Reklama

Rolnicze dziękczynienie trwa

2015-09-17 13:17

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 38/2015, str. 4-5

Joanna Ferens
Korowód dożynkowy w Biszczy

Przełom sierpnia i września to czas szczególny, bo jest to czas dziękczynienia za plony. W wielu zakątkach naszej Ojczyzny trwa dziękczynienie Bogu za opiekę i pomoc w pracy na roli oraz szczęśliwe zebranie plonów. Na terenie naszej diecezji w wielu miejscach trwa jeszcze dziękczynienie, które rolnicy wraz z rodzinami, duszpasterzami i samorządowcami zanoszą do Boga

GORAJ

„Jeśli jest chleb i coś do chleba, to prócz wiary i miłości do życia niczego nie trzeba”. W gminie Goraj 30 sierpnia z udziałem reprezentantów wszystkich samorządów gminnych powiatu biłgorajskiego odbyły się dożynki powiatowe.

Powiatowe Święto Plonów rozpoczęło się w godzinach przedpołudniowych na rynku w Goraju, gdzie uformował się dożynkowy korowód, który – prowadzony przez Gminną Orkiestrę Dętą – przeszedł do miejscowości Zastawie. Na czele korowodu szli starostowie dożynek oraz ich gospodarze: Starosta Powiatu Biłgorajskiego i Wójt Gminy Goraj. Starostami tegorocznych Powiatowych Dożynek byli Anna Ogorzałek z Czernięcina Poduchownego oraz Tomasz Czajka z Hoszni Ordynackiej.

– Jako gospodarz Gminy Goraj, otwierając uroczystości dożynkowe, chciałbym gorąco i serdecznie powitać wszystkich przybyłych na dzisiejsze powiatowe i parafialne święto plonów, święto dziękczynienie i radości. Lato powoli chyli się ku końcowi, a zgodnie z naszą polską tradycją, w okresie tym świętujemy dziękczynienie za dary ziemi. Tradycja dożynek wpisała się w pejzaż najważniejszych wydarzeń na polskiej wsi i jest to dzień, w którym uroczyście dziękujemy Panu Bogu za goszczący na naszych stołach chleb – mówił wójt gminy Goraj Antoni Łukasik. Przed zgromadzonymi gośćmi prezentowały się w tym czasie delegacje reprezentujące samorządy gminne powiatu biłgorajskiego. Na specjalnie przygotowanych stołach składano dożynkowe wieńce i chleby, które poświęcone podczas Mszy św. były dzielone i rozdawane uczestnikom dożynek.

Reklama

O wielowiekowej i narodowej tradycji dożynek mówił także Starosta Biłgorajski. – Dożynki obchodzono już w XVI wieku. Na przestrzeni stuleci zmieniły swoją formę i charakter, ale cel pozostał ten sam. Zawsze dziękowano Bogu i ludziom za zbiory płodów rolnych. Te uroczystości, ukształtowane przez chrześcijaństwo, na stałe związały się ze wsią i rolnikiem – podkreślał Marian Tokarski. Starosta podczas swego wystąpienia mówił także o pracy rolników, podkreślając i podziwiając jej trud i wyjątkowość. – Wasza praca, drodzy rolnicy, jest ciężka, trudna a zarazem wyjątkowa – wymaga poświęceń, wielu wyrzeczeń, doświadczeń, a także coraz częściej specjalistycznej wiedzy oraz ogromnych nakładów finansowych – mówił Starosta.

Uroczystej Eucharystii przewodniczył ordynariusz diecezji zamojsko-lubaczowskiej bp Marian Rojek. Nasz Pasterz w okolicznościowym kazaniu zwracał uwagę na znaczenie ludzkiej pracy, zwłaszcza pracy rolników, podkreślał jej ciężar, mówił, że przez wiele osób jest lekceważona. Przestrzegał przed chciwością i materializmem. Mówił m.in.: – Problemem naszego czasu jest to, że ludzie nie są zadowoleni z tego, że posiadają, ale wciąż są głodni bogactw. Ich współczesne spichlerze są wciąż za małe, zbyt wąskie. Czy naprawdę aż tyle potrzebujemy do codziennego godziwego życia?

Podczas dożynek wręczone zostały odznaki honorowe „Zasłużony dla Rolnictwa”, które nadał Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Świętowanie nie mogło odbyć się bez występów scenicznych, prezentowały się gminne zespoły ludowe oraz zaproszone gwiazdy.

KSIĘŻPOL

Rolnicy z gminy Księżpol również podziękowali Bogu za łaskę plonów podczas parafialno-gminnych dożynek, które w centrum Księżpola odbyły się 30 sierpnia.

Nim rozpoczęła się uroczysta Eucharystia, na plac przy Urzędzie Gminy wszedł kolorowy i radosny dożynkowy korowód, któremu przewodzili starostowie dożynek, niosący chleb z tegorocznych zbóż i świeże owoce oraz miód. Za nimi podążały delegacje poszczególnych miejscowości, niosąc do ołtarza wieńce dożynkowe oraz chleb, ciasta i owoce.

Uroczystości rozpoczęły się Mszą św., której przewodniczył ks. Marian Drążek, zaś w koncelebrze modlił się także ks. Jan Pysz. – Ogromnie cieszę się, moi drodzy, waszą obecnością, która jest potwierdzeniem waszego przywiązania do pięknej polskiej tradycji. To wyraz waszej wiary i zaufania do Boga Ojca, z rąk którego otrzymujemy wszystko, co nam do życia niezbędne. Dziś razem ze swymi modlitwami chcemy Bogu Trójjedynemu ofiarować trud i pot naszej pracy i jej owoce – podkreślał ks. Marian Drążek, proboszcz parafii w Księżpolu.

Uczestników dożynek przywitał wójt Lech Rębacz, który powiedział: – Witam wszystkich bardzo serdecznie, cieszę się, że wspólnie możemy podziękować Bogu za zebrane tegoroczne plony oraz za to, że naszych gospodarstw nie dotknęły niszczycielskie żywioły. Duża ilość delegacji wieńcowych z poszczególnych miejscowości oraz wasza obecność przyczyniają się do kultywowania obrzędów dożynkowych, mocno zakorzenionych w naszej narodowej tradycji.

BISZCZA

– Starajmy się tak postępować i tak żyć, by nikomu w naszej Ojczyźnie nie brakło dachu nad głową i chleba na stole. By nikt nie czuł się samotny i pozostawiony bez opieki – słowami Ojca Świętego Jana Pawła II rozpoczęły się 30 sierpnia dożynki gminno-parafialne w gminie Biszcza. W tradycyjne Święto Plonów uroczystą Mszę św. sprawowano w kościele parafialnym pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Biszczy. Już na wstępie do Eucharystii ks. proboszcz Stanisław Bełz podkreślał ten ogromny trud i poświęcenie, jakie rolnicy wkładają w pracę na roli, aby ziarno mogło wydać stokrotne plony. – Zgromadziliśmy się na dziękczynieniu za tegoroczne plony, za ten dar chleba, za dobrą pogodę, za to, że możemy cieszyć się, że nie nawiedziły nas straszne kataklizmy i klęski żywiołowe, a to, co zostało posiane, wydało plony. Dlatego dzisiaj chcemy Bogu za to wszystko po prostu podziękować – powiedział Ksiądz Proboszcz.

W uroczystym korowodzie z wieńcami dożynkowymi delegacje poszczególnych miejscowości z gminy Biszcza na czele z tutejszą Strażacką Orkiestrą Dętą przeszli na plac przy Remizie OSP, gdzie starostowie tegorocznych dożynek – Longina Kożuszek i Krzysztof Krzywiński – złożyli na ręce proboszcza i wójta dary ołtarza w postaci tradycyjnego bochenka chleba dożynkowego, zaś wójt gminy zapewniał, że będzie ten chleb dzielił godnie i sprawiedliwie.

W dalszej części wydarzenia można było podziwiać niezwykły, barwny i humorystyczny korowód dożynkowy, przygotowany przez młodzież KSM działającą przy parafii w Biszczy. Przed zgromadzoną licznie publicznością wystąpiła również orkiestra dęta i lokalne zespoły śpiewacze.

Tagi:
dożynki

Reklama

Dożynki w Parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Garnku

2018-10-05 12:23

Dawid Witczak

W dniu 9 września w Parafii Niepokalanego Poczęcia NMP w Garnku odbyły się jak co roku dożynki. Starostami tegorocznych uroczystości była wieś Garnek wraz z sołtysem panią Wiesławą Jędras. Tradycyjne wieńce przygotowali mieszkańcy Garnka, Karczewic, Kuźnicy, Piasków, Kajetanowic i Chmielarzy.

Dawid Witczak
Dawid Witczak

Uroczystą Mszę Świętą o godz. 11.30 odprawił proboszcz ks. Dariusz Tuczapski. W swojej homilii zaznaczał jak ważna jest praca rolnika ale jak i też trudna: „Chrystus pyta: "Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec.

Tak i my za przykładem tego cudzoziemca powinniśmy dziękować Bogu z tegoroczne plony” - mówił ks.Tuczapski.Podczas nabożeństwa pobłogosławił wieńce i chleby dożynkowe. Liturgię swoim śpiewem uświetniło Koło Gospodyń Wiejskich „Garnkowianki”. Po skończonej Eucharystii wszyscy parafianie otrzymali po kawałku dożynkowego chleba.

Dawid Witczak
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Raport ONZ wskazuje na ciągły wzrost liczby głodujących na świecie

2019-07-17 19:37

(KAI/VaticanNews) / Rzym

Najnowszy raport ONZ na temat bezpieczeństwa żywnościowego wskazuje, że 820 mln ludzi na całym świecie cierpi z powodu niedożywienia. Podkreślono, że choć wspólnota międzynarodowa stawia sobie ambitne cele, zakładając, że do roku 2030 plaga głodu całkowicie zniknie, to jednak statystyki pokazują, że tendencja jest wręcz odwrotna. Od trzech lat ludzi niedożywionych stale przybywa.

billycm/pixabay.com

Ofiarą głodu najczęściej padają dzieci. Co siódme rodzi się ze zbyt niską wagą. Wśród dzieci do 5. roku życia niemal 150 mln cierpi na chroniczne niedożywienie, a 50 mln – na ostry stan niedożywienia. Stały obserwator Stolicy Apostolskiej przy Organizacji Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ks. Fernando Chica Arellano podkreśla, że dane te wskazują na poważne zaniedbania wspólnoty międzynarodowej. Liczby te, a przede wszystkim ludzie, którzy kryją się za nimi, muszą nas skłonić do działania – dodał kapłan.

"Ten raport mówi nam, że ludzkość nie spełniła swych obowiązków względem naszych najuboższych braci. Głód nadal rośnie. W tym kontekście widzimy, jak trudnym wyzwaniem jest realizacja jednego z celów zrównoważonego rozwoju, który zakłada likwidację głodu do 2030 r. Trzeba robić w tym celu dużo więcej" – stwierdził w rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Arellano. Zwrócił uwagę na bardzo niepokojące dane: 513 mln głodnych w Azji, 256 mln w Afryce, 42 mln w Ameryce Łacińskiej.

"Ale raport pokazuje nie tylko okrucieństwo głodu. Wskazuje też inny aspekt problemu: otyłość. Otyłych jest 13 proc. dorosłych, 672 mln osób. A zatem problemem jest nie tylko niedożywienie, ale również złe odżywianie. Wspólnota międzynarodowa musi robić więcej. Brak jednak woli politycznej, aby zlikwidować przyczyny głodu, które zależą od człowieka: konflikty, kryzys gospodarczy i zmiany klimatyczne. To są trzy główne czynniki, które powodują tę klęskę" – oświadczył stały obserwator watykański przy FAO.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem