Reklama

Finał wieńczy dzieło

2014-09-03 16:12

Mariusz Rzymek
Edycja bielsko-żywiecka 36/2014, str. 4

MR

Olejkiem różanym przypieczętowano 23 sierpnia na szczycie Magurki Wilkowickiej zakończenie Ewangelizacji w Beskidach. Każdy z uczestników pożegnalnej Liturgii wracał do domu z różanym namaszczeniem, a jeśli był mężczyzną, a więc tym, przez którego ręce błogosławieństwo rozlewa się na całą rodzinę, również z małym flakonikiem różanych wonności. O taki podarek na odchodne zatroszczyli się czuwający nad górską ewangelizacją Ojcowie franciszkanie z Rychwałdu.

Na polanie, gdzie stanął polowy ołtarz, zgromadziło się ok. 700 osób. Wśród przybyłych, obok turystów indywidualnych, pełno było rodzin z małymi dziećmi. Niektóre maluchy przyszły tu na własnych nogach, inne przyniesiono w nosidełkach. Inni potraktowali przybycie na Magurkę niemal wyczynowo. – Rowerem wyjechałem tu z Wilkowic w jakieś 30 minut – mówi Dominik Dobija z Wieprza. I dodaje: – Jazda po górach, pokonywanie samego siebie, to wyzwania, które dają mi wielką satysfakcję. Cieszę się, że teraz te moje pasje mogłem połączyć z uczestnictwem w górskiej Mszy św.

Dla wielu Ewangelizacji w Beskidach stała się pretekstem do rodzinnych eskapad, w których wędrówka turystycznymi szlakami pozwalała zacieśniać łączące ich więzy. – Nie opuściliśmy ani jednej Eucharystii. W naszych wyprawach towarzyszyła nam babcia z Warszawy – opowiada rodzina Łabasów z Glinki. – Jestem bardzo zadowolona i szczęśliwa, że mogłam się tu znaleźć. Mam swoje lata i ciężko jest mi dojeżdżać do kościoła w Wilkowicach. Taka Msza św., i to tak blisko domu, to wielka wygoda – mówi licząca 88 lat Czesława Górna z Magurki Wilkowickiej, która uczestniczyła w liturgii w asyście swej rodziny.

Reklama

Mszę św. wieńczącą cykl ośmiu górskich spotkań z Bogiem koncelebrowało trzech kapłanów: ks. Józef Pasternak, ks. Piotr Odój i ks. Andrzej Woźniak. W swym słowie skierowanym do wiernych główny celebrans ks. Pasternak mówił o szatanie i o sposobach zabezpieczenia się przed jego działaniem. – Niektórzy boją się złego ducha. Czytając słowa św. Piotra można się zresztą przerazić: „Szatan jak lew ryczący, szuka kogo by tu pożreć”. Zaraz jednak po tym zdaniu pada inne: „Mocni w wierze przeciwstawcie się mu”. Mamy więc moc go zwyciężyć, bo jest w nas Bóg – wyjaśniał kaznodzieja. Według ks. Pasternaka kluczem do zwycięstwa nad szatanem jest życie w stanie łaski uświęcającej, przystępowanie do sakramentów świętych i dzielenie się z najbliższymi błogosławieństwem. – Użyj w swym życiu wiary, modlitwy i błogosławieństwa. Kładź ręce w geście błogosławieństwa, proś o rozwój dla swoich dzieci, a Bóg przyjdzie do twego domu z całą swoją mocą. Pamiętaj, że szatan jest jak pies na łańcuchu. Jeśli się do niego nie zbliżysz – nie ugryzie. Nie ma takiej możliwości – tłumaczył homileta.

Akcja Ewangelizacja w Beskidach trwała przez całe wakacje. Jej uczestnicy co tydzień spotykali się na szczytach Beskidu Żywieckiego, Śląskiego i Małego. Miejscami liturgicznych spotkań były: Hala Boracza, Żar, Wielka Racza, Babia Góra, Hala Lipowska, Pilsko, Szyndzielnia, Magurka.

Tagi:
ewangelizacja

Reklama

Karawana "Siedem Aniołów" przejdzie przez Mazury

2019-08-16 17:48

dg / Warszawa (KAI)

Pod hasłem „Dlaczego ja” 19 sierpnia ruszy szósta edycja kolorowej karawany „Siedem Aniołów”, przez tydzień przemierzającej Mazury. Formacja, ewangelizacja, sztuka, ekologiczne akcenty – to wszystko czeka ok. 200 uczestników inicjatywy oraz tych, których spotkają na swojej drodze.

archiwum organizatorów

– Nasza inicjatywa jest wynikiem spotkania różnorodności i przyjaźni. Owocami naszych działań pragniemy podzielić się z osobami, które w mniejszym lub większym stopniu dotknęła samotność. Do tej pory odbyło się wiele spotkań roboczych, dwa festiwale i pięć wędrówek, podczas których przez siedem dni odwiedzamy miasteczka i wioski niosąc żywy, Chrystusowy Kościół – piszą organizatorzy.

Celem przedsięwzięcia jest nie tylko wzajemne ubogacenie się wszelkimi talentami, ale również spotkania z mieszkańcami odwiedzanych miejscowości, by dzielić się umiejętnościami podczas różnych warsztatów. Koncerty, taniec z ogniem albo kolorowymi flagami, muzyka, taniec, spektakle, ale też codzienna Eucharystia, możliwość spowiedzi, Droga Krzyżowa, koronka do Miłosierdzia Bożego, Liturgia Godzin, konferencje.

W tym roku radością i pasją karawana Siedem Aniołów oddziaływać będzie na mieszkańców mazurskich miejscowości. 19 sierpnia wystartuje w Miłakowie, następnie uda się do Ząbrowca, Książnik, Ełdyt Wielkich czy Bażyn.

"Siedem", czyli: Sztuka – Interakcja – Ewangelizacja – Droga – Ekologia – Misterium. To hasła opisujące idee ważne dla organizatorów i uczestników inicjatywy.

Abp Grzegorz Ryś, zwracając się do uczestników inicjatywy, powiedział: „To jest dość zobowiązujące towarzystwo. Anioł to znaczy posłaniec. Bardzo wam życzę, żebyście najpierw odkryli to, że Pan Bóg was potrzebuje i posyła, i poszli do ludzi tylko z tym, z czym On was posyła, nie ze sobą. Wtedy będzie bardzo pięknie”.

– "Siedem Aniołów" to grupa otwarta na każdego, kto pragnie w sposób nieszablonowy i zupełnie szalony modlić się i chwalić Pana. Uczestnictwo w warsztatach, próbach i spotkaniach jest darmowe, ale nie znaczy to, że dla nas, organizatorów, jest za darmo – wskazują organizatorzy.

Inicjatorem projektu jest franciszkanin o. Cordian Szwarc. Całość realizowana jest dzięki pracy wolontariuszy i wsparciu finansowemu ludzi dobrej woli. Organizacja przedsięwzięcia niesie za sobą konkretne koszty, np. wynajem toalet, transport, scenografia czy pożywienie. Osoby chcące wspomóc finansowo inicjatywę, na jej stronie internetowej www.siedemaniolow.pl znajdą dane do przelewu. Można skorzystać również z platformy https://www.katolikwspiera.pl/siedem-aniolow-wedrowka-2019-2.html

CZYTAJ DALEJ

Reklama

We Włoszech zmarła Paola Bonzi

2019-08-21 16:00

Włodzimierz Rędzioch

Jej nazwisko prawie nikomu nic nie mówi, nawet we Włoszech, gdzie się urodziła, działała i zmarła nagle w wieku 76 lat, 9 sierpnia w Brindisi, gdzie spędzała wakacje. A Paola Bonzi była jedną z najwspanialszych postaci ruchu obrońców życia.

YouTube

Od kiedy założyła jesienią 1984 r. pierwszy Ośrodek Pomocy Życiu (Centro di Aiuto alla Vita – CAV)) w mediolańskiej klinice Mangiagalli, wraz z wieloma wolontariuszami uratowała od aborcji 22 702 dzieci. Aborcja została zalegalizowana we Włoszech w 1978 r., kilka miesięcy przed wyborem na papieża kard. Karola Wojtyły, co doprowadziło do wielkiego rozłamu w społeczeństwie i licznych kontrowersji. W maju 1981 r. prawo, które przeszło do historii jako „Legge 194” zostało poddane pod głosowanie w referendum, które obrońcy życie przegrali. Jednak „Prawo 194” dawało pewne możliwości obrony życia. Przede wszystkim podkreślało, że dobrowolne przerwanie ciąży „nie jest środkiem kontroli urodzeń”. Państwo, regiony i władze lokalne, w ramach swoich funkcji i kompetencji powinny „promować i rozwijać usługi socjalne i zdrowotne, a także inne niezbędne inicjatywy mające na celu zapobiegania aborcji jako środka kontroli urodzeń”. Prawo to nakładało na doradców rodzinnych „zadanie aktywnego wspierania kobiety znajdującej się w trudnej sytuacji z powodu ciąży, aby ograniczyć przyczyny, które mogą skłonić kobietę do podjęcia decyzji o aborcji”.

Biura doradztwa rodzinnego miały możliwości korzystania ze współpracy z „dobrowolnymi stowarzyszeniami, które mogą również pomóc w trudnym macierzyństwie po porodzie”. I to otwierało drogę do współpracy z ruchami broniącymi życia i zorganizowanymi w Ośrodkach Pomocy Życiu. Tak jak inny, wybitny działacz ruchu „pro-life”, Carlo Casini, pracował na polu kultury i polityki, tak Bonzi poświęciła się codziennej pracy z kobietami. A były to osoby przeżywające dramatyczne chwile swojego życia – kobiety, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu lub przypadkowego raportu seksualnego, kobiety samotne, bez stałego partnera, kobiety w trudnej sytuacji ekonomicznej, ale przede wszystkim kobiety zagubione i przestraszone. I to takim kobietom Paola Bonzi pomagała przez 35 lat. W młodości straciła wzrok, co sprawiło, że potrzebowała w kontaktach z innymi bliskości i osobistego ciepła. Ale to samo potrafiła dać innym. Dlatego kobiety, które w większości były pod presją społeczną i kulturalną namawiającą je do aborcji, otwierały się przed nią, zwierzały, wyrażały wątpliwości prosząc o pomoc. Potrafiła być delikatna, dyskretna i wyrozumiała, nigdy nikogo nie krytykowała ani nie potępiała. Zawsze powtarzała, że dzieci rodzą się dzięki ich matkom, ponieważ to w sercu kobiety kryje się „tak” dla życia. Dlatego aby urodziło się dziecko, najpierw musi „urodzić się” matka, a Paola potrafiła wzbudzać w kobietach pragnienie macieżyństwa. Nie wystarczą prawa ograniczające czy zakazujące aborcję. Możnaby powiedzieć, że Bonzi była prawdziwą feministką – broniła kobiet pomagając im zrobić najpięknięjszą rzecz w życiu – wydać na świat dziecko. Często powtarzała, że „nigdy nie poznała kobiety, która żałowała tego, że urodziła dziecko” a jednocześnie „spotkała wiele kobiet, które przez całe życie cierpiały i płakały, ponieważ dokonały aborcji”.

Oczywiście aby pomagać trzeba było najpierw zdobyć środki na pomoc kobietom. Bonzi potrafiła przekonać przedsiębiorców i znaleźć benefaktorów, którzy gotowi byli dawać oferty Ośrodkom Pomocy Życiu, bo mieli pewność, że ich pieniądze służą ratowaniu życia. Aby zbierać fundusze Paola organizowała między innymi specjalne wieczory galowe – w tym roku też przygotowała taki wieczór, który miał być też okazją do świętowania 35° rocznicy założenia pierwszego Ośrodka CAV. Nie dożyła tej chwili ale pozostał po niej ten wielki spadek jakim jest 22702 dzieci (dzisiaj niektórzy mają już ponad 30 lat) i tyleż kobiet, które zostały matkami dzięki jej pomocy i wsparciu. Była świadkiem godności i świętości ludzkiego życia, ponieważ uważała, że obrona życia jest fundamentem każdego cywilizowanego społeczeństwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gorzów: Montaż hełmu na katedrze

2019-08-21 22:16

Agata Zawadzka

Wiele osób od chwili pożaru w lipcu 2017 roku obserwuje prace remontowe w gorzowskiej Katedrze. Do tej pory większość napraw dotyczyła wnętrza budynku.

Agata Zawadzka
Rozpoczęto montowanie hełmu na wieży katedralnej

Kilka tygodni temu na wieżę katedralna zaczęto wciągać drewniane bele, aby 19 sierpnia przejść do montażu konstrukcji hełmu. Na razie jest to drewniany, ośmioelementowy szkielet, który w najbliższym czasie zostanie obity deskami i pokryty papą. Niewykluczone, że do końca roku uda się także zamontować miedziane pokrycie. Już niedługo na wieże powróci także latarnia i kopuła. Przy okazji tworzenia konstrukcji zdemontowano i oddano do renowacji zegar, który doznał szkody w czasie pożaru. Jeśli wszystko ułoży się pomyślnie, to w grudniu, najprawdopodobniej w Wigilię Bożego Narodzenia, wierni będą mogli uczestniczyć w pierwszej od pożaru Mszy św.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem