Reklama

Oczekująca na wiernych Maryja

2014-11-06 07:51

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 45/2014, str. 4-5

TER

Kościół w Bejscach posiada skarb, dziś nieco zapomniany, a w przeszłości bardzo czczony – cudowny wizerunek Maryi z Dzieciątkiem

Na południowych krańcach diecezji kieleckiej znajduje się mała miejscowość Bejsce, znana m.in. z tego, że mieszkała tam zamożna rodzina Badenich, po których do naszych czasów dotrwał wspaniały pałac. Architekci i miłośnicy sztuki są tu częstymi gośćmi. Przyjeżdżają, by w zabytkowym kościele św. Mikołaja podziwiać architektoniczną perłę okresu manieryzmu – kaplicę rodu Firlejów. Jednak kościół w Bejscach znany był nie tylko z kaplicy. Posiada skarb w przeszłości bardzo czczony – cudowny wizerunek Maryi z Dzieciątkiem.

Stara parafia

Historia parafii w Bejscach sięga wieku XI. Pierwszy kościół, prawdopodobnie z drewna, nie dotrwał do naszych czasów. Obecny, murowany, powstał pod koniec XIV wieku. Na kartach historii informacja o jego istnieniu pojawia się około 1470 r. Jego fundatorami był możny ród Firlejów, do których Bejsce należały od początku XIV wieku do XVII wieku. W późniejszych latach miejscowość przeszła w ręce Potockich, następnie Badenich, ostatnimi właścicielami tych ziem byli Byszewscy. Każdy z tych rodów pozostawił po sobie ślad w świątyni. Największy i najpiękniejszy zostawili Firlejowie – wspomnianą już kaplicę grobową ich rodu.

Kościół Świętego Biskupa

Kościół św. Mikołaja jest budowlą jednonawową, wzniesioną z cegły, nakrytą wysokim dwuspadowym dachem. Ściany kościoła są wzmocnione przyporami, pomiędzy którymi znajdują się wysokie ostrołukowe okna. Świątynia jest orientowana i od wschodu przylega do niej pięcioboczne prezbiterium z XIV wieku. Przykrywa je gotyckie krzyżowo-żebrowe sklepienie. Na ścianach ocalały dekoracje malarskie z lat 1370-80. Kaplica Firlejów przylega do nawy głównej od południowej strony. Jej fundatorem był Mikołaj Firlej, dyplomata i poseł króla Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy. Architektem wzniesionej w latach 1594-1601 kaplicy był prawdopodobnie Tomasz Nikiel z Pińczowa. Znawcy tematu dodają, że związek z jej powstaniem miał także warsztat włoskiego architekta Santi Gucci’ego.

Reklama

Maryja z bocznego ołtarza

Sto lat temu kościół św. Mikołaja wizytował ks. Jan Wiśniewski. Pozostawił dokładny opis świątyni. Ten zapalony miłośnik sztuki sakralnej wspomniał także o obrazie Maryi z Dzieciątkiem, który bez uszczerbku przetrwał liczne dziejowe burze. Jednak w opisie kościoła niewiele miejsca poświęcił obrazowi Maryi, bardziej zachwycając się architekturą kościoła oraz jego wyposażeniem. Wspomniał tylko, że: „W nawie po stronie Ewan. Jest ołtarz z obrazem Najświętszej Maryi Panny z Dzieciątkiem na rękach (Maria Maggiore). Obraz pokrywa metalowa sukienka”. Tylko tyle, nic więcej, żadnego dodatkowego opisu. Nie wspomniał o koronach na głowach Maryi i Dzieciątka, oraz berle, które w lewej ręce trzyma Matka Syna Bożego. My też niewiele wiemy o tym obrazie, w przeszłości bardzo czczonym przez okolicznych mieszkańców. Wiemy tylko, że obraz umieszczony w neogotyckim ołtarzu pochodzi z XVII wieku. Nie znamy jego autora ani fundatora, możemy się tylko domyślać, że byli to właściciele tych ziem, prawdopodobnie ostatni z rodu Firlejów, lub też kolejni właściciele Bejsc – Potoccy. Kto ufundował obraz i dlaczego – tego prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.

Maryja na obrazie ma spokojny wyraz twarzy. Patrzy prosto przed siebie, jakby w jeden punkt. Być może malarz w ten sposób chciał wyrazić to, że Maryja zawsze jest wpatrzona w człowieka. Dzieciątko Jezus ma głowę zwróconą w prawą stronę i patrzy gdzieś w dal, prawą ręką wskazuje na jakiś punkt, jakby chcąc zwrócić na coś lub na kogoś uwagę Maryi. W lewej ręce trzyma książkę, prawdopodobnie Pismo Święte. Obraz jest tak namalowany, że Maryja trzyma Dzieciątko na lewej ręce i w lewej trzyma symbol władzy królewskiej, pozłacane berło. Srebrna sukienka pokrywająca obraz jest bogato zdobiona ornamentami roślinnymi. Na głowach Maryi i Jezusa spoczywają pozłacane korony. Nie wiemy, kto je ufundował, i kto je włożył na skronie Maryi i Jezusa, wiemy tylko, że w przeszłości wizerunek był „bardziej czczony”. Nie zachowały się do dnia dzisiejszego wota, które były wyrazem podziękowania za otrzymane łaski, nie zachowały się również informacje o osobach, które modliły się przed cudownym obrazem, jednak jest pewien ślad, który może nam „opowiedzieć” o pielgrzymach, którzy nawiedzali kościół św. Mikołaja.

Starodawne graffiti

Na północnej ścianie kościoła podczas ostatnich prac renowacyjnych odsłonięty został napis, który pozostawił po sobie być może pielgrzym odwiedzający tę świątynię. Mężczyzna, który pozostawił na murach kościoła podpis, musiał pochodzić z wyższych warstw społecznych, ponieważ pod koniec XVI wieku – a z tego okresu napis pochodzi, niewiele osób potrafiło pisać i czytać. Dodać należy, że ten „autograf” jest wyryty wprawną ręką, co wyraźnie świadczy o dobrym wykształceniu tej osoby. Na ścianie widnieje napis: „AN DNI Felix Zembrzycki1584 maj”. Wygląda na to, że pan Feliks odwiedził kościół w Bejscach, ale nie po to by oglądać kaplicę Firlejów – której budowa rozpoczęła się w 1594 r. Możemy więc przypuszczać, że do Bejsc ściągnęła go inna potrzeba. Być może właśnie pod koniec XVI wieku w kościele, w bocznym ołtarzu – właśnie od północnej strony – umieszczony został obraz Maryi z Dzieciątkiem i on przybył, aby się przed nim pomodlić. Czy tak było? Tego nigdy się nie dowiemy, jednak podobne napisy, które znajdujemy na murach innych świątyń-sanktuariów, pozwalają nam przypuszczać, że wspomniany pan Zembrzycki przybył do tego kościoła w określonym celu i coś kazało mu pozostawić po sobie ślad, który przetrwał do naszych czasów.

Odnowić świątynię

Od czterech lat proboszczem w Bejscach jest ks. Marek Zawłocki. Jest miłośnikiem historii i o architekturze kościoła, jego wystroju i tajemnicach może opowiadać godzinami. Zdając sobie sprawę, jak wielką wartość historyczną ma świątynia, praktycznie od razu, gdy tylko znalazł się w parafii, rozpoczął remonty. Efekty widać gołym okiem. Do tej pory w odnowienie tej perły architektury włożone zostały setki tysięcy złotych. Z pomocą Proboszczowi przychodzi m. in. Ministerstwo Kultury. Ksiądz Proboszcz pisze kolejne projekty i systematycznie pozyskuje środki z funduszy unijnych. Również parafia wykłada olbrzymie środki na remonty, co jest wielkim wysiłkiem finansowym dla tej małej wspólnoty. Obecnie trwa remont kaplicy Firlejów. Konserwatorzy pieczołowicie odnawiają poszczególne jej elementy.

Ozywić kult

Ksiądz Proboszcz nie chciałby jednak, aby prace konserwacyjne, które prowadzone są permanentnie od kilku lat, całkowicie pochłonęły jego aktywność. Zdaje sobie sprawę z tego, że oprócz wielu wspaniałych zabytków, kościół posiada także inny skarb, łaskami słynący obraz Maryi z Dzieciątkiem. Chciałby ożywić zapomniany kult Maryi i wierzy, że mu się to uda. Zdaje sobie sprawę, że nie będzie to łatwe, jednak jak twierdzi, trzeba zrobić wszystko, aby go chociaż częściowo ożywić.

My też możemy się do tego przyczynić. Odwiedzając kościół w Bejscach i podziwiając kaplicę Firlejów, zatrzymajmy się chociaż na chwilę przed ołtarzem po południowej stronie, w którym Maryja trzymając Jezusa na ręce, patrzy przed siebie, kogoś szukając. Być może szuka właśnie nas.

Tagi:
sanktuarium

Ukraina: w Haliczu powstało nowe sanktuarium rzymskokatolickie

2019-09-26 15:45

kcz (KAI Lwów) / Halicz

Od 25 września kościół parafialny pw. bł. Jakuba Strzemię i św. Hipolita w Haliczu jest sanktuarium tego błogosławionego oraz świętych i błogosławionych metropolii halickiej i lwowskiej. W tym dniu metropolita lwowski abp Mieczysław Mokrzycki przewodniczył tam Mszy św., podczas której poświęcił relikwiarze i wygłosił homilię oraz ogłosił decyzję o ustanowieniu sanktuarium. W uroczystości licznie uczestniczyli duchowni i wierni oraz pielgrzymi z Polski. Jest to 20. sanktuarium w archidiecezji lwowskiej.

wikipedia.org

„Błogosławiony Jakub Strzemię jako Dobry Pasterz zgromadził nas dzisiaj w Haliczu, o którym możemy powiedzieć, w odniesieniu do archidiecezji lwowskiej, że tutaj wszystko się zaczęło” – powiedział główny celebrans. Przypomniał, że to tutaj była pierwsza stolica obrządku łacińskiego na tych ziemiach i pierwsza katedra, „a my jesteśmy jej spadkobiercami”. „Dlatego w duchu wdzięczności i świadomości historycznej podnieśliśmy tę świątynie do rangi sanktuarium, czyli miejsca szczególnej obecności Boga, przejawiającej się w życiu i działalności bł. Jakuba Strzemię” – tłumaczył kaznodzieja. Dodał, że „znakiem i symbolem jego życia są odnalezione w sposób niezwykły doczesne szczątki naszego patrona”.

Odkryte kilka lat temu w jednym z kościołów filialnych archidiecezji lwowskiej relikwie patrona Lwowa i archidiecezji lwowskiej można teraz zobaczyć w nowym sanktuarium w Haliczu. Podczas konferencji naukowej, która w tym dniu odbyła się w klasztorze franciszkanów konwentualnych w pobliskich Bolszowcach dokładnie przedstawił to wydarzenie o. Rafał Antoszczuk OFMConv., odpowiedzialny za kult bł. Jakuba Strzemię. A ks. Jacek Waligóra, proboszcz w Haliczu, zwrócił uwagę, że przez tę ziemię przeszło ponad 50 świętych i błogosławionych, których kult będzie też szerzyć się dzięki nowemu sanktuarium.

Już od lat parafia halicka organizuje diecezjalne konkursy plastycznym dla dzieci na temat życia tego błogosławionego. Teraz można będzie tam też spędzić wakacje ze świętymi, wysłuchać nauk. Zaraz po ustanowieniu sanktuarium ks. Waligóra przywrócił tam dawny zwyczaj błogosławieństwa mitrą.

„Przejechałem tu, aby podzielić radość ustanowienia sanktuarium w Haliczu, ponieważ w tym roku od metropolity lwowskiego nasza parafia otrzymała relikwie bł. Jakuba, za co jestem bardzo wdzięczny” – powiedział KAI ks. Grzegorz Klimkiewicz, proboszcz parafii Najświętszego Zbawiciela w Łodzi.

„Podania historyczne przekazują, że mieszkańcy Halicza zamknęli przed wiekami bramy swego miasta przed bł. Jakubem, dlatego po ponad sześciu wiekach z wielką radością przytaczam słowa pieśni: «Witaj Jakubie błogosławiony, arcypasterzu halickiej stolicy. Na nią od Pana niegdyś wzniesiony, wiary strażniku i ojców ziemskich. Ze świętych naszych przemożnych gronem, bądź nam u Boga i dziś Patronem” – wezwał na zakończenie homilii abp Mieczysław Mokrzycki.

Bł. Jakub Strzemię (1340-1409) był franciszkaninem prowadzącym działalność misyjną na Rusi Czerwonej po przyłączeniu jej do Korony Królestwa Polskiego przez Kazimierza Wielkiego. W latach 1385-88 był gwardianem franciszkańskiego klasztoru Świętego Krzyża we Lwowie. W czerwcu 1391 roku został arcybiskupem halickim. Był bliskim współpracownikiem i doradcą św. Jadwigi Andegaweńskiej i Władysława Jagiełły.

Lwowianie wierzyli, że beatyfikowany w 1790 r. arcybiskup ocalił miasto w XVI w. m.in. przed pożarem i najazdem Tatarów. W 1619 r. odnaleziono przypadkiem jego trumnę. Po beatyfikacji relikwie franciszkanina przeniesiono do katedry łacińskiej we Lwowie. Po II wojnie światowej zostały one wywiezione do Lubaczowa, by w 2009 r. powrócić do Lwowa. W 1909 bł. Jakub został uznany za patrona archidiecezji lwowskiej i Lwowa. Jest również patronem diecezji zamojsko-lubaczowskiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Belgia: Kelly jest zdrowa, ale chce eutanazji, czuje się brzydka

2019-10-18 18:16

Krzysztof Bronk/vaticannews / Leuven (KAI)

W Belgii na oczach mediów rozgrywa się kolejny dramat cywilizacji śmierci. Od siedmiu miesięcy o eutanazję ubiega się tam cierpiąca na depresję 23-letnia Kelly z uniwersyteckiego miasta Leuven. Jej historia przypomina przypadek 17-letniej Noe Pothoven z sąsiedniej Holandii, która w maju tego roku skorzystała z prawa do eutanazji.

Vatican News

Dolegliwości młodej Holenderki wiązały się doświadczeniem gwałtu. Flamandka Kelly jest ładna, ma rodzinę i narzeczonego. Cierpi na paraliżującą nieśmiałość. Kiedy patrzę w lustro widzę potwora – opowiada dziennikarzom. I jak wielu młodych w jej wieku twierdzi, że po prostu się sobie nie podoba.

O możliwości, które oferuje eutanazyjne prawo w Belgii poinformował ją psycholog. Na eutanazję czeka już siedem miesięcy, bo aby śmiertelny zabieg został wykonany, potrzebna jest pozytywna opinia dwóch psychiatrów i jednego lekarza ogólnego. Jej rodzice i rodzeństwo, w tym siostra bliźniaczka, dowiedzieli się o całej sprawie dopiero kilka dni temu.

Przypadek Kelly budzi w Belgii zrozumiałe kontrowersje. Z powodów psychicznych jest wykonywanych w tym kraju 2,4 procent wszystkich eutanazji. Statystycznie co trzecia osoba, która wnioskuje o wspomagane samobójstwo ze względu na cierpienie psychiczne, otrzymuje aprobatę psychiatrów.

Przypadek Kelly budzi kontrowersję, bo przedostał się do mediów. W pełnym świetle ukazuje on zwyrodnienie państwa, które zamiast podać cierpiącym pomocą dłoń, oferuje im pomoc w samobójstwie. Przypomnijmy, że kiedy pół roku temu w Holandii uśmiercono 17-letnią Noę, Papież Franciszek zareagował na jej zgon tymi słowami: „Eutanazja i wspomagane samobójstwo są porażką wszystkich. Odpowiedź, do której jesteśmy wezwani to nieporzucanie nigdy tych, którzy cierpią; nie poddanie się, ale objęcie troską i miłością, by przywrócić nadzieję”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Zapalają ogień w świecie

2019-10-18 21:54

Beata Pieczykura

– Wkraczamy z ufnością w nowy rok akademicki 2019/2020. Ośmielamy się śmiałością nie ludzką, ale pochodzącą od Ducha Świętego podjąć studia teologiczne, którym towarzyszy formacja do dojrzałego życia chrześcijańskiego i podjęcie różnych form ewangelizacji we współczesnym święcie – mówił ks. dr Mikołaj Węgrzyn, dyrektor Wyższego Instytutu Teologicznego im. Najświętszej Maryi Panny Stolicy Mądrości w Częstochowie podczas inauguracji nowego roku akademickiego w murach tej uczelni.

Beata Pieczykura/Niedziela

Uroczystość inauguracji nowego roku akademickiego 2019/2020 w Wyższym Instytucie Teologicznym w Częstochowie odbyła się 18 października br. Z tej okazji Mszy św. w kaplicy seminaryjnej pw. Zesłania Ducha Świętego przewodniczył i homilię głosił abp Wacław Depo. Do zebranych, czyli „uczestników zmagań o komplementarność wiary i rozumu”, Ksiądz Arcybiskup powiedział: – Prośmy Ducha Świętego o pogłębienie naszej wiary i ludzkiej współpracy w tym dziele, którym jest Uniwersytet i nasz Instytut.

Zobacz zdjęcia: Częstochowa: Zapalają ogień w świecie

Po uroczystej immatrykulacji studentów I roku oraz wręczeniu dyplomów magisterskich, dyplomów i świadectw Studium Liturgii i Muzyki Kościelnej wykład inauguracyjny „Teologiczne recepty na kryzys Kościoła w Polsce” wygłosił ks. dr hab. Damian Wąsek.

W ub. r. akademickim w Instytucie studiowało 125 studentów na studiach magisterskich i podyplomowych. W warsztatach biblijnych uczestniczyło 59 osób. Stopień magistra teologii Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie (ponieważ Wyższy Instytut Teologiczny w Częstochowie jest związany umową z Uniwersytetem Papieskim Jana Pawła II w Krakowie) uzyskało 9 osób, a studia podyplomowe ukończyło 7 osób.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem