Tłumy łodzian odwiedziły w minioną sobotę I Piknik Historyczny przy Katedrze upamiętniający Bitwę Łódzką. Inscenizacja historyczna w wykonaniu rekonstruktorów, prezentacja umundurowania i uzbrojenia oraz premierowy pokaz filmu – to tylko niektóre z wielu atrakcji przygotowanych na tę okazję.
Reklama
Zobaczyć można było naprawdę dużo. Na wszystkich największe wrażenie zrobiło widowisko historyczne pokazujące spotkanie patrolu niemieckiego i rosyjskiego. Było głośno, ale i bardzo realistycznie. Oprócz łódzkiej grupy rekonstrukcyjnej – Żelazny Orzeł, przyjechały grupy z Poznania, Przasnysza, z Trójmiasta, Malborka i Krakowa. Wszystkie w epokowych strojach. Największym powodzeniem wśród najmłodszych gości pikniku cieszyły się wykopaliska, podczas których za pomocą wykrywacza metali można było wziąć udział w poszukiwaniach pamiątek z czasów Operacji Łódzkiej. Na głodnych czekała prawdziwa wojskowa grochówka przygotowana przez Klub Poszukiwawczo-Eksploracyjny „Eksplorer”. Dzieci mogły zobaczyć, jak wygląda prawdziwe obozowisko –przygotowali je Skauci Europy. W siedzibie Duszpasterstwa Młodzieży odbył się premierowy pokaz filmu Pawła Siedlika „1914. Zanim opadły liście”. Piknikowi towarzyszyła wystawa poświęcona Łodzi w okresie I wojny światowej przygotowana przez Muzeum Tradycji Niepodległościowych. Piknik miał za zadanie popularyzować w naszym mieście wiedzę o Bitwie Łódzkiej i zainteresować historią Łodzi dzieci i młodzież.
I Piknik Historyczny przy Katedrze odbył się dzięki zaangażowaniu i życzliwości wielu osób. Dziękuję przede wszystkim abp. Markowi Jędraszewskiemu, który dał nam zielone światło do działania i objął to wydarzenie swoim patronatem. W przygotowaniach bezpośredni udział wzięli chłopcy z KPE Eksplorer, którzy stworzyli stanowisko archeologiczno-poszukiwawcze, tzw. piaskownicę i zarządzali kuchnią polową. W tym wszystkim uczestniczyli też ludzie z Arch-Techu. Dziękuję Skautom Europy, którzy z nami na pikniku rozpoczęli swój skautowski rok – za przygotowane atrakcje i otwartość. Także Szkolnemu Kołu Rekonstrukcji Historycznej z Gimnazjum i Liceum Ojców Bernardynów za ciekawą dioramę. Grzegorzowi Wróblowi, kustoszowi Muzeum Tradycji Niepodległościowych za udostępnienie wystawy dotyczącej Operacji Łódzkiej. Strzelcom prezentującym swoje uzbrojenie i konnemu patrolowi Straży Miejskiej. Wielkie podziękowania dla Pawła Siedlika – reżysera, którego film mogliśmy zobaczyć podczas pikniku i dla Duszpasterstwa Młodzieży na czele z ks. Przemysławem Górą. Dziękuję także za pomoc kl. Kamilowi Gregorczykowi i innym klerykom łódzkiego WSD oraz ks. Marcinowi Grzelakowi. I ogromne podziękowania dla rekonstruktorów – grup z różnych stron Polski, za stworzenie wspaniałego widowiska i dioramy, które nawiązywały do czasów Bitwy Łódzkiej.
Lista osób do podziękowań jest bardzo długa i nie sposób wymienić wszystkich, dzięki którym ten nasz I Piknik Historyczny się udał. Dlatego jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia za rok.
Przejażdżka kucykiem, zabawy dla dzieci, grill, konkurs ciast i loteria fantowa – to tylko niektóre z atrakcji, jakie czekały na parafian i gości podczas zorganizowanego już po raz trzeci festynu ku czci św. Anny – drugiej patronki parafii pw. św. Mikołaja w Krakowie. Tutejszy proboszcz, ks. Józef Gubała, wyjaśnia ideę pikniku: – To spotkanie parafian służy ich integracji. A trzeba pamiętać, że nasza parafia jest specyficzna, gdyż na jej terenie znajduje się kilka świątyń i mieszkańcy tej części Krakowa niekoniecznie są związani z parafialnym kościołem. Toteż właśnie piknik stanowi okazję do spotkania, rozmowy, poznania parafii od innej strony. Proboszcz podkreśla zaangażowanie parafian w organizację przedsięwzięcia, szczególnie loterii fantowej. Mówi z uznaniem: – Jest odzew, każdy co może, to przynosi, nie ma obojętności.
Wędrówka od góry Hor ku Morzu Czerwonemu prowadzi na drogę okrężną, bo ziemia Edomu zamyka przejście. Lud traci cierpliwość. To późna faza pustyni. Zmęczenie szybko zmienia się w szemranie. Powraca zdanie: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli?”. Pojawia się też pogarda dla manny: „pokarm mizerny”. Tekst odpowiada obrazem, że Pan zsyła węże „o jadzie palącym”. W hebrajskim stoi tu słowo powiązane z rdzeniem „palić” (śārāf), stąd tradycyjne „węże serafiny”. Ukąszenie obnaża bezradność. Wyznanie winy brzmi krótko: „Zgrzeszyliśmy”. Mojżesz modli się za lud. Odpowiedź Boga zaskakuje. Wizerunek węża ma stanąć wysoko na palu. Hebrajskie „sztandar, znak” to nēs. Wzrok podniesiony z ziemi przestaje krążyć wokół zagrożenia. Spojrzenie staje się aktem posłuszeństwa wobec słowa Boga. Nie ma tu miejsca na magię przedmiotu. Księga Mądrości dopowie później, że ratunek przychodzi od Boga, a znak jedynie kieruje ku Niemu (Mdr 16,6-7). Równie ważna pozostaje historia po latach. Król Ezechiasz rozbija „węża miedzianego”, bo lud pali mu kadzidło (2 Krl 18,4). Znak łatwo przechodzi w kult rzeczy. W samym brzmieniu hebrajskim pojawia się gra słów: wąż (naḥāš) i miedź (neḥōšet); stąd nazwa „Nehusztan”. Najstarsza lektura chrześcijańska widzi w tym typ krzyża. Justyn Męczennik łączy węża wyniesionego na palu z tajemnicą krzyża w „Dialogu z Tryfonem” (rozdz. 91). Augustyn, komentując słowa Jezusa o wężu z pustyni, tłumaczy ukąszenia jako grzechy, a węża wyniesionego jako śmierć Pana, na którą patrzy wiara.
W poniedziałek doszło do sceny, która zapewne zapisze się w pamięci wielu z nas. Po oświadczeniu prezydentów Polski i Węgier, reporter TVN24 Mateusz Półchłopek krzyczał do polskiego prezydenta „czy nie przeszkadza mu już zażyłość premiera Węgier Viktora Orbana z Władimirem Putinem”. W reakcji Nawrocki, który już wychodził, wrócił się i zwrócił do reportera. – O co pan chce spytać? Pan nie słuchał konferencji prasowej? Pan nie słuchał, co ja myślę o Władimirze Putinie, panie redaktorze? Robiliście materiały, że mnie ściga Putin? – zapytał prezydent. – Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski. Mówię do pana, panie redaktorze, Władimir Putin to zbrodniarz. Rozumie pan redaktor? Do widzenia – dodał.
Nie trzeba było długo czekać, bo już we wtorek rano przyszła odpowiedź. Do jednego z programów TVN, zaproszony został polityk Koalicji Obywatelskiej, który opowiedział sensacyjną historię. Nieprawdziwą, co udowodnię za chwilę.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.