Reklama

Watykan

U źródeł świętości Pawła VI

Proces beatyfikacyjny Pawła VI został rozpoczęty 11 maja 1993 r. przez Jana Pawła II. 20 grudnia 2012 r. Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności cnót tego Papieża. 6 maja br. został uznany cud za jego wstawiennictwem. 19 października br. Ojciec Święty Franciszek dokonał beatyfikacji Pawła VI

Kiedy przybywam do Concesio – rodzinnego miasta papieża Pawła VI, w sposób naturalny porównuję je z Wadowicami. Concesio objęte jest także pasmem gór, które wydaje się, że wyrastają praktycznie zza budynków. Istotnie, panorama przypomina Wadowice... Jednak włoskie miasteczko jest o wiele cichsze. Robiąc zdjęcia domu Montinich, na chodniku nie spotykam dosłownie nikogo; czasem przejedzie tędy jakiś samochód. Na skromnych drogowskazach czytam: „Witamy w mieście papieża”. „W tym domu urodził się Giovanni Battista Montini, który został papieżem i głosił światu cywilizację miłości, którą jako dziecko zdobył w tych murach” – na ścianie budynku widnieje tablica pamiątkowa z płaskorzeźbą przedstawiającą Pawła VI.

Dom rodzinny Papieża

Przechodzę przez uchyloną bramę, przez którą wiele razy przechodził nie tylko Paweł VI. Jak informuje wyryty w kamieniu napis, był tu także Jan Paweł II, który „...w tym domu zatrzymał się na odpoczynek 26 września 1982 r.”. Pokonuję przedsionek budynku i metalową bramkę, zza której rozpościera się przede mną niezwykły ogród, a za jego ogrodzeniem dostrzegam nowo powstałą strukturę, którą jest Centrum Pawła VI.

Dom Montinich, koloru ceglastego, to jednopiętrowa willa z ogrodem, licząca kilkanaście pomieszczeń. Pokoje, sypialnie, salony, biblioteka, dwie kuchnie i dwie jadalnie. Do dzisiaj zachowane są tu autentyczne sprzęty, których używali rodzice przyszłego papieża i on sam. Kominki, stoły jadalne, kanapy, na ścianach pamiątki rodzinne i zdjęcia, ozdobne żyrandole, lampy, lustra. Przybywający pielgrzym czuje się tu naprawdę jak w domu. Pomiędzy jadalnią a kuchnią strome schody prowadzą na piętro do najważniejszego pokoju w domu. Z emocjami przekraczam jego próg. To w tym pomieszczeniu przyszedł na świat Giovanni Battista Montini. Wzruszona, przyklękam przed łóżkiem, na którym 26 września 1897 r. o godzinie 22.00 Giuditta Alghisi urodziła przyszłego papieża i błogosławionego.

Reklama

Parafia – formacja duchowa

Giovanni Battista Montini i jego bracia żartowali, że mieszkają w zakrystii. W Brescii, gdzie spędzali trzy czwarte roku, mieszkali bowiem tuż obok sanktuarium Matki Bożej Łaskawej. To tutaj ks. Montini odprawił Mszę św. prymicyjną w ornacie uszytym z sukni ślubnej swojej mamy. „Poprzez kult Maryi w domu i kościele dojrzewało nasze młodzieńcze powołanie do kapłaństwa” – wspominać będzie później Papież.

To miejsce naprawdę jest niezwykłe. Gdy wejdzie się na dziedziniec i przechadza się pomiędzy krużgankami świątyni, podobnymi do tych jasnogórskich, można odnieść wrażenie, że przebywa się w oazie modlitwy i spokoju. Pątnicy przystający przy wizerunku cudownej Maryi zapalają lampiony i kontemplują historię uzdrowień i cudów, które są przedstawione na ścianach. Są tu także bezustannie bulgoczące źródełko z cudowną wodą oraz statua honorowego mieszkańca Brescii – Pawła VI. Dzisiaj znajduje się tutaj siedziba Postulacji ds. Beatyfikacji i Kanonizacji Pawła VI. To tutaj przysyłane są sygnały otrzymanych łask i cudów za wstawiennictwem błogosławionego Papieża. Tuż przy wejściu do zakrystii świątyni w gablotach zawieszone są metalowe serca, ex votum tych, którzy otrzymali łaski za przyczyną sługi Bożego i błogosławionego. Pomiędzy sercami zawieszone są intencje modlitewne. Z różnych części Włoch i świata ludzie nadsyłają swoje świadectwa, potwierdzone szpitalnymi badaniami.

Życie i posługa

Młody ksiądz Montini po przyjeździe do Rzymu otrzymał przywilej studiowania nie tylko na papieskich uniwersytetach, ale także na Akademii Kościelnej, która przygotowuje duchownych do służby dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej. Pracował więc przy boku papieży: Benedykta XV i Piusa XII oraz w Nuncjaturze Apostolskiej w Warszawie.

Reklama

– Przyjmuję imię Paweł – oznajmił Giovanni Battista Montini, kiedy 21 czerwca 1963 r., mając 66 lat, został wybrany na papieża. Przyjaciel swojego poprzednika – Jana XXIII i następcy – Jana Pawła I prowadził Kościół przez piętnaście lat. Nie tylko wznowił przerwany Sobór Watykański II, ale naznaczył go szeregiem zmian i innowacji w Kościele. Polecił przetłumaczyć liturgię na języki świata, przeprowadził reformę Kurii, założył nowe kongregacje. Wydał 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji, ok. 40 różnych listów, 11 listów apostolskich i wiele innych dokumentów, konstytucji, dekretów i deklaracji. Jako pierwszy papież wyjechał za granicę, był pierwszym papieżem, który wsiadł do helikoptera. Wprowadził Dzień Pokoju, obchodzony każdego 1 stycznia. Zabrał głos w ONZ. Bronił spraw robotników i ubogich. Tiarę – koronę, która symbolizowała władzę papieską – sprzedał, a uzyskane za nią pieniądze przekazał biednym...

Budzik Pawła VI

W niedzielę 6 sierpnia 1978 r. o godz. 21.40 malownicze miasteczko Castel Gandolfo przygotowywało się do snu. Na dziedzińcu nie było już nikogo, jedynie Gwardia Szwajcarska stała na straży papieskiej rezydencji. W pokoju Pawła VI, nie wiedząc dlaczego, niespodziewanie rozległ się dźwięk budzika... Budzik zadzwonił w chwili śmierci Papieża. Kard. Jean-Marie Villot, obecny przy jego łóżku, chciał wyłączyć zegar, ale osobisty sekretarz Ojca Świętego prosił, by zostawić zegar, żeby dzwonił. W swoich wspomnieniach sekretarz napisze później, że tamtego ranka, kiedy stan Papieża się pogorszył (Papież umarł w wyniku obrzęku płuc), nakręcając papieski budzik, stojący na nocnym stoliku, prawdopodobnie nieopatrznie go przestawił – na godzinę, która okazała się dokładnie godziną śmierci Papieża. Ów budzik ks. Montini otrzymał od swojej mamy, kiedy wyjeżdżał na placówkę do Warszawy. Od tamtego czasu woził go zawsze ze sobą, także wtedy, kiedy został papieżem. Umarł w 14. rocznicę wydania swojej pierwszej encykliki...

„Spoglądam w stronę tajemnicy śmierci i tego, co po niej następuje, w świetle Chrystusa, które ją oświeca. Teraz, kiedy dzień chyli się ku zachodowi, wszystko się kończy i rozpływa z tej niezwykłej i dramatycznej, tymczasowej i ziemskiej sceny – jak mogę jeszcze podziękować Tobie, o Panie, po tym życiu, darze jeszcze większym niż wiara, łaska, w którym w sposób wyjątkowy ukrywa się moja istota ocalałego? (...) I czuję Kościół, który mnie otacza. Święty Kościele, jedyny, katolicki, powszechny, przyjmij moje błogosławieństwo jako największy akt miłości (...) dla wierzących katolików i bojowników, młodzieży, cierpiących, biednych, poszukiwaczy prawdy i sprawiedliwości, wszystkim błogosławieństwa udziela Papież, który umiera...”.

Ostatnia wola Pawła VI, napisana odręcznie, liczy czternaście stron. Papież w swoim testamencie prosił, by złożyć go w ziemi, by był skromny opis i prośba o modlitwę; nie chciał żadnych pomników. Pragnął, by także jego pogrzeb był skromny, bez użycia katafalku przeznaczonego dla zmarłych papieży. I faktycznie, pogrzeb Pawła VI taki właśnie był: bez wieńców i kwiatów – koloru dodawały jedynie czerwone ubiory papieskich lektykarzy, używane wówczas podczas wielkich ceremonii. Drewniana trumna ukazywała Kościół ubogi. Po raz pierwszy w historii pogrzebów papieży zgromadzona rzesza pożegnała Ojca Świętego brawami, kiedy trumna zniknęła w podwojach Bazyliki św. Piotra.

Instytut Pawła VI

Już z dniem śmierci Pawła VI odczuło się potrzebę ukazania jego osoby i historycznego znaczenia jego pontyfikatu. W ten oto sposób powstał Instytut Papieża Pawła VI, czyli międzynarodowe centrum i studium pontyfikatu papieża Montiniego. Ks. Pasquale Macchi – osobisty sekretarz Pawła VI i wykonawca jego testamentu podarował instytucji „Kolekcje Pawła VI” – nie tylko cały komplet dokumentów i archiwa z podpisami Pawła VI, ale także zbiór dzieł sztuki, które Ojciec Święty gromadził przez całe życie. Wśród nich znajdują się obrazy Pabla Picassa, Salvadora Dalego. Częścią działalności centrum jest nie tylko stała wystawa, ale także cykliczne kongresy i konferencje oraz publikacje na temat pontyfikatu Papieża. Wśród prelegentów licznych konferencji byli również Polacy. Nad pracami Instytutu, wspieranego przez prezydenta Republiki Włoskiej, czuwał powołany komitet, do którego należał kiedyś m.in. kard. Joseph Ratzinger. Po trzydziestu latach aktywności z centrum duszpasterskiego Pawła VI instytut został przeniesiony do nowego budynku, sąsiadującego z domem rodzinnym Papieża, podarowanego w spadku przez kuzyna Vittoria Montiniego, który odszedł do Pana 15 sierpnia 1997 r. Inauguracji nowej placówki 8 listopada 2009 r. dokonał papież Benedykt XVI.

Cud narodzin

Według regulaminu Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, do beatyfikacji wymagany jest cud – niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia uzdrowienie przypisane wstawiennictwu sługi Bożego. Do procesu beatyfikacyjnego papieża Pawła VI został wybrany przypadek, który zdarzył się czternaście lat temu w Kalifornii. Matka oczekująca narodzin swojego dziecka w piątym miesiącu ciąży otrzymała tragiczną wiadomość. Diagnoza mówiąca o rozerwaniu pęcherza płodowego i braku płynu owodniowego przewiduje śmierć dziecka jeszcze w łonie matki lub jego upośledzenie, także psychiczne, po porodzie. Lekarze namawiali kobietę do aborcji. Pewna zakonnica, która znała papieża Pawła VI i wiedziała, że przejawiał wielką troskę o poczęte życie, zachęcała matkę, by modliła się do Boga za jego wstawiennictwem. Następne miesiące wykazały poprawę stanu dziecka. Urodziło się ono w ósmym miesiącu ciąży przez cesarskie cięcie. Ku zdziwieniu lekarzy – było zupełnie zdrowe. Dzisiaj chłopak jest już nastolatkiem i jego rozwój jest prawidłowy. Komisja lekarska powołana przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych oceniła uzdrowienie dziecka jako przypadek medycznie niewytłumaczalny. Przypadkiem tym zainteresował się postulator procesu – ks. Antonio Marrazzo, mając na uwadze napisaną przez Pawła VI encyklikę „Humanae vitae”. – To uzdrowienie – powiedział kapłan przed mikrofonami Radia Watykańskiego – jest zgodne z linią nauczania Giovanniego Battisty Montiniego, który napisał encyklikę mówiącą o obronie życia, rodziny i miłości dwojga.

2014-10-21 15:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież Soboru

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 23

[ TEMATY ]

Paweł VI

East News

Pragnął przybyć do Polski, ale komunistyczne władze PRL nie wyraziły na to zgody. 29 maja Kościół powszechny będzie obchodzić liturgiczne wspomnienie św. Pawła VI.

Święty Paweł VI (Giovanni Battista Montini, 1897 – 1978) nazywany jest m.in. papieżem soboru. Święcenia kapłańskie przyjął 29 maja 1920 r. Przez wiele lat pracował w dyplomacji watykańskiej; w charakterze sekretarza w polskiej nuncjaturze w Warszawie – latem 1923 r. Następnie przez 30 lat pracował w watykańskim Sekretariacie Stanu, gdzie został mianowany substytutem a później prosekretarzem stanu. Przez 10 lat sprawował funkcję asystenta kościelnego sekcji uniwersyteckiej włoskiej Akcji Katolickiej. Był to czas, w którym zaangażował się w formację młodych ludzi – wielu spośród nich zostało wybitnymi prawnikami, a nawet politykami. Jako arcybiskup Mediolanu promował m.in. dialog ze światem ludzi pracy. Z entuzjazmem przyjął decyzję o zwołaniu Soboru Watykańskiego II. Na następcę św. Piotra został wybrany po śmierci Jana XXIII, w trakcie soboru, w dniu 21 czerwca 1963 r. Jako papież dokończył dzieło soboru.

CZYTAJ DALEJ

Prezes z komunistycznym „dorobkiem”

Niedziela warszawska 36/2019, str. 6-7

[ TEMATY ]

polityka

Facebook.com

Podczas inauguracji warszawskich Dni Różnorodności obok Rafała Trzaskowskiego przemawiała Jolanta Lange

Stowarzyszenie Pro Humanum potwierdziło ustalenia tygodnika „Niedziela”. Prezes stowarzyszenia Jolanta Lange to była agentka komunistycznej służby

Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum od wielu lat współpracuje z różnymi samorządami, a zwłaszcza z warszawskim ratuszem na rzecz tzw. polityki równościowej i antydyskryminacyjnej. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie postać pani prezes Jolanty Lange, która do 2008 r. nazywała się Jolanta Gontarczyk TW Panna, czyli jedna z ważniejszych agentek komunistycznej służby PRL.

Po ujawnieniu tych informacji rozpętała się medialna dyskusja. Po tygodniu stowarzyszenie wydało oświadczenie, w którym nie odnosi się do przeszłości pani prezes, a jedynie próbuje zastraszyć dziennikarzy. „Zarząd Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum zdaje sobie sprawę, iż te ataki są elementem szerszej kampanii nienawiści wymierzonej w środowiska zaangażowane w walkę o równe prawa obywatelskie oraz przeciwdziałanie dyskryminacji” – czytamy w oświadczeniu.

Agenturalna przeszłość

Zarząd stowarzyszenia przypomniał także, że „publikacje te opierają się na nieprawdziwych informacjach zawartych w artykule opublikowanym w tygodniku „Wprost” w dniu 29 maja 2005 r. Artykuł ten był przedmiotem procesu sądowego, który zakończył się przeprosinami redakcji tygodnika „Wprost”, opublikowanymi w dniu 13 września 2009 r.” Jednak na łamach „Wprost” z 2009 r. nie ma żadnego sprostowania, by informacje zawarte w tekście „Zabójcza Panna” na podstawie śledztwa IPN były nieprawdziwe. „IPN w tej sprawie podjął decyzje o umorzeniu postępowania wskutek braku dowodów na to, że śmierć ks. Blachnickiego nastąpiła w wyniku działania osób trzecich. Mając powyższe na uwadze, oświadczam, iż nie było naszym zamiarem naruszanie dóbr osobistych Pani Jolanty Gontarczyk, jeśli jednak odebrała ona w ten sposób stwierdzenia zawarte w artykule „Zabójcza Panna”, to z tego powodu wyrażam ubolewanie” – pisał Stanisław Janecki, ówczesny redaktor naczelny tygodnika „Wprost”.

Nie ma ani słowa o tym, by treści z tekstu „Wprost” napisanego na podstawie śledztwa prokuratorów IPN ws. śmierci Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, były nieprawdziwe. Faktem jest, że małżeństwo Andrzeja Gontarczyk i Jolanty Gontarczyk (obecnie Lange) inwigilowało ks. Blachnickiego. Byli też jednymi z ostatnich osób, które widziały kapłana żywego, ale nie ma dowodów, że przyczynili się do jego śmierci. „Informacje na ten temat (współpracy Gontarczyków z SB przyp. red.) przekazane księdzu Blachnickiemu oraz ostra wymiana zdań między nim a Gontarczykami w dniu jego śmierci mogła mieć działanie stresogenne, ale nie dają podstaw do ustalenia, iż śmierć księdza nastąpiła w wyniku działania osób trzecich, a Gontarczykowie są sprawcami jego śmierci” – napisała prokurator Ewa Koj z Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Agenturalna przeszłość małżeństwa Gontarczyków jest bardzo dobrze sprawdzona i udokumentowana. Według prokuratury IPN nie ma wątpliwości, że celem ich działalności było rozbicie Polonii w RFN i rozpracowanie ks. Franciszka Blachnickiego. Obecna prezes stowarzyszenia Pro Humanum była więc płatnym i bardzo niebezpiecznym współpracownikiem reżimu komunistycznego, która w latach 80. była ścigana przez kontrwywiad RFN.

Przewodnicząca komisji

Po 1989 r. Jolanta Gontarczyk z „gorliwej działaczki katolickiej” w RFN stała się feministką pod szyldem SLD, która w debacie publicznej opowiadała się za aborcją na życzenie. W latach 90. pięła się po szczeblach politycznej kariery samorządowej i także rządowej. W 2001 r. zasiadała w Zarządzie Województwa Mazowieckiego, a od 2004 r. za rządów SLD-PSL była zastępcą dyrektora w MSWiA odpowiedzialną za walkę z korupcją.

Kariera polityczna została przerwana po tym, gdy w 2005 r. ujawniono jej agenturalną przeszłość, a IPN rozpoczął śledztwo ws. śmierci ks. Franciszka Blachnickiego. Ale już rok później Jolanta Gontarczyk pojawiała się jako wiceprezes założonego w 2006 r. Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum. Według dokumentów z KRS w 2008 r. zmieniła nazwisko z Gontarczyk na Lange (rodowe nazwisko ojca), a w 2016 r. została prezesem stowarzyszenia.

W tym czasie pani Jolanta Lange oraz jej stowarzyszenie zaczęły umiejętnie pozyskiwać fundusze UE, granty z funduszy Norweskich, Fundacji Batorego oraz dofinansowanie z budżetu m. st. Warszawy. Prezes Lange zbliżała sie także do stołecznego ratusza. Za czasów prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz była agentka SB stanęła na czele prezydium Branżowej Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania w Warszawie. To ciało doradcze, które zgłasza swoje postulaty do polityki społecznej miasta. W tym gremium z udziałem Jolanty Lange na początku 2019 r. zgłoszono postulat Deklaracji LGBT i edukacji seksualnej dzieci w szkołach. Z jednej strony członkowie stowarzyszeń lobbują za różnymi równościowymi programami, a później bardzo często są beneficjentami realizującymi te programy społeczne. Jednym z takich stowarzyszeń jest właśnie Pro Humanum.

Dni różnorodności

Stowarzyszanie Jolanty Lange zrealizowało dziesiątki tzw. programów antydyskryminacyjnych i równościowych dla różnych instytucji i samorządów. Najaktywniejsze jest jednak w stolicy, gdzie współprowadzi Centrum Wielokulturowe, a także jest głównym organizatorem Warszawskich Dni Różnorodności. To właśnie podczas inauguracji Dni Różnorodności na konferencji prasowej obok prezydenta Rafała Trzaskowskiego przemawiała Jolanta Lange, a w trakcie uroczystości śpiewał chór LGBT.

Nie wiadomo ile pieniędzy organizacja Jolanty Lange otrzymuje na swoją różnorodnościową działalność i promowanie tolerancji wobec innych narodów oraz mniejszości seksualnych. W lipcu Instytut Ordo Iuris zapytał stowarzyszenie Pro Humanum o wykorzystanie publicznych pieniędzy. Instytut otrzymał zdawkową informację, że odpowiedź dostanie dopiero pod koniec listopada.

Analizując treści ze strony internetowej Pro Humanum oraz na Facebooka można odnieść wrażenie, że stowarzyszenie jest mocno zaangażowane politycznie i światopoglądowo. Zapraszają na parady LGBT, na marsze praw i wolności zwierząt oraz protestują, gdy niektóre samorządy w Polsce podejmują uchwały zabezpieczające mieszkańców przed wpływami ideologii LGBT, a na fanpage stowarzyszenia można znaleźć także sprofanowany wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem.

Prezes Jolanta Lage przeszła długa drogę – od agentki rozpracowującej antykomunistyczną opozycję i ludzi Kościoła do aktywistki głoszącej postulaty tzw. równościowe. – Pani Jolanta kontynuuje tę działalność. Tylko już nie w wymiarze agenturalnym, a jawnym przeciwko Kościołowi katolickiemu i chrześcijaństwu. To jest jej główny cel – mówi Piotr Woyciechowski, historyk i ekspert zajmujący się służbami PRL.

CZYTAJ DALEJ

Meksyk: ksiądz w czasie Mszy św. odebrał telefon od papieża

2020-05-24 21:49

[ TEMATY ]

telefon

Free-Photos/pixabay.com

W Meksyku szerokim echem odbiła się niecodzienna sytuacja podczas Mszy św., kiedy odprawiający ją kapłan nagle przerwał czytanie Ewangelii, aby odebrał telefon. Okazało się, że dzwonił Franciszek – poinformował 20 maja hiszpański magazyn katolicki „Vida Nueva”. Na filmiku wideo, który umieściła na Facebooku parafia z Jalostotitlán w zachodniomeksykańskim stanie Jalisco, widać, jak ks. Miguel Dominguez czyta przy pulpicie tekst Ewangelii, gdy nagle zadzwoniła jego komórka; celebrans natychmiast przerwał czytanie, przeprosił wiernych i wyszedł do zakrystii, skąd po chwili przez głośnik przekazał swoją rozmowę z papieżem „na żywo” uczestnikom liturgii.

Następnie kapłan stanął ponownie przy pulpicie, poprosił wiernych o oklaski dla Ojca Świętego i powrócił do czytania Ewangelii. Do chwili ukazania się wiadomości o zdarzeniu na portalu nagranie wideo miało ponad 90 000 wejść. Według mediów ksiądz jest przyjacielem obecnego papieża.

Zaraz też w sieci pojawiły się pytania, czy można przerwać liturgię, aby odebrać telefon, nawet wtedy, gdy dzwoni sam papież. Liturgista z Miasta Meksyku ks. José Alberto Medel Ortego powiedział w rozmowie z „Vida Nueva”, że wprawdzie kapłan nie złamał zasady, jednak przerwanie liturgii jest – jego zdaniem – „poważnym naruszeniem modlitwy”.

Liturgista wyraził ubolewanie, że wielu ludzi uważa, iż liturgia jest stosowną realizacją serii obrzędów, które są ściśle określone w tzw. rubrykach czy normach liturgicznych i że dana osoba okazuje jej szacunek, gdy przestrzega tych ustaleń. „Jeśli trzymamy się tych norm rybrycyzmu czy rytualizmu, to nie ma tam żadnych przepisów, które zabraniałyby przerwania Eucharystii z jakiegokolwiek powodu lub choćby tylko wspominałyby o takiej możliwości” – stwierdził meksykański liturgista. Wyjaśnił, że w tym sensie ksiądz z Jalostotitlán nie naruszył żadnej normy, zrobił jedynie przerwę w czytaniu Ewangelii i na tym się skończyło.

Jednakże dla prezbitera, jeśli nawet brakuje mu świadomości tego, czym jest liturgia, istnieje przede wszystkim modlitwa i liturgia jest modlitwą opartą na obrzędzie, który jest środkiem, podporządkowanym swemu znaczeniu, swej racji i swej istocie, a jest nią modlitwa. „I w tym znaczeniu popełniono tu zło, ponieważ jest oczywisty brak szacunku dla modlitwy” – podkreślił rozmówca magazynu.

Wyjaśnił, że w modlitwie eucharystycznej, zwłaszcza w Ewangelii, głosi się to, co Bóg „rzeczywiście i naprawdę mówi” w danej chwili. Znaki towarzyszące temu przepowiadaniu uświadamiają nam to: stanie (nie siedzenie), śpiew Alleluja, aby uwielbić zmartwychwstałego Chrystusa, który przemawia, kapłan lub diakon, który pozdrawia zgromadzony lud Boży, aby wezwać go do uważnego słuchania, bo to sam Chrystus mówi; czasami nawet towarzyszą temu zapalone świece i okadzanie. Księga, z której czyta się Ewangelię, jest zwykle bogato zdobiona, bo wszystkie te znaki mówią, że to Jezus przemawia. Dlatego w rubrykach mszalnych nazywa się tę część liturgii „Słowem Bożym” – przypomniał ks. Medel Ortega, dodając, że „głoszenie Ewangelii zawsze jest uroczyste”.

Stwierdził, że kapłan, odbierając telefon w czasie Mszy, okazał brak szacunku dla liturgii, ulegając próżności, „mile połechtany tym, że jego przyjaciel papież zadzwonił do niego w tej chwili”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję