Reklama

Niepodlegli, ale czy wolni?

2014-11-13 10:41

Tomasz Pluta
Edycja świdnicka 46/2014, str. 1, 4-5

Tomasz Pluta

Po raz kolejny obchodziliśmy Święto Niepodległości. Żyją wśród nas ludzie, którzy pamiętają jeszcze wolną Polskę sprzed II wojny światowej. Przeszli faszystowskie piekło, później niewolę komunistyczną i doczekali znowu wolnej, niepodległej Polski. Dzisiaj mają blisko sto lat i więcej.

– Jestem starsza od wolnej Polski o pół roku – z uśmiechem odpowiada p. Łucja Radzanowska, pytana o datę urodzin.

Pani Łucja po II wojnie światowej przybyła z Poznańskiego do Wałbrzycha i podjęła się opieki nad kościółkiem Matki Bożej Bolesnej, najstarszej świątyni wałbrzyskiej. Opiekowała się nim do niedawna, póki sił i zdrowia starczało. Od trzech lat spogląda z okna mieszkania na „swój” kościółek.

Reklama

– To jest moja Matka – mówi ze wzruszeniem o cudownej figurce i sanktuarium. – Ile ja tam nocy przemodliłam, ile łez wylałam, ile wznosiłam podziękowań i próśb, zawsze Matka mnie wysłuchała – zaznacza z wiarą.

Pytana o Polskę sprzed wojny, wspomina rodzinny dom i przyjaciół. Wspólne zabawy, szkołę i nauczycieli. Podkreśla, że to był bardzo szczęśliwy okres życia, beztroski. Wskazuje na szacunek, z jakim ludzie się do siebie odnosili. Wojna przerwała beztroskie lata i już nigdy nie było tak samo.

– Wolność to był kościółek, moje rozmowy z Matką – tak odpowiada na pytanie o trudne czasy komunistyczne. Wciąż podkreśla, że w życiu najważniejsza jest dobroć i szacunek. – Trzeba umieć przebaczać, nie być pamiętliwym. Więcej mieć w sobie pokoju – radzi pani Łucja. Cenne to rady wypowiadane przez osobę niezwykle delikatną, subtelną i radosną. Pani Łucja nigdy nie skarżyła się na swój los. Wdzięczna Panu Bogu i Matce Bożej za każdą chwilę życia. Jest szczęśliwym człowiekiem, choć życie ją nie rozpieszczało, ma w sobie wiele radości. W życiu wybrała modlitwę i wiarę w Boga. – To zawsze czyni człowieka wolnym – podkreśla.

Libertas maior

Na naszych oczach dokonuje się europejski marsz ku wolności pojętej jako wyzwolenie od Boga. Różne programy filozoficzne sprawiły, że ten marsz doszedł do granicy absurdalności, a równocześnie samozniszczenia. Ludzka wolność obróciła się przeciwko samemu człowiekowi. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę święty papież Wojtyła. Podczas swego długiego pontyfikatu podjął zmagania o to, co można by nazwać odzyskaniem człowieka i jego godności. Począwszy od Mszy św. inaugurującej jego posługę Piotrową 22 października 1978 r., i od pierwszej programowej encykliki „Redemptor hominis” z 1979 r., głosił całemu współczesnemu światu, a przede wszystkim Europie, tę prawdę, że człowiek może odzyskać siebie i zapewnić sobie i innym dobrą przyszłość jedynie wtedy, gdy paradygmat swego człowieczeństwa odnajdzie i odczyta w postaci Chrystusa. I w tym kontekście istnieje ważne pytanie o kulturę. Znakomity angielski poeta, dramatopisarz i krytyk literacki, laureat literackiej nagrody Nobla w 1948 r., Thomas Stearns Eliot (1888-1965), który w swej twórczości łączył elementy religijne z uniwersaliami ludzkiego życia, powiedział kiedyś: „Polityka jest funkcją kultury, zaś sercem kultury jest religia”. Tak zarysowana przez Eliota hierarchiczna triada – religia-kultura-polityka – pozostawałaby jednak czymś jedynie abstrakcyjnym, gdyby nie miała łączącego je egzystencjalnego zakotwiczenia. Jest nim znajdujący się w centrum tej triady człowiek. Zdaniem św. Jana Pawła II, związek człowieka z kulturą jest tak głęboki, że nie sposób wprost pojąć istoty i wyjątkowości człowieka bez jego z nią związania. Z kolei nie można, według Jana Pawła II, pojąć kultury bez religii. Religia bowiem nadaje kulturze bardzo określony kształt. Natomiast tak kształtowana kultura przez religię znajduje swoje wyraźne odbicie w życiu politycznym. Ona bowiem decyduje o tym, czy jakiś naród ma prawo ubiegać się o swoją suwerenność polityczną i o swoje istnienie na mapach politycznych świata. Nawiązując do św. Augustyna, Ojciec Święty przypomniał przedstawicielom świata kultury jego koncepcję wolności jako tzw. większej wolności. Tak mówił w Rio de Janeiro 1 lipca 1980 r.: „Poprzez poszanowanie wolności kultura winna służyć jej rozwojowi, to znaczy powinna wyposażyć ją w takie przymioty i zwyczaje, które przyczynią się do tworzenia wolności nazwanej przez św. Augustyna «libertas maior», czyli wolności w jej pełnym rozwoju, wolności moralnie dojrzałej, zdolnej do autonomicznych wyborów wobec pokus pochodzących z każdej bezwładnej miłości własnej. Pełna kultura obejmuje rozwój moralny, kształcenie zmierzające do osiągnięcia cnót życia indywidualnego, społecznego i religijnego”. Ze słów Jana Pawła II wynika, że już wybór kultury jest niezmiernie brzemienny w skutki, ponieważ idzie za nim wybór samej wolności.

Swoi go nie przyjęli

Postarajmy się odpowiedzieć na pytanie dotyczące istoty wolności. Umiemy się z niej cieszyć, kiedy ją odzyskujemy, ale czy potrafimy żyć w wolności? Czy wiemy, jak być wolnymi, co czyni nas wolnymi? Oto jak opisał w swojej książce prof. Wojciech Roszkowski nastroje Polaków w listopadzie 1918 r.: „W przełomowych dniach 10 i 11 listopada 1918 r. naród polski uświadomił sobie w całej pełni odzyskanie niepodległości. Po 123 latach pękły sztuczne kordony dzielące społeczeństwo polskie. Piąte pokolenie wychowane w okresie rozbiorów doczekało wreszcie niezwykłej chwili odrodzenia państwowości, Polaków opanował nastrój entuzjazmu, upojenia, wręcz szału radości. Na ulicach i rynkach miast gromadziły się wiwatujące tłumy. Cieszono się widokiem polskiego wojska, napisów, orłów na urzędach, nawet policji i żandarmerii”. Czyż tych nastrojów z 1918 r. nie odczuwali Polacy w 1989 r.? Pamiętamy ten entuzjazm. Ta wolność z 1918 r. została odebrana przez nazizm. Nie słuchano młodego kapłana pracującego w Kłodzku i Kudowie-Zdroju, który przestrzegał, aby nie wyrywać z serc młodzieży wiary w Chrystusa. Naziści zamordowali go za to, że nazwał tych, którzy to robią, przestępcami. Kapłan został ogłoszony po latach błogosławionym. Chodzi, oczywiście, o bł. ks. Gerharda Hirschfeldera. A cóż mówił kilkadziesiąt lat później inny męczennik za wiarę, bł. ks. Jerzy Popiełuszko, który przestrzegał w czasach komunistycznych przed zabieraniem ludziom, a zwłaszcza młodzieży Boga i narzucania ideologii, która nie ma nic wspólnego z tysiącletnią chrześcijańską tradycją naszego narodu. Dzisiaj, kiedy zagrożenia są bardziej zawoalowane, ubierane w piękne słowa, przybierające pozory dobra, nasza wolność wymaga o wiele większego wysiłku. Pamiętamy wizytę Jana Pawła II w 1991 r. Papież przybył do rodaków z programem wolności, ale swoi go nie słuchali. W mediach przeprowadzono nagonkę na papieża. Wyliczano koszty pielgrzymki, naród straszono „czarnymi”, jak pogardliwie nazwano kapłanów. Najbliżsi z otoczenia papieża wspominają, że płakał przez nas. Przybył z Dekalogiem, z niezmiennym programem Pana Boga dla człowieka, programem wolności. Ale naród nie chciał słuchać tych słów, zachłyśnięty „wolnością” słuchał innych „proroków”. Tymczasem wolność jest w nas, kiedy mieszka w sercach Bóg.

Tagi:
patriotyzm Niepodległość niepodległość

Niedośpielin uczcił Andrzeja Pełkę

2019-12-02 15:40

Maciej Orman

Pochodził z Niedośpielina. Był cieślą w kopalni „Wujek”. Zginął jako 19-latek trafiony 16 grudnia 1981 r. kulami ZOMO i wojska. W intencji Andrzeja Pełki oraz za wszystkich górników zamordowanych podczas strajku w „Wujku” i poległych za ojczyznę wierni modlili się 1 grudnia w kościele pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Niedośpielinie

Maciej Orman

– Byliśmy uczestnikami tamtych wydarzeń. Przyjeżdżamy tutaj co roku, żeby uczcić pamięć kolegi. Dla nas jest bohaterem – powiedział Franciszek Trójca, b. pracownik kopalni „Wujek”. – Nawet po tylu latach te wydarzenia wracają. Wyszliśmy z tego cało, a mogło być inaczej. Odwiedzamy groby naszych kolegów w całej Polsce. Z potrzeby serca – dodał Kazimierz Łacny.

Zobacz zdjęcia: Niedośpielin uczcił Andrzeja Pełkę

Wójt gminy Wielgomłyny Bogumiła Dyktyńska podkreśliła tożsamościowy charakter tragicznych wydarzeń Grudnia ‘81 i potrzebę ich upamiętnienia. – Dzięki takim uroczystościom spłacamy dług wobec poległych. Pamięć o nich nigdy nie zaginie.

Na uroczystościach w Niedośpielinie nie mogło zabraknąć Jana Pełki, wujka tragicznie zmarłego Andrzeja. – Cieszę się i dziękuję wszystkim, którzy przybywają, żeby uczcić pamięć Andrzeja i jego kolegów – powiedział.

Eucharystii przewodniczył ks. Gabriel Orzeszyna, proboszcz parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej. – Również dzięki ofierze życia Andrzeja Pełki i jego kolegów możemy żyć w wolnej Polsce. Ich śmierć nie poszła na marne – podkreślił w kazaniu ks. Orzeszyna. Przytoczył również modlitwę ks. Jerzego Popiełuszki z 1983 r.: „Prośmy Boga, aby (...) wzbudził w narodzie ducha prawdziwej solidarności ludzkich serc. Niech biją one rytmem Serca Bożego, które tak bardzo nas umiłowało”.

Po Mszy św. uczestniczy uroczystości złożyli kwiaty przy obelisku na placu kościelnym, a głos zabrał marszałek senior Sejmu RP Antoni Macierewicz. – Składamy hołd wszystkim, którzy podjęli walkę o odbudowę siły narodu i ojczyzny. Głęboko wierzyli, że do wyzwolenia z komunistycznej opresji wystarcza sama siła moralna narodu – powiedział. Podkreślał również konieczność dekomunizacji wymiaru sprawiedliwości. – Barbarzyństwo stanu wojennego nie zostało do dzisiaj zgodnie z prawem potępione. Czy można odbudować ojczyznę, jeżeli nie potępi się zła, które legło u podstaw czasów współczesnych? (...) Musimy zrealizować wielki testament bohaterów Solidarności. Jestem przekonany, że nasza dzisiejsza obecność świadczy o gotowości do wykonania tego zadania. Cześć i chwała bohaterom Solidarności! – zakończył Antoni Macierewicz.

Kwiaty i znicze zostały złożone również na grobie Andrzeja Pełki w Niedośpielinie.

Patronat nad uroczystością objęła poseł Anna Milczanowska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Brat Marek z Taizé: Wątpliwości są znakiem, że nasza wiara jest żywa

2019-12-15 09:07

mp / Warszawa (KAI)

- Wątpliwości w wierze są zaproszeniem do szukania Boga oraz do dalszego rozwoju - odpowiedział brat Marek z Taizé wczoraj podczas spotkania u jezuitów w Warszawie. Prowadził je Piotr Żyłka, redaktor naczelny portalu Deon.pl. Było ono poświęcone promocji książki: „Bóg. Cisza. Prostota”, która jest wywiadem-rzeką z bratem Markiem, przeprowadzonym właśnie przez Piotra Żyłkę. Ukazała się ona w tych dniach nakładem Wydawnictwa WAM.

www.spotkaniegrebocin.pl

- Młodych ludzi w Kościele powinno się przede wszystkim słuchać – powiedział brat Marek pytany jaka jest tajemnica sprawiająca, że do Taizé, tej skromnej burgundzkiej wioski, przyjeżdżają od lat setki tysięcy młodych z całego świata. Przypomniał, że brat Roger (założyciel wspólnoty) uczył braci, że w kontakcie z młodymi ludźmi nie należy stawiać się w roli mistrzów mających gotową odpowiedź na każde pytanie. Twierdził, że bracia powinni być ludźmi, którzy będą cierpliwie i życzliwie wysłuchiwać wszystkich, a w pierwszym rzędzie tych, którzy mają wątpliwości w wierze.

Zdaniem brata Marka, wątpliwości w wierze to sprawa, której nie powinniśmy się obawiać. Oznaczają one, że żyjemy i że szukamy. - A jeśli jesteśmy ludźmi, którzy zmierzają do Boga, to jest o co pytać do końca życia - podkreślił. - Wątpliwości są więc znakiem, że nasza wiara jest żywa. Ostrzegł, że jeśli w wierze operować będziemy tylko pewnikami, to nikt taką wiarą nie będzie zainteresowany. Wątpliwości są bowiem zaproszeniem do szukania.

Spotkania z młodymi – przyznał brat Marek – są też przynagleniem do zmiany czegoś w dzisiejszym świecie, do budowania pojednania i budowania więzi zaufania. „Dla mnie spotykanie się z młodymi jest nieustannym obdarowaniem świeżością powołania” - skonstatował.

Brat Marek wyjaśnił, że współczesny człowiek, w tym wielu młodych, jest głęboko zranionych i obarczonych często poważnym cierpieniem duchowym. Musimy więc starać się coraz lepiej rozumieć to wewnętrzne cierpienie. A tym, co najbardziej pomaga ludziom cierpiącym jest wysłuchanie i zaufanie.

Brat Marek mówił wczoraj nie tylko o relacjach ekumenicznych, które są codziennością wspólnoty z Taizé, ale także o nowym wyzwaniu, jakim jest obecność muzułmanów. Zapytany o weekend przyjaźni chrześcijańsko-muzułmańskiej, jaki odbył się przed dwoma miesiącami w Taizé, powiedział, że bracia mają kontakt z muzułmanami już od dawna, gdyż ich fraternie istnieją w niektórych krajach muzułmańskich np. w Bangladeszu. Tam kontakt z muzułmanami jest codzienny.

- Ze strachów przed wyznawcami islamu już się uleczyliśmy, gdyż poznaliśmy, że muzułmanie są to często prości, zwyczajni i Boży ludzie, głęboko traktujący swą wiarę – oświadczył. Opowiedział, że bracia doznają tam bardzo wiele życzliwości. Ostrzegł przed tendencją do odgradzania się od muzułmanów – jaka często nas charakteryzuje - gdyż znacznie lepszym wyjściem jest zacząć się nawzajem poznawać, spotykać i rozmawiać. - A wtedy odkryjemy, że ten kto swe życie opiera na wierze, ten nie szuka wojny. Natomiast wojny szuka ten, kto wiarą manipuluje, ale dotyczyć to może zarówno muzułmanów jak i chrześcijan – wyjaśniał.

Na pytanie jak rozumieć prostotę w naszym życiu, brat Marek odpowiedział, że prostota nie oznacza ucieczki od nowych wynalazków technicznych ale jest poszukiwaniem tego, co naprawdę jest mi potrzebne. - Prostota nie jest to więc odrzucanie tego, co człowiek wynalazł, ale korzystanie w taki sposób aby to służyło innym - wyjaśnił. Dodał, że powinna temu towarzyszyć podstawa samoograniczenia, ale nie może być ona przeżywana w smutku lecz w radości.

Brat Marek opowiadał też o swojej drodze do Taizé. Kiedy był studentem ekonomii w Poznaniu w latach 60-tych ubiegłego wieku, wielką rolę w jego życiu odegrało duszpasterstwo akademickie. Przeżył tam szczególną fascynację rozwijającym się wówczas ruchem ekumenicznym. Swego rodzaju objawieniem dlań była książka „Taizé i Kościół jutra”, która zawierała też regułę wspólnoty z Taizé. Reguła ta stała się wyznacznikiem dalszych jego poszukiwań duchowych, do tego stopnia, że wraz z przyjaciółmi z duszpasterstwa chciał w Polsce założyć wspólnotę na niej opartą. W końcu – po spotkaniu z bratem Clementem, który przybył do Polski - udało mu się uzyskać zaproszenie do Taizé.

W 1972 r. po raz pierwszy mógł udać się do Taizé. A kiedy jechał tam po raz drugi w 1975 r., miał już wewnętrzne przekonanie, że chce wstąpić na stale do wspólnoty. Bracia zgodzili się na to, ale postanowił jeszcze wrócić do Polski, aby załatwić niezbędne formalności. Przez kolejne 3 lata nie dostawał paszportu. W końcu, w 1977 r. po długich perypetiach go otrzymał. Zaraz po przybyciu został przyjęty jako brat do wspólnoty. A w drugiej połowie lat 90-tych – za namową brata Rogera oraz ks. Stanisława Dziwisza, wówczas sekretarza Jana Pawła II – przyjął święcenia kapłańskie.

Przez wiele lat brat Marek zajmował się Polakami przyjeżdżającymi do Taizé i był jednym z głównych organizatorów Europejskich Spotkań Młodych. Obecnie opiekuje się uchodźcami i migrantami przyjętymi przez wspólnotę.

Spotkanie u oo. jezuitów było organizowane przez warszawskie środowisko związane ze wspólnotą Taizé. Przy jezuickim duszpasterstwie DĄB co środa odbywają się modlitwy w duchu Taizé, a w ostatnią środę miesiąca tego typu spotkanie modlitewne ma miejsce w kościele św. Marcina na Piwnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nigeria: w tym roku zamordowano już ponad 1000 chrześcijan

2019-12-15 18:32

Paweł Pasierbek SJ/vaticannews.va / Abudża (KAI)

W Nigerii od stycznia tego roku zamordowano już ponad 1000 chrześcijan. Głównymi sprawcami zabójstw nie są terroryści z Boko Haram, ale bojówki z pasterskiego plemienia Fulani.

Graziako

Dane te opublikowała brytyjska organizacja pozarządowa Hart (Humanitarian Aid Relief Trust) w raporcie „Wasza ziemia lub wasza krew”. Duża część z tych zabójstw miała miejsce w stanie Kaduna, leżącym w środowej części Nigerii. Fulani nie tylko mordują ludzi, ale także burzą kościoły i niszczą całe wioski.

Zdaniem Caroline Anne Cox założycielki Hart i członkini brytyjskiej Izby Lordów, napady bojówek z plemienia Fulani na chrześcijańskie plemiona rolnicze nie są podyktowane jedynie poszukiwaniem nowych pastwisk z powodu pustynnienia i zmian klimatycznych, ale mają także podłoże ideologiczne. Niektórzy nigeryjscy biskupi oskarżają ich o próbę islamizacji kraju.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem