O godz. 10 w Sądzie Okręgowym w Warszawie rozpoczęła się kolejna rozprawa w procesie dot. dotacji z Funduszu Sprawiedliwości przyznanych Fundacji Profeto. Proces ten od początku budzi skrajne emocje, a jak przypominamy, oskarżonymi są m.in. ks. Michał Olszewski oraz dwie urzędniczki ministerstwa sprawiedliwości - p. Urszula i p. Karolina.
Szokujące wyznania duchownego
Jako pierwszy, głos zabrał dziś ks. Olszewski. Wyznał on, jak był traktowany od samego początku trwania sprawy. Portal Niezalezna.pl dotarł do całości zeznań.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jest też dla mnie bardzo trudne, że staję tutaj jako obywatel z domniemaniem niewinności, a spotykam się z takim niechlujstwem, gdzie nawet prokurator nie jest w stanie wymówić poprawnie nazwy fundacji Profeto.pl. Gdybym się nie domyślił, że chodzi o mnie, pomyślałbym, że nie powinienem tutaj siedzieć na sali. To było uwłaczające... - mówił duchowny.
Dodał, że nie przyznaje się do żadnego z zarzucanych mu czynów.
Zwrócił się także o możliwość skorzystania z przysługującego mu prawo do odmowy składania zeznań.
Pierwszy powód, dla którego na tym etapie procesu odmawiam składania wyjaśnień, to moje zdrowie. Cierpię na zespół stresu pourazowego w wyniku zatrzymania i niehumanitarnego traktowania, co zostało stwierdzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich - zarówno w okresie pierwszych dni po zatrzymaniu, jak i do pewnego momentu w areszcie
Duchowny przyznał również, że odkąd opuścił zakład karny, wciąż jest "nękany przez służby". Nie tylko on, ale i jego najbliżsi.
"Choćby moja mama, która została przeszukana przez ABW w podejrzeniu o pranie pieniędzy z powodu drobnych kwot, które wysyłała mi jako ofiarę na mszę świętą. Moi rodzice są nękani przez policję, jak choćby w zeszłą sobotę o godzinie 19.00. Zostali najechani przez policję - dokładnie przedwczoraj, w sobotę - tylko pod pretekstem sprawdzenia, czy mieszkają pod tym samym adresem".
