So 2,3;3,12-13
Prorok Sofoniasz przemawia w Jerozolimie za panowania Jozjasza (So 1,1). W tle stoi „dzień Pana”, czas sądu, który obnaża pychę i przemoc. W tej księdze padają twarde słowa o tych, którzy czują się bezpieczni dzięki pozycji i bogactwu. Na tym tle wybrzmiewa wezwanie skierowane do małych.
Perykopa zaczyna się od potrójnego „szukajcie”. To słowo opisuje zwrot całego życia ku Bogu i ku Jego drodze. Brzmi tu echo wezwań z Tory, w których szukanie Pana łączy się z wiernością serca. Prorok łączy je ze sprawiedliwością i pokorą. Sprawiedliwość w Piśmie oznacza wierność przymierzu i uczciwość w relacjach. Pokora dotyka serca, które staje w prawdzie o sobie i o Bogu. Wers So 2,3 nazywa adresatów „pokornymi ziemi”. W hebrajskim pobrzmiewa tu bliskość słowa (’anaw), „ubogi, łagodny, poddany Bogu”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Dalsze wersety mówią o „ludzie pokornym i ubogim”, który pozostaje pośród ruin. To „reszta Izraela” (še’ērît), ważny motyw proroków. Pan prowadzi historię przez oczyszczenie i przez zachowaną garstkę. Przyszłość rodzi się w ludziach, którzy „nie będą czynić nieprawości” i „nie będą mówić kłamstwa”. Sofoniasz podkreśla czystość języka, bo słowo zdradza serce. Opis „języka podstępnego” przypomina psalmy, które wiążą bojaźń Bożą ze strzeżeniem ust. Reszta „schroni się w imię Pana”. Imię w Biblii niesie obecność i opiekę. Ostatni obraz jest pasterski: oni „będą paść i odpoczywać”, a nikt ich nie przestraszy. To opis pokoju (shalom), w którym znika lęk, a wraca prostota serca i bezpieczeństwo słabych. Prorok widzi w takiej pokorze drogę ocalenia wspólnoty i początek odnowy.
1 Kor 1,26-31
Paweł kieruje wzrok Koryntian na ich „powołanie”. Korynt był miastem rywalizacji i prestiżu, a kultura honoru chętnie liczyła tytuły, pochodzenie i biegłość w mowie. Apostoł prosi, aby wspólnota spojrzała na siebie bez upiększeń: „niewielu tam mądrych”, „niewielu możnych”, „niewielu szlachetnie urodzonych”. To stwierdzenie nie gardzi rozumem ani talentem. Ono odsłania, że Ewangelia rodzi się z łaski, a nie z przepustki społecznej. W tle słychać napięcia Koryntu, w którym uczniowie przywiązują się do nauczycieli i tworzą obozy.
Trzy razy powraca czasownik „wybrał”. Bóg wybiera to, co głupie w oczach świata, to, co słabe, to, co wzgardzone i „to, co nie jest”. Paweł używa języka odwrócenia, znanego z Pieśni Anny i z psalmów, w których Pan podnosi ubogiego. Celem pozostaje jedno: „aby się żadne stworzenie nie chlubiło wobec Boga”. „Chlubić się” (kauchaomai) oznacza oprzeć tożsamość na czymś, co daje przewagę. Taka przewaga rozpada się w spotkaniu z Chrystusem, który oddaje życie za grzeszników.
Reklama
Paweł wskazuje rdzeń. „Z Niego jesteście w Chrystusie Jezusie”. Źródłem jest Ojciec. Chrystus staje się dla wierzących „mądrością od Boga” (sophia), a zarazem „sprawiedliwością, uświęceniem i odkupieniem”. To trzy słowa o jednym darze: o przyjęciu przez Boga, o przemianie życia i o wyzwoleniu z niewoli grzechu. Apostoł kończy cytatem z Jeremiasza: „Kto się chlubi, niech się chlubi w Panu”. „W Panu” oznacza przestrzeń wdzięczności i uwielbienia, nie przestrzeń rywalizacji. Tak rodzi się jedność. Wspólnota przestaje budować siebie na nazwiskach i stylach, a zaczyna żyć z jednego źródła.
Mt 5,1-12a
Mateusz ukazuje Jezusa, który wchodzi na górę i siada jak nauczyciel Izraela. Góra przywołuje Synaj i dar Tory, a teraz słowo wychodzi z ust Syna. Uczniowie zbliżają się do Niego, a tłum słucha z pewnego oddalenia. Ten układ odsłania, że błogosławieństwa rodzą wspólnotę uczniów i mają wymiar katechezy.
„Błogosławieni” tłumaczy greckie (makarioi). To formuła znana z psalmów mądrościowych, gdzie szczęśliwy jest ten, kto idzie drogą Pana. U Mateusza ta formuła brzmi jak ogłoszenie szczęścia człowieka, który znajduje się pod spojrzeniem Boga. Każde zdanie zaczyna się od obietnicy i otwiera horyzont królestwa. Pierwsze i ostatnie błogosławieństwo tej serii mówią o królestwie w czasie teraźniejszym: „do nich należy”. Pozostałe obietnice mają formę przyszłą. Widać więc królestwo już obecne i królestwo jeszcze oczekiwane.
Mateusz mówi „królestwo niebieskie” z żydowskiej czci dla Imienia. W pierwszym błogosławieństwie pojawiają się „ubodzy duchem” (ptōchoi tō pneumati). Słowo ptōchos oznacza człowieka pozbawionego oparcia. „W duchu” kieruje wzrok ku wnętrzu, ku postawie serca, które nie opiera się na sobie. Brzmi tu bliskość biblijnych „ubogich Pana” (’anawim), ludzi ufających Bogu pośród braku i presji możnych.
Kolejne błogosławieństwa rozwijają ten sam rys. Płaczący otrzymują pociechę, bo Bóg widzi łzy i nie omija krzywdy. Cisi posiądą ziemię, co nawiązuje do Ps 37 i do obietnicy dziedzictwa. Łaknący i pragnący sprawiedliwości pragną woli Boga. W tej Ewangelii „sprawiedliwość” (dikaiosynē) oznacza życie zgodne z Ojcem, znane z wezwania: „szukajcie najpierw królestwa i Jego sprawiedliwości”. Miłosierni niosą innym to, co sami otrzymują od Ojca. Czystego serca widzą Boga. To zdanie brzmi jak echo Ps 24 o rękach czystych i sercu niewinnym. Wprowadzający pokój stają się synami Bożymi, bo pokój (shalom) oznacza pojednanie i pełnię życia.
Mateusz kończy błogosławieństwami o prześladowaniu „dla sprawiedliwości” i z powodu Jezusa. Forma wypowiedzi przechodzi w bezpośredni zwrot do uczniów i przypomina los proroków. W tym miejscu pojawia się radość, która nie zależy od aplauzu. Obietnica królestwa obejmuje ludzi słabych i wiernych, a ich droga prowadzi przez cichość, miłosierdzie i wytrwałość.
