Reklama

O chorobie przeżywanej z Bogiem

2014-02-12 16:05

Aleksandra Bąk
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 7/2014, str. 6

Archiwum Doroty

ALEKSANDRA BĄK: – To cud, że Pani żyje, proszę mi wybaczyć tę dosłowność, lekarze mówili o Pani „przypadek beznadziejny”…

PANI DOROTA: – Tak, to prawda.

– Jak się zaczęła Pani choroba?

– To było w Środę Popielcową 22 lutego 2012 r. W czasie Eucharystii poprosiłam św. Faustynę Kowalską, aby wprowadziła mnie w ciszę postu i opiekowała się mną, bo chciałam dobrze przeżyć Wielki Post. Nie wiedziałam, że święci biorą to tak dosłownie – w piątek w nocy trafiłam na pogotowie z wysoką gorączką i bólem ucha, znalazłam się na Oddziale Laryngologii w Żarach. Miałam zawroty głowy, utratę równowagi i przestałam słyszeć na lewe ucho. Leżałam sama na sali, więc miałam czas na rozmowę z Bogiem, modliłam się: „Kościele święty, nie zapomnij o mnie”, tak bardzo bałam się, że już nigdy nie usłyszę Mszy św.

– Nie była Pani sama, Pani choroba wywołała modlitewny szturm nieba.

– W chorobie odwiedzali mnie znajomi, którzy modlili się za mnie. Czułam się jak paralityk, którego niosły wiara i modlitwa innych. Kiedy podawano mi kroplówki, modliłam się o kapłana, aby przychodził do mnie z Komunią św., no i przyszedł ks. Paweł. Przynosił mi Pana Jezusa codziennie.

– Potem przyszła tragiczna diagnoza...

– 6 marca trafiłam na onkologię laryngologiczną w Poznaniu. Tam wraz z mężem usłyszałam diagnozę: kłębczak przyzwojak – ekspansywne niszczenie struktur podstawy czaszki. W takim stanie guz był nieoperowalny.

– Jak Pani zareagowała?

– Doktor zapytał, czy jestem wierząca, bo na terenie szpitala jest kaplica lub mogę skorzystać z pomocy psychologa. W sercu miałam głęboki pokój, nie czułam lęku. Zeszłam do kaplicy i klęczałam przed wizerunkiem Jezusa Miłosiernego, zastanawiałam się, czemu w tak dużym szpitalu w Godzinę Miłosierdzia jestem sama w kaplicy. Poprosiłam Jezusa, że jeżeli nikt nie chce Jego miłosierdzia, to żeby dał mi wszystko, bo jestem chytra i pazerna Jego łask, chciałam się cała w nich zanurzyć. Usłyszałam wtedy w sercu słowa: „Nie lękaj się robaczku Jakubie, wielkie rzeczy uczyni ci Wszechmocny”. Codziennie byłam na Eucharystii, adoracji, przyjęłam sakrament namaszczenia chorych, odbyłam spowiedź, a z rąk nie wypuszczałam różańca. O dwunastej na „Anioł Pański” dzwonił do mnie ks. Paweł i mnie błogosławił, a ja klęczałam na środku sali chorych. W tym czasie były odprawiane Msze św. w mojej intencji: w Rzymie, Rybnie, Medjugorie, w mojej parafii. Odmawiano też za mnie nowennę do św. Józefa.

– Nie ukrywała Pani tego, że jest wierząca. Jak reagował personel szpitala?

– Pani docent w czasie jednej z wizyt spostrzegła na mojej szafce figurkę Niepokalanej i śmiała się na korytarzu do grupy studentów, że w medycynie nie ma cudów. Chora, z którą wtedy leżałam na sali, rozpłakała się, bo obie byłyśmy w podobnym stanie. Powiedziałam wtedy do niej stanowczo, że zadziwią się jeszcze, kiedy wyjdę ze szpitala. W nocy, kiedy płakała, dałam jej różaniec, obejrzała film „Tajemnica Eucharystii”, odbyła spowiedź, podobnie inne chore. Już nie byłam sama w kaplicy. To był piękny czas w moim życiu, te wspólne modlitwy i rodząca się na modlitwie ufność.

– Kiedy przyszedł czas uzdrowienia?

– 19 marca w św. Jozefa zostałam wypisana ze szpitala – bez leczenia! Lekarz prowadzący powiedział do studentów: „Tej pani, to ucho trzeba przemywać wodą święconą”, bo wyszłam ze szpitala z 50% ubytkiem słuchu i miałam stawić się po pół roku na rekonstrukcję ucha. Po trzech dniach w domu zaczęłam słyszeć, więc pojechałam zaraz na oddział w Żarach zapytać, co się dzieje. Ordynator po badaniu stwierdził, że moje ucho jest perliste, to znaczy, że takie, jakby nigdy nie było chore. Po roku na badaniu kontrolnym w Poznaniu pani doktor przytuliła mnie i poprosiła, żeby się za nią modlić, pokazując na krzyżyk na szyi. Dzięki łasce Bożej mój powrót do zdrowia był powrotem do Boga kilku osób z personelu szpitala i pacjentek z ich bliskimi, z niektórymi z nich utrzymuję kontakt.

– Co Pani radzi osobom, które borykają się z różnymi chorobami?

– Posłużę się cytatem z „Dzienniczka” św. Faustyny: „Córko moja, bierz łaski, którymi ludzie gardzą, bierz, ile udźwignąć zdołasz (454)”.

Tagi:
rozmowa

Reklama

Spotkanie i modlitwa

2019-11-26 12:50

Rozmawia Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska (Aspekty) 48/2019, str. 5

– To modlitewne spotkanie, które młodzieży naszej diecezji ma dać impuls do właściwego przeżycia Adwentu i przygotowania się do świąt Bożego Narodzenia – mówi o Adwentowych Wieczorach Młodych diecezjalny duszpasterz dzieci i młodzieży ks. Łukasz Malec

Karolina Krasowska
Tegoroczne AWM odbędą się tradycyjnie w dwóch maryjnych sanktuariach – Rokitnie i Grodowcu

KAMIL KRASOWSKI: – Wraz z nastaniem grudnia rozpoczęliśmy w Kościele katolickim Adwent, czyli czas radosnego oczekiwania na narodziny Pana. Jak jako wierzący młodzi ludzie powinniśmy przeżywać ten czas?

KS. ŁUKASZ MALEC: – Najlepiej tak jak podpowiada nam Kościół. Słowem, które jest kluczowe w dobrym przeżyciu Adwentu, jest tęsknota. Kiedy kogoś się kocha i przez jakiś czas tej osoby się nie widzi, to naturalnie pojawia się w człowieku tęsknota za nią. I o to chodzi w Adwencie – by zatęsknić za doświadczeniem bliskiej obecności Boga w życiu, za życiem z Nim w codzienności, za spotykaniem Go w modlitwie i innych przestrzeniach życia. Kościół kieruje nasz wzrok najpierw na powtórne przyjście Jezusa, a potem na ponowne przeżycie tajemnicy Wcielenia. Pierwszy kierunek jest okazją do refleksji nad sensem i celem naszego życia, że ostatecznie moje życie jest wędrówką na spotkanie z Panem Bogiem. Drugi kierunek odkrywa pragnienie Boga, by być blisko człowieka. On przyszedł, aby być blisko nas, aby nas zbawić, bo nas kocha. Adwent jest sposobnością, aby te rzeczy na nowo odkryć.

– Jedną z adwentowych propozycji dla młodego człowieka są w naszej diecezji tzw. Adwentowe Wieczory Młodych. Kiedy i gdzie odbędą się i jaka jest ich idea?

– Odbędą się tradycyjnie w dwóch maryjnych sanktuariach – w Rokitnie i w Grodowcu, w sobotę 7 grudnia. To jest modlitewne spotkanie młodzieży naszej diecezji, aby tej konkretnej wspólnocie ludzi dać iskrę, impuls do właściwego przeżycia Adwentu i przygotowania się do świąt Bożego Narodzenia. Spotkanie i modlitwa to dwa kluczowe słowa dla AWM.

– Pod jakim hasłem odbędą się tegoroczne Wieczory?

– Ich hasło brzmi: „Eucharystia daje życie”. Jest ono inspirowane tym, co podpowiada Kościół w Polsce, który w najbliższych latach chce rozważać tajemnicę Eucharystii. Będziemy chcieli pokazać, że jest ona źródłem życia dla młodego człowieka, że nie jest tylko jakimś rytuałem do spełnienia i obowiązkiem do wypełnienia, ale przestrzenią, gdzie Bóg jest blisko i ożywia człowieka, a także że liturgia Eucharystii jest przestrzenią do zaangażowania się ludzi młodych w różne posługi.

– Jak zapowiada się program AWM?

– W programie jest Eucharystia, poczęstunek, katecheza i świadectwa oraz adoracja Najświętszego Sakramentu. Zaczynamy o godz. 18.

– Adwent to czas, który niesie nadzieję i pocieszenie w związku ze zbliżającymi się narodzinami Zbawiciela. Jak Ksiądz uważa, jako duszpasterz dzieci i młodzieży, jakie są obecne nadzieje młodych diecezji zielonogórsko-gorzowskiej?

– Myślę, że podstawową nadzieją i pragnieniem młodych ludzi jest to, że chcą być szczęśliwi, doświadczyć miłości, zrealizować swoje plany i marzenia, ułożyć sobie pięknie życie. To tkwi w głębi serca każdego człowieka.

– Czego chciałby Ksiądz życzyć naszej młodzieży w kończącym się i nadchodzącym nowym roku?

– Życzę, aby przez kontakt z Panem Bogiem i osobisty wysiłek marzenia ludzi młodych stawały się ich rzeczywistością.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież do francuskich apostołów miłosierdzia: Bóg chce podźwignąć z każdej ludzkiej nędzy

2019-12-13 16:59

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Nie ma takiej ludzkiej nędzy, do której Bóg nie chciałby dotrzeć, której nie chciałby dotknąć i podźwignąć – powiedział papież, przyjmując w Watykanie przedstawicieli francuskich ruchów i stowarzyszeń, które zajmują się głoszeniem Bożego miłosierdzia. Przedstawiając ich Franciszkowi, kard. Philippe Barbarin zaznaczył, że odkrycie Bożego Miłosierdzia jest dla Kościoła ogromnym darem. Zawdzięczamy to Janowi Pawłowi II i jego następcom – przypomniał arcybiskup Lyonu.

Vatican Media
Papież do francuskich apostołów miłosierdzia

Franciszek zauważył, że tym, co jednoczy wszystkie te ruchy jest głoszenie światu radości miłosierdzia. „Miłosierdzie jest bowiem ostatecznym i najwznioślejszym aktem, poprzez który Bóg wychodzi na spotkanie i w którym otwiera nasze serca na nadzieję bycia kochanymi na zawsze, bez względu na naszą nędzę i nasz grzech – podkreślił Ojciec Święty. - Miłość Boża nie jest dla nas słowem abstrakcyjnym. Stała się widzialna i dotykalna w Jezusie Chrystusie. Podobnie też, «na tej samej częstotliwości», musi być ukierunkowana miłosierna miłość chrześcijan. Jak kocha Ojciec, tak też kochają Jego dzieci. Jak miłosierny jest On, tak też i my mamy być miłosierni”.

Papież wskazał na istotne miejsce miłosierdzia w nowej ewangelizacji. Od niego zależy wiarygodność Kościoła. Ważne jest jednak, aby ten, kto głosi miłosierdzie, sam go doświadczał w swoim sercu, aby trudy działalności dobroczynnej nie przytłumiły w nas czułości i współczucia.

„Autentycznym apostołem miłosierdzia można być, jak sądzę, tylko wtedy, kiedy samemu ma się głęboką świadomość tego, że się jest przedmiotem miłosierdzia ze strony Ojca i że sami z pokorą doświadczamy tego miłosierdzia, kiedy je praktykujemy – zaznaczył papież. - Św. Jan Paweł II napisał: «Musimy stale oczyszczać wszelkie nasze działania i wszelkie intencje działań, w których miłosierdzie bywa rozumiane i praktykowane w sposób jednostronny: jako dobro czynione drugim. Tylko wówczas bowiem jest ono naprawdę aktem miłości miłosiernej, gdy świadcząc je, żywimy głębokie poczucie, iż równocześnie go doznajemy ze strony tych, którzy je od nas przyjmują. Jeśli tej dwustronności, tej wzajemności brak, wówczas czyny nasze nie są jeszcze prawdziwymi aktami miłosierdzia»”.

Na zakończenie Ojciec Święty zachęcił francuskich apostołów miłosierdzia Bożego do kontemplacji żłóbka. Stanowi on bowiem zaproszenie do poczucia i dotknięcia ubóstwa, które Syn Boży wybrał dla siebie. Pośrednio jest to też wezwanie do naśladowania Go na drodze uniżenia, ubóstwa i ogołocenia, która ze stajni w Betlejem zaprowadzi Go na Krzyż – dodał Franciszek.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem