Reklama

Niedziela Kielecka

Stowarzyszenie Apostolstwa Katolickiego – Księża Pallotyni na Podkarczówce w Kielcach

Pukanie do ludzkich sumień

„Wincenty Pallotti był zwiastunem przyszłości... Prawie o sto lat uprzedził on odkrycie następującego faktu: w świecie ludzi świeckich, do tego czasu biernym, ospałym, lękliwym i niezdolnym do wypowiadania się, istnieje wielka energia służenia dobru. Święty zapukał do sumienia świeckich, jak puka się do drzwi” – słowa homilii papieża Jana XXIII wygłoszone w katedrze we Frascati 1 września 1963 roku

Przeszło pół wieku temu uczniowie św. Wincentego przybyli do Kielc, do klasztoru na Karczówce. Ówczesny biskup kielecki Czesław Kaczmarek zezwolił na otwarcie nowego domu zakonnego Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego. Pallotyni życzliwie przyjęci przez mieszkańców rozwijali duszpasterstwo. Przybywało wiernych, miasto się rozbudowywało, a u podnóża Karczówki powstawały nowe osiedla. Jednak do kościoła św. Karola Boromeusza, położonego na wzgórzu, ciężko się było dostać, szczególnie osobom starszym. Dojrzewała myśl o budowie nowej świątyni na Osiedlu Podkarczówka. Zawiązał się komitet budowy, rozpoczęły się starania o uzyskanie stosownych pozwoleń i szybko zabrano się do wznoszenia kościoła. W maju 1994 r. bp Kazimierz Ryczan poświęcił kamień węgielny pod budowę nowej świątyni. Równocześnie z budową kościoła wznoszono dom zakonny. Projektantem kościoła jest architekt Regina Kozakiewicz-Opałko, a aranżację wnętrza zaprojektowała s. Maristella. Budowniczym świątyni był ks. Aleksander Orzech SAC. Prace budowlane, dzięki wszechstronnej pomocy parafian postępowały bardzo szybko. W 2000 roku w nowym kościele, w stanie surowym została odprawiana pierwsza pasterka.

Duszpasterstwo

– Nasza kapłańska posługa tutaj jest typowo duszpasterska. Katechizujemy, głosimy Słowo Boże, sprawujemy Eucharystię, przygotowujemy do sakramentów świętych i staramy się być dobrą cząstką Kościoła kieleckiego – mówi ks. Lucjan Rożek, proboszcz i rektor domu. – Idziemy z posługą kapłańską tam, gdzie nas proszą i oczekują, np. do niepełnosprawnych czy osób starszych wymagających opieki – dodaje.

W parafii jest służba liturgiczna ołtarza, którą się opiekuje ks. Rafał Machłajewski SAC. Dumą parafii jest istniejąca od dziesięciu lat schola „Gloria”. Opiekunami grupy są Dorota Wieloch oraz ks. Rafał. W skład zespołu wchodzi 26 dziewczynek w wieku od 5 do 14 lat. Zespół w ciągu dekady zdobył wiele nagród i wyróżnień na kilku festiwalach. Pasmo sukcesów rozpoczęło się w 2006 r. zdobyciem trzecie miejsca na XIX Ogólnopolskim a XI Międzynarodowym Dziecięcym Festiwalu Piosenki i Pieśni Religijnej w Łodzi, następnie było drugie miejsce. W ubiegłym roku „Gloria” zdobyła trzecie miejsce na VII Świętokrzyskim Festiwalu Kolęd i Pastorałek. Kilka lat temu zespół dzięki sponsorom zespół wydał dwie płyty z kolędami i piosenkami religijnymi. Schola żywo uczestniczy w życiu parafii, śpiewem dziewczęta ubogacają także niedzielną Mszę św. dla dzieci o godz. 11.30 – mówi Ksiądz Proboszcz. Grupa spotyka się na próbach w każdy piątek oraz przed niedzielną Mszą św. – Tak naprawdę, to w naszej parafii działają dwie schole, ta młodsza: „Gloria” oraz starsza, tworzona przez dziewczęta, które wywodzą się z „Glorii”. Część z nich jest już w liceach albo na studiach, lecz nadal przychodzą, śpiewają, ponieważ dobrze się czują w naszej wspólnocie – mówi ks. Rożek. Starszą grupą opiekuje się Barbara Kowalska oraz ks. Krzysztof Kulkowski SAC.

Reklama

Duma parafii

Najprężniejszą grupą działającą we wspólnocie jest Apostolat Maryjny. Został zainicjowany w 2003 r. dzięki staraniom moderator diecezjalnej Haliny Pilewskiej oraz ks. Aleksandra Orzecha SAC, ówczesnego proboszcza parafii. Opiekunem grupy jest ks. Stanisław Jóźwik SAC, a przewodniczą Czesława Kopacz i Antoni Jagielski. – Członkowie Apostolatu to naprawdę nasza duma. Przede wszystkim dużo się modlą, organizują także czuwania całodobowe tzw. Jerycho. Jak sama ich nazwa wskazuje, propagują kult maryjny, to przecież tak ważny element naszej pobożności, o czym uczył i świadczył m.in. nasz bł. Papież Jan Paweł II. Są bardzo solidni, jak coś obiecają, to na pewno wykonają. Spełniają się w pracy charytatywnej, jeśli trzeba zebrać pieniądze na pomoc ubogim, to odwiedzają zakłady i instytucje, prosząc o wsparcie – mówi ks. Rożek. Rzeczywiście o Apostolacie z parafii św. Wincentego Pallottiego słychać w całych Kielcach. Znani są z wielu akcji, jak: przygotowywanie paczek żywnościowych dla rodzin ubogich z terenu parafii i nie tylko, finansowanie dzieciom wakacyjnego wypoczynku oraz organizowanie akcji „Wyprawka szkolna” dla dzieci z rodzin potrzebujących wsparcia. Od trzech lat członkowie Apostolatu finansują pobyt jednego dziecka w Pallotyńskim Ośrodku Misyjnym w Rwandzie. W ubiegłym roku na wszystkie dzieła charytatywne w parafii zebrano i wydano ponad 18 tys. zł. Prace z tym związane wykonali członkowie Apostolatu także przy pomocy kilku innych osób. – Naprawdę jestem pełen uznania i wdzięczności za ich ofiarną działalność i hojności – mówi Ksiądz Proboszcz, dodając, że w ciągu roku Apostolat funduje dzieciom w pobliskiej szkole łącznie 1500 obiadów. Przykład godny naśladowania.

Rozbudzać wiarę

W parafii istnieje prężna wspólnota Żywego Różańca, 8 róż, którym opiekuje się Ksiądz Proboszcz. W każdą ostatnią niedzielę miesiąca członkowie Żywego Różańca spotykają się po Mszy św. na zmianę tajemnic Różańca oraz wspólną modlitwę. Ksiądz Proboszcz jest także opiekunem Grupy Biblijnej. Spotkania odbywają się w czwartki po wieczornej Mszy św. – To grupa „otwarta”, co oznacza, że na nasze spotkania może przyjść każdy zainteresowany – mówi ks. Rożek. Podczas spotkań czytamy i analizujemy Słowo Boże na nadchodzącą niedzielę, ale i inne aktualne dla Kościoła tematy, np. niedawno zakończony Rok Wiary – dodaje. Każdy może zadawać go pytania oraz dzielić się doświadczeniem, realizując cel grupy, czyli przybliżać sobie treści Pisma Świętego, umacniać się w wierze i odnajdywać swoje miejsce w Bożym planie zbawienia.

Głoszą Ewangelię

Parafia stara się wspomagać misjonarzy. Organizowane są zbiórki pieniężne z przeznaczeniem na pomoc kapłanom pracującym na wielu kontynentach. Księży pallotynów można spotkać w wielu biednych krajach misyjnych: Afryki, Azji oraz Ameryki Południowej. Z parafii św. Wincentego Pallottiego pochodzą dwaj misjonarze: ks. Grzegorz Majewski SAC pracujący w Kolumbii i ks. Andrzej Nyga SAC pracujący na Barbados. Często w parafii goszczą misjonarze, którzy dzielą się swoimi przeżyciami na misjach, prosząc o wsparcie. – Cieszy fakt, że są osoby, które pomagają misjom, a także że są kapłani, którzy jadą tysiące kilometrów, aby głosić w odległych krajach Słowo Boże – mówi Ksiądz Proboszcz. Jako przykład podaje księdza, który jeszcze niedawno pracował u nich w parafii: ks. Dominika Kaczmarka SAC, który obecnie w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie przygotowuje się do pracy misyjnej w Wenezueli albo w Kolumbii, wszystko zależy od tego, skąd otrzyma wizę wjazdową. Nauka w Centrum trwa rok. Kapłani wyjeżdżający na misje m.in. uczą się miejscowego języka, poznają kulturę, zwyczaje oraz sytuację polityczną danego kraju. – To bardzo ważne, aby kapłan wyjeżdżający do pracy na misjach był dobrze przygotowany – mówi Ksiądz Proboszcz, dodając, że sam w przeszłości organizował kursy dla misjonarzy udających się na Wschód. To było w latach 1994-97 w Świętej Katarzynie k. Kielc, w domu rekolekcyjnym „Wieczernik”. Przyjeżdżali tam kapłani diecezjalni i zakonni, bracia i siostry zakonne przed udaniem się się do krajów byłego Związku Radzieckiego: Ukrainy, Białorusi i Rosji. Były to głównie kursy językowe, ale zapraszani prelegenci pomagali kursantom poznać kulturę, problemy i mentalność ludzi Wschodu. Lektorami byli Białorusini i Ukraińcy. Kursy cieszyły się niesłabnącym powodzeniem.

Reklama

Założyciel

Wincenty Pallotti żył w Rzymie w połowie XIX wieku. Jak twierdzą badacze jego życiorysu, był zwyczajnym, pełnym gorliwości apostolskiej kapłanem, ale także człowiekiem wielkich pragnień i mistykiem zatopionym w Bogu. Przez całe swoje dorosłe życie dążył do ożywiania wiary i rozpalania miłości do bliźnich, czego efektem było powołanie do życia w 1835 r. Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego. Jako mały chłopiec często udawał się do kościoła, by tam przed Najświętszym Sakramentem żarliwie się modlić. W 1807 roku rozpoczął naukę w słynnym Kolegium Rzymskim, założonym przez św. Ignacego Loyolę. Kończy także filozofię i teologię na uniwersytecie La Sapienza i w 1818 r. w bazylice św. Jana na Lateranie otrzymuje święcenia kapłańskie. Jego wykształcenie doceniają władze uniwersytetu i od 1819 r. ks. Wincenty Pallotti rozpoczyna pracę jako profesor teologii dogmatycznej i scholastycznej. Wykłada tam przez dziesięć lat, w tym czasie zakłada wieczorowe szkoły dla młodzieży. Zyskuje sławę jako gorliwy kaznodzieja, rekolekcjonista, spowiednik i kierownik duchowy. Z czasem nazwany zostaje „apostołem Rzymu”, głosząc kazania, również na placach Wiecznego Miasta. 9 stycznia 1835 roku ks. Pallotti otrzymuje od Boga natchnienie, by założyć wspólnotę: Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego ZAK. Trzy miesiące później powołuje to dzieło, gromadząc kapłanów i świeckich z zadaniem szerzenia i koordynowania duchowej i materialnej pomocy bliźnich. Do Zjednoczenia przyłączają się przedstawiciele różnych zakonów m.in.: karmelici, kapucyni, bazylianie, dominikanie i trynitarze. Bardzo szybko, bo już 29 maja 1835 r., Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego zostaje zatwierdzone dla diecezji rzymskiej przez Stolicę Apostolską. Wincenty zmarł w 1850 r. w opinii świętości. Odejście jego ukazuje charakter jego osoby: podczas spowiadania (a spowiedzi słuchał godzinami) zziębniętemu biedakowi oddał swój płaszcz, sam się przeziębił, nastąpiło ostre zapalenie płuc, co spowodowało śmierć. Zapoczątkowane przez św. Wincentego dzieło, stało się w XX wieku skutecznym narzędziem ewangelizacji o światowym zasięgu. 20 stycznia 1963 r. papież Jan XXIII kanonizował Pallotiego. Do Polski idee Świętego przeszczepił na początku ubiegłego wieku ks. Alojzy Majewski, kapłan diecezji warmińskiej, współpracując z ks. Alojzym Hubnerem.

Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego szybko się rozwijało i na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej miało 217 członków. W czasie ostatniej wojny z rąk Niemców życie straciło 28 pallotynów polskich, dwóch z nich: ks. Józef Jankowski i ks. Józef Stanek doczekało się beatyfikacji, a dla sześciu kolejnych trwa proces beatyfikacyjny. Obecnie dwie polskie prowincje: Chrystusa Króla i Zwiastowania Pańskiego liczą razem ponad 600 członków: księży, braci, kleryków i nowicjuszy, co stanowi ok.¼ wszystkich członków Stowarzyszenia rozsianych po całym świecie.

W następnym numerze zaprezentujemy Dom Księży Pallotynów w Świętej Katarzynie

2014-02-06 15:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak Boromeusz uratował Kielce od zarazy

Niedziela kielecka 23/2020, str. IV

[ TEMATY ]

pallotyni

Karczówka

TER

Karczówka jest częścią dziedzictwa kulturalnego i duchowego regionu

Ojcowie pallotyni codziennie modlą się za pośrednictwem patrona Karczówki o ustanie pandemii koronawirusa, która dotknęła świat.

W 1624 roku bp Marcin Szyszkowski erygował na wzgórzu Karczówka mały kościół dedykowany świętemu Karolowi Boromeuszowi jako wotum dziękczynne za ocalenie miasta Kielce przed zarazą.

Dokładnie czterysta lat temu, w 1622 r. w pobliżu miasta szalała nieznana zaraza, która dziesiątkowała okoliczną ludność, mieszkającą w dobrach biskupów krakowskich. Wkrótce zagrażać zaczęła całemu miastu. Wtedy biskup krakowski Marcin Szyszkowski, zatroskany o mieszkańców, złożył ślubowanie. „…Uważając że należy pomocy bożej za pośrednictwem św. Karola Boromeusza, która wielu jak zostało stwierdzone w podobnych niebezpieczeństwach okazała się pomocna, złożyliśmy uroczyste ślubowanie o wybudowaniu małego kościółka na cześć tego świętego. Ponieważ taka była ufność, zgodna z powziętym uroczystym ślubowaniem, dlatego na miejscu nadeszło z pomocą miłosierdzie siły boskiego działania, odwracającego swój gniew, że całkowicie to miejsce i mieszkańcy zostali uwolnieni od wszelkiej groźby zarazy” – brzmiało uzasadnienie biskupa z dokumentu erekcyjnego kościoła, dedykowanego św. Karolowi Boromeuszowi na wzgórzu Karczówka. W diecezji to jedne takie wezwanie, w Polsce św. Boromeusz patronuje jeszcze trzynastu świątyniom.

Godny patron

Rzeczywiście był to najlepszy patron dla wotywnego kościółka na Karczówce. Jego zasługi dobrze oddaje mieszczący się w głównym ołtarzu kościoła na Karczówce piękny obraz z Karolem Boromeuszem.

Jako arcybiskup Karol Boromeusz w Mediolanie podczas epidemii w 1576 r. nawet po opuszczeniu miasta przez radę miejską nie przestał pomagać chorym, odwiedzał ich, wspierał szpitale, swoje fundusze przeznaczał na pomoc poszkodowanym. Sam zmarł wycieńczony pełnym poświęcenia trybem życia 3 listopada 1584 r. Mimo zagrożenia szedł do dotkniętych cierpieniem i niósł im swoją pomoc. I dlatego w czasach obecnej pandemii staje się bliski zwłaszcza personelowi medycznemu, który na całym świecie toczy dziś bezprecedensową walkę o zdrowie i życie setek tysięcy dotkniętych koronawirusem.

Relikwie na Karczówce

Bp Szyszkowki postarał się również o sprowadzenie relikwii św. Karola Boromeusza na Karczówkę. Budowę kościoła ukończono w 1628 r., w dniu 4 listopada, we wspomnienie świętego, w uroczystej procesji z licznym udziałem szlachty, biskup Szyszkowski przeniósł z kieleckiej kolegiaty relikwie na Karczówkę. – Relikwiarz z wnętrznościami świętego był tutaj przechowywany przez długie wieki. Dopiero kasata klasztoru bernardynów przez władze carskie w 1864 r. – spowodowała, że wieść o nim zaginęła. Gdzie zostały przewiezione? Być może do Lwowa lub do Rzeszowa? Dzięki źródłom wiemy, jak wyglądał i wiemy czego szukać – tłumaczy dr Jerzy Michta z UJK – redaktor naukowy najnowszej monografii otwartej na temat dziejów Karczówki z 2016 r. „Dzieje Karczówki w Kielcach w l. 1624 – 2024 (Początki Fundacji, Insygnia, Fundator)”. Jeszcze w XVII w. erygowana została z katedry na Karczówkę Droga Krzyżowa z kaplicami.

Dr Jerzy Michta zaznacza, że na wybór patrona Karczówki wpłynęło także autentyczne zafascynowanie bp. Marcina Szyszkowskiego Boromeuszem (choć nie zdołał go spotkać osobiście) i jego działalnością związaną z reformą Kościoła po Soborze w Trydencie. Bp Marcin Szyszkowski był gorącym zwolennikiem odnowy Kościoła. Wzorował się na reformach podjętych przez Boromeusza, wprowadzając stosowane zmiany w diecezji krakowskiej.

Historyczne śledztwa

Wraz z fundacją Karczówki zaczyna się jej burzliwa historia, w której nie brak wątków sensacyjnych. Pierwszy z nich dotyczy powstania klasztoru bernardynów na Karczówce, który wybudowali obok kościoła. Przeciwni wówczas fundacji bernardyńskiej na Karczówce byli paulini z Jasnej Góry, interweniując w tej sprawie w Rzymie. Papież Urban VIII wydał decyzję korzystną dla paulinów. Historyczne śledztwo przeprowadzone z wnikliwością przez dr. Jerzego Michtę, który zbadał szereg dokumentów, prowadzi do wniosków, że sam bp Szyszkowski nie wydał osobiście zgody bernardynom na osiedlenie się na Karczówce. Mówi się o późniejszej ustnej zgodzie. Bernardyni postarali się o przejęcie tej fundacji na własność, a dużą rolę w ich sprowadzeniu odegrał bogaty i wpływowy ród Szembeków i Starczewskich. Jakkolwiek patrzeć na ten problem, nie ulega wątpliwości, że klasztor bernardynów i ich działalność w tym miejscu do klęski powstania styczniowego odegrały bardzo ważną rolę w dziejach miasta i regionu. Okazały kompleks klasztorny, rozbudowany staraniem biskupów w XVIII wieku, posiadał przebogatą bibliotekę, której skarby i unikaty opisane są w tomie VI monografii. Zbiory przechowywane są teraz w Bibliotece WSD w Kielcach.

Centrum życia duchowego i kulturalnego

Malowniczo położona, na wyniosłej zalesionej górze na wys. 315 m. n.p.m. Karczówka jest częścią dziedzictwa regionu świętokrzyskiego. Ma bogate tradycje górnicze i hutnicze (wydobywano tutaj rudy ołowiu i funkcjonowały kamieniołomy), patriotyczne oraz kulturalne. Z wieży kościelnej roztacza się szeroka panorama na Pasmo Gór Świętokrzyskich, a nawet widać stąd wieżę klasztoru na Jasnej Górze.

Biskup, tworząc miejsce kultu św. Karola Boromeusza w 1622 roku, miał nadzieję, że pielgrzymi udający się do Częstochowy i idący na Święty Krzyż, nawiedzą Karczówkę.

Wielki naukowy projekt

Dr Jerzy Michta z UJK, który wraz z zespołem naukowców różnych dyscyplin współtworzy tę monografię, marzy, by przybliżyć na nowo Karczówkę mieszkańcom. – Z Karczówki niesamowicie dużo widać – mówi. Jej historię tworzyły zacne rody, biskupi, którzy dbali o fundację i oddani zakonnicy (kolejno byli tutaj bernardyni, redemptoryści, siostry sercanki, a obecnie posługują tutaj ojcowie pallotyni).

W 2024 r. Karczówka będzie obchodziła swój wielki jubileusz 400 lat fundacji. – Biskup, tworząc miejsce kultu św. Karola Boromeusza w 1622 r., miał nadzieję, że pielgrzymi udający się do Częstochowy i idący na Święty Krzyż, nawiedzą Karczówkę – podkreśla dr Michta. Jego pragnienie spełnia się po czterech wiekach od fundacji, bo jest ona na nowo coraz chętniej odwiedzana. Poddany gruntownym remontom barokowy kościół i pobernardyński kompleks klasztorny prezentuje się okazale. Dzięki wieloletnim staraniom pallotynów od kilkunastu lat na nowo jest tętniącym życiem duchowym i kulturalnym centrum, pod opieką Karola Boromeusza.

Każdy z pięciu wydanych dotychczas tomów (ma być ich dziesięć) to ciekawa porcja wątków związanych z historią Karczówki. Wszystkie tomy wzbogacają źródła, unikatowe fotografie, grafiki i biogramy. Czyni to z opracowania bardzo inspirującą lekturę dla zauroczonych Karczówką i tych, którzy będę ją dopiero odkrywać.

CZYTAJ DALEJ

Niemcy: Benedykt XVI nie pojedzie na pogrzeb brata do Ratyzbony

2020-07-05 20:06

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

@Mazur/Episkopat

Benedykt XVI nie weźmie udziału w uroczystościach pogrzebowych swego brata ks. Georga Ratzingera w Ratyzbonie, zaplanowanych na 8 lipca. Według portalu Vatican News z 3 bm. na pogrzeb przybędą m.in. osobisty sekretarze papieża-seniora abp Georg Gänswein i były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Ludwig Müller, który w latach 2002-12 był biskupem Ratyzbony.

Brat Benedykta XVI był przez 30 lat kapelmistrzem w katedrze ratyzbońskiej i kierownikiem działającego tam chóru chłopięcego „Regensburger Domspatzen”. Zmarł 1 lipca w wieku 96 lat. 93-letni papież-senior przebywał w Ratyzbonie w dniach 18-22 czerwca, by odwiedzić swego ciężko chorego brata. Jak wspominał obecny biskup tego miasta Rudolf Voderholzer, podczas tych pięciu dni bracia widzieli się dziewięć razy: „Było mało słów, wiele ufnych gestów, a przede wszystkim wspólna modlitwa”. Obaj bracia, którzy tego samego dnia 29 czerwca 1951 roku przyjęli święcenia kapłańskie, przez całe życie byli z sobą bardzo związani.

Uroczystości pogrzebowe ks. prałata Georga Ratzingera odbędą się 8 lipca w Ratyzbonie. Po Mszy św. pogrzebowej w miejscowej katedrze zostanie on pochowany na cmentarzu katedralnym w grobie należącym do fundacji chóru katedralnego „Regensburger Domspatzen”.

Ten znany na świecie chór pożegna swego wieloletniego kierownika podczas nieszporów w jego intencji w niedzielę 5 lipca. W nabożeństwie weźmie udział 220 śpiewaków. W uroczystości nie będą mogli jednak uczestniczyć wierni ze względu na panujące jeszcze ograniczenia, związane z koronawirusem. Całość będzie transmitowana na żywo na stronie internetowej diecezji.

CZYTAJ DALEJ

77 rocznica Rzezi Wołyńskiej uczczona w Legnicy

2020-07-05 22:31

[ TEMATY ]

Legnica

rzeź wołyńska

ks. Piotr Nowosielski

Niedziela 5 lipca, była dniem, w którym w kościele Św. Jana Chrzciciela w Legnicy, została odprawiona Msza św. w intencji pomordowanych na Wołyniu i Kresach Wschodnich, podczas tzw. Rzezi Wołyńskiej. Jej apogeum przypadło na niedzielę 11 lipca 1943 r., stąd mówi się też o tym wydarzeniu, jako „Krwawej niedzieli”, kiedy to oddziały OUN – UPA dokonały ludobójstwa na Polakach.

Modlitwa i wydarzenie, zorganizowane z inicjatywy prezesa Stowarzyszenia "Krajobrazy", Tadeusza Samborskiego, obchodzono pod hasłem: „Nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary”.

Mszy św. przewodniczył O. Jan Janus OFMConv z koncelebransem O. Zbigniewem Kluską OFMConv. Uczestniczyły w niej poczty sztandarowe reprezentujące organizacje kresowe, sybirackie, środowiska harcerzy a także lokalnych kibiców. Wśród uczestniczących w modlitwie parafian i rodzin dotkniętych tragedią Wołyńską, byli też obecni przedstawiciele parlamentarzystów, władz samorządowych, lokalnych, środowisk wiejskich oraz przybyli goście.

- Ta dzisiejsza uroczystość świadczy o tym że Polska nie zapomniała i nie zapomni o swoich rodakach, ofiarach ludobójstwa na Kresach Wschodnich – mówił prezes Stowarzyszenia "Krajobrazy" Tadeusz Samborski. Przypomniał, że w roku 2016, dzień 11 lipca, Sejm ustanowił „Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa” dokonanego przez OUN-UPA na Polakach Wołynia. Witając wszystkich przybyłych, stwierdził że poznał wiele osób, które w jakiś sposób zostały dotknięte tym dramatem: - Ale nigdy nie słyszałem w rozmowach jakiejś nienawiści, czy chęci odwetu czy zemsty. Tak też pisał męczennik Wołynia, poeta-liryk Zygmunt Jan Rumel, na krótko przed śmiercią, w swoim wierszu „Modlitwa”: „I nie wódź nas na pokuszenie, byśmy jutro nie mścili się za to, co cierpieliśmy dzisiaj” - mówił. Zapraszając do modlitwy za dusze wszystkich pomordowanych, prosił także o modlitwę o to, aby przyszedł czas, kiedy wszyscy pomordowani będą mogli mieć swoje mogiły, chrześcijański znak krzyża i godny pogrzeb.

Przewodniczący liturgii proboszcz parafii O. Jan Janus, w sposób bardzo rzeczowy i faktograficzny, przypomniał genezę i przebieg tego wydarzenia, a także jego wpływ na dalsze relacje Polsko-Ukraińskie. Zwrócił też uwagę na odradzający się silny ruch nacjonalistyczny w tym Państwie.

- Nic z tych rzeczy, nigdy nie powinno mieć miejsca – mówił O. Janus – czy w takiej sytuacji wolno nam zapłacić cenę zapomnienia? W takiej sytuacji wracamy do Ewangelii, przypominamy sobie słowa, które nieraz potwierdzał nasza egzystencja: że na tym świecie, trudno o sprawiedliwość. Począwszy od momentu kiedy Kain zabił Abla, trudno o sprawiedliwość. Dlatego Bogu niech będą dzięki, że będzie inny świat, że nie zmierzamy do nicości, ale do Królestwa Miłości, Światłości i Pokoju. A dlaczego ma być pamięć? A choćby dlatego, że krew niewinna woła z ziemi do nieba – ale tak jak to zostało powiedziane na początku – nie ku nienawiści, ale przecierpiana krew, może być ratunkiem ku życiu dla oprawców. Co daj Boże, przecież tak uczył Chrystus – stwierdził O. Jan.

Po Mszy św., tradycyjnie, przez obecnych na uroczystości gości i delegacje, zostały złożone kwiaty, pod pamiątkową tablicą znajdującą się w tym kościele.  


(PS. W fotogalerii, ostatnim kadrem jest obraz dolnośląskiego malarza artysty Andrzeja Boja Wojtowicza pt. "Wołyń", do którego wykonania użył także ziemi przywiezionej z Wołynia)


  

Zobacz zdjęcia: Legnica obchód 77 rocznicy Rzezi Wołyńskiej


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję