Reklama

Niedziela Kielecka

Indywidualne formy życia konsekrowanego

Poślubieni Oblubieńcowi

Bóg jest bogaty w łaskach. Nie ogranicza życia konsekrowanego do życia zakonnego, ale daje także inny charyzmat – mówi ks. prof. Tomasz Rusiecki – wikariusz biskupi Instytutów Życia Konsekrowanego, Apostolskiego i Indywidualnych Form Życia Konsekrowanego. Indywidualne Formy Życia Konsekrowanego przeżywają swój rozkwit w Kościele, a dziewice, wdowiec i wdowy konsekrowane są także w naszej diecezji

Ten szczególny charyzmat był znany już we wczesnych gminach chrześcijańskich. W pewnym momencie było ich tak wiele, że trzeba było utworzyć specjalne wspólnoty mieszkające w klasztorach. Papież Jan Paweł II podkreśla w adhortacji apostolskiej „Vita consecrata” z 1996 roku, że życie konsekrowane znajduje się w samym sercu Kościoła. Bogactwem jest już sama obecność konsekrowanych, ale też ich modlitwa, ofiara swojego życia, dyspozycyjność do posługi. Każda konsekracja jest ubogaceniem Kościoła i wskazuje na jego dynamizm. – W środowisku i najbliższym otoczeniu takie osoby są znakiem Bożej obecności, w sposób bardziej czytelny i radykalny są znakiem żyjącego Chrystusa. Ich stan i styl życia jest pewną mową dla ludzi, dla tego świata – podkreśla ks. Tomasz. Konsekracja wiąże je z Kościołem, dlatego też biskup może powierzyć im szczególną posługę, zgodnie z ich zdolnościami i charyzmatem. Osoby w ten sposób konsekrowane nie tworzą wspólnoty, żyją indywidualnie w swoich domach, zajmując się sprawami zawodowymi i rodzinnymi. Poświęcenie Bogu swojego życia, nie zamyka na świat i na ludzi i nie wyłącza z życia z rodziną.

Jednak dziewice i wdowy ofiarują swoje życie za innych, służą modlitwą, radą duchową, dają także świadectwo i niosą światło i pomoc w odkrywaniu swojego powołania różnym osobom.

Wśród konsekrowanych są gospodynie domowe, osoby z różnym wykształceniem pełnią róże funkcje w urzędach, pracują w szkołach, również jako katechetki. Wywodzą się ze środowisk miejskich i wiejskich z większych i mniejszych miast.

Reklama

Warunkiem przygotowania do konsekracji jest wewnętrzne powołanie do tego stanu życia. Kandydat powiadamia o tym biskupa i odpowiedzialnego księdza. Formacja trwa pięć lat. Obejmuje spotkania w ciągu miesiąca i dni skupienia. W tym czasie kandydatki zapoznają się z charyzmatem, rozeznają powołanie.

Konsekrowane wdowy posługują Kościołowi, angażują się zwłaszcza w dzieła miłosierdzia, pracę charytatywną, żyjąc według ewangelicznych rad ubóstwa, czystości, posłuszeństwa, są zawsze gotowe nieść pomoc, służą modlitwą i wsparciem duchowym wśród potrzebujących.

Dziewica konsekrowana Ewelina Kowalska dzieląc się swoim świadectwem powołania, mówi, że Bóg zawsze był obecny w jej życiu i stawiał na drodze bardzo dobrych, porządnych i „bożych chłopaków”, ale ona nie czuła, że jest w nich zakochana. „Rozeznawałam powołanie nadal. Choć Bóg był mi bliski, jednak chyba nigdy w młodości nawet nie brałam tego pod uwagę i nie przypuszczałam, że to ja mogłabym być osobą przez Niego powołaną do życia konsekrowanego. Nie myślała o zakonie, ale jak mówi Pana Jezusa zawsze traktowała jako kogoś bardzo bliskiego, Komu mogła wszystko powiedzieć i bezgranicznie zaufać. Nie spodziewała się, że będzie jej Oblubieńcem.

