pielgrzymki rowerowej jest Ireneusz Reder z Akcji Katolickiej Diecezji Kaliskiej. – Wcześniej organizowałem wyjazdy rowerowe po Polsce, a w 2000 r. pojechaliśmy do Rzymu. Potem pojawił się pomysł, aby pielgrzymować rowerami na Jasną Górę. Wtedy uzyskaliśmy aprobatę ówczesnego kierownika pielgrzymki ks. Krzysztofa Ordziniaka i tak to się zaczęło. Grupa rozrosła się i obecnie są dwie: kalisko-pleszewska i jarocińska, w których pielgrzymują rowerzyści z całej diecezji, a nawet spoza – powiedział w rozmowie z KAI Ireneusz Reder, który przewodzi grupie kalisko-pleszewskiej pod patronatem Akcji Katolickiej. Po raz drugi do grupy dołączył biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun.

– Od dzieciństwa jeżdżę na rowerze. Bardzo to lubię. Pielgrzymowałem już kiedyś rowerem z diecezji białostockiej, z której pochodzę – mówi dla KAI biskup pomocniczy diecezji kaliskiej.

Duchowny dodaje, że pielgrzymka to przede wszystkim czas modlitwy. – Pielgrzymując wstępujemy do kościołów i zatrzymujemy się, aby pomodlić się przed Najświętszym Sakramentem. Pierwszy taki postój mamy w kościele pocysterskim w Ołoboku. Odmawiamy też Koronkę do Miłosierdzia Bożego i modlitwę brewiarzową. Dzień kończymy Apelem Jasnogórskim, a na różańcu modlimy się indywidualnie w czasie jazdy. Oczywiście, każdego dnia będziemy uczestniczyć we Mszy św. – podkreśla bp Buzun.

Koordynatorem grupy jarocińskiej jest ks. kan. Andrzej Piłat, proboszcz parafii Matki Bożej Fatimskiej w Jarocinie. Wśród pielgrzymów jest także ks. Tomasz Kubiak, proboszcz parafii św. Barbary w Magnuszewicach.

- Modlitwa na trasie wygląda inaczej niż w pielgrzymce pieszej. Pielgrzymowanie rozpoczęliśmy w kościele w Jarocinie modlitwą i błogosławieństwem i wyruszyliśmy do św. Józefa w Kaliszu, aby tutaj uczestniczyć wspólnie z drugą grupą we Mszy św. i dalej pielgrzymować na Jasną Górę. W drodze indywidualnie modlimy się i wspólnie na postojach. Nawiedzamy też cmentarz, aby pomodlić się przy grobie ks. Marka Kulawinka, który z nami też jeździł na Jasną Górę – mówi ks. kan. Andrzej Piłat.

Rowerzyści rozpoczęli pielgrzymkę od Mszy św. w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, której przewodniczył bp Łukasz Buzun.

W pielgrzymce rowerowej po raz siódmy uczestniczy pani Urszula. – Ta pielgrzymka będzie znamienna i na pewno zapisze się w naszej pamięci. Będziemy ją przeżywać inaczej ze względu na panującą sytuację związaną z epidemią koronawirusa. Zabieram ze sobą dużo intencji. Modlę się za wszystkie osoby, które zostają w Kaliszu, za całe miasto, a przede wszystkim za diecezję kaliską, która znalazła się w trudnej sytuacji. Będziemy to wszystko omadlać i wypraszać łaski u Matki Najświętszej – zaznaczyła rowerzystka z Kalisza.

Pani Grażyna co roku czuje potrzebę serca, aby pielgrzymować do Matki Bożej. – W tym roku jadę już ósmy raz. Jest to potrzeba serca, aby z podziękowaniami i prośbami ruszyć do naszej Matki. Moja mama jest bardzo chora i jadę prosić Matkę Bożą o zdrowie dla niej i błogosławieństwo dla całej mojej rodziny – powiedziała uczestniczka pielgrzymki z Jarocina.

Rowerzyści dotrą na Jasną Górę 13 sierpnia wspólnie z pątnikami 383. Pieszej Pielgrzymki Kaliskiej i 29. Diecezji Kaliskiej. Pielgrzymów w Częstochowie powita bp Łukasz Buzun.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję