Jezus powiedział do tłumów:
«Podobne jest królestwo niebieskie
do sieci zarzuconej w morze
i zagarniającej ryby wszelkiego
rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli
ją na brzeg i usiadłszy, dobre
zebrali w naczynia, a złe odrzucili.
Tak będzie przy końcu świata:
wyjdą aniołowie, wyłączą złych
spośród sprawiedliwych i wrzucą
w piec rozpalony; tam będzie płacz
i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście
to wszystko?» Odpowiedzieli Mu:
«Tak jest». A On rzekł do nich:
«Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa
niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze
swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare». Gdy Jezus
dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.
Reklama
Jezus mówi o sieci, wykorzystując przykład z konkretnego
życia. Sieć, gdy jest cała, nie porwana, zbiera w sobie wszystko.
Nie jest zdolna do rozpoznania, rozróżniania, przyjmuje
co wpadnie. Jezus chce być tak blisko nas, tak konkretny
w swoim przemówieniu. Podobnie jest z naszymi sieciami życia.
W życiu można znaleźć wszystko, nawet to, co nie jest dla
nas użyteczne, jak również to, co nie jest dla nas wartościowe.
Pan daje nam wystarczająco dużo czasu i wolności, aby
się uczyć i możemy wybrać to, co jest użyteczne, zarówno dla
naszego życia, jak i dla naszego zbawienia. Dlatego modlimy
się, Panie, o mądrość, abyśmy potrafili rozróżnić, co jest dla
nas pożyteczne, zbawienne, dobre i prawdziwe. Dobrze jest
przyjrzeć się temu, co do tej pory znajdujemy w sieci naszego
życia. Czym jest to, co wkrada się i ciągnie za nami, czego nie
mogę się pozbyć. Panie, proszę o mądrość, aby w skarbcu mojego życia
było zarówno to, co jest stare, jak i to, co nowe, co
daje Tobie chwałę i zapewnia mi zbawienie, wspólnotę
i jedność z Tobą.
Często doświadczamy rozczarowań ze strony drugiego człowieka. Rozczarowujemy się również samymi sobą. Im bardziej pokładamy nadzieję w swoich siłach albo w drugim człowieku, tym bardziej ciężar rozczarowania spada na nasze barki.
„Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce” (Jr 17, 5). Gdy otaczamy się przyjaciółmi, partnerami biznesowymi, rodziną, gdy jesteśmy sprawni fizycznie, mamy pieniądze, dom – wówczas może się zdarzyć, że odwrócimy się od Boga, pokładając nadzieję w doczesnym oparciu. Zapominamy, że wszystko to kiedyś się skończy, że stoimy na grząskim gruncie, który może się zamienić w bagno rozczarowań, które nas pochłonie. Tak bywa w sytuacji, kiedy błogosławieństwo materialne, które otrzymujemy również od Boga, przysłania nam samego Boga. Przestajemy Go słuchać, a zaczynamy słuchać naszych chorych ambicji. Chorych, bo niemających odniesienia do Boga, do Jego słów.
Noc jest zawsze oczekiwaniem jakiegoś „poranka”. Jest oczekiwaniem czegoś nowego: radości po dniu smutnym, słońca po ciemności, nadziei po doświadczeniu beznadziei, wiary, kiedy wcześniej jej brakowało, (nowej) przyjaźni, kiedy wcześniejsza została zdradzona, miłości, kiedy dotąd jej jeszcze nie było itd. Noc nie jest pusta. Tylko pozornie jest ona odpoczynkiem, lecz w rzeczywistości jest bardziej czasem przygotowania się na nowe, które przyjdzie wraz z nowym „dniem”, z nową osobą, wydarzeniem, pracą, przyjaźnią, miłością itd.
Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: «Podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w swoich naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, senność ogarnęła wszystkie i posnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oto pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!” Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”. Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. Nadchodzą w końcu i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!” Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».
Argentyńska agencja wywiadowcza SIDE poinformowała w sobotę wieczorem o zatrzymaniu osoby, która formułowała groźby śmierci wobec papieża Leona XIV. Papież w niedzielę przybędzie do Argentyny w ramach trwającej pielgrzymki do Ameryki Południowej.
SIDE napisała w komunikacie, że dzięki informacjom przekazanym przez nią wydziałowi ds. walki z terroryzmem policji federalnej „zatrzymano osobę, która dopuściła się gróźb śmierci wobec jego świątobliwości papieża Leona XIV w kontekście jego wizyty w kraju”.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.