1 J 3, 11-21
Autor listu zwraca się do wspólnoty jak do „dzieci”. W tym słowie słychać ciepło i odpowiedzialność. Wraca do „nauki od początku”. To sedno przekazu, który wspólnota usłyszała w Ewangelii. Miłość braterska (agapē) zostaje pokazana na tle Kaina. Kain „był z Złego”. Jego czyn przybiera kształt zabójstwa.
Tekst jednak nie zatrzymuje się na opisie emocji. Widzi w nienawiści owoc oddalenia od Boga. Pojawia się też motyw wrogości świata. Sprzeciw rodzi się tam, gdzie życie sprawiedliwe staje się wyrzutem dla sumień przywiązanych do ciemności. „Przeszliśmy ze śmierci do życia” brzmi jak język Paschy i zmartwychwstania. Przejście dokonuje się w relacjach. Miłość staje się znakiem nowego życia. Jej brak ujawnia pozostawanie w śmierci.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jan nazywa nienawiść morderstwem. W sercu rodzi się to samo odcięcie drugiego od życia. W tle pojawia się „życie wieczne”. Oznacza udział w życiu Ojca już w czasie pielgrzymowania. Źródło miłości zostaje nazwane prosto: Chrystus „oddał za nas życie swoje”. To definicja miłości w kluczu krzyża. Stąd wynika gotowość oddania siebie za braci.
Reklama
List schodzi na ziemię. Dobra tego świata spotykają potrzebę brata. Jan używa obrazu „zamknięcia wnętrzności” (splanchna). To serce, które kurczy się ze strachu i chciwości. „Nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą”. Prawda oznacza zgodność życia z darem Chrystusa. Autor mówi o uspokojeniu serca przed Bogiem. Czasownik „uspokoić” (peithō) niesie sens ugruntowania. Sumienie oskarża, a Bóg pozostaje większy od serca i zna wszystko. Ten obraz przynosi pokój. Pozwala nam stanąć przed Bogiem bez udawania.
J 1, 43-51
Scena rozgrywa się po świadectwie Jana Chrzciciela. Jezus sam wychodzi z inicjatywą: „Chodź za Mną”. U Jana powołanie ma zapach drogi. Uczeń idzie za Osobą. Filip pochodzi z Betsaidy, miasta Andrzeja i Piotra. Od razu staje się świadkiem. Mówi: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie, a także prorocy”. To język poszukiwania, który kończy się spotkaniem.
Pisma wskazują na Jezusa i uczą rozpoznawać Jego ślady. Filip nazywa Go „synem Józefa, z Nazaretu”. To język codziennego rozpoznania. Ewangelia zachowuje ten tytuł, aby pokazać przejście od tego, co ludzkie, do tego, co objawione. Natanael reaguje sceptycznie: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?” Pada odpowiedź bez polemiki: „Chodź i zobacz”.
W tej Ewangelii wiara rodzi się w spotkaniu, a nie w wygranej dyskusji. Jezus widzi Natanaela i nazywa go „prawdziwym Izraelitą, w którym nie ma podstępu” (dolos). Słychać tu nuty Jakuba i echo Ps 32 o sercu wolnym od podstępu. Imię Natanael znaczy „Bóg dał”. W tradycji kościelnej Natanael bywa utożsamiany z Bartłomiejem.
Pytanie „Skąd mnie znasz?” prowadzi do słów o figowcu. Jezus mówi, że widział go pod figowcem jeszcze przed słowami Filipa. Figowiec w Biblii bywa obrazem pokoju i domu. Prorocy opisują czas zbawienia jako siedzenie „pod winoroślą i pod figowcem” (Za 3,10). Jezus ujawnia wiedzę, która dotyka ukrytego miejsca człowieka. Jego spojrzenie poprzedza ludzkie deklaracje. Dlatego wyznanie Natanaela rośnie szybko: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela”. W Ps 2 królewski pomazaniec słyszy słowo: „Tyś Synem moim”. U Jana tytuł „Syn Boży” oznacza jedyność relacji z Ojcem. Jezus zapowiada „większe rzeczy”.
Wypowiada uroczyste „Amen, amen”, słowo pewności i wierności. Mówi o niebie otwartym i o aniołach wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego (ho huios tou anthrōpou). To z kolei nawiązanie do Rdz 28, do snu Jakuba i do Betel, „domu Boga”. Tam otwarte niebo ukazuje się nad drogą patriarchy. Tutaj centrum staje się Jezus. „Syn Człowieczy” odsyła do Dn 7 i łączy chwałę z drogą uniżenia. Otwarte niebo mówi o Objawieniu, które staje pośród codzienności ucznia. W tym dialogu powraca temat widzenia i poznania, tak ważny w całej Ewangelii Jana.
