Reklama

Czas na nasze świadectwo

2014-02-11 15:46


Niedziela Ogólnopolska 7/2014, str. 40-41

Dominik Różański

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Spośród wielu Pani śmiałych działań politycznych to ostatnie ściągnęło chyba najwięcej gromów na Pani głowę. Dlaczego zdecydowała się Pani wydać otwartą wojnę tzw. genderystom?

BEATA KEMPA: – Dlatego, że, moim zdaniem, to oni natrętnie lansując swoją ideologię, wydali wojnę całemu społeczeństwu, a przynajmniej tej jego większej części, która nie godzi się na niszczenie podstaw tradycyjnej rodziny. I to wojnę dość podstępną, podjazdową, pełną zasadzek. Od pewnego czasu do mnie i do moich współpracowników zaczęły docierać niepokojące sygnały o tym, że w przedszkolach realizowane są jakieś dziwne programy wychowawcze. Zebrałam konkretne informacje, które stały się podstawą interpelacji poselskiej do pani minister edukacji narodowej. Zapytałam, czy programy tzw. równościowego przedszkola są ministerstwu znane i przez nie zatwierdzane. Okazało się, że nie są. Ale, jak widać, mogą bez przeszkód wchodzić do programów edukacyjnych tylnymi drzwiami.

– I nie budzą żadnych urzędowych zastrzeżeń?

– Myślę, że w najlepszym razie problem jest po prostu niedostrzegany, bagatelizowany.

– A może w ministerstwie i kuratoriach mile widziane jest tego rodzaju ubogacenie programów?

– Ministerstwo i kuratoria mają obowiązek zapewnić dzieciom nie tylko dobrą edukację i wychowanie, ale również bezpieczeństwo, także psychiczne. Rodzice powinni dokładnie wiedzieć, komu i w jakim celu powierzają swoje dzieci. Tymczasem dzieje się coś takiego, na co nie mają wpływu, o czym nawet nie wiedzą, czego nie rozumieją. Mówi się im, że np. na seksualizacji przedszkolaków polega nowoczesność i postęp. Dlatego ucieszył mnie „List biskupów”, który w sposób bardzo wyważony opisał realizację ideologii gender jako zagrożenie dla tradycyjnej rodziny. Podniosła się wielka histeria, że Kościół niczego nie rozumie, że jest wsteczny, że wstyd przed Europą…

– A Pani jeszcze dolała oliwy do ognia, przenosząc problem na forum sejmowe.

– Uznałam, że powołanie parlamentarnego zespołu „Stop ideologii gender” jest w tej sytuacji niezbędne. A jak się już wcześniej okazało, walką z ekspansją ideologii gender zajmuje się już w Polsce wiele oddolnie powstających stowarzyszeń, wielu ludzi myślących.

– Zespół nazywa się wprost „Stop ideologii gender” – nie chodzi więc o dyskusję z przeciwnikiem?

– Trudno dyskutować z przeciwnikiem, który robi swoje, a z wszystkiego innego tylko szydzi… My uważamy, że ta ideologia jest wprost szkodliwa dla człowieka. Degraduje go, zaburza psychikę (zwłaszcza, gdy jest zaszczepiana od dziecka), niszczy więzy międzyludzkie. Zespół istnieje dopiero kilka tygodni, a już zgłosiło się do nas bardzo wiele osób i środowisk dotkniętych w jakiś sposób przez bezwzględną promocję gender, np. studenci narzekający na genderową indoktrynację (i nie chodzi tu o tzw. gender studies), na którą muszą się godzić w obawie przed represjami dominującego na wielu wyższych uczelniach genderowego lobby. Jedna ze studentek napisała mi, że przeciwnicy gender nie są dopuszczani do dyskusji, że są rozliczani ze znajomości tylko poprawnych, jedynie słusznych lektur. Coś nam to przypomina, prawda?

– Aby skutecznie walczyć z chorobą, trzeba ją dobrze rozpoznać. W jaki sposób sejmowy Zespół zamierza likwidować ekspansję ideologii gender?

– Mimo że zjawisko jest rozproszone, niejednoznaczne i rzeczywiście trudne do określenia, to idąc po nitce do kłębka, postaramy się zdiagnozować problem, opisać metody działania, a przede wszystkim zamierzamy ustalić, z jakich środków korzystają grupy i organizacje wdrażające ideologię gender. Jeśli w grę będą wchodziły środki publiczne, to będziemy się starali nakreślić mapę przepływu tych środków. Chcemy tę wiedzę uzyskać poprzez interpelacje poselskie kierowane do ministra finansów, ministra zdrowia, ministra edukacji. Wiemy już np., że program równościowego przedszkola jest realizowany głównie ze środków unijnych. Myślę, że uda się nam określić zarówno moc rażenia tej ideologii, jak i rozmiar korzyści materialnych, jakie być może przynosi ona konkretnym osobom. Ważną częścią naszego działania będzie rozmowa ze specjalistami – psychologami, nauczycielami, metodologami – będzie to naprawdę poważna dyskusja na ten temat. Sejm jest znakomitym forum do tego rodzaju debat i spotkań.

– Wielu posłów jest przeciwnego zdania, dość zjadliwie krytykuje tego rodzaju pomysły, już dziś szydzi z kościelnych i prawicowo-konserwatywnych specjalistów.

– To ci, którzy uważają, że przeciwników gender powinno się wyrzucić nie tylko z Sejmu, ale i z Polski. Jeżeli uważają, że Sejm nie jest miejscem na debatę ekspertów w ważnych dla dużej części Polaków sprawach, a może być miejscem prowokujących happeningów w ich wykonaniu, to można im tylko współczuć… I naprawdę nie sposób z nimi dyskutować.

– Oni mówią, że to z Panią nie można dyskutować, bo nie wie Pani, co to jest gender.

– Obawiam się, że oni sami dobrze tego nie wiedzą. Skoro – jak mówią – gender to tylko promowanie równouprawnienia, niedyskryminowania kobiet, wyrównywania szans, to dlaczego tę ideę równości w sposób co najmniej dziwny wtłaczają przedszkolakom? Na przykład poprzez specjalnie zaprogramowane ćwiczenia-zabawy, które mają prowadzić do tego, aby kilkuletnie dzieci mogły same określać i wybierać swoją płeć. Można przypuszczać, że gender to dalekosiężny psychospołeczny projekt, bardzo groźny dla człowieka. To swoista inżynieria prowadząca do oderwania płci kulturowo-społecznej od biologicznej. Taki „nowy wspaniały świat”, tylko nieco inaczej.

– Świat, którego naprawdę powinniśmy się bardzo bać. Dlaczego?

– Dlatego, że poprzez prowadzenie do zachwiania poczucia tożsamości płciowej wcale nie wzmacnia się równouprawnienia kobiet, nie zapobiega ich dyskryminowaniu ani nie wyrównuje szans kobiet, a może być wręcz przeciwnie. Chodzi tu raczej o daleko idące równouprawnienie homoseksualistów i związków homoseksualnych kosztem tradycyjnej rodziny, która – jak się już dzieciom sugeruje – nie jest wcale lepsza od innych związków. Przyjrzyjmy się choćby bajeczkom rekomendowanym dzieciom przez dzisiejsze środowiska feministyczne i genderowe. Psychika dziecka jest metodycznie nastawiana na podważanie roli tradycyjnej rodziny: żeby mieć dziecko, wystarczy znaleźć jakieś jajko, nie trzeba mamusi i tatusia, bo wystarczą dwaj tatusiowie… W tym świecie gender, według zaleceń WHO, dzieci około czwartego roku życia powinny przechodzić odpowiednie przygotowanie seksualne. Proszę wybaczyć, ale to chyba jakiś horror!

– Zwolennicy gender odżegnują się od tego rodzaju interpretacji, zapewniają, że chodzi im o szczęście wszystkich ludzi…

– Albo to utopia, albo wielkie kłamstwo. Faktem jest, że obecnie w Polsce ideologom gender bardzo sprzyja otoczenie polityczne, dzięki czemu bardzo skutecznie osiągają wyznaczone cele. Na dobrej drodze jest już ustawa o uzgodnieniu płci (przez pierwsze czytanie przeszła bardzo łatwo), realizująca wręcz wprost ideologię gender. Podobnie ustawa o tzw. mowie nienawiści, czyli o karaniu za jakąkolwiek próbę nieprzychylnego wyrażania się, np. o genderystach. Ustawa o wychowaniu seksualnym jest również jak najbardziej progenderowa. Można uważać, że ideologia ta wchodzi do Polski z rozpędem.

– Z błogosławieństwem politycznej większości?

– Niestety, tak. Ze strony partii rządzącej jest stuprocentowa zgoda z tą ideologią. Moim zdaniem, rząd Donalda Tuska daje zielone światło dla wszystkich zmierzających w tym kierunku przedsięwzięć.

– Nie ma wyjścia, idzie z duchem nowoczesnego świata…

– Proszę nie żartować! Dokąd chce w ten sposób zajść? Zresztą, jak się zdaje, ten świat już powoli zaczyna się wycofywać z obłędu gender. Na przykład Norwegowie, którzy przodowali w realizacji tej ideologii, doszli do wniosku, że sami zapędzili się w kozi róg; mimo olbrzymich nakładów finansowych na rozmaite programy genderowe, nie udało się przebudować społeczeństwa w kierunku wyrównania roli płci. Z badań wynika, że nie doszło do takiej przemiany, by kobiety wykonywały coraz więcej zawodów męskich, a mężczyźni kobiecych. W przepojonej gender Norwegii już nawet media zaczynają się z niej śmiać.

– A w Polsce mówią o niej z nabożeństwem.

– Za to chętnie ośmieszają przeciwników. Tak było z „Listem biskupów”, co jednak nie za bardzo się udało, bo w społeczeństwie spotkał się on raczej z zaciekawieniem niż krytyką. Gdy powstał nasz Zespół, sprawa gender nabrała rozgłosu, odezwały się autorytety, trwa publiczna dyskusja. Na razie, jak się zdaje, dość spłycona, bardzo trudno z niej wyłuskać choćby jednolitą definicję gender.

– Jej głosiciele mówią, że gender to poważna nauka, przeciwnicy – że groźna ideologia.

– Jakże gender może być poważną nauką, skoro nie dysponuje żadnymi poważnymi, obiektywnymi badaniami naukowymi? Takich badań nie prowadził przecież nawet uznany za ojca gender nowozelandzki socjolog i seksuolog John Money, który odkrył niezależną od biologicznej płeć kulturową człowieka i jako pierwszy użył pojęcia gender. Do nieokiełznanego rozwoju ideologii gender przyczynił się głównie ruch feministyczny. A współczesne polskie feministki wykazują w tej mierze wprost nadzwyczajną gorliwość, zapewne z powodu kompleksów wobec wielkiego świata. Gender po polsku to bardzo szkodliwa ideologia.

– Wygłaszanie takich opinii świadczy o ignorancji, gorszą się obrońcy gender.

– No to przywołam autorytet naukowy. Prof. Michał Kleiber mówi, że „gdy zaczynamy przenosić badania na tożsamość płciową rozumianą w sposób biologiczny i traktować tę płeć jako rodzaj przemocy natury wobec człowieka, z której należy się wyzwalać – co jest oczywiście zagrożeniem dla rodziny – wtedy sprawa staje się mniej naukowa, a bardziej ideologiczna”. Zdaniem szefa PAN, w Polsce coraz częściej nadaje się gender właśnie ideologiczny wymiar, i to w sposób pochopny.

– Czy sejmowy Zespół „Stop ideologii gender”, którym Pani kieruje, przyczyni się do podjęcia rzeczowej debaty społecznej? Jak na razie sypią się inwektywy.

– Rzeczowa debata jest niezbędna. Mimo wszystko. Myślimy nawet o zorganizowaniu dużej konferencji ekspertów, licznych spotkań w województwach.

– Z udziałem obu stron?

– Niewykluczone. Jednak nie chcemy żadnych awantur. A próbowano już z nami podjąć taką grę poprzez zgłoszenie do prac Zespołu pani Anny Grodzkiej z Twojego Ruchu. Nie udało się sprowokować skandalu. Pani Anna Grodzka przekonała się, że nie może być członkiem naszego Zespołu.

– Dlaczego nie może, skoro zadeklarowała chęć walki z geneder?

– Okazało się, że w istocie wcale tak nie jest. Nie chciała podpisać deklaracji, w której każdy członek Zespołu godzi się na to, że nigdy nie zagłosuje za ustawą o uzgodnieniu płci, za ustawą o mowie nienawiści, a w dalszej przyszłości za ustawami, które wprowadzałyby małżeństwa homoseksualne bądź adopcję dzieci przez pary homoseksualne. Zadeklarowaliśmy także wspieranie tych rozwiązań prawnych, które będą wspierały tradycyjny model rodziny.

– Czy przeciwników szerzenia ideologii gender będzie w Polsce przybywać, czy wręcz przeciwnie, gender jednak zawładnie umysłami Polaków, tak bardzo tęskniących do nowoczesności, marzących o dogonieniu świata w każdej sferze życia?

– Mam nadzieję, że zwyciężą rozum i wiara. Wydaje się, że jesteśmy już na dobrej drodze. Eksperci Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN mówią wprost, że program „równościowe przedszkole, który ma przybliżać przedszkolakom ideologię gender, wysadza dzieci z biologicznej płci”, że jego autorki łamią Konstytucję RP (art. 48 i 53). Mamy też oświadczenie Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność, która sprzeciwiła się wprowadzaniu do szkół i placówek oświatowych szkodliwych treści promujących ideologię gender.

– Sądzi Pani, że to początek społecznej reakcji łańcuchowej, która skończy się przegnaniem kolejnej złej ideologii?

– Mam taką nadzieję. Tę lawinę pozytywnych zdarzeń spowodował „List biskupów”, który mimo dezawuowania go przez silnie opiniotwórcze środowiska, poinformował wszystkich członków Kościoła o możliwym i już istniejącym zagrożeniu. Cieszę się, że nasz Zespół będzie się zajmował swoistą pracą u podstaw, że być może powstanie w Polsce silny ruch przeciwników tego zjawiska, które szkodzi nam wszystkim.

– To przeciwnicy gender szkodzą wizerunkowi Polski – mówią genderyści – bo zatrzymują idącą z Zachodu nowoczesność.

– A ja uważam, że nadchodzi czas, w którym to my możemy i powinniśmy pokazywać innym, że to nasze „zacofanie” wcale zacofaniem nie jest. Może inni docenią nasz sprzeciw wobec niszczycielskiej ideologii i przyłączą się? Czas na nasze świadectwo.

* * *

Beata Kempa – posłanka na Sejm V, VI i VII kadencji, w latach 2006-07 sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, wiceprezes Solidarnej Polski

Tagi:
wywiad polityka gender

Reklama

Ideologia gender bez dowodów

2019-06-17 13:27

Z kard. Giuseppe Versaldim romawiał Włodzimierz Rędzioch
Niedziela Ogólnopolska 25/2019, str. 12-13

Aby stawić czoła prawdziwemu kryzysowi edukacyjnemu, watykańska Kongregacja Edukacji Katolickiej przygotowała nowy dokument, zatytułowany „Mężczyzną i kobietą stworzył ich. Z myślą o drodze dialogu o kwestii gender w edukacji”. Jak podkreśla kard. Giuseppe Versaldi, prefekt kongregacji, „w obliczu prób wprowadzenia ideologii gender w szkołach musimy reagować, wychodząc od naszej tożsamości”. Dokument ma być pomocą dla rodziców, ale także dla księży i polityków w przeciwstawianiu się ideologii, która ma na celu dekonstrukcję rodziny i zniesienie różnic między mężczyznami i kobietami – mówi współautor dokumentu kard. Versaldi.

Włodzimierz Rędzioch
Kard. Giuseppe Versaldi

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Eminencjo, dlaczego Kongregacja Edukacji Katolickiej przygotowała dokument na temat ideologii gender?

KARDYNAŁ GIUSEPPE VERSALDI: – Zarówno podczas wizyt „ad limina” biskupów z całego świata w Watykanie, jak i podczas podróży do naszych instytucji, szkół i uniwersytetów proszono nas o zabranie głosu w tej sprawie. Ideologia gender rozprzestrzenia się i jest prezentowana jako coś naukowego, jako znak postępu, w przeciwieństwie do nauczania Kościoła, które miałoby być przestarzałe.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Milewski: nie ma zgody na antychrześcijańskie działania

2019-06-25 21:15

eg / Garlino (KAI)

Potrzebna jest nasza wyraźna niezgoda na antychrześcijańskie akty i działania – powiedział bp Mirosław Milewski w Garlinie w diecezji płockiej. Przewodniczył tam rocznicowej Eucharystii w 25. rocznicę zbudowania kaplicy w tej miejscowości.

episkopat.pl

Bp Mirosław Milewski w kazaniu powiedział, że każdy jubileusz, to czas spojrzenia wstecz, czas podsumowań, ale też potrzeba dziękczynienia i obietnica, że w kolejnych latach wierni będą w tej wspólnocie podtrzymywać swoją wiarę. Bo Jezus chce, aby iść Jego śladami. Dla kogoś, który na poważnie traktuje swoje chrześcijaństwo, to jedyna możliwa droga.

Biskup pomocniczy diecezji płockiej zwrócił też uwagę na potrzebę opamiętania w codziennym życiu. Dlatego w kościołach całej Polski śpiewano w niedzielę suplikację „Święty Boże, Święty Mocny…”, żeby przeprosić za zło: za znieważanie Najświętszego Sakramentu, kpiny z katolickiej Mszy św., za „tęczowe” aureole wokół Matki Bożej z Dzieciątkiem, za niszczenie krzyży i ołtarzy w kościołach, za przemoc fizyczną wobec księży.

- Te haniebne akty są coraz częstsze. Wydaje się, że ich celem jest zepchnięcie przestraszonych katolików do katakumb. Potrzebna jest nasza wyraźna niezgoda na takie antychrześcijańskie akty i działania. Nigdy nie możemy godzić się na to, aby barbarzyńcy szargali nasze święte obrzędy i przedmioty. Módlmy się o opamiętanie za tych, których zdławiło zło, ale także w miarę naszych możliwości, protestujmy przeciwko aktom profanacji – zaapelował bp Milewski.

Parafia Grudusk prawdopodobnie powstała w XI wieku. Nosi wezwanie św. Apostołów Piotra i Pawła. Jej proboszczem jest ks. kan. Tadeusz Wołowiec. Kaplica pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Garlinie zbudowana została w tej parafii w latach 1990-1994.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

UE będzie chronić tożsamość kulturową i religijną dzieci

2019-06-26 13:22

MS, lk / Warszawa (KAI)

We wszystkich krajach Unii Europejskiej obowiązywać będzie jednolita zasada poszanowania tożsamości kulturowej, religijnej i językowej dziecka, gdy trafi ono do rodziny zastępczej. Rada UE przyjęła 25 czerwca przepis, który realizuje polską inicjatywę. - To wielki sukces starań prowadzonych na forum UE przez ministerstwo sprawiedliwości - uważa wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

pixabay.com

Rada UE opowiedziała się za wprowadzeniem do rozporządzenia Bruksela II BIS, które reguluje współpracę w sprawach rodzinnych i małżeńskich, poprawki zainicjowanej przez polskie ministerstwo sprawiedliwości w grudniu 2017 r. Nowy przepis zwiększa ochronę dzieci i zapewnia praktyczną realizację gwarancji zawartych w Konwencji ONZ o prawach dziecka.

"Przez dwa lata negocjowaliśmy kwestię dotyczącą tożsamości dzieci, rozumianej jako prawo do własnej kultury, tradycji języka i religii. Udało się. To wielki sukces Polski” – zaznaczył sekretarz stanu w ministerstwie sprawiedliwości.

Zmienione dzięki polskim staraniom rozporządzenie zobowiązuje państwa członkowskie UE, aby zachowywały prawa dziecka do tożsamości kulturowej, religijnej i językowej w postępowaniach o ustanowienie pieczy zastępczej. Chodzi o to, by dzieci kierowane pod zastępczą opiekę trafiały do rodzin z podobnego kręgu kulturowego, a najlepiej do krewnych z kraju pochodzenia dzieci.

Do tej pory zasada ta nie była w praktyce respektowana, choć wynika z Konwencji ONZ o prawach dziecka. Zdarzały się nawet przypadki oddawania dzieci, których rodzice są chrześcijanami, do rodzin muzułmańskich.

Zdaniem Michała Wójcika, nowelizacja rozporządzenia umożliwi skuteczniejszą ochronę praw dziecka. - Jeśli dziecko będące np. chrześcijaninem trafi do rodziny muzułmańskiej, będzie to złamanie praw tego dziecka i postanowień znowelizowanego rozporządzenia. Jeśli jakieś państwo będzie łamało ten przepis, to będzie można w końcu skutecznie egzekwować prawa dziecka. Ochrona jest tu bardzo daleko idąca – podkreśla wiceminister sprawiedliwości.

W opublikowanym komunikacie resort sprawiedliwości stwierdza, że jest to sprawa niezwykle ważna dla wielu polskich rodzin żyjących w krajach UE. W samych tylko Niemczech mieszka obecnie około 800 tys. Polaków mających wyłącznie obywatelstwo polskie. Osób o podwójnym obywatelstwie (polskim i niemieckim) jest ok. 1,5 mln.

Ministerstwo sprawiedliwości udziela pomocy polskim obywatelom, gdy za granicą są pozbawiani praw do wychowywania własnych dzieci, a dziecko trafia często do rodziny, w której nie mówi się w języku polskim. Pomoc ta była jednak utrudniona, gdyż prośby o interwencję docierały do ministerstwa zazwyczaj dopiero wtedy, gdy dana sprawa była już zaawansowana, a dziecko umieszczone w rodzinie zastępczej.

Rozporządzenie w nowym brzmieniu zapobiega takim sytuacjom. Działania w celu zapewnienia praw dziecka do tożsamości narodowej, kulturowej, religijnej i językowej mają być podejmowane na jak najwcześniejszym etapie postępowań. Służyć temu będzie zaproponowany przez Polskę mechanizm informacyjny.

Państwo, w którym dziecko przebywa, będzie powiadamiać o wszczętej procedurze państwo, z którym dziecko ma istotny związek. Powiadomienie może zostać przekazane kanałami konsularnymi lub w drodze powiadomienia właściwej w takich sprawach instytucji, w przypadku Polski – ministerstwa sprawiedliwości. Szybka informacja ma pozwolić na ustalenie i wskazanie np. krewnych dziecka, którzy są gotowi do podjęcia się opieki nad nim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem