Reklama

Zły owoc zatwardziałego serca

2014-02-06 15:27

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 6/2014, str. 1

MR

Biskup ordynariusz Roman Pindel sprawował 27 stycznia Eucharystię w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu w 69. rocznicę wyzwolenia niemieckiego hitlerowskiego obozu zagłady KL Auschwitz-Birkenau i miasta Oświęcim

W homilii biskup ordynariusz Roman Pindel nawiązał do ewangelicznej Perykopy, w której mowa jest o pomówieniach i oskarżeniach wysuwanych przez faryzeuszy wobec Jezusa. – Taka przewrotna interpretacja czynów Jezusa była stosowana także wtedy, gdy powstawały tego typu obozy zagłady, jak Auschwitz-Birkenau, Dachau, Ravensbruck. Trzeba było znaleźć przeciwnika, nazwać przyczynę, dla której dało się kogoś zamknąć w obozie, i pochodzenie, bo jest Żydem, Romem, Słowianinem, Polakiem. W imię ideologii można było uzasadnić to, dlaczego ktoś nie ma prawa żyć, albo czemu ma zostać skazany na wyniszczającą pracę. To zastanawiające, że ten sam mechanizm czynienia z człowieka wroga, przestępcy, skazańca, przeznaczonego na zniszczenie, wciąż się powtarza – stwierdził biskup ordynariusz bielsko-żywiecki Roman Pindel.

Jako źródło ludzkiej nieprawości Kaznodzieja wskazał wspomniany przez samego Chrystusa grzech przeciw Duchowi Świętemu. – Jezus nazywa taki stan najgorszym z możliwych. To stan, w którym człowiek słyszy w swym sercu: „to jest złe”, lecz mówi: „to nieprawda, ja dalej będę tak robił” – zaznaczył biskup Roman Pindel.

Reklama

– Stojąc w pobliżu tego obozu uświadamiamy sobie, że taka zatwardziałość serca towarzyszyła tym, którzy zamyślili cały ten program unicestwiania i tym, którzy go realizowali. Przypuszczam, że tylko nieliczni oprawcy uznali swe winy i prosili Boga o przebaczenie – stwierdził Biskup Ordynariusz. Dlatego też, jak zaznaczył, w tym miejscu należy się modlić za ofiary zatwardziałego serca.

W Mszy św. z udziałem biskupa ordynariusza Romana Pindla uczestniczyli świadkowie Holokaustu, przedstawiciele Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu oraz Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, lokalna społeczność oraz księża i zakonnicy pracujący na terenie dekanatu oświęcimskiego. Przy tej okazji głos zabrał Andrzej Kacorzyk, dyrektor Międzynarodowego Centrum Edukacji o Auschwitz i Holokauście. Wspominał on o inicjatywie arcybiskupa metropolity krakowskiego Adama Sapiehy, który chciał uzyskać zgodę Niemców na sprawowanie Mszy św. dla więźniów na terenie obozu. Jego list intencyjny dostarczyło do komendanta dwóch wikariuszy parafii oświęcimskich; spotkał się on jednak z odmową.

Tagi:
kazanie bp Roman Pindel

Rada KEP ds. Pielgrzymek: sanktuaria nie mogą być miejscem manifestowania nienawiści

2018-06-26 09:30

lk / Warszawa (KAI)

Sanktuaria nie mogą być miejscem manifestowania nienawiści względem grup politycznych, społecznych lub etnicznych - podkreśla w przesłanym KAI słowie o narodowym pielgrzymowaniu Rada Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek. Zaznacza też, że głoszone często podczas pielgrzymek "tzw. kazania patriotyczne nie mogą sprawiać wrażenia przemówień ideologicznych na usługach pielgrzymującej grupy".

Bożena Sztajner/Niedziela

Poniżej pełny tekst słowa:

„BYĆ PIELGRZYMEM POKOJU”

Słowo Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek o pielgrzymowaniu narodowym

W związku z pielgrzymkami o charakterze patriotyczno-religijnym, zwłaszcza w roku setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Polskę, Rada Episkopatu Polski ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek czuje się w obowiązku przypomnieć, na czym powinno polegać pielgrzymowanie do sanktuariów i miejsc świętych, w szczególności mające charakter pielgrzymek narodowych.

W kulturze polskiej obecny jest piękny fenomen pielgrzymowania. Grupy wiernych – kierując się zasadami miłości do Boga i bliźniego, kultu Matki Bożej i świętych, a także łącząc swą wiarę z miłością do Ojczyzny – wpisują się w wielowiekową tradycję pielgrzymowania narodowego. W refleksji teologicznej pielgrzymka to wędrowanie osoby lub grupy do miejsc uważanych za święte w przekonaniu, że działa tam w sposób szczególny Bóg, a podejmowane podczas pielgrzymki dzieła osobiste lub wspólnotowe mają wyłącznie cechy aktów religijnych, pobożności i pokuty. Łączenie pielgrzymki ze sprawami społecznymi ma sens jedynie w kontekście miłości, pojednania i poszukiwania świętości życia.

Takim właśnie duchem cechowały się pielgrzymki narodowe, szczególnie gdy Polska przeżywała burze dziejowe i groziły jej największe niebezpieczeństwa. Nawet wówczas jednak nie były one wymierzone przeciw drugiemu człowiekowi, lecz w opozycji do zła i grzechu, zniewolenia i narodowych wad. Niezwykle budujące i podnoszące na duchu były te pielgrzymki, podczas których w sanktuariach brzmiały słowa pieśni i modlitw dziękczynnych za wolność i niepodległość Ojczyzny.

Pielgrzymki narodowe odbywały się bardzo rzadko i były związane z najważniejszymi wydarzeniami w dziejach Narodu i Kościoła. Tak było np. po zwycięskiej wojnie z bolszewikami w 1920 r., z okazji poświęcenia narodu polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi w 1946 r., w związku z Milenium Chrztu Polski w 1966 r. i ostatnio w 1050. rocznicę tego wydarzenia. Nie możemy też zapomnieć pielgrzymek narodowych z udziałem papieża św. Jana Pawła II i jego następców. Zawsze były to uroczystości wielkiej rangi organizowane przez Episkopat.

W dokumencie "Chrześcijański kształt patriotyzmu" z 2017 r. Konferencja Episkopatu Polski przypomniała, że „ukształtował się w polskiej kulturze model patriotyzmu gościnnego, włączającego, inspirującego się najlepszym dorobkiem sąsiadów i całej chrześcijańskiej, europejskiej kultury. Patriotyzmu, dzięki któremu Polakami stawali się ci, którzy Polakami zostać chcieli, bez względu na swoje pochodzenie czy pochodzenie ich przodków”. Dlatego sytuacja, w której jakieś środowiska – powołując się na własną ideologię lub doktrynę polityczną – przypisują sobie wyjątkowe prawo do reprezentowania Narodu Polskiego, prowadzi do nieuprawnionego zawłaszczenia tytułu pielgrzymki narodowej, a w konsekwencji do wykluczenia innych grup społecznych tworzących Rzeczpospolitą.

Król Jan Kazimierz, a za nim Sługa Boży Kardynał Wyszyński, składając Śluby Jasnogórskie, ogłosili Maryję Królową całej Polski. Wyrazili w ten sposób prawdę o oddaniu pod Jej opiekę wszystkich obywateli zamieszkujących naszą Ojczyznę. Zatem pod opiekę Matki Bożej oddano w dobrej wierze nie tylko jakąś wybraną grupę, ale cały naród, wierzących i niewierzących, wszystkie grupy etniczne, którym na sercu leży dobro Rzeczypospolitej. Jasna Góra stała się od pokoleń miejscem modlitwy o jedność i symbolem trudnej wolności Polaków.

Zgodnie z tą tradycją sanktuaria nie mogą być miejscem manifestowania nienawiści względem grup politycznych, społecznych lub etnicznych. W pamięci mamy słowa największego Polaka i Pielgrzyma, św. Jana Pawła II: "Prawdziwy patriota nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych. (…) Nacjonalizm, zwłaszcza w swoich bardziej radykalnych postaciach, stanowi antytezę prawdziwego patriotyzmu i dlatego dziś nie możemy dopuścić, aby skrajny nacjonalizm rodził nowe formy totalitarnych aberracji. To zadanie pozostaje oczywiście w mocy także wówczas, gdy fundamentem nacjonalizmu jest zasada religijna, jak się to niestety dzieje w przypadku pewnych form tak zwanego 'fundamentalizmu'" (przemówienie na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1995 r.). Nacjonalista nie jest więc patriotą. Prawdziwy patriota, miłujący swój naród, nie ulega agresji i instynktom nakazującym wykluczanie i stygmatyzowanie społeczne innych osób, różniących się światopoglądem, wiarą, pochodzeniem etnicznym czy odcieniem skóry.

Sanktuarium jest miejscem pokoju. Warto pamiętać, że pierwszym darem Jezusa Zmartwychwstałego był pokój i przygarnięcie do swego serca uczniów mimo ich aktów małoduszności. W sanktuarium pokój rodzi się na modlitwie oraz przez pokutę i pojednanie, często zakończone sakramentalnym przebaczeniem. Św. Jan Paweł II był słusznie nazywany pielgrzymem pokoju, ponieważ głosząc sprawiedliwość społeczną i wolność sumienia, nie odrzucał żadnego człowieka. Jeżeli chcemy, by przez chrzest Bóg uznał nas za swoje dzieci, musimy wprowadzać pokój między ludźmi, bo tak brzmi naczelne błogosławieństwo wypowiedziane przez Pana Jezusa: „Błogosławieni pokój czyniący, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi”. Mamy więc być pielgrzymami pokoju na wzór Matki Pana i świętych.

Modlitwa przy Cudownym Obrazie Królowej Polski jednoczyła Polaków, niezależnie od ich pochodzenia, wieku, zawodu, poglądów społecznych bądź politycznych. Jest ona otwarta dla wszystkich ludzi dobrej woli spragnionych duchowego umocnienia, ale także pojednania i leczenia podziałów. Nasze narodowe sanktuarium uczyło prawdziwego patriotyzmu, który wyraża się w trosce o wspólną Ojczyznę, w pracy dla jej dobra, w budowaniu jedności i pokoju. Słusznym więc wydaje się kierowanie do organizatorów, uczestników i duszpasterzy pielgrzymek prośby o wierność takiemu podejściu, o roztropność i uszanowanie świętości miejsca, jakim dla naszego narodu jest Jasna Góra, inne sanktuaria i kościoły.

Fenomen pielgrzymowania jest dynamiczny, żywy i otwarty na nowe znaki. Wymaga więc ewangelicznego rozeznania. Elementy patriotyczne (flagi narodowe, sztandary kombatanckie, stroje uczestników) nie są czymś niewłaściwym podczas liturgii pod warunkiem, że nie wywołują wzburzenia i sporów ideologicznych. Instrukcje liturgiczne nakazują unikania celebracji Mszy św. w celu stworzenia okazałego widowiska oraz nadawania jej stylu podobnego do ceremonii świeckich. W przestrzeni świętej nie ma też miejsca na symbole grup wzbudzających spory w społeczeństwie i doprowadzających do podziału wspólnoty Kościoła. Historyczne znaki patriotyczne przechowywane w kościołach z okresu zaborów lub reżimu komunistycznego są wyrazem jedności z narodem, ale nie z ideą partyjną lub polityczną. Podobnie nie ma miejsca na alternatywne znaki gorliwości uczuć i język mający znamiona kultury lub subkultury typowo świeckiej albo związanej ze sporem ideologicznym wewnątrz wspólnoty kościelnej. Niereligijne symbole eksponowane na pielgrzymce nie mogą być sprzeczne w swoim przekazie ze znaczeniem świętego miejsca i czasu, z nauką Kościoła o patriotyzmie. Pomocą w tym służy dokument Konferencji Episkopatu Polski "Chrześcijański kształt patriotyzmu".

Pielgrzymka nie ogranicza się tylko do samego pobytu w miejscu świętym, ale obejmuje drogę pielgrzyma i powrót do domu. W ten sposób zachowana jest pewna ciągłość charakteru pokutnego tego wydarzenia, połączonego z wewnętrzną przemianą (nawróceniem), z modlitwą dziękczynienia i prośby. Obecność duszpasterza podczas całej pielgrzymki jako organizatora i przewodnika duchowego jest konieczna i gwarantuje jej charakter kościelny. Jego posługa duchowa, sakramentalna i kaznodziejska musi spełniać wszelkie wymagania stawiane w tych zakresach przez Kościół. Homilia jest uprzywilejowaną formą głoszenia Słowa Bożego, a często głoszone tzw. kazania patriotyczne nie mogą sprawiać wrażenia przemówień ideologicznych na usługach pielgrzymującej grupy.

Zachęcamy wszystkich wiernych, by przeżywali pielgrzymowanie do Jasnogórskiej Królowej Polski i innych sanktuariów w duchu zatroskania o Ojczyznę, głębokiego skupienia i szczerej modlitwy. Jan Paweł II powiedział: "Wiele razy powtarzałem, że Jasna Góra to sanktuarium narodu, konfesjonał i ołtarz. Jest to miejsce duchowej przemiany, odnowy życia Polaków. Niech takim na zawsze pozostanie" (4.06.1997 r.). Ten dar jest dziś nam wyjątkowo potrzebny.

bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady

25.06.2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: ok. 30 tys. osób na Czuwaniu Odnowy w Duchu Świętym

2019-05-18 18:27

it / Jasna Góra (KAI)

Z udziałem ok. 30 tysięcy osób na Jasnej Górze trwa doroczne czuwanie Odnowy w Duchu Świętym. Spotkanie jest wielkim wołaniem o jedność i ożywienie mocy przyjętych sakramentów, nie tylko w odniesieniu do grup charyzmatycznych działających w Kościele, ale wśród wszystkich wierzących. To odpowiedź na zaproszenie papieża Franciszka do budowania „Charis”.

Bożena Sztajner/Niedziela
Zobacz zdjęcia: Czuwanie Odnowy w Duchu Świętym

Ojciec Święty zaproponował by zjednoczenie odbywało się również na poziomie strukturalnym. Dlatego w miejsce Międzynarodowej Służby Katolickiej Odnowy i służb innych wspólnot charyzmatycznych, od 9 czerwca, uroczystości Zesłania Ducha Świętego, powstanie jedno ciało dla wszystkich - Międzynarodowe Służby Komunii czyli Charis. - Także jasnogórskie spotkanie odbywa się w tym duchu - powiedział ks. Sławomir Płusa, przewodniczący Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym w Polsce.

- Charis czyli strumień łaski. Modlimy się o służby komunii w Polsce czyli o zjednoczenie wspólnot i ruchów, i dzielenie się doświadczeniem chrztu w Duchu Świętym czyli nowym Jego wylaniem, by mógł dotrzeć do każdego chrześcijanina. To jest cel papieża – zauważył ks. Płusa.

Gościem czuwania jest Michelle Moran, członek Papieskiej Rady ds. Świeckich i do niedawna przewodnicząca Odnowy na świecie, koordynująca teraz działania Charis. Ma bogate doświadczenie w posłudze parafialnej, ewangelizacji oraz pracy na rzecz Kościoła. Jest autorką książek i artykułów dla czasopism katolickich i ekumenicznych. Wraz z mężem Peterem założyła wspólnotę Sion Catholic Community for Evangelism. Jej marzeniem jest wyposażanie do posługi i przywództwa w Kościele młodego pokolenia liderów.

Zdaniem Michelle Moran przed Odnową stoją dziś nowe wyzwania i nowe szanse. Wśród nich praca razem ku jedności, by przynieść „dojrzały owoc Ducha Świętego”. - Mówimy o jedności w różnorodności. To jest bardzo częste zdanie, które powtarza papież Franciszek. Nie tracimy naszej tożsamości a jednocześnie możemy uczyć się od innych, ubogacać się - powiedziała Michelle Moran. Dodała, że musimy patrzeć na nasze działanie w Kościele w nowy sposób, bo „często wydaje się nam, że to co robimy do tej pory jest najlepsze i nie trzeba niczego zmieniać”. - Papież widzi w jedności wielką siłę dla ewangelizacji, w dotarciu z naszym doświadczeniem obecności Ducha Świętego do innych – podkreśla gość czuwania.

Oblicza się, że chrztu w Duchu Świętym doświadczyło na świecie ok. 120 mln osób. W Polsce ponad 23 tysiące skupionych w ok. 800 grupach. Ks. Sławomir Płuska podkreśla, że „próbujemy przyjrzeć się do czego zaprasza nas Duch Święty, a jest to większe i głębsze przyjęcie Bożej łaski, żeby doświadczenie chrztu w Duchu Świętym, czyli odnowienia naszego chrztu i bierzmowania, stało się udziałem każdego katolika, każdego chrześcijanina”.

- Te spotkania są dla nas wyrazem jedności, są szansą spotkania się ze sobą, wymiany doświadczeń, podejmowania wspólnej formacji - zauważył Norbert Dawidczyk, wiceprzewodniczący Krajowego Zespołu Koordynatorów Odnowy w Duchu Świętym.

Podkreślił, że jest to odpowiedź Odnowy na apel papieża Franciszka o „budowanie Charis, aby wszystkie osoby, które doświadczają odnowy charyzmatycznej, zmierzały coraz bardziej ku jedności niekoniecznie strukturalnej, ale jedności braterskiej, poznania, współpracy, wiedzy o sobie”. - I to dzieje się tutaj, bo tak odczytaliśmy wołanie papieża, jako przynaglenie byśmy wykonali w strukturach ogólnopolskich, jakiś ruch - dodał Norbert Dawidczyk.

Czuwanie poprzedził VIII Kongres, który odbywał się w częstochowskiej Hali Sportowej Arena 16-17 maja, i w którym obok przedstawicieli Odnowy w Duchu Świętym wzięli udział inni członkowie grup charyzmatycznych i ewangelizacyjnych.

Kongresy odbywają się co pięć lat. Pierwsze takie spotkanie, w którym wzięli udział wszyscy zaangażowani w ten ruch, odbyło się w 1983r. Nie bez powodu jako miejsce Kongresu wybrano Jasną Górę, dom Maryi. To Ona, jak rozeznano przed Kongresem, miała upraszać u Boga moc dla wspólnego spotkania oraz moc dla dania światu świadectwa o zwycięstwie i miłości Boga wypływających z Krzyża.

W czasie spotkania na jasnogórskich błoniach pielgrzymi słuchają konferencji, włączają się we wspólne modlitwy i śpiewy. Zebrani wysłuchali także pozdrowień od bpa Bronisława Dembowskiego, wieloletniego delegata Episkopatu ds. Odnowy w Duchu Świętym, który co roku, od początku wszystkich Czuwań Odnowy, przybywał na Jasną Górę. W tym roku po raz pierwszy nie mógł być obecny, ale przesłał list z wyrazami jedności w modlitwie.

Ks. Andrzej Grefkowicz, egzorcysta, działający od wielu lat w Odnowie mówił o początkach Odnowy w Duchu Świętym i wyzwaniach na przyszłość. Kolejny prelegent Artur Skowron, odpowiedzialny za inicjatywę „Młodzi młodym” przedstawił kierunki ewangelizacji młodych.

Punktem centralnym dorocznego Czuwania będzie Msza św. odprawiona o godz. 17.00. Eucharystii przewodniczyć ma bp Andrzej Siemieniewski z Wrocławia, od wielu lat związany z Katolicką Odnową w Duchu Świętym.

Katolicka Odnowa Charyzmatyczna nie jest jednolitym ruchem o zasięgu światowym. W odróżnieniu od większości ruchów nie ma jednego założyciela, lub grupy założycieli, nie ma też listy członków. Jest to zróżnicowany zespół osób i grup podejmujących różne działania, często od siebie niezależne, na różnym etapie rozwoju i o różnorodnie rozłożonych akcentach. Ruch charyzmatyczny opiera się na założeniu, że chrześcijanie są obdarowywani charyzmatami, którymi służą ku zbudowaniu wspólnoty Kościoła.

Odnowa w Duchu Świętym gromadzi wielu ludzi świeckich w różnym wieku i z różnych środowisk, odnajdujących dzięki niej swoje miejsce w Kościele i świecie. Osoby te tworzą grupy modlitewne, liczące od kilku do kilkuset członków. Łączy ich chrzest w Duchu Świętym zwany także „wylaniem Ducha Świętego” lub „modlitwą odnowienia darów Ducha Świętego”. Nawiązuje on do biblijnej i historycznej Pięćdziesiątnicy. W tym dniu apostołowie otrzymali Ducha Świętego - zostali ochrzczeni w Duchu Świętym, czemu towarzyszyło mówienie językami i przepowiadanie Jezusa z mocą.

Grupy modlitewne spotykają się co tydzień na dwu-trzygodzinnych spotkaniach modlitewnych, których głównym elementem jest głośna, żywa modlitwa. Grupy prowadzone są najczęściej wspólnie przez duszpasterza i zespół świeckich animatorów z liderem na czele. Spotkania odbywają się zwykle przy parafii.

W latach 70. kilku polskich kapłanów zetknęło się z Odnową Charyzmatyczną poza granicami naszego kraju. Doświadczenie to postanowili oni przenieść na grunt polski. W roku 1976 zaczęły powstawać pierwsze grupy modlitewne. Dwadzieścia lat później na czuwanie do Częstochowy przyjechało ok. 200 tysięcy sympatyków ruchu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ewa Kowalewska: Wczoraj Irlandia – dzisiaj Polska!

2019-05-19 14:30

Ewa H. Kowalewska, prezes Human Life International w Polsce / Gdańsk (KAI)

Ostatnie wydarzenia w Polsce mogą i powinny budzić nasz największy niepokój. Agresywne konfrontacje, dezinformacja, manipulacje faktami, dezintegrujące społeczeństwo akcje – wszyscy to odczuwamy. Można wyróżnić zasadnicze dwie linie tego ataku. Pierwsza dotyczy naszych dzieci, druga naszych duszpasterzy.

Archiwum HLI

Zaledwie 20 lat temu Irlandia była krajem jednoznacznie katolickim. W niedzielnej Mszy uczestniczyło ok. 90% obywateli. W 1983 roku społeczeństwo poparło w referendum poprawkę do konstytucji, zapewniającą prawo do życia dla każdego poczętego dziecka i było z tego bardzo dumne. Większość za wielką wartość uznawała liczną, katolicką rodzinę, opartą na małżeństwie mężczyzny i kobiety, która przekazuje wiarę i tradycję swoim dzieciom.

Dzisiejsza Irlandia całkowicie się zmieniła. Demokratycznie wybrany premier Leo Varadkar nie jest chrześcijaninem i publicznie oświadcza, że jest gejem. Doprowadził on do przeprowadzenia dwóch ogólnonarodowych referendów. Pierwsze dotyczące akceptacji tzw. małżeństw jednopłciowych i adopcji przez nie dzieci, drugie na temat wprowadzenia swobody aborcji na życzenie. Obydwa zdecydowanie wygrał, bo młodzi odcięli się od fundamentalnych zasad moralnych, głoszonych przez Kościół katolicki i z radością poparli jego propozycje. Teraz kościoły świecą pustkami, bo kapłani stracili autorytet, mało kto z młodych chce ich słuchać. Katolicka Irlandia przeżywa dramat utraty wiary.

Tak szybko? Jak to możliwe? To ważne pytania, ponieważ te zmiany nie nastąpiły same z siebie, ale były konsekwentnie stymulowane według określonego programu, nazywanego „scenariuszem irlandzkim”.

Nie ulega wątpliwości, że zastosowana tu została fachowo opracowana inżynieria społeczna. Warto się jej przyjrzeć dokładniej, odnosząc się do tych dwóch referendów. W jaki sposób można zmienić poglądy dorosłych ludzi, w dodatku oparte na fundamencie wiary? Oni są odporni, po prostu wiedzą swoje. Zmiany należy więc rozpoczynać od dzieci.

Otóż w Irlandii ok. 30 lat temu wprowadzono do szkół permisywną edukację seksualną według wzorca brytyjskiego. Irlandzkie dzieci otrzymywały wielką dawkę antychrześcijańskiej ideologii od 4 roku życia po kilka godzin w tygodniu. Pod pretekstem tolerancji uczono je akceptacji dla aktywności osób LGBT (do wyboru) oraz swobody seksualnej i co za tym idzie przyzwolenia na przerywanie niechcianej ciąży. To pokolenie po 30 latach przestało chodzić do kościoła i samo zmieniło obowiązujące prawo.

Kościół katolicki w Irlandii, wcześniej posiadający olbrzymią władzę i autorytet, zdecydowanie przegrał. Pojawiło się wielu kapłanów bez powołania, który dopuszczali się nadużyć. Wystarczyło nagłośnienie skandali. W Irlandii było to wyjątkowo łatwe, bo przypadki pedofilii zdarzały się często. Ludzie nie są ślepi, a krzywdzenie dzieci budzi wielki sprzeciw i obrzydzenie oraz utratę zaufania. W tej sytuacji wielu kapłanów bało się (lub nie chciało) protestować przeciwko pierwszemu referendum. Zabrakło odwagi do głoszenia prawdy. Drugie referendum było jakby kontynuacją pierwszej ofensywy. Młodzi już nie chcieli słuchać, zabrakło autorytetu Kościoła i żywej wiary.

Porównajmy to z obecną sytuacją w jeszcze katolickiej Polsce, która na tle ateizującej się Europy została samotną wyspą i usiłuje bronić swoich wartości. Akcja zmiany świadomości społecznej staje się coraz bardziej agresywna i jest prowadzona dwutorowo, podobnie jak w Irlandii.

Warto się zastanowić, skąd ten atak na nasze dzieci! Batalię przeciwko edukacji seksualnej typu brytyjskiego wygraliśmy wiele lat temu. W polskiej szkole obowiązuje, pozytywny i akceptowany przez rodziców, przedmiot „Wychowanie do Życia w Rodzinie”. Właśnie dzięki dobrej podstawie programowej polska młodzież nadal w większości opowiada się za tradycyjną rodziną i ochroną życia. Atak zaczął się od akcji wmawiania, że w polskiej szkole nie ma edukacji seksualnej. Nie jest to prawda, gdyż realizowana jest edukacja seksualna typu „A” – wychowanie do odpowiedzialności i abstynencji seksualnej nastolatków (według Amerykańskiego Instytutu Pediatrii). Wszystkie badania potwierdzają pozytywne efekty tego przedmiotu. Pomimo tego w mediach nieustannie pojawiają się twierdzenia, że trzeba wreszcie edukację seksualną wprowadzić do szkół i wiele osób, nie znając problemu, publicznie je popiera.

Wyraźnie widać, że podstawowym celem ataku jest właśnie szkoła i nasze dzieci. Wbrew podstawie programowej, obowiązującej w szkołach, gminy kilku dużych miast (np. Gdańska czy Warszawy) podjęły akcje wejścia do szkół z promocją zachowań IGBT oraz ideologii gender. Szokiem dla wielu była wypowiedź nowego wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja, że te propozycje są jedynie programem przejściowym, a celem jest uchwalenie prawa do adopcji dzieci przez tzw. małżeństwa jednopłciowe.

Równolegle pojawiło się zamieszanie w szkolnictwie poprzez strajk płacowy nauczycieli, zagrożenie egzaminów itd. Bardzo poważnym następstwem jest obniżenie autorytetu wielu nauczycieli oraz doprowadzenie do konfrontacji z uczniami. W kontekście akcji strajkowej w ogóle nie poruszano problemu czego, jak i przez kogo są uczone nasze dzieci. Można się spodziewać dalszej konfrontacji z początkiem roku szkolnego. Jeżeli nie uda się powstrzymać akcji wchodzenia przedstawicieli LGBT do polskich szkól, za kilkanaście lat, tak jak w Irlandii, ta młodzież straci wiarę i sama zmieni obowiązujące prawo.

Drugim elementem ataku jest wmawianie społeczeństwu, że za dramaty związane z pedofilią jest odpowiedzialny tylko i wyłącznie Kościół katolicki. Seksualne wykorzystywanie dzieci jest dramatem, wielką ohydą i podlega prawu karnemu. Osoba, która się dopuszcza takich czynów, powinna być surowo ukarana, niezależnie od tego z jakiego środowiska pochodzi i jaki wykonuje zawód. Prawo dla wszystkich powinno być jednakowo surowe. Potrzebujemy obiektywnej prawdy, odpowiednich kar i prewencji. Ofiarom należny jest szacunek i pomoc. Można mieć jednak wątpliwości czy trafianie na łamy gazet jest dla nich w jakimkolwiek stopniu pomocne.

Problem pedofilii w szerokim zakresie ogólnoświatowym dotyczy milionów ludzi, zwłaszcza wykorzystywania biednych dzieci z Azji. Nikt nie przypomina o znanych sprawach sądowych w Polsce dotyczących nauczycieli, psychologów, trenerów, artystów czy znanych osób ze świata polityki i biznesu. Cisza!

Prowadzona akcja propagandowa ma na celu wskazać jako sprawców tylko kapłanów katolickich. Pseudo raport, przekazany papieżowi przez poseł Joannę Scheuring-Wielgus, składał się z doniesień prasowych bez weryfikacji. Na jego podstawie zrobiono mapę przypadków pedofilii w polskim Kościele, sugerującą, że jest to problem powszechny. Mnóstwo w tym pomówień i oszczerstw. Powstają kolejne filmy, których produkcja wiąże się z wielkimi kosztami. Przeciwko Irlandii szły wielkie pieniądze, które stymulowały realizację antykatolickich programów. Warto zadać pytanie, kto finansuje te filmy, manifestacje, raporty i programy czy kampanię „Wiosny” Biedronia, który coraz częściej jest przedstawiany jako kandydat na polskiego premiera.

Bieżących przypadków pedofilii niemal nie ma, więc ktoś wytrwale szuka w przeszłości, aby podgrzewać temat. Wyciągane są nazwiska zmarłych już dawno księży, którzy sami bronić się już nie mogą. Ten temat nie zniknie z naszych mediów. Będzie systematycznie wyciągany, stymulowany w celu podkręcania emocji i budowania postaw antykatolickich. Tymczasem jeżeli odetnie się pasterzy od stada, owce wilki zjedzą! To oczywiste! Kapłan jest krzewicielem wiary i szafarzem sakramentów, koniecznych do zbawienia. Zniszczenie zaufania do kapłanów, niszczy Kościół, pozbawia wiernych ochrony, naraża na odrzucenie wiary.

Widzę na Facebooku wypowiedzi nieznanych mi osób, że po obejrzeniu ostatniego filmu, nie puszczą dziecka do I Komunii. Nikt tego nie blokuje, tak jak moich informacji pro-life. Myślę, że to prowokacje, które mają służyć za przykład do naśladowania. Jeżeli dziecko nie będzie uczestniczyć w katechezie, nie będzie przystępować do sakramentów i uczestniczyć w grupach parafialnych, nie otrzyma żadnej „odtrutki” na indoktrynację ideologiczną serwowaną w szkole czy mediach. O to właśnie chodzi, bo głównym celem tej akcji jest doprowadzenie do kryzysu wiary! Chrystus i Jego przesłanie ma nie istnieć, tak jakby mogło być unicestwione przez ludzki grzech. Wtedy będzie można z nami zrobić dosłownie wszystko. Czyż to nam nie przypomina akcji z czasów komunizmu?

Polska ma szansę się obronić!

Polska nie jest jednak Irlandią. Mamy inne doświadczenia historyczne. Przeszliśmy przez trudny okres przymusowej ateizacji komunistycznej i obroniliśmy swoją wiarę! Do tych doświadczeń trzeba wracać i pokazywać naszym młodym tę perspektywę.

Po naszej stronie jest też czas. Takich zmian nie można przeprowadzić szybko, a oni tego czasu nie mają. Starają się więc atakować coraz bardziej frontalnie, a to budzi większy opór społeczny i daje dużo do myślenia.

Mamy też wiele ruchów i stowarzyszeń katolickich, również skupiających młodzież, które czynią Kościół żywym i zaangażowanym. Nie zabraniajmy dzieciom korzystać z tych spotkań. Te grupy są przyszłością Kościoła i naszą.

Polska jest bogata męczeństwem naszych kapłanów i podczas II wojny światowej, i w okresie dominacji komunizmu. Broni nas przesłanie, wielka odwaga i wiara Sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego, krew bł. ks. Jerzego Popiełuszki i innych kapłanów bestialsko mordowanych w tamtych trudnych czasach. Mamy przesłanie św. Jana Pawła II na temat małżeństwa i rodziny. Nie dziwią więc próby podważania tych wielkich autorytetów i skandaliczne, nie poparte faktami, próby dyskredytowania Papieża Polaka kłamliwymi pomówieniami, że nie sprzeciwiał się pedofilii w Kościele. Czy nawet bezczelne próby jego „dekanonizacji”! Obrażanie naszych biskupów, krzykliwe i bezpodstawne wnioski o „delegalizację Kościoła”, jakby był jakąś nikomu niepotrzebną, skompromitowaną organizacją pozarządową, bluźniercze ataki na Matkę Bożą Częstochowską, „artystyczne” bluźniercze wystawy i spektakle dopełniają tego obrazu. W przeproszeniu potrzebna jest wielka narodowa modlitwa i ekspiacja. Mieliśmy i mamy wielu wspaniałych kapłanów, którzy są ludźmi wielkich poświęceń – ofiarni, kochani, autentyczni. Stójmy za nimi, brońmy ich i wspomagajmy. Bardzo ich potrzebujemy!

Zachowując spokój, musimy zdać sobie sprawę, że obecny atak na wiarę naszych dzieci jest potężny i podstępny. Posługuje się fake newsami, króluje w liberalnych mediach oraz ukrywa się w ciszy mediów społecznościowych.

Pamiętajmy, że ateiści atakujący Kościół, nie są w stanie zrozumieć, jak wielką siłę daje wiara i żywa Boża obecność. Wygramy z nimi tylko wtedy, jeżeli tę wiarę zachowamy, przekażemy ją naszym dzieciom i pozostaniemy wierni Jezusowi Chrystusowi, który jest naszym Królem i prowadzi swój Kościół. Wszystkie problemy musimy nieustannie zanosić przed Boży tron, prosząc o pomoc w tym dramatycznym zmaganiu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem