Reklama

Jak towarzyszyć młodemu człowiekowi?

2015-07-16 10:38

Ks. Adrian Put
Edycja zielonogórsko-gorzowska 29/2015, str. 6

Ks. Adrian Put

Z kl. Dawidem Lewandowskim i kl. Pawłem Górzyńskim z Arcybiskupiego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie rozmawia ks. Adrian Put

KS. ADRIAN PUT: – W tym roku na oazy wakacyjne dla młodzieży z diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, obok kleryków z Paradyża, przyjechali także klerycy ze Szczecina. Mam zaszczyt rozmawiać z kl. Dawidem i kl. Pawłem, którzy uczestniczyli w oazie w Tylmanowej. Czy mogą Księża Klerycy powiedzieć kilka słów o sobie?

KL. PAWEŁ GÓRZYŃSKI: – Pochodzę ze Szczecina z parafii archikatedralnej pw. św. Jakuba Apostoła. Moja przygoda z Bogiem zaczęła się w wieku 5 lat, gdy zostałem ministrantem. Z każdym rokiem chciałem być bliżej Boga. Ukończyłem Liceum Salezjańskie w Szczecinie i po napisaniu matury w 2012 r. wstąpiłem do seminarium. Obecnie jestem na IV roku w szczecińskim seminarium. W tej wspólnocie jestem dekoratorem i florystą oraz starostą roku.
KL. DAWID LEWANDOWSKI: – Ja zaś pochodzę z urokliwego miejsca, zwanego Krainą 44 Wysp, czyli ze Świnoujścia. Obok wielu pasji, które realizowałem w swoim życiu, takich jak taniec czy rower, zawsze obecny był w moim życiu Bóg. O wstąpieniu do seminarium nie myślałem przez całe życie, ale było to takie dojrzewanie do podjęcia ostatecznej decyzji. Ukończyłem Liceum Ogólnokształcące im. Mieszka I w swoim rodzinnym mieście. W 2011 r. zdałem maturę i podjąłem decyzję o wstąpieniu w szeregi alumnów w Szczecinie. Obecnie jestem na V roku. W seminarium pełnię posługę zakrystiana i starosty rocznika.

– Okres wakacyjny to dla kleryków seminarium w Paradyżu czas praktyk duszpasterskich. Jak to wygląda w seminarium szczecińskim?

D. L.: – Do najpopularniejszych praktyk należy pomoc przy organizacji oaz dla Domowego Kościoła, a także innych rekolekcji dla rodzin organizowanych przez Instytut Świętej Rodziny. Mamy także wyjazdy organizowane przez Apostolat Chorych oraz pomagamy przy letnich koloniach dla dzieci Caritas. Uczestniczymy także w Szczecińskiej Pieszej Pielgrzymce oraz w Pielgrzymce Rowerowej, które swoją intencją ogarniają sprawy powołań. Pomagamy również Wspólnocie Sióstr Uczennic Krzyża przy organizacji turnusów rekolekcyjnych dla młodzieży, która pragnie odkrywać swoje powołanie.
P. G.: – Będąc na grupie dyżurującej w seminarium, dbamy o porządek w domu i wokół domu. Cieszymy się liczbą grup dziecięcych i dorosłych odwiedzających nasze seminarium. Mamy możliwość otworzyć nasz dom i pokazać, jak żyjemy i jak się formujemy. W czasie wakacji także gościmy w seminarium różne grupy modlitewne i charyzmatyczne.

– Co robią klerycy z seminarium szczecińskiego na oazach młodzieżowych diecezji zielonogórsko-gorzowskiej?

P. G.: – Przede wszystkim poznają ten ruch.
D. L.: – Od roku jest nam proponowana na wakacje wspólnota młodzieżowa Ruchu Światło-Życie. W naszej diecezji ten ruch funkcjonuje, ale głównie w gałęzi rodzinnej Domowego Kościoła. Przyjeżdżając na oazy młodzieżowe, chcemy uczyć się funkcjonowania tych wspólnot od wewnątrz i przypatrywać się, jak towarzyszyć młodemu człowiekowi w rozwoju jego wiary. Mamy świadomość, że sami niczego nie zmienimy, ale wierzymy głęboko w to, że przez te wyjazdy będziemy w stanie ożywić grupy oazowe dla dzieci i młodzieży w naszej diecezji. Podczas tegorocznych wakacji uczestniczymy na różnych turnusach oaz młodzieżowych. Kleryków, którzy dali pozytywną odpowiedź na propozycję wyjazdu na oazy zielonogórsko-gorzowskie, jest w tym roku aż sześciu.

– Czy Księża Klerycy mogą podzielić doświadczeniami z oaz w Tylmanowej?

D. L.: – Dynamika tych dni jest bardzo specyficzna. Szczególnymi momentami dla mnie są Eucharystie, wspólne rozmowy ewangeliczne i wieczorne modlitwy. Doświadczam podczas tych spotkań żywej obecności Pana Boga i przekonuję się, że młodym ludziom naprawdę na Nim zależy. Wbrew powszechnym stereotypom młodzi ludzie szukają Boga w swoim życiu, a te oazy przemieniają ich.
P. G.: – Oaza jest nowym doświadczeniem, które poznaję. Uczestnicząc w Kręgach Biblijnych i Namiocie Spotkania, mogę doświadczać obecności Boga w słowie, jakie mi daje na konkretny dzień. Rozmowy z młodymi bardzo mnie ubogacają. Ich postawa uczy mnie też otwartości na Boga. Indywidualne rozmowy, które mam okazję podejmować, są budujące zarówno dla nich, jak i dla mnie. Rozważając słowo, Bóg daje mi codziennie poznawać kolejne etapy tej wspólnoty. Jest wielką radością dla mnie poznawanie tej charyzmatycznej grupy.

– Jest zatem szansa na to, że po otrzymaniu święceń będą Księża Klerycy prowadzili w swojej diecezji grupy oazowe dla młodzieży?

P. G.: – Jeżeli Pan Bóg pozwoli, a ja się otworzę na Jego łaskę i otrzymam święcenia, na pewno wejdę w jakąś wspólnotę. Dziś nie mogę powiedzieć, że będzie to oaza. Ale właśnie przez poznawanie tej wspólnoty będę mógł się w nią zaangażować.
D. L.: – Jest to moje drugie doświadczenie oazy. Przyglądałem się, jak funkcjonuje gałąź rodzinna, a podczas tegorocznych wakacji miałem okazję poznać grupę młodzieżową oazy. Jeżeli dojdę do święceń, z chęcią zaangażowałbym się w tworzenie grup oazowych dla młodzieży. Jest to konkretna propozycja dla poszukującego człowieka, która nie kończy się tylko piętnastodniowym spotkaniem wakacyjnym, ale zakłada formację w ciągu roku.

Tagi:
klerycy seminarium

Reklama

Strzegowo: spotkanie księży - byłych żołnierzy

2019-10-14 10:42

eg / Strzegowo (KAI)

W Strzegowie odbyło się spotkanie księży, którzy w czasach PRL-u jako klerycy zostali wcieleni do Ludowego Wojska Polskiego. Kilkudziesięciu z nich otrzymało medale „W Służbie Bogu i Ojczyźnie”, przyznane przez Biskupa Polowego Wojska Polskiego: „Byliście zawsze wierni Kościołowi” – zwrócił się do księży bp Mirosław Milewski.

pixabay.com

Mszy św. z udziałem księży pochodzących z diecezji płockiej, którzy jako klerycy służyli w Ludowym Wojsku Polskim, przewodniczył bp Mirosław Milewski. Kazanie wygłosił ks. płk. Zbigniew Kępa z Ordynariatu Wojska Polskiego.

Przypomniał w nim pobyt w wojskowej jednostce kleryckiej w Bartoszycach bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Odbył on tam w latach 1966-1968 dwuletnią zasadniczą służbę wojskową. Ówczesnym władzom zależało na wywarciu nacisku na Kościół w celu wymuszenia ustępstw. Poza tym indoktrynacja kleryków miała też na celu ewentualne porzucenie stanu kapłańskiego

Kaznodzieja zaznaczył, że ks. Jerzy Popiełuszko także współcześnie pozostaje dla księży wzorem do naśladowania: nie poddał się rygorom, które narzucała władza, nie zgodził się wyrzec wiary, nie poddał się zwierzchnikom w wojsku, gdy kazali mu zdjąć różaniec.

Natomiast bp Mirosław Milewski na zakończenie Mszy św. przekazał słowa wdzięczności księżom, którzy jako klerycy zmuszeni zostali do służby wojskowej. Podziękował im za „wytrwałość i wierność” Kościołowi.

Po Mszy św. ks. por. Paweł Antkiewicz odczytał dekret bp. Józefa Guzdka, biskupa polowego Wojska Polskiego, o przyznaniu księżom medalu „W Służbie Bogu i Ojczyźnie”. Odebrało je 28 księży z diecezji płockiej lub w przeszłości z nią związanych.

W programie spotkania był też koncert w wykonaniu orkiestry dętej ze Strzegowa. Gospodarzem spotkania był ks. kan. Józef Błaszczak, proboszcz parafii pw. św. Anny w Strzegowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak prymas Wyszyński papieża wybierał

2019-10-16 12:28

Grzegorz Polak
Niedziela Ogólnopolska 42/2019, str. 26-27

14 października 1978 r. do Kaplicy Sykstyńskiej wchodzi 111 kardynałów z 49 krajów. Nikt z nich nie przeczuwa, że za 2 dni zmienią bieg historii

Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego
Bachledówka k. Zakopanego, lipiec 1973 r

Śmierć Jana Pawła I, po zaledwie 33-dniowym pontyfikacie, jest ogromnym szokiem także dla kardynałów. Zastanawiają się, co przez to doświadczenie chciał im powiedzieć Duch Święty. Nie mają czasu na dogłębne analizy, bo termin nowego, drugiego już konklawe w 1978 r. zbliża się wielkimi krokami.

Do Kolegium Kardynalskiego dociera informacja o manifeście wybitnych ojców soborowych, którzy domagają się charyzmatycznego pasterza. Kardynałowie mają świadomość, że nowy papież powinien być człowiekiem o silnej, wyrazistej osobowości, który byłby zdolny zahamować kryzys w Kościele. Kryzys, który – jak zauważył założyciel Wspólnoty św. Idziego prof. Andrea Riccardi – wynika nie z zewnętrznych sił bądź czynników, jak w czasach rewolucji francuskiej czy polityki państw ateistycznych, ale pochodzi z wnętrza Kościoła.

Nie do końca spełniają te wymagania i oczekiwania dwaj główni faworyci mediów, jak również większości elektorów: arcybiskup Genui kard. Giuseppe Siri, który z trudem przyjmuje zmiany posoborowe inicjowane przez Pawła VI, oraz arcybiskup Florencji kard. Giovanni Benelli, zdolny zachować ciągłość linii tego papieża.

Wojtyła powodem konfliktu z Sowietami?

Niektórzy z wpływowych kardynałów niewłoskich stawiają na kandydatów spoza Włoch. Arcybiskup Sao Paolo kard. Paulo Evaristo Arns oświadcza wprost, że najlepszym pretendentem byłby kard. Karol Wojtyła. O metropolicie krakowskim dużo się mówi przed konklawe w kręgach Kurii Rzymskiej. Cieszy się on tam opinią wspaniałego człowieka, zdolnego pasterza, ale nikt poważnie nie bierze pod uwagę jego kandydatury. Dlaczego? Bo – jak wspomina w niedawnym wywiadzie dla PAP znakomity watykanista Luigi Accattoli – ich zdaniem, „wybór papieża z kraju komunistycznego byłby wielkim zagrożeniem, gdyż mógłby doprowadzić do konfliktu z sowieckim systemem”.

Daleki od takiego myślenia jest arcybiskup Wiednia kard. Franz König, który jeszcze przed konklawe daje niedwuznacznie do zrozumienia, że sytuacja w Kościele dojrzała do tego, by papieżem mógł zostać nie-Włoch. Kardynał dobrze się orientuje w realiach socjalistycznych, bo jako pierwszy purpurat z Zachodu w charakterze nieformalnego przedstawiciela papieża odwiedza kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Zna abp. Wojtyłę z jego wizyt w Wiedniu i ze swoich rewizyt w Krakowie. Ceni jego intelekt, walory moralne i talenty duszpasterskie. W rozmowach z członkami Kolegium Kardynalskiego sonduje możliwość wyboru nie-Włocha i w tym kontekście wymienia nazwisko Wojtyły, lobbując, jak byśmy dzisiaj powiedzieli, za jego kandydaturą.

Dlaczego Prymas odmówił

Kardynał König rozmawia także na ten temat z kard. Wyszyńskim. Wedle znanej anegdoty, słowa arcybiskupa Wiednia o godnym następcy św. Piotra z Polski Prymas odnosi do siebie, choć jedzie na konklawe z absolutnym przekonaniem, że papieżem powinien zostać Włoch. Znane są jego wypowiedzi sprzed konklawe na ten temat, zapisuje także to przekonanie w „Pro memoria”.

Kiedy dwaj główni faworyci włoscy blokują się nawzajem, bo żaden z nich nie może uzyskać wymaganej większości głosów, w przerwie między głosowaniami zgłasza się do Prymasa grupa elektorów z pytaniem, czy przyjąłby wybór. Kardynał Wyszyński zdecydowanie odmawia i po raz kolejny wyraża przekonanie, że papieżem powinien zostać Italczyk. Tłumaczy się ponadto zaawansowanym wiekiem, brakiem wszechstronnego przygotowania oraz koniecznością obrony Kościoła na Wschodzie, co określa jako swoje życiowe zadanie. „Do mnie należy nawet paść na granicy polsko-sowieckiej, gdyby Bóg tego ode mnie zażądał” – czytamy w „Pro memoria”. Mówi jednak kardynałom: „Gdyby wybór padł na kard. Wojtyłę, uważam, że miałby obowiązek wybór przyjąć, gdyż jego zadania w Polsce są inne”. Kiedy Prymas się orientuje, że szanse metropolity krakowskiego rosną, staje się gorącym rzecznikiem jego kandydatury.

To Jej dzieło!

Drugiego dnia konklawe, wobec niemożności uzyskania przewagi jednego z włoskich kandydatów, kard. König podczas posiłków wymienia nazwisko kard. Wojtyły, czym daje do zrozumienia, że będzie na niego głosował.

Nazajutrz, 16 października, po obiedzie, jak wynika z lakonicznych zapisków Prymasa, przejmuje on inicjatywę. Staje się, używając języka piłkarskiego, głównym rozgrywającym. W „Pro memoria” zapisuje: „Po obiedzie długa moja rozmowa z kard. Królem, a później z kard. Königiem. Nic więcej! Później z kardynałami niemieckimi. Nic więcej!”. Co to oznacza – wiadomo. Wymienieni należą do grona wpływowych purpuratów, których kard. Wojtyła ma po swojej stronie. Można się domyślić, że dyskutują o tym, jak zmobilizować do postawienia na metropolitę krakowskiego elektorów niezdecydowanych. Czas poobiedniego wypoczynku jest dla nich bardzo pracowity. „Czuło się ożywienie na korytarzach” – notuje kard. Wyszyński.

„Grupa Prymasa” okazuje się skuteczna, bo ósme głosowanie jest formalnością. Kardynał Wyszyński przesuwa się do metropolity krakowskiego, który siedzi za nim w drugim rzędzie, i prosi go o przyjęcie wyboru. „Gdyby Księdza Kardynała wybrano, proszę pomyśleć, czy nie przyjąć imienia Jana Pawła II. Dla włoskiej opinii publicznej byłoby to obrócenie na dobro tego kapitału duchowego, który zebrał Jan Paweł I” – czytamy w „Pro memoria”.

Podczas homagium obaj płaczą. Prymas wspomina po powrocie do Polski w jednym z kazań: „(...) usta nasze niemal jednocześnie otworzyły się imieniem Matki Bożej Jasnogórskiej: to Jej dzieło! Wierzyliśmy w to mocno i wierzymy nadal”.

Później Prymas wypowie prorocze słowa, które Papież zapisze w swoim testamencie, a po latach powtórzy w Gorzowie Wielkopolskim: „Masz teraz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie”.

Opatrznościowy udział

Choć Prymas i Papież są przekonani, że wynik konklawe to „sprawa” Madonny Jasnogórskiej, to jednak Jan Paweł II docenia rolę czynnika ludzkiego. Świadczy o tym jego niepublikowany dotąd odręczny list do kard. Wyszyńskiego z 3 listopada 1978 r., w którym dziękuje Księdzu Prymasowi za „tak opatrznościowy udział w ostatnim konklawe”. Czytamy w nim m.in.: „Nie muszę już więcej pisać, Wasza Eminencja sam wie, o co chodzi, o czym myślę. To są drogi Boże, które tym bardziej nam się uświadamiają, im bardziej objawia się ich zobowiązujące znaczenie. Ksiądz Prymas wie, że miał bezpośredni udział w objawieniu się tego właśnie zobowiązującego znaczenia na tle całego przebiegu konklawe, a w szczególności w dniu 16 października, w uroczystość św. Jadwigi”. Prymas i Papież rozumieli się „w pół słowa”. Ale i my po przeczytaniu tego fragmentu nie mamy wątpliwości, że Jan Paweł II dziękuje kard. Wyszyńskiemu za to, że w sposób zasadniczy przyczynił się do jego wyboru na papieża.

Po konklawe Prymas „na gorąco” wyraża przypuszczenie, że wybór papieża z Polski może „przyhamować akcję ateistyczną, płynącą z ZSRR, gdy Moskwa zorientuje się, że w centralnej Europie wyrosła niespodziewanie nowa siła”. I dodaje za starcem Symeonem: „Teraz puszczasz w pokoju swego sługę, Panie, ponieważ moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś przed obliczem wszystkich narodów” (por. Łk 2, 29-31).

Zanim to się stanie, Prymas przeżyje chwile wielkiej chwały, kiedy podczas homagium 22 października 1978 r. Papież w bezprecedensowym geście podniesie go z klęczek i ucałuje jego ręce, i kilka miesięcy później, kiedy w czerwcu 1979 r. będzie gospodarzem pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł prof. Jacek Łuczak, twórca polskiej opieki paliatywnej

2019-10-22 21:41

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu 22 października zmarł prof. Jacek Łuczak, profesor nauk medycznych, założyciel i długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej. Miał 84 lata.

poznan.pl

Prof. Łuczak był twórcą hospicjum Palium w Poznaniu i pierwszej poradni walki z bólem w Polsce.

„Był człowiekiem niezwykłej ofiarności, zawsze blisko chorego. Prawdziwy lekarz, dla którego hospicjum było domem, a człowiek chory, cierpiący miał uprzywilejowane miejsce w jego sercu” – mówi o zmarłym abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wielokrotnie odwiedzał prowadzone przez prof. Łuczaka hospicjum.

„Profesor zawsze zwracał uwagę na relacje, które powinny nawiązać się pomiędzy chorym a lekarzami i pielęgniarkami oraz kapelanami hospicjum. Podkreślał nieustannie konieczność szacunku wobec człowieka, zwłaszcza umierającego” – zauważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Profesor Jacek Łuczak urodził się w 1934 r. w Poznaniu, ukończył studia na Wydziale Lekarskim poznańskiej Akademii Medycznej. Jest autorem ponad 400 prac naukowych, był specjalistą i konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny paliatywnej.

W 2019 r. prof. Jacek Łuczak został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem