Podczas ostatnich obrad Parlamentu Europejskiego, europarlamentarzyści pochylili się nad dokumentem dotyczącym zaleceń dla Rady UE w kwestii priorytetów na nadchodzącą, 70. sesję Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Statusu Kobiet. To właśnie w tym kontekście pojawiła się propozycja zapisu, który dla większości społeczeństwa wydaje się aksjomatem – stwierdzenie, że macierzyństwo w sensie biologicznym jest domeną kobiet.
Głosowanie przeciwko faktom?
Wynik głosowania nad wspomnianą poprawką wzbudził ogromne emocje. Przeciwko uznaniu, że tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę, opowiedziało się 233 europosłów. Poprawkę poparło 200 osób, a 107 wstrzymało się od głosu. Oznacza to, że większość biorących udział w głosowaniu nie zdecydowała się na potwierdzenie podstawowej prawdy biologicznej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Odrzucenie tak sformułowanego zapisu rodzi pytania o kierunek, w którym zmierza europejska legislacja oraz o to, jak dalece instytucje unijne są gotowe redefiniować naturę ludzką w imię poprawności politycznej.
Fala komentarzy i oburzenie
Decyzja europarlamentu wywołała natychmiastową reakcję w mediach społecznościowych. Jednym z najgłośniejszych głosów był komentarz europoseł Ewy Zajączkowskiej-Hernik z Konfederacji, która w serwisie X nie szczędziła ostrych słów pod adresem większości parlamentarnej.
Teraz trzymajcie się mocno. To głosowanie przejdzie do historii Parlament Europejski zagłosował... PRZECIWKO poprawce stwierdzającej, że "Tylko biologiczna kobieta może zajść w ciążę" Czy większości europosłów, przepraszam, mózgi odjęło?
— Ewa Zajączkowska-Hernik (@EwaZajaczkowska) February 12, 2026
233 było przeciwko, 200 było za a 107… pic.twitter.com/F5oKbQF0zF
Reklama
Polityk nazwała wynik głosowania „upadkiem intelektualnym” i „zaczadzeniem lewicową ideologią”. W swoim wpisie podkreśliła, że negowanie biologicznych faktów przez osoby stanowiące prawo jest sytuacją alarmującą, sugerując, że europosłowie, którzy głosowali przeciw poprawce, wykazali się brakiem podstawowej wiedzy z zakresu biologii.
Ku antropologicznej rewolucji?
Dla czytelników przywiązanych do wartości chrześcijańskich i porządku naturalnego, tego typu rozstrzygnięcia w PE są sygnałem pogłębiającego się kryzysu antropologicznego w Europie. Próba „przegłosowania” rzeczywistości biologicznej nie zmienia wprawdzie praw natury, ale ma realny wpływ na kształtowanie dokumentów międzynarodowych, które w przyszłości mogą rzutować na krajowe porządki prawne i systemy edukacji.
Sprawa ta z pewnością pozostanie przedmiotem ożywionej debaty publicznej, stawiając pytania o granice kompetencji polityków w definiowaniu tego, co obiektywnie dane przez naturę.