Reklama

Zaślubiny

– Gdy się już dowiedziałam, że to powołanie polega na byciu Panu Jezusowi mistycznie poślubioną i że może być naprawdę Jezus Chrystus Umiłowanym duszy ludzkiej i jest Oblubieńcem Kościoła, i gdy już sobie uświadomiłam, że Jezus Chrystus jest moim Umiłowanym i wymarzonym ideałem, i się w Nim zakochałam – to był taki okres, że rozpoczęła się ogromna walka duchowa we mnie. Czy taką nieidealną i niegodną i niedoskonałą Pan Jezus naprawdę wybrał i powołał do tego najcudowniejszego dla mnie stanu bycia Mu mistycznie poślubioną i stania się Jego szczególniejszą z charyzmatu i stanu Oblubienicą w Kościele, który jest Małżonką Baranka? – zastanawiała się.

Wie Jezus, ileż ciężkich i wielkich walk musiałam stoczyć, nim to powołanie przyjęłam i na nie odpowiedziałam – wyznaje.

Dziewica podczas konsekracji zostaje mistycznie zaślubiona Chrystusowi. Zasadniczym rysem powołania jest oblubieńczość. – Na ten znak zaślubin otrzymujemy złotą obrączkę na palec i brewiarz – wyjaśnia. Odtąd dziewica zawiera duchowy związek ze Słowem Bożym staje się szczególnym znakiem autentycznego życia niebiańskiego Kościoła jako Małżonki Baranka. Elementem centralnym jest dbanie o czystość w myślach, pragnieniach, uczynkach, intencjach, w ciele. Dziewice powinny wieść życie przepełnione modlitwą, bardzo często kontemplować obecność Chrystusa najlepiej w każdym momencie życia. Dziewce konsekrowane podlegając bezpośrednio biskupowi miejsca, łączą się bardzo szczególną więzią z Kościołem lokalnym, służąc mu z poświęceniem. Powinny wieść życie umartwione i ascetyczne, przepełnione modlitwą, ofiarą, posługą, powinny pościć i modlić się za Kościół, żyć w duchu ubóstwa.

Czułam się jak w domu

Jej konsekrację najbliżsi i znajomi przyjęli pozytywnie. – Rodzie szanowali mój wybór i moją wolność, a znajomi do dziś proszą mnie o modlitwę w ich intencjach. Staram się w sposób bardzo naturalny i otwarty dawać świadectwo o Bogu i oni to widzą, a często nawet otwierają się przede mną i prowadzimy rozmowy na duchowe tematy – mówi Ewelina.

Obecnie Ewelina pracuje w Caritas i kończy studia teologiczne. Po ukończeniu studiów zastanawiała się bardzo poważnie nad tym, gdzie ma się udać na staż. Dotknęło ją słowo z „przypowieści o Miłosiernym Samarytaninie”. Natknęła się na encyklikę Ojca Świętego Benedykta XVI „Deus caritas est”, którą mniej więcej w tamtym czasie Ojciec Święty napisał. – Czułam wtedy przez bardzo silne wewnętrzne przekonanie, że to tam posyła mnie Pan Jezus i tak się stało. To było niesamowite! Trafiłam do Centrum Interwencji Kryzysowej, a kiedy poznałam moją kierowniczkę, dowiedziałam się, że ona uczęszcza na codzienną Eucharystię tak jak ja – wspomina.

Kiedy weszła do jej pokoju, zobaczyła na ścianie Oblicze Pana Jezusa, które nieustannie stoi w jej pokoju i towarzyszy jej od wielu lat. – Czułam się jak w domu – mówi. Dziś Ewelina pracuje wśród poranionych, oddalonych do Boga, zagubionych, pomaga kobietom i dzieciom dotkniętym przemocą, chorobą alkoholizmu, bezdomnym, kobietom przebywającym już kiedyś w więzieniach, prostytuującym się, osobom nieporadnym życiowo, przeżywającym szeroko rozumiany kryzys, noc duchową czy próby wiary.

– Pragnę, by te osoby rozpoznały czas nawiedzenia, by rozpoznały, że mimo mej nędzy, to Bóg mnie tu posłał, że to się nie zdarzyło się przypadkowo, że to jest mimo wszystko Boże prowadzenie, że to On przeze mnie działa. Pragnę, aby uwierzyły, że dla Boga naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych – tłumaczy Ewelina.

Życie osłodzone miłością Chrystusa

– Kiedy Bóg powołuje, daje wskazówki jak kierowca, On kieruje i odczytuje znaki – mówi Edyta, dziewica konsekrowana z naszej diecezji. Kiedyś na modlitwie różańcowej uświadomiła sobie, że chce żyć w czystości. Po dwóch miesiącach na modlitwie różańcowej postanowiła złożyć prywatny ślub czystości przed Obrazem Matki Bożej, zawierzając siebie Bogu. Powiedziała też, aby zrobił z tym ślubem, co będzie chciał. W tym czasie rozeznawała swoją drogę powołania. W końcu zrozumiała, że to nie życie w zakonie, ale właśnie dziewictwo konsekrowane jest tym, do czego Pan Bóg ją wzywa. Odnalazła swoje miejsce przy chorych i cierpiących. Kiedy zachorowała jej babcia, wspierała ją do końca. Ona nauczyła ją miłości, współczucia, oddania. To była najlepsza szkoła. Opieka przy chorych wymaga cierpliwości i empatii. Bardzo jej utkwiły słowa, które kiedyś usłyszała w kościele: „komukolwiek pomagamy, pomagamy Chrystusowi”. Wie, że w każdej trudnej sytuacji „trzymając się ręki Pana Jezusa” może nieść wsparcie i nadzieję tym, którzy jej już nie mają. Często modli się za swoich pacjentów i nawet jeśli ta modlitwa po ludzku nie jest wysłuchana, bo pacjent umiera, po rozmowie z bliskimi zmarłego (kiedy opowiadają jak dobra była to śmierć, bo byli przy nim, bo chory przyjął sakramenty) wie, że Pan Bóg działał.

Samą uroczystość konsekracji Edyta przeżywała w gronie najbliższych, kameralnie. – To był bardzo ważny moment w moim życiu. Dużo się zmieniło. Człowiek staje się bardziej pełny pokoju, zna swoją tożsamość, ma inne spojrzenie na świat, nadprzyrodzone. Widzę „podwójne dno” różnych sytuacji. Na każdym kroku widzi, jak Pan Bóg ją wspiera. Zauważa Jego działanie w życiu codziennym.

Czy są trudności, ciężary? – Konsekracja to wkroczenie w wielką przygodę, w ramiona umiłowanego Chrystusa. Człowiek powierza się Panu Bogu całkowicie. Cierpienie nawet jeśli się pojawia, jest dwa razy lżejsze, a radość sto razy większa. Powołanie, w którym jestem, nie jest za ciężkie, bo jest osłodzone miłością Chrystusa – mówi Edyta.

2014-03-06 11:05

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Miejsce spotkania Boga z ludem

Niedziela sandomierska 9/2020, str. IV

[ TEMATY ]

konsekracja

ołtarz

bł. ks. Michał Sopoćko

bp Krzysztof Nitkiewicz

Tarnobrzeg

Eucharystię koncelebrowali bp Krzysztof Nitkiewicz, ks. Jan Zając, proboszcz, ks. Adam Marek, dziekan dekanatu, oraz przybyli kapłani

W liturgiczne wspomnienie bł. Michała Sopoćki bp Krzysztof Nitkiewicz konsekrował ołtarz oraz poświęcił świątynię pw. Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu.

Mszę św. wraz z bp. Krzysztofem Nitkiewiczem celebrowali: ks. Jan Zając, proboszcz parafii, ks. Adam Marek, dziekan dekanatu tarnobrzeskiego, oraz kapłani z Tarnobrzega. Na wspólnej modlitwie obecnych było bardzo wielu parafian, którzy własną pracą przyczynili się do budowy świątyni oraz upiększania jej wnętrza.

Na początku parafianie przedstawili krótką historię budowy kościoła. Następnie biskup ordynariusz pokropił wodą święconą ołtarz oraz mury świątyni.

Miejsce dla każdego

W homilii, nawiązując do przeczytanej Ewangelii, bp Nitkiewicz powiedział, że cud rozmnożenia chleba, który staje się Ciałem Chrystusa, dokonuje się podczas Mszy św. Takie jest główne i najważniejsze przeznaczenie świątyni – domu Boga, który spotyka się w niej ze swoim ludem. W kościele jest miejsce dla każdego, należy jednak wystrzegać się choćby najmniejszych pozorów profanacji.

Ordynariusz sandomierski wspomniał również o przypadającej 45. rocznicy śmierci bł. Michała Sopoćki, spowiednika św. Faustyny i wielkiego apostoła Bożego Miłosierdzia. Podkreślił, że ks. Sopoćko zabiegał o budowę kościołów w Warszawie, Wilnie i Białymstoku. Wkładał w to wiele sił oraz osobistych oszczędności, narażając się przy okazji różnym osobom. Co więcej, im poważniejsze napotykał trudności, tym bardziej był zmotywowany do działania, czerpiąc siłę właśnie z Eucharystii.

– Mówił, że „jeżeli wszystkie sakramenty są urzeczywistnieniem Bożego Miłosierdzia, to Przenajświętszy Sakrament jest jego najwyższym wyrazem”. Podkreślał, że Chrystus, dając nam samego siebie, naraża się na obojętność, zniewagi, a nawet na świętokradztwo. Pomimo tego chce nas obdarzyć samym sobą, wniknąć w najgłębsze zakątki serca, „aby nas wywyższyć, pocieszyć, wzbogacić, dać siebie na zadatek szczęścia przyszłego”. Czy mamy tego świadomość? Jakie jest nasze podejście do Mszy św.? Jak często przyjmujemy Komunię św. i czy przyjmujemy ją godnie? Bez Chrystusa jesteśmy słabi, pozbawieni nadziei, skazani na bieg wypadków, które nas porywają i niosą w niepewnym kierunku. Z Jezusem wszystko nabiera innej perspektywy, wspaniałych barw i świeżości – powiedział biskup.

Zwrócił również uwagę na to, że nie można poprzestać na wymiarze obrzędowym Eucharystii. – Praktyka religijna to również codzienne życie, relacje z innymi, zaangażowanie w życie parafii, lokalnej społeczności i narodu. Eucharystia powinna przemieniać nas w taki sposób, że będziemy potrafili poświęcić się innym, dzielić z nimi to, co posiadamy, składać siebie w ofierze jak Chrystus – powiedział bp Nitkiewicz.

Konsekracja

Po homilii i śpiewie Litanii do Wszystkich Świętych przyniesiono relikwie św. Jana Pawła II, św. Siostry Faustyny oraz bł. ks. Michała Sopoćko. Następnie po odmówieniu specjalnej modlitwy biskup namaścił olejem świętym ołtarz oraz ściany budowli jako znak ofiarowania na wyłączną służbę Bogu parafialnej świątyni.

Kościół powstał w latach 1995-1997.

Przez namaszczenie krzyżmem ołtarz staje się symbolem Chrystusa, który przed wszystkimi został namaszczony i tak jest nazwany. Namaszczenie ścian kościoła oznacza poświęcenie go dla kultu chrześcijańskiego całkowicie i na zawsze.

Następnie nastąpiło okadzenie ołtarza oraz wnętrza świątyni jako miejsca, gdzie wierni wznoszą swoje modlitwy do Boga. Kolejnym elementem obrzędu było zapalenie świec ołtarzowych, jako symbol iluminacji świątyni przepełnionej obecnością Boga. Dokonał tego proboszcz parafii ks. Jan Zając.

Obrzęd zakończył się nakryciem ołtarza i włączeniem oświetlenia. Nakrycie ołtarza wskazuje, że dla chrześcijan jest on miejscem Ofiary Eucharystycznej oraz stołem Pańskim. Wokół niego gromadzą się kapłani i wierni, a przez tę czynność, choć spełniają różne funkcje, sprawują pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Natomiast oświetlenie ołtarza i kościoła przypomina, że Chrystus jest światłem, którego blaskiem jaśnieje Kościół, a dzięki niemu także cała ludzkość. Na zakończenie odśpiewano uroczyste „Te Deum”.

Rys historyczny

Starania o powstanie parafii w latach 80-tych XX wieku podjął śp. Ks. Michał Józefczyk. 10 lat później została wybudowana świątynia, w której posługę pełnili kapłani z sąsiedniej parafii pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Jako samodzielna parafia została erygowana przez bp. Wacława Świerzawskiego 6 grudnia 1997 r.

Kościół pw. Miłosierdzia Bożego został zbudowany w latach 1995-1997 dzięki staraniom ks. Michała Józefczyka. Przez kolejne lata trwały prace wykończeniowe i upiększające w świątyni. W latach 2015-2016 świątynia była kościołem stacyjnym w Roku Miłosierdzia. Pierwszym proboszczem parafii był ks. Józef Grochala. Obecnie posługę proboszcza od 2013 r. sprawuje ks. Jan Zając.

CZYTAJ DALEJ

Transparentna święta

2020-08-05 07:20

Niedziela Ogólnopolska 32/2020, str. VIII

[ TEMATY ]

święta

pl.wikipedia.org

O kim mowa? O św. Klarze, której imię z łaciny oznacza jasna, czysta bądź sławna, a zatem i transparentna.

Towarzyszkę św. Franciszka z Asyżu wspominamy w liturgii 11 sierpnia. Tego bowiem dnia umarła, w otoczeniu współsióstr – klarysek. Całe wcześniejsze życie św. Klary było wyjątkowo przejrzyste i czyste. Spisujący jej biografię odnotowują, że pochodziła z zamożnej rodziny osiadłej w Asyżu. Była najstarszą z trzech córek Favarone i Ortolany. Jej mama – Ortolana miała ponoć objawienie, kiedy jeszcze Klara była w jej łonie, że owo „dziecko zabłyśnie swym życiem jaśniej niż słońce”.

Tak też się stało. Kilkunastoletnia Klara zafascynowała się stylem egzystencji św. Franciszka. Mimo sprzeciwu rodziny wraz z siostrą, bł. Agnieszką, wstąpiła do zakonu Pań Ubogich, zwanego potem II Zakonem czy też klaryskami.

Można powiedzieć, że wraz z innymi kobietami przy kościele św. Damiana w Asyżu tworzyła swoiste duchowe, ale również materialne zaplecze dla Braci Mniejszych, czyli franciszkanów. Towarzysze św. Franciszka ewangelizowali, a św. Klara wspierała ich pobożnym, pokutniczym życiem.

Biografowie odnotowują, że miewała różne wizje, m.in. podczas świąt Bożego Narodzenia, kiedy dosłownie widziała i słyszała Pasterkę, choć fizycznie nie była na niej obecna, bo akurat ciężko chorowała. Dlatego też jest m.in. patronką telewizji. Dokonywała również cudów, np. uzdrawiała współsiostry, a także rozmnażała dla nich chleb. W każdym razie to właśnie na jej barkach spoczął trud utrzymania rodziny zakonnej, kiedy zmarł jej duchowy przewodnik i brat – Biedaczyna z Asyżu (1226 r.).

Jej pogrzebowi przewodniczył sam papież – Innocenty IV. Kanonizowano ją już w roku 1255, a więc 2 lata po śmierci. Sztuka prezentuje św. Klarę m.in. z monstrancją w ręku, bowiem według legendy, podczas napadu Saracenów na Asyż, to ona miała wynieść z kościoła Najświętszy Sakrament i w ten sposób, blaskiem wydobywającym się z Hostii, przegonić najeźdźców. Nasza święta darzyła Eucharystię wyjątkowym nabożeństwem, jej życie zaś było na tyle transparentne, że zawsze wskazywało na Chrystusa Pana.

Boże, źródło światła i miłości, Ty ubogaciłeś św. Klarę licznymi cnotami, że zajaśniała nimi na firmamencie Kościoła. Prosimy Cię, niech nas olśni blask jej cnót, a jej wstawiennictwo niech nam pomoże wzrastać w miłości Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Św. Klara, dziewica
ur. w 1193 lub 1194 r. zm. 11 sierpnia 1253 r.

CZYTAJ DALEJ

Bp Kawa: czas, abyśmy z odwagą mówili: „jestem człowiekiem wierzącym”

2020-08-12 20:54

[ TEMATY ]

wiara

chrześcijanin

franciszkanie.pl

Przyszedł czas, abyśmy z odwagą mówili: jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu – mówił bp Edward Kawa ze Lwowa podczas Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla.

W homilii bp Kawa pytał, dlaczego dzisiaj, jako ludzie wierzący, „tak często jesteśmy smutni, tak często boimy się bronić swoich wartości, tak często się lękamy, aby ktoś o nas źle nie mówił?”

– Często nawet boimy się przyznać się do tego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Może właśnie przyszedł czas, abyśmy z odwagą razem za Maryją mówili te słowa: Wielbi dusza moja Pana, moje życie jest uwielbieniem Pana, jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu, które Bóg włożył mi w serce. I chcę, aby te wartości były naprawdę wszędzie tam, gdzie ja jestem: w moim domu, w mojej ojczyźnie. I nikt i nic, żaden system, żadna ideologia, żadna propaganda medialna czy żaden inny system nie może nam tego zniszczyć – podkreślił bp Kawa.

Nawiązując do fragmentu Ewangelii o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję, kaznodzieja ocenił, że w takim stanie, w jakim była św. Elżbieta, znajduje się Kościół katolicki w Polsce i na świecie. Odniósł się w ten sposób do ostatnich wydarzeń w Warszawie, gdzie doszło do profanacji symboli religijnych i patriotycznych.

– To są rzeczy, które są niedopuszczalne, które godzą nie tylko w naszą godność chrześcijan i katolików, ale to są rzeczy, które tak naprawdę godzą w naszą tożsamość. I nie możemy milczeć. Nie możemy być pasywnymi czy obojętnymi. „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli” - jest to słowo, które dzisiaj bardzo mocno jest dla nas aktualne – podkreślił.

Lwowski biskup pomocniczy stwierdził, że w matce Jana Chrzciciela możemy odnaleźć siebie, ponieważ u każdego z nas rodzi się wiele pytań na temat obecnej sytuacji i każdy z nas odczuwa pewną samotność – i to nie tylko teraz, kiedy panują obostrzenia związane z epidemią.

– Przeżywamy teraz czas wielkiej samotności, kryzys. Czujemy się bardzo często niepotrzebni, jeśli nie jesteśmy produktywni, jeśli nasze życie nie przynosi sukcesów. Jeśli nie nadążamy za tym światem, to bardzo często jesteśmy właśnie w takim stanie jak Elżbieta. Wpatrując się w Elżbietę można dzisiaj dla siebie znaleźć bardzo dużo odpowiedzi. Ta, która całe życie uchodziła za przeklętą, stała się błogosławioną, dlatego że poczęła życie w swoim łonie, pod swoim sercem. Bóg zmienia przekleństwo w błogosławieństwo. I dzisiaj Bóg chce dokonać takiej przemiany w naszym życiu. Chce to, co dzisiaj jest dla nas największym ciężarem przekleństwem, aby stało się dla nas wielkim darem – mówił.

Zdaniem hierarchy, dzisiaj Kościół jest tak jak św. Elżbieta – ma w sobie życie, ale jest bardzo izolowany i marginalizowany.

Bp Kawa podkreślił, że tak jak do Elżbiety, tak dzisiaj Maryja „śpieszy dzisiaj, aby przybyć do nas, abyśmy nie byli samotni, abyśmy się nie czuli odrzuceni, czy zapomniani”.

Tegoroczny odpust jest przeżywany w wyjątkowych okolicznościach z kilku powodów. Pierwszym jest trwająca pandemia, z powodu której program uroczystości został mocno okrojony. Kolejny to uroczyste ogłoszenie dekretu o podniesieniu kościoła w Kalwarii Pacławskiej do godności bazyliki mniejszej. Dokona tego nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio podczas Mszy św. 13 sierpnia o godz. 18.00.

W tym roku przypada również 400. rocznica urodzin Andrzeja Maksymiliana Fredry, fundatora Kalwarii Pacławskiej, który rozpoczął w 1665 r. budowę pierwszego kościoła oraz klasztoru i dróżek kalwaryjskich, a w 1668 r. zaprosił franciszkanów, aby opiekowali się tym miejscem i przybywającymi pielgrzymami.

Franciszkanie chcą także uczcić 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji 13 sierpnia o 20.45 na placu kościelnym odbędzie się prawykonanie oratorium „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” autorstwa Andrzeja Głowienki.

Obchody odpustu kalwaryjskiego potrwają do 15 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję