Reklama

Zakotwiczyć się w Bogu

2015-02-25 15:19

Ks. Ireneusz Skubiś
Edycja częstochowska 9/2015, str. 1, 8

Bożena Sztajner/Niedziela

Człowiek, który zaufał Bogu, w Nim odnajduje siebie w każdym czasie. Wiemy, że Bóg jest z nim i udzieli mu ostatecznej łaski – łaski życia wiecznego. W życiu religijnym człowieka przychodzi też czas pewnego uszczegółowienia, koncentrowania się na nauczaniu Kościoła i wtedy człowiek odnajduje się i rozpoznaje swoje miejsce w Kościele. Wiara każe chrześcijaninowi mieć łączność z Bogiem poprzez modlitwę, sakramenty święte, świętą liturgię i inne formy, o których poucza Kościół.

Kościół bowiem kontynuuje zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa i jest miejscem Jego obecności. Bo nie ma Kościoła bez Chrystusa i Chrystusa bez Kościoła. Chrystus związany jest z Kościołem dla całego działania w duchu posłannictwa miesjańskiego.

Mamy więc w nauczaniu Kościoła pełny obraz działania Boga – Ojca, Syna i Ducha Świętego w Trójcy Świętej Jedynego. Takiego Boga czcimy, do takiego się modlimy, w takim Bogu – znającym i rozumiejącym człowieka – pokładamy nadzieję. Nie ma dla człowieka lepszej drogi, którą mógłby podążać w swoim życiu doczesnym, niż ta ukazywana przez Kościół – droga Ewangelii. Uczniowie Chrystusa są poddani prawu ewangelicznemu, a życie chrześcijanina w Kościele jest najpiękniejszym obrazem człowieka włączonego w życie Boże, który – pracując w warunkach zwyczajnych na ziemi – osiąga Królestwo Niebieskie, które jest wiecznym spełnieniem.

Reklama

Człowiek zapatrzony w Boga czuje się blisko Niego i to daje mu radość, pokój i szczęście już tu, na ziemi. Paradoksalnie – wiara wiele wyjaśnia, uświadamia własną godność i wartość jako dziecka Bożego, tym samym pozwala z dystansem podchodzić do codziennych problemów, nie dopuszcza rozpaczy. Poza tym – Bóg hojny jest ze swoimi łaskami, gdy człowiek Mu ufa i prosi. Wiara daje człowiekowi wiele w sensie dokonań, może nie zawsze tych spektakularnych w ludzkim rozumieniu, ale niezwykle ważnych dla jego rozwoju i wieczności.

Ale co z tymi, którzy są niewierzący? Doprawdy, trudno ich zrozumieć. Wiara zasadza się przecież na oglądzie wszechświata, a więc na jakiejś logice rzeczywistości. Znamy zasadę przyczynowości sprawczej. Budowa żywej komórki, nawet tej najprostszej, jest wielkim wydarzeniem, a cóż powiedzieć o budowie i funkcjonowaniu kosmosu, o całym pięknie świata emanującego tak ogromną precyzją. Życie na ziemi jest prawdziwym cudem, niezwykłym w swoim przebiegu i rozwoju. Dlatego Kościół bardzo pilnuje spraw życia, szanując je i chroniąc od jego zniszczenia.

Trzeba nam więc modlić się o wiarę dla tych, którzy jej nie mają: którzy ją stracili albo nigdy jej nie przyjęli. Bo zakotwiczenie w Panu Bogu jest największym spełnieniem człowieka.

Tagi:
Bóg

Reklama

Bóg tu jest

2019-09-03 13:09

Wojciech Dudkiewicz
Niedziela Ogólnopolska 36/2019, str. 49

Mccheta, dawna stolica Gruzji, leży niedaleko obecnej – Tbilisi, przy ujściu rzeki Aragwi do Kury, w jednym z najpiękniejszych regionów kraju

Wojciech Dudkiewicz

Ten region to Mccheta-Mtianetia, którego północną część stanowią pasma Wielkiego Kaukazu, ze szczytami sięgającymi powyżej 5 tys. m n.p.m. „Mtianetia” oznacza górę, co dobrze oddaje charakter tej części północnej Gruzji, którą wieńczy potężny ośnieżony Kazbek (5006 m) – drzemiący wulkan.

Skarbem okolicy jest niesamowita przyroda, z malowniczymi jeziorami, dolinami, szczytami, urokliwymi wioskami i rozrzuconymi tu tzw. koszkis – wieżami mieszkalno-obronnymi. Region przecina Gruzińska Droga Wojenna – główny szlak biegnący w poprzek Wielkiego Kaukazu, z Tbilisi do Władykaukazu – która w najwyższym punkcie, na Przełęczy Krzyżowej, osiąga wysokość prawie 2400 m n.p.m.

Drzewo życia

Mccheta – stolica regionu, niegdyś stolica gruzińskiego Królestwa Iberii (od III wieku przed Chr. do V wieku), jedno z najstarszych miast Gruzji – usytuowana na skrzyżowaniu ważnych szlaków handlowych, w dolinie największej kaukaskiej rzeki Kury (gruz. Mtkwari), o długości 1515 km, jest niewielkim, ale pięknym miastem, które obowiązkowo trzeba zwiedzić. Tym bardziej że znajduje się tu sporo zabytków, z których trzy są objęte ochroną UNESCO: obok soboru katedralnego Sweti Cchoweli (Drzewo Życia) także monastery Dżwari i Samtawro.

Najważniejszy z nich – sobór katedralny Sweti Cchoweli, pochodzący z XI wieku, jest zbudowany na miejscu pierwszej w Gruzji świątyni chrześcijańskiej z IV wieku i jest miejscem koronacji i spoczynku władców Gruzji, takich jak Wachtang Gorgasali i królowie z dynastii Bagratydów, jest także siedzibą najwyższych władz Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego i Apostolskiego.

„Patrząc na Sweti Cchoweli, wierzysz, że Bóg tu jest” – napisał gruziński poeta. Świątynia wyróżnia się na tle innych obiektów o charakterze sakralnym wartością artystyczną, ale także rolą w historii Gruzji.

Święta Nino

Nową rolę Mccheta zaczęła odgrywać po tym, jak za sprawą św. Nino w 337 r. król Iberii Mirwan III przyjął chrześcijaństwo i uznał je za religię państwową. W Mcchecie to proklamował. Święta Nino – apostołka i patronka Gruzji, święta Kościoła katolickiego, ormiańskiego i prawosławnego – według tradycji prawosławnej, miała pochodzić z Palestyny. Do Gruzji dotarła w 319 r. Na miejscowych wrażenie robiła jej moc uzdrawiania ludzi w imię Chrystusa. Tę zdolność wykazała, m.in. uleczając królową Gruzji. Także król, który zgubił się na polowaniu, odnalazł drogę po wezwaniu na pomoc Chrystusa.

Przyjęcie chrześcijaństwa (Gruzja stała się drugim na świecie, po Armenii, państwem chrześcijańskim) opisano w jednym z najstarszych zabytków literatury gruzińskiej „Mokcewaj Kartlisaj” (Nawrócenie Kartlii).

W Kościele prawosławnym św. Nino jest czczona jako Oświecicielka Gruzji i Równa Apostołom. W ikonografii Kościołów wschodnich przedstawiana jest jako szczupła, jasnowłosa kobieta, ubrana w jasne (najczęściej białe) szaty. Na głowie ma chustkę. W prawej dłoni trzyma krzyż. Belki krzyża związane są kosmykiem włosów, które sobie obcięła.

Święte miasto

Co prawda w VI wieku książę Dagi przeniósł stolicę do Tbilisi, ale Mccheta pozostała miejscem koronacji władców Gruzji oraz ich pochówków aż do XIX wieku. W 2014 r. patriarcha Gruzji Eliasz II nadał Mcchecie tytuł „Świętego Miasta”. Droga do tego tytułu była długa. Po przyjęciu chrześcijaństwa rozpoczęła się budowa kościołów, z których pierwszy najpewniej powstał tu, w tzw. świętym gaju, królewskim ogrodzie, w widłach rzek, ok. 340 r. Była to niewielka drewniana świątynia, co potwierdziły badania archeologiczne – pozostałości filarów pochodzą z IV wieku.

Za czasów rządów króla Wachtanga Gorgasali w V wieku gruziński Kościół zyskał niezależność, autokefalię; wcześniej podlegał Antiochii. W Mcchecie miał siedzibę patriarcha. Miasto odgrywało rolę chrześcijańskiego centrum dla całego Kaukazu.

Budowana, odbudowywana

Tej roli mała drewniana świątynia już nie odpowiadała. Ten sam król Wachtang Gorgasali polecił zbudować większy, kamienny kościół. Także on nie przetrwał do naszych czasów. Przez wieki był niszczony, wreszcie w XI wieku został przebudowany.

Ale to, oczywiście, nie koniec epopei związanej ze Sweti Cchoweli. W wyniku trzęsienia ziemi w końcu XIII wieku zawaliła się kopuła budowli. Odbudowana ponownie legła w gruzach po ataku Tamerlana – Timura Kulawego w końcu XIV wieku. Ponownie odbudowana świątynia została przebudowana. Otrzymała masywniejsze kolumny, które cieszą oko do dziś.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Stajemy przed wielkim wydarzeniem i szansą

2019-09-22 13:08

BPKEP / Warszawa (KAI)

Stajemy przed wielkim wydarzeniem, ale i szansą. Szansą, aby pełniej włączyć się w dzieło misyjne, a tym samym pogłębić naszą wiarę – napisali polscy biskupi w czytanym dziś w kościołach liście pasterskim przed Nadzwyczajnym Miesiącem Misyjnym, który został wyznaczony przez Ojca Świętego Franciszka na październik tego roku. Będzie on przeżywany w Kościele na całym świecie pod hasłem: „Ochrzczeni i posłani. Kościół Chrystusa z misją w świecie”.

Fot. E. Bartkiewicz/www.episkopat.pl/photo

Pełna treść listu:

OCHRZCZENI I POSŁANI. KOŚCIÓŁ CHRYSTUSA Z MISJĄ W ŚWIECIE

List pasterski Episkopatu Polski z okazji Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego

Umiłowani Siostry i Bracia!

W odczytanym przed chwilą fragmencie pierwszego Listu do Tymoteusza, św. Paweł Apostoł przypomina: Bóg, który kocha każdego człowieka bez wyjątku, „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4). Ta właśnie świadomość towarzyszyła wspólnocie Kościoła, który począwszy od dnia Pięćdziesiątnicy, prowadzony przez Ducha Świętego rozpoczął działalność misyjną. To zbawcze zadanie realizowane jest obecnie przede wszystkim przez misjonarzy, którzy w codziennej posłudze realizują misyjny nakaz „idźcie i czyńcie uczniami”. I chociaż ta misyjna posługa przynosiła i wciąż przynosi wspaniałe owoce, to jednak w tylu zakątkach globu wciąż są ludzie, którzy nie doświadczyli jeszcze radości ze spotkania z Jezusem. Według szacunków jest ich ponad pięć miliardów. Tym samym nadal pozostają aktualne słowa św. Jana Pawła II, który wołał: „Nie możemy być spokojni, gdy pomyślimy o milionach naszych braci i sióstr, tak jak my odkupionych krwią Chrystusa, którzy żyją nieświadomi Bożej miłości” (RMis 86). Te słowa brzmią szczególnie wymownie teraz, kiedy uczestniczymy w ofierze, przez którą Jezus Chrystus nas odkupił, a także w kontekście dzisiejszej Ewangelii zobowiązującej nas do wierności misyjnemu posłannictwu.

Siostry i Bracia!

Przez sakrament chrztu św. zostaliśmy włączeni do Kościoła, który z natury jest misyjny i staliśmy się uczniami-misjonarzami. Tym samym przez samego Chrystusa zostaliśmy zaproszeni, aby Go naśladować i zanieść Dobrą Nowinę o Nim do każdego człowieka. Papież Benedykt XVI pisał, że nie ma nic piękniejszego, niż zostać dosięgniętym, zaskoczonym przez Chrystusa. Nie ma nic piękniejszego, niż poznać Go i dzielić się z innymi przyjaźnią z Nim (por. SC 83). Dlatego dzisiaj chcemy z głębi serca podziękować tym, którzy z wielkim zaangażowaniem i ofiarnością włączają się w działalność misyjną.

Dziękujemy najpierw misjonarkom i misjonarzom, których misyjne powołania kształtowały wspaniałe polskie rodziny. Byli oni i są – dzisiaj ponad 2 tys. osób – autentycznymi świadkami Kościoła w Polsce i jego misyjnego zapału. Przykład tak wielu z nich wciąż nas inspiruje – wystarczy wspomnieć św. Maksymiliana Kolbe, bł. Męczenników franciszkańskich z Pariacoto, kard. Adama Kozłowieckiego, o. Mariana Żelazka, werbistę czy panią dr Wandę Błeńską.

Jesteśmy wdzięczni kapłanom diecezjalnym i zakonnym, za misyjną kreatywność, która czyni z naszych parafii „Kościół wyruszający w drogę i misyjną wspólnotę uczniów” (EG 28).

Wyrażamy wdzięczność chorym i cierpiącym, którzy anonimowo, ale i z wielkim osobistym poświęceniem oddają dziełu misyjnemu najcenniejsze dary: swój krzyż i zawierzenie Bogu. Dziękujemy wszystkim wspierającym misyjne posłannictwo modlitwą, pokutą i umartwieniem. Szczególnie myślimy tutaj o różach Żywego Różańca, które służebnica Boża Paulina Jaricot (czyt. Żariko) powołała, aby stanowiły modlitewne i materialne zaplecze misji. Z wdzięcznością dostrzegamy również pełne zapału zaangażowanie misyjne dzieci i młodzieży, zwłaszcza ze szkolnych i parafialnych ognisk misyjnych, Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci i kolędników misyjnych, które modlitwą i darami serca wspierają swoich rówieśników i misjonarzy w krajach misyjnych.

Pragniemy także podziękować i podkreślić doniosłą rolę środków społecznego przekazu w procesie budzenia misyjnej świadomości, formacji i przekazu misyjnych informacji. Dziękujemy również instytucjom bezpośrednio wspierającym dzieło misyjne, a przez nie tym osobom, które współpracują z nimi, podejmują liczne misyjne inicjatywy i hojnie wspierają je materialnie.

Drodzy Siostry i Bracia!

Ponad sześć lat temu Boża Opatrzność podarowała Kościołowi papieża Franciszka. Ojciec Święty od pierwszych dni swojego pontyfikatu dał się poznać jako Pasterz, którego pasją jest ewangelizacja i działalność misyjna. Dał temu wyraz, kiedy w Evangelii gaudium pisał: „Bądźmy we wszystkich regionach ziemi w «permanentnym stanie misji». Nie bójmy się podejmować, z ufnością w Bogu i wielką odwagą «opcji misyjnej», zdolnej przemienić wszystko, aby zwyczaje, style, rozkład zajęć, język i wszystkie struktury kościelne stały się odpowiednią drogą bardziej dla ewangelizowania współczesnego świata, niż do zachowania stanu rzeczy” (EG 27).

To misyjne zaproszenie papież Franciszek powtórzył ogłaszając październik bieżącego roku Nadzwyczajnym Miesiącem Misyjnym. Nawiązał tym samym do papieża Benedykta XV, który sto lat temu w liście apostolskim Maximum illud nawoływał do podjęcia działalności misyjnej, gdyż – jak pisał – „Kościół Boży jest powszechny i nie jest obcy żadnemu ludowi ani narodowi”.

Pragnieniem Ojca Świętego jest, aby Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny odnowił misyjną żarliwość wszystkich wiernych. Mają temu służyć refleksja nad kluczowym miejscem misji ad gentes w życiu Kościoła, modlitwa za misje oraz umiejscowienie misji w sercu wszystkich inicjatyw diecezjalnych, zakonnych i podejmowanych w ruchach i stowarzyszeniach katolickich.

Wyrażając swoje „misyjne pragnienie” papież Franciszek wskazał zarazem płaszczyzny na których możemy je zrealizować. Są nimi: odnowienie osobistej więzi z Chrystusem żyjącym w Kościele oraz inspirowanie się świadectwem świętych misjonarzy, męczenników i świadków wiary. To również okazywanie miłosierdzia dla misji przez finansowe wspieranie młodych Kościołów na terytoriach misyjnych.

Stajemy zatem przed wielkim wydarzeniem, ale i szansą. Szansą, aby pełniej włączyć się w dzieło misyjne, a tym samym pogłębić naszą wiarę, „misje bowiem odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie” (RMis 2). To zadanie papież Franciszek kieruje z miłością do każdego i każdej z nas, aby leżało nam naprawdę na sercu głoszenie Ewangelii i przekształcenie naszych wspólnot w rzeczywistości misyjne i ewangelizacyjne.

Siostry i Bracia!

Przed nami Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny. Miesiąc, który zgodnie z pragnieniem Ojca Świętego powinien stać się dla każdej parafii, wspólnoty i dla każdego ochrzczonego czasem odkrywania i odnawiania misyjnego powołania, czasem intensywniejszej troski o zbawienie każdego człowieka. Jak tego dokonać? Pewnym drogowskazem staje się dla nas ludzkie ciało, do którego często porównywane jest dzieło misyjne Kościoła. Jego głową, a zwłaszcza ustami są pasterze, którzy nauczają, iż Kościół jest autentyczny wówczas, kiedy idzie i głosi zbawienie w Chrystusie. Nogami są misjonarze, którzy wyruszyli tam, gdzie Ewangelia nie jest jeszcze znana. Z kolei sercem i krwiobiegiem są ci, którzy wspierają misyjne wysiłki swoją modlitwą, cierpieniem i wyrzeczeniem. Rękami wreszcie są dobroczyńcy misji, ci, którzy pomagają misjom materialnie.

W tej perspektywie, w działalności misyjnej jest miejsce dla nas wszystkich, dla Ciebie i dla mnie. Pomyślmy o tym już dzisiaj, bo misje to pasja – miłość, którą czujemy do Chrystusa i wynikające z niej działania na rzecz dobra innych. Włączmy się zatem we wszelkie misyjne inicjatywy diecezjalne, zakonne i parafialne podejmowane w październiku b.r. Wspierajmy dzieło misyjne codzienną modlitwą różańcową i Komunią św. Weźmy udział w trosce Ojca Świętego przez hojne wsparcie finansowe jego misyjnych planów. Organizujmy spotkania z misjonarzami, wystawy, misyjne konferencje i katechezy. Niech nasze rodziny, a przez nie cały Kościół w Polsce radośnie i owocnie przeżyje Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny!

Dziękując Wam wszystkim za troskę o misyjne dzieło Kościoła, przypominamy zobowiązujące słowa papieża Franciszka: „Każdy chrześcijanin i każda wspólnota winni rozeznać, jaką drogą powinni kroczyć zgodnie z wezwaniem Pana, jednak wszyscy jesteśmy zaproszeni do przyjęcia tego wezwania: wyjścia z własnej wygody i zdobycia się na odwagę, by dotrzeć na wszystkie peryferia świata potrzebujące światła Ewangelii” (EG 20).

Kochani siostry i bracia!

Za kilka dni, w duchowej łączności z papieżem Franciszkiem, pod hasłem: „Ochrzczeni i posłani. Kościół Chrystusa z misją w świecie”, rozpoczniemy to wyjątkowe misyjne wydarzenie. Chciejmy wykorzystać w pełni ten czas i tę łaskę, pamiętając o słowach z dzisiejszej Ewangelii: „zdaj sprawę z twego zarządu” (Łk 16,2). Prośmy przy tym Maryję, która w dniu Pięćdziesiątnicy była świadkiem wyjścia Kościoła do jego misji ewangelizacyjnej, aby wypraszała nam moc Ducha Świętego. Niech Duch Święty, który jest „głównym sprawcą misji”, działa w nas i przez nas, aby „wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,4).

Na czas przeżywania Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego udzielamy wszystkim pasterskiego błogosławieństwa.

Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi

obecni na 383. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski,

Świdnica, 13-14 czerwca 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem