Reklama

Moje Wilno

2015-03-12 11:54

Franciszek Górewicz
Edycja łódzka 11/2015, str. 5

Kamil Gregorczyk
Matka Boża Uzdrowienie Chorych z kaplicy szpitala bonifratrów w Łodzi

W poprzednim numerze „Niedzieli Łódzkiej” opublikowaliśmy wspomnienia dr. Franciszka Górewicza o historii wileńskich bonifratrów. W tym numerze kontynuujemy cykl, przybliżając obraz Wilna końca czasów sowieckich

W roku 1978 będąc na wycieczce w Wilnie, odwiedziłem miejsce klasztoru Bonifratrów. To co zobaczyłem, było wręcz szokujące. Zewnętrzne mury kościoła i ściany zewnętrzne ogrodzenia od strony pl. Napoleona były w stanie jak przed moim wyjazdem. Wnętrze kościoła było bez ołtarzy (w nich przed wyjazdem zostały ukryte srebrne lichtarze i inne przedmioty z kruszców), ściany bez stiuków, odrapane do gołej cegły, chyba pobielone i byle jak otynkowane. W miejscu ołtarza głównego zainstalowano olbrzymi, ponad 2-metrowy głośnik i elektryczne organy. Od miejsca dawnych, bocznych ołtarzy stały rzędy krzeseł aż do końca kościoła. Była tu sala koncertowa. Chór i zakrystia nie były zniszczone, pozostało dawne wyposażenie. W kościele zlikwidowano studzienkę z cudowną wodą. Zabudowania klasztorne były bez okien i drzwi, zdjęto też rynny.

Można sobie wyobrazić, do czego przez dziesiątki lat wpływy atmosferyczne i ludzkie doprowadziły. Wszystko było zdewastowane, pawilon i kuchnia dla ubogich, pralnia, zabudowania gospodarcze i oranżeria stanowiły jedno wielkie gruzowisko.

Cudowny Obraz Matki Bożej Uzdrowienie Chorych był umieszczony w kościele św. Anny. Wszystkie kościoły – z wyjątkiem Ostrej Bramy, kościoła św. Teresy (karmelitów bosych), kościoła Świętego Ducha (dominikanów) i kościoła św. Anny – były pozamykane (ponad 40 kościołów). Wykorzystane jako muzea lub magazyny. Np. w kościele św. Kazimierza znajdowało się muzeum ateizmu.

Reklama

Restaurację kościołów i odbudowę klasztorów rozpoczęto po upadku ZSRR, zwłaszcza tych obiektów przy trasie od katedry do Ostrej Bramy, którą miał przejeżdżać Ojciec Święty Jan Paweł II. Kościół Świętego Krzyża (bonifratrów) i klasztor zostały odnowione i prawie przywrócone do dawnego wyglądu. W tej chwili przy kościele znajduje się klasztor Sióstr Służebniczek. Ślady polskości tych ziem do dzisiaj są starannie przez władze litewskie – państwowe i kościelne – zacierane.

Wilno i ziemia wileńska są obficie zbroczone polską krwią. Na tej ziemi w miejscowości Ponary rękoma litewskiego oddziału, funkcjonariuszy gestapo, rozstrzelanych zostało ok. 130 tys. obywateli polskich – Żydów i Polaków. Żydów uwięzionych w gettach; Polaków – żołnierzy AK i zakładników: naukowców, lekarzy, księży, adwokatów.

Nie wiem, z jakiego powodu na temat tej nekropolii, tak olbrzymiej, nie mówi się za wiele i nie pisze. Prof. Wiktor Iwanicki z Politechniki Szczecińskiej, żołnierz Armii Krakowej, wywieziony do Kaługi, skąd wraz z kolegami uciekł do Polski, zadał sobie trud odnalezienia czterech „strzelców ponarskich”. Niestety, nie odpowiedzieli za swoje zbrodnie.

Tagi:
zakony

Warszawa: Nuncjusz Apostolski podziękował zakonnikom za ich pracę

2019-05-15 21:43

jms / Warszawa (KAI)

-W imieniu papieża Franciszka dziękuję wam za wasza pracę – powiedział nuncjusz apostolski w Polsce, abp Salvatore Pennacchio, który przewodniczył Mszy św. na zakończenie 142. zebrania Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce. Dwudniowemu spotkaniu generałów, prowincjałów i opatów towarzyszył temat: „Jak współczesnemu człowiekowi mówić o Bogu?”. Zebranie odbyło się w Warszawie, w sekretariacie KEP.

BP KEP
Abp Salvatore Pennacchio

Spotkanie rozpoczęło się 14 maja. W pierwszym dniu obrad o. Robert Wawrzeniecki OMI we wprowadzeniu duchowym mówił o bł. Michale Giedroyciu, Kanoniku Regularnym od Pokuty, niedawno wyniesionym na ołtarze. Zdaniem zakonnika Błogosławiony uczy osoby konsekrowane dobrych zakonnych przyjaźni, potrzeby osobistego kontaktu z drugim człowiekiem, bycia szczęśliwym w podjętym przez siebie życiowym powołaniu i potrzeby bycia przyjacielem Boga, a nie tylko pracowania dla Niego.

Obrady rozpoczęły się omówieniem wybranych zagadnień z nowych dokumentów papieskich dotyczących posługi wyższych przełożonych, m.in. o przestępstwach związanych z wykorzystaniem seksualnym, ochronie małoletnich czy o bezprawnym przebywaniu zakonnika poza klasztorem, domem zakonnym. Zebranym przybliżył je karmelita o. prof. Dariusz Borek OCarm.

W trakcie całego spotkania podejmowano także problemy żywo dotykające ludzkich sumień i serc oraz interesujące całe społeczeństwo. Przełożeni wyrazili po raz kolejny swoje współczucie i duchową solidarność ze wszystkimi ofiarami wykorzystania seksualnego i przemocy w naszym społeczeństwie. Stwierdzili, iż dramatu i cierpienia osób, które doświadczyły krzywdy i zranienia ze strony duchownych Kościoła katolickiego nie wolno bagatelizować ani im zaprzeczać. Zawiedzione zostało bowiem zaufanie i podeptane człowieczeństwo najmniejszych.

Przełożeni podkreślili równocześnie, że od wielu już lat czynią starania, by we wspólnotach i dziełach im podległych istniały jasne zasady reagowania na nadużycia wobec osób małoletnich, zgodnie z nauczaniem Kościoła i ewolucją prawa państwowego. Ten wspólny wysiłek, by odpowiednio chronić dzieci i młodzież przed krzywdą służy temu, by należycie rozliczyć przestępców i towarzyszyć cierpiącym z powodu nadużyć, a nie tylko współczuć skrzywdzonym.

W związku z aktami znieważania obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej przełożeni zakonni zaapelowali o zaprzestanie działań, które nie tylko nie służą jedności polskiego społeczeństwa, ale także mocno ranią osoby konsekrowane i wiele osób wierzących w Polsce. Jednocześnie poprosili swoich współbraci we wszystkich klasztorach w ojczyźnie i poza jej granicami, aby w duchu ekspiacji wynagrodzili zniewagi Najświętszej Maryi Pannie, zwłaszcza w Jej Jasnogórskim Wizerunku, podejmując uczynki pokutne, przez osobistą modlitwę, jak i w odprawianych w tym czasie z wiernymi nabożeństwach majowych.

Dlatego wezwali do modlitwy za wstawiennictwem Królowej Polski, która swój tron obrała na Jasnej Górze, nie tylko o jedność i zaniechanie wzajemnego obrażania się synów i córek jednego narodu, ale również o zaprzestanie godzenia w to, co od wieków dla wielu pokoleń Polaków stanowiło najważniejsze i najświętsze wartości.

Redemptorysta o. Marek Kotyński CSsR przed południem poprowadził sesję poświęconą przepowiadaniu słowa Bożego we współczesnych uwarunkowaniach kulturowych.

Dominikanin o. prof Jacek Salij OP mówił na temat przepowiadania słowa Bożego w czasach religijnego zobojętnienia i zamętu, a dziennikarz prasowy i radiowy red. Robert Mazurek poddał analizie współczesne kaznodziejstwo w aspekcie skutecznego komunikowania.

Dominikanin przekonywał, że ważne jest pokazywanie, że Chrystus bez Kościoła, czy przeciwstawiany Kościołowi jest Chrystusem nieprawdziwym. „Należy pokazywać znaczenie Kościoła w naszej wierze, w drodze do Boga, do nieba” - podkreślał. Zdaniem zakonnika, dechrystianizacja dzieci dziś jest bardzo często prowadzona przez same rodziny chrześcijańskie, które często dystansują się od Kościoła, krytykują go, odrzucają, wchodzą w rolę zewnętrznych sędziów. „Brakuje podejścia do Kościoła jak do matki” - zauważył. Wymienił najczęstsze drogi dystansowania się od Kościoła: zaniechanie stałego uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. i ustawianie się w roli osądzających Bożą naukę i Boże przykazania.

„Więcej trzeba uwagi zwracać na to, że to nie Chrystus przegrywa, gdy ludzie od Niego odchodzą, ale oni sami. W naszych czasach dobrze by było przypominać, różne sytuacje opisane w Piśmie św., jak i te, które działy się w historii i na naszych oczach. Zawsze ludzie przegrywają, gdy odchodzą od Chrystusa. Nigdy On” - dodał.

O. Salij uważa, że kryzys wynika z tego, że żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym i stąd Kościół jesteśmy gotowi traktować jako jedną z instytucji usługowych.

Red. Robert Mazurek na początku swojego wystąpienia przywołał z lat swojej młodości, z czasów oazowych jezuitę o. Czesława Chabielskiego, który choć przemawiał wbrew wszystkim regułom retoryki, to jednak przez niego był chętnie słuchany, bo „on nie tylko wierzył w Pana Boga, ale Nim żył. Był autentyczny, wierzył w to, co mówił, przeżywał to, co mówił, mówił sobą” – dowodził dziennikarz. „Do młodych ludzi trzeba mówić przede wszystkim autentycznie, a nie atrakcyjnie” - przekonywał.

Przestrzegał przed kościelnym żargonem i nadęciem. „Starać się mówić jak do matki, aby ludzie cię zrozumieli. Przed matką nie możemy udawać, więc wtedy jesteśmy autentyczni” – podkreślał.

Redaktor zachęcał, aby przygotowywać się do kazań i aby były one szczere, naturalne, jasne, komunikatywne, klarowne; aby wykorzystywać charyzmaty swoich zakonów i zgromadzeń, cytować swoich świętych, opowiadać o swoich tradycjach, mówić o tym, czym żyją ludzie.

Na zaproszenie Konsulty - zarządu zakonnej konferencji do Warszawy na spotkanie z wyższymi przełożonymi przyjechała lingwistka, prof. Viara Maldjieva z referatem pt. „Bóg w naszej mowie”. Opowiadała się za pięknym językiem w przepowiadaniu, bo - jej zdaniem - język potoczny nie jest w stanie opisać całej rzeczywistości.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski mówił o tym, czym homilia ma być, a czym nie. „Homilia nie może być rozrywkowym spektaklem, nie jest artystyczną działalnością kaznodziei, ale ma na celu nawrócenie i kaznodziei, i Ludu Bożego. Musi odpowiadać na pytania, które ludzie sobie stawiają” – podkreślał abp Stanisław Gądecki.

Metropolita poznański apelował, aby Chrystus stał w centrum kazania, aby przepowiadający żył Słowem Bożym zanim je przekaże innym, aby kontemplował Lud Boży, rozmawiał z ludźmi, przemawiał sercem i aby homilie przynosiły nadzieję, pokrzepiały i prowadziły do komunii z Chrystusem. Zdaniem arcybiskupa, stopień świętości kaznodziei nie jest obojętny wobec głoszenia homilii.

Na koniec przewodniczący KEP przypomniał obowiązującą od starożytności do dziś złotą zasadę: „Mów zwięźle. W niewielu słowach zamknij wiele treści”.

Ostatni referat pierwszego dnia obrad wygłosił abp Grzegorz Ryś. Metropolita łódzki zachęcał do tego, aby zadać sobie pytanie, czy kocha się ludzi, do których się mówi, i czy taktuje się ich jak swoje dorosłe dzieci, bo świadomość, że się jest w roli matki, ojca pozwala na koncentrację na osobie, która w rodzinie jest najsłabsza.

Namawiał do tego, żeby próbować odpowiadać na pytania, które są w ludziach, aby ci, co słuchają homilii mieli doświadczenie wysłuchania ich.

Przekonywał, że „Słowo Boga jest tym, czego ludzie chcą słuchać”. Prosił jednocześnie, aby pamiętać o zasadzie stosowanej przez papieża Franciszka w jego działalności kaznodziejskiej: „Jedna myśl, jeden obraz, jedna emocja”.

W drugim dniu obraz zakonnej konferencji z wyższymi przełożonymi spotkał się o. bp Jacek Kiciński CMF, przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego.

Przekonywał zakonników, że we współczesnej rzeczywistości należy ogromną wagę przywiązywać do dążenia do jedności, do rozeznawania, tracenia czasu dla ludzi i świadectwa życia.

„Dziś najbardziej brakuje jedności. Podziały są niebezpieczne. Ojciec, matka najbardziej cierpią nie wtedy, kiedy dzieci odwracają się od nich, ale gdy dzieci się nienawidzą. Trzeba budować jedność” - dowodził. „Musi być jedność w modlitwie, w rozeznaniu i w podejmowaniu decyzji” - dodał.

Apelował, aby dowartościowywać rozeznawanie. „Zatrzymajcie się. Rozeznawajcie. Marzą mi się kapituły generalne i prowincjalne rozeznania. Posłuchać na adoracji, czego chce od was Bóg. Nie żałujcie na to czasu” – powiedział.

Ważną kwestią – zdaniem przewodniczącego Komisji – jest duszpasterstwo obecności. „Projektem apostolskim Jezusa, modelem ewangelizacyjnym jest zapytanie człowieka, czym żyje. Należy zastanowić się nad naszą obecnością wśród ludzi. Wejść w ludzkie życie, poznać ich problemy. Dajemy odpowiedź na pytania, które ich nie interesują, których nie zadają. Po wysłuchaniu musi być wyjaśnienie, które jest świadectwem mojego spotkania z Chrystusem. Uczyć się tracić czas dla ludzi. Często nie oczekują rozwiązań, ale chcą, aby z nimi pobyć, mieć czas dla nich. Na drodze tracenia czasu, ludzie zaczynają rozumieć. Po wyjaśnieniu potrzeba zostać. Być z nimi” - argumentował.

„Nie wystarczy zapalić ogień, ale trzeba go podtrzymywać, doglądać” - dodał.

Specjalnym gościem Konferencji był ks. Piotr Burek CSMA z Watykanu, z Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Mówił o roli Kongregacji i jej strukturze.

Dwudniowe zebranie plenarne zakończyło się Mszą św. pod przewodnictwem abpa Salvatore Pennacchio. Nuncjusz Apostolski w Polsce w imieniu papieża Franciszka wyraził wdzięczność polskim zakonnikom za ich pracę.

„W imieniu papieża Franciszka dziękuję wam za wasza pracę na Bożej niwie. Papież Franciszek jest wdzięczny każdej osobie konsekrowanej, także w Polsce, za to, co robi i ci daje innym swoim życiem” - dziękował.

Przedstawiciel Ojca Świętego w Polsce uwrażliwiał generałów, prowincjałów, opatów, aby byli „nie tyle sprawnymi administratorami zasobów ludzkich, co raczej przewodnikami swoich współbraci na wspólnej drodze do Boga, drodze z Jezusem”.

„Każdy idzie swoją drogą i zadaniem przełożonych jest tak to wspólne dążenie do Boga ukierunkować, aby wykorzystać wszystkie ludzkie i duchowe talenty swoich współbraci, wykorzystując do tego ich uzdolnienia, pragnienia, a nawet marzenia. Dużo łatwiej jest prowadzić dzieło ewangelizacji według charyzmatów poszczególnych zakonów, zgromadzeń i stowarzyszeń życia apostolskiego, jeśli wśród was będą ludzie spełnieni, radośni, żyjący w zgodzie z własnym wnętrzem” – dodał arcybiskup.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bł. Czesław szuka pracy

2019-07-16 11:54

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 29/2019, str. 1

Archiwum Ojców Dominikanów
Zrekonstruowana w 2006 r. głowa bł. Czesława

Miał niebieskie oczy i przyprószone siwizną jasne włosy. Wyraźnie zarysowana broda, jasna cera, łagodne rysy budziły zaufanie. W chwili śmierci miał ok. 62-65 lat. Jan Długosz tak pisał o jego obronie Ostrowa Tumskiego 6 kwietnia 1241 r., gdy modlił się o odparcie najazdu Mongołów palących lewobrzeżne miasto wraz z klasztorem św. Wojciecha: „Ognisty słup od Boga posłany zstąpił z nieba na jego głowę i dziwnym blaskiem, nie dającym się opisać, oświecił miasto i jego okolice. Cudowne to zjawisko tak przeraziło Tatarów, że tracąc odwagę w sercach, odstąpili od oblężenia, a nawet uciekli”. Według tradycji zakonnej Bóg przyjął życie Czesława w zamian za ocalenie miasta. Tak wyglądał człowiek, który ofiarował swe życie za Wrocław.

Zrobiłam małą, uliczną sondę na temat osoby bł. Czesława. Na dziesięć pytanych osób tylko dwie wiedziały, że jest on patronem miasta. Ale nawet one nie były w stanie powiedzieć, co Błogosławiony zrobił dla Wrocławia. Wynik z pewnością zakwestionowaliby specjaliści od metod socjologicznych badań, a jednak warto przy okazji liturgicznego wspomnienia o bł. Czesławie nad tą informacją się zatrzymać.

We Wrocławiu żyli święci na miarę czasów i potrzeb, które te czasy niosły. Jednym z nich był Czesław. W obronie miasta sięgnął po oręż, który – według wielu – nie daje żadnych gwarancji. A jednak to nie miecz, ale modlitwa Czesława ocaliły Ostrów Tumski, po którym dziś z dumą spaceruje wielu szukających ciszy i atmosfery notabli miasta. Skromny zakonnik przypomniał o sobie po raz drugi, gdy w czasie oblężenia Festung Breslau w 1945 r. spłonął kościół św. Wojciecha, a osobliwym zrządzeniem losu ocalała jedynie kaplica z grobem Czesława. Wrocławianie uznali to wówczas za cud. Kult bł. Czesława znów zaczął się rozwijać i przypieczętowano ten rozwój oficjalnym ogłoszeniem go w 1963 r. przez papieża Pawła VI, na wniosek kard. Bolesława Kominka, głównym patronem Wrocławia.

O bł. Czesławie trzeba mówić, a podejmując coraz śmielsze inicjatywy w budowaniu splendoru Wrocławia, do jego wstawiennictwa się uciekać. Już raz ten oręż nie zawiódł. Kto wie, czy Bóg nie zechce przez modlitwę Czesława zesłać na miasto kolejnego cudu? Nie bójmy się powierzać Czesławowi trudnych spraw miasta – budowanych ulic, szkół, kościołów. Wielu świętych i błogosławionych podobno cierpi w niebie z braku pracy. Dostarczmy mu jej. Aby zdarzył się cud, muszą być ci, którym jest on potrzebny. To miasto bł. Czesława – pozwólmy mu o nie dbać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rozpoczął się VI Grodowiecki Zlot Motocyklowy

2019-07-21 12:31

Kamil Krasowski

W sanktuarium Matki Bożej Jutrzenki Nadziei w Grodowcu rozpoczął się VI Grodowiecki Zlot Motocyklowy. Organizatorami wydarzenia są kustosz sanktuarium w Grodowcu, wójt Gminy Grębocice oraz Klub Motocyklowy Cuprum Riders.

Karolina Krasowska
- Jest to inicjatywa zawierzenia kierowców motocyklistów św. Krzysztofowi - mówi Krzysztof Betka (trzeci z prawej) z Klubu Motocyklowego Cuprum Riders

- Organizujemy Zlot po raz szósty. Jest to inicjatywa zawierzenia kierowców motocyklistów św. Krzysztofowi, ponieważ na zakończenie Mszy św. odbędzie się poświęcenie motocykli i rozdanie pamiątkowych obrazków - mówi Krzysztof Betka z Cuprum Riders. - Jest to trochę inny Zlot od tych, do których niektórzy są przyzwyczajeni, ale wnosi też coś dla ducha. Prosimy dzisiaj o to, by było tyle powrotów, ile jest wyjazdów - dodaje.

Zobacz zdjęcia: VI Grodowiecki Zlot Motocyklowy

Cały tekst w wydaniu drukowanym.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem