Reklama

Niedziela w Warszawie

Ku pamięci tych, co odeszli

W minionym roku odeszli od nas, ale pozostają w naszej pamięci. Przed Dniem Zadusznym przypominamy osoby, które kształtowały nasze sumienia, wpływały na losy Warszawy i Polski. A także tych, którzy poszerzali naszą wiedzę i uwrażliwiali na piękno

WOJCIECH ALBIŃSKI. Jeden z najwybitniejszy pisarzy ostatniego XX-lecia, laureat Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza. Urodził się w 1935 r. w podwarszawskich Włochach. Ukończył Wydział Geodezji na Politechnice Warszawskiej. Debiutował w pismie „Współczesność”, gdzie publikował wiersze i felietony. Od 1963 r. zamieszkał w Afryce. Po 1989 r. często przyjeżdżał do Warszawy. Najbardziej znane jego książki to: „Kalahari”, „Królestwo potrzebuje kata”, „Achtung! Banditen!”. Zmarł 6 lipca.

WŁADYSŁAW BARTOSZEWSKI. W III RP był m.in. ministrem spraw zagranicznych i senatorem. Urodził się w 1922 r. Był żołnierzem AK i więźniem Auschwitz. Działał w „Żegocie”, za co został uhonorowany medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. W PRL więziony i inwigilowany. Napisał ponad 50 książek. Najważniejsze z nich dotyczyły okupacji niemieckiej w Warszawie. Zmarł 24 kwietnia. Został pochowany w Alei Zasłużonych na Powązkach.

S. ZOFIA CHOMIUK. Wieloletnia przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Loretanek, postulatorka w procesie bł. ks. Ignacego Kłopotowskiego. Była autorką kilku publikacji, m. in. przewodnika po sanktuarium w Loretto. Niemal do końca życia pomagała siostrom w pracy w drukarni. Zmarła 4 października w wieku 75 lat. W zgromadzeniu przeżyła 41 lat.

Reklama

Ks. FELIKS FOLEJEWSKI SAC. Duszpasterz i rekolekcjonista nazywany przez wiernych „warszawskim apostołem Bożego Miłosierdzia”. Pracował u boku kard. Stefana Wyszyńskiego. Był następcą ks. Jerzego Popiełuszki w duszpasterstwie ludzi pracy. Wchodził w skład Komisji Episkopatu ds. Duchowieństwa oraz należał do Komisji Przygotowawczej do II Polskiego Synodu Plenarnego (synod w latach 1991-99). Zmarł w nocy z 22 na 23 września, przeżywszy 81 lat, w tym 63 lata w Stowarzyszeniu Apostolstwa Katolickiego i 56 lat w kapłaństwie. Ciało zakonnika zostało złożone w kwaterze pallotyńskiej na Cmentarzu Bródnowskim.

WOJCIECH STEFAN GIEŁŻYŃSKI. Reporter, rektor Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia w Warszawie (1995-2006). Napisał ponad 60 książek, głównie o tematyce społeczno-politycznej i Trzecim Świecie. Jako jeden z nielicznych przyznał się do współpracy z SB, którą zakończył w 1964 r. Ostatnim miejscem jego pracy dziennikarskiej był Tygodnik „Solidarność” (1989-92). Zmarł 3 marca, w wieku 85 lat. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.

KS. PRAŁ. ZDZISAŁW JÓZEF GNIAZDOWSKI. Urodził się w 1942 r. Święcenia kapłańskie przyjął w 1970 r. Był proboszczem w parafiach: Matki Bożej Królowej Polski w Leśnej Polanie, Świętej Trójcy w Ząbkach, konkatedralnej Bożego Ciała na Kamionku, a od roku 2009 – św. Mikołaja w Dobrem. Po powstaniu diecezji warszawsko-praskiej był dyrektorem Wydziału Duszpasterstwa Rodzin oraz diecezjalnym duszpasterzem rodzin. Został pochowany na cmentarzu w Ząbkach.

Reklama

JERZY KAMAS. Aktor. Występował na deskach Teatru Narodowego i Ateneum. W tym ostatnim pracował przez 44 lata. Zagrał w kilkudziesięciu filmach m.in. w „Lalce”, „Królowej Bonie”. W filmie „Pontyfikat” był lektorem. Miał 77 lat, został pochowany na Starych Powązkach.

TADEUSZ KONWICKI. Prozaik, scenarzysta i reżyser. Autor m.in. „Małej Apokalipsy”, w której ukazał rozkładu epoki gierkowskiej. Był żołnierzem AK, walczył w partyzantce ntykomunistycznej. Po wojnie został jednym z tzw. „pryszczaty” (grupy literatów i publicystów socjalistycznych). W 1953 r. wstąpił do PZRP, z której został usunięty w 1966 r. Publikował w drugim obiegu. Zmarł 7 stycznia, miał 89 lat.

AGNIESZKA KOTLARSKA. Aktorka filmowa i teatralna. Występowała na scenie Teatru Dramatycznego. Prowadziła zajęcia teatralne z dziećmi. Miała 44 lata, zmarła po chorobie nowotworowej. Została pochowana na Cmentarzu Północnym.

KRYSTYNA KURAŚ. Współzałożycielka wspólnot „Wiara i Światło” w Warszawie. Urodziła się w 1920 r. w Lublinie. W latach 50. pracowała przy opracowaniu edycji pisarzy polskich w Instytucie Badań Literackich PAN w Warszawie. Później była bibliotekarką w Domu Kultury przy ul. Łazienkowskiej. Na początku lat 80. zaangażowała się w rodzący się wówczas w Polsce ruch „Wiara i Światło”. Zmarła w styczniu, w wieku 95 lat. Została pochowana na Starych Powązkach.

ZBIGNIEW KURTYCZ. Piosenkarz i kompozytor. Z zespołem artystycznym Dywizji Strzelców Karpackich przeszedł szlak bojowy z armią gen. Władysława Andersa. Po wojnie wrócił do Polski, współpracował z Polskim Radiem. Jego największym przebojem była piosenka „Cicha woda”. Zmarł 5 lutego, jego prochy złożono w kolumbarium Cmentarza Powązkowskiego.

PROF. MARIA NOWICKA. Badaczka antyku, archeolog i papirolog. Profesor w Instytucie Archeologii i Etnologii PAN. W pracy naukowej zajmowała się m. in. dziejami książki antycznej i malarstwem antycznym. Miała 88 lat. Została pochowana na Powązkach.

KS. PROF. MIECZYSŁAW CYPRIAN LUBAŃSKI. Wykładał filozofię na: Uniwersytecie Warszawskim, Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a także w Wyższym Metropolitalnym Seminarium Duchownym w Warszawie i na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej ATK/UKSW. Był autorem i redaktorem kilkuset publikacji naukowych. Zmarł 4 lipca w wieku 90 lat, w kapłaństwie przeżył 56 lat.

JÓZEF OLEKSY. W latach 1995-96 premier RP. W III RP pełnił także funkcję wicepremiera i marszałka Sejmu. Jako młody chłopak wstąpił do seminarium duchownego, które zostało rozwiązane przez władze komunistyczne. Był członkiem PZPR i SLD. Przez wiele lat ciężko chorował. Zmarł 9 stycznia. Miał 68 lat.

KS. PRAŁ. ANDRZEJ POLAK. Zmarł 13 lutego w wieku 68 lat i w 43. roku kapłaństwa. Był kanonikiem honorowym kapituły warszawsko-praskiej, kapelanem Jego Świątobliwości i kanclerzem Sądu Metropolitalnego Warszawskiego. W ostatnich latach był rezydentem w parafii św. Barbary. Został pochowany w grobach kapłańskich na Powązkach.

PROF. JERZY JULIUSZ REGULSKI. Senator, specjalista od samorządu terytorialnego. Opublikował ponad 200 książek i rozpraw. Był przewodniczącym Rady ds. Reform Ustrojowych Państwa przy premierze Jerzym Buzku, którego gabinet wprowadził nowy podział administracyjny kraju. W 2012 r. został norowym obywatelem Warszawy. Miał 91 lat.

ZBIGNIEW SIEMASZKO. Artysta fotografik. Jedną z najważniejszych jego prac było fotograficzne dokumentowanie odbudowywanych zabytków Warszawy. Zmarł 4 marca, miał 90 lat.

BOHDAN WACŁAW TOMASZEWSKI. Dziennikarz, komentator sportowy i autor książek. Urodził się w Warszawie w 1921 r. Był żołnierzem ZWZ-AK ps. „Mały”. Pracę dziennikarską rozpoczął w 1946 r. Komentował 12 igrzysk olimpijskich letnich i zimowych. W stanie wojennym odmówił współpracy z Polskim Radiem, na antenę wrócił w 1989 r. Zmarł 26 lutego, jego grób jest na Starych Powązkach.

ANTONI WICHEREK. Prezes Stowarzyszenia Polskich Artystów Muzyków, wieloletni dyrektor artystyczny i dyrygent Teatru Wielkiego w Warszawie. Miał 86 lat, został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

2015-10-29 12:12

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Remanent pokolenia JPII

Istnieje powszechne przekonanie, że dla każdego Polaka Jan Paweł II jest osobą wyjątkową, kimś bardzo ważnym. Szukając potwierdzenia tego przeświadczenia, zapytałem kilkoro młodych ludzi o naszego papieża.

– Kim był Jan Paweł II? – pytam ucznia liceum.

– Słyszałem, że był to wyjątkowy człowiek – mówi.

– Tylko tyle? Nie sądzisz, że powinieneś wiedzieć o nim coś więcej?

– A dlaczego?

– Ponieważ jest święty, pochodzi z naszego kraju – ciągnę rozmowę.

– Pewnie tak, ale i bez papieża da się żyć. Tyle jest ciekawszych rzeczy na świecie.

Trochę rozczarowany podpytuję studentkę III roku studiów: – Co wiesz o Janie Pawle II?

– No, jest świętym. Mamy w domu kilka albumów o papieżu.

– A dla ciebie osobiście kim on jest?

– Święty jak inni święci. Specjalnie o tym nie myślę. Jestem wierząca, ale...

Czy można mieć żal, pretensje do młodych ludzi, że Jan Paweł II nie jest im bliski? Nie rozstrzygam. Próbuję ich zrozumieć. W mojej rodzinie często opowiadano o dziadku, który w opinii najbliższych był osobą wyjątkową. Ja sam go nigdy osobiście nie poznałem – zmarł wcześnie. Tak naprawdę nie mam z nim nic wspólnego. Wiem, że żył – ale trudno o jakąś więź miłości. Podobnie może być z młodymi ludźmi i Karolem Wojtyłą. Oni go osobiście nie spotkali. Istnieje w nich tylko to, co o nim usłyszą i zobaczą.

Dla zachowania pamięci o Janie Pawle II uczyniliśmy więcej niż dla pamięci o którymkolwiek z naszych rodaków. Trudno znaleźć na mapie Polski miasto, które nie miałoby ulicy nazwanej jego imieniem. Liczne place ozdobiono pomnikami, a wiele kościołów skrywa relikwie świętego. Doczekaliśmy się Zakonu Rycerzy Jana Pawła II, Instytutu Jana Pawła II, Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Wiele szlaków turystycznych i domów rekolekcyjnych nazwano jego imieniem. W naszych domach na półkach zalegają książki i albumy o nim, na ścianach wiszą obrazki z jego podobizną. A jednak zdajemy sobie sprawę, że za kilkadziesiąt lat jakiś młody człowiek przysiądzie na ławce w parku, popatrzy na pomnik Jana Pawła II, a potem z trudem zacznie sobie przypominać, kim on właściwie był i dlaczego jego wizerunki ustawiono obok posągów Mickiewicza, Piłsudskiego czy Matejki.

Na pewno o polskim papieżu będą pamiętać stypendyści Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Oni nie zapomną, dzięki komu zdobyli wykształcenie i pozycję społeczną. Pamięć będzie żyła w nich. Dobro zawsze rodzi dobro...

Pewnie nie zdołamy całkowicie ocalić pamięci o naszym papieżu, jednak może jest coś, co możemy zrobić, aby ta pamięć żyła i była przekazywana? Jesteśmy ostatnim pokoleniem, które może dawać świadectwo czasów drugiej połowy XX wieku: komunistycznej dyktatury, socjalistycznej siermiężności życia, braku perspektyw na normalny świat. I oto nagle pewnego dnia eksplodował festiwal radości: Karol Wojtyła papieżem. Bóg postanowił rozjaśnić ciemności świata iskrą wyciągniętą z naszego narodu. Staliśmy się pokoleniem Jana Pawła II. Wielu z nas dotykało jego rąk podczas audiencji, uczestniczyło we Mszach św. w prywatnej kaplicy papieskiej na Watykanie, towarzyszyło mu na pielgrzymich szlakach, modliło się z nim na Placu św. Piotra. Są w nas przeżycia, które nie mogą milczeć. Wielu ludzi pod wpływem tego świętego zmieniło swoje życie, nawróciło się. Kto zliczy łzy wzruszenia, które popłynęły, kiedy on na nas spojrzał swymi dobrymi oczyma. Takich chwil i przeżyć nie można przemilczeć!

Pokolenie JPII jest pokoleniem świadków. Rozumiem, że bieg życia uwięził nas w systemie korporacji, kredytów i konsumpcjonizmu. Codzienność i mijające lata nie mogą jednak zdusić pamięci o tym, czego doświadczyło nasze serce. O tym trzeba opowiadać swoim dzieciom. Legenda o Janie Pawle II to pieśń miłości pokolenia JPII. Są przecież miejsca, do których trzeba zabierać swoich bliskich i pokazywać, gdzie twoje serce doznawało wzruszenia, gdzie odzyskałeś sens życia, gdzie słowa Jana Pawła II odwróciły twoje myślenie. To są miejsca pielgrzymek, sanktuariów, to miejsca naszych duchowych poruszeń.

Wprowadzanie dzieci i młodzieży w świat wiary to także cierpliwa, starannie dobrana edukacja. W wielu domach pewnie jest półka z ciekawymi książkami i albumami o Janie Pawle II. Niektóre z nich są naprawdę wartościowe. Są bowiem tacy, którzy pokusili się o namalowanie – czy to językiem dziecięcym czy historycznym – piękna i głębi tego niezwykłego życiorysu. Ale czy my po te książki sięgamy? Usiądźmy czasem w rodzinnym gronie i oglądając albumy z papieskich pielgrzymek, razem powspominajmy to, co wtedy przeżywaliśmy.

Ostatecznym sprawdzianem ludzkiej pamięci pozostanie zawsze historia. Toczy się ona własnymi, często trudnymi do odgadnięcia drogami. Któż mógł przewiedzieć, że święty stygmatyk z Asyżu, miłośnik krzyża i ubóstwa, 800 lat po swojej śmierci zostanie patronem ekologów? Któż by zaplanował, że Walenty, mało znany kapłan z początków chrześcijaństwa, obejmie swoją modlitwą wszystkich zakochanych? Święci przychodzą, gdy odkrywamy potrzebę ich uczestnictwa w naszym życiu. Nie wiemy jeszcze, jaką rolę świat przypisze w przyszłości Janowi Pawłowi II. Uczyniliśmy go strażnikiem naszych rodzin, ale może przyjdzie mu walczyć o wolność narodów, o szacunek dla ludzkiego życia albo o sieroty, które wcześnie straciły najbliższą rodzinę. Może stanie się patronem artystów, szczególnie aktorów, albo podróżników, którzy zapragną zbliżyć się do liczby kilometrów wylatanych przez niego w pielgrzymkach do najdalszych zakątków świata...

Jestem przekonany, że papież Polak, jeżeli będzie to potrzebne, sam objawi swoją obecność i troskę o współczesnego człowieka. Cierpliwie zbierajmy świadectwa przemiany życia, a także opisy cudów zdziałanych za jego wstawiennictwem. Ukazujmy jego życie jako cudowny komentarz do Dobrej Nowiny o Jezusie Chrystusie, który skromnego, ubogiego chłopaka z małego miasteczka na południu Polski uczynił pasterzem świata.

CZYTAJ DALEJ

Założyciel Rycerzy Kolumba będzie beatyfikowany

2020-05-27 14:47

[ TEMATY ]

beatyfikacja

Archiwum Rycerzy Kolumba

26 maja 2020 roku papież Franciszek zatwierdził cud przypisywany wstawiennictwu Sługi Bożego ks. Michaela McGivney’a, założyciela Rycerzy Kolumba. Akt ten wieńczy proces potrzebny do ogłoszenia ks. McGivney’a błogosławionym Kościoła katolickiego. Dekret o heroiczności cnót zezwalający na publiczny kult ks. McGivney’a jako Sługi Bożego podpisał w 2008 roku papież Benedykt XVI.

Od chwili rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych wpłynęło wiele informacji o łaskach otrzymanych za przyczyną ks. McGivney’a w sprawach związanych z walką z nałogiem, powrotem do wiary, pojednaniem w rodzinie, odzyskaniem pracy i uzdrowieniem z chorób. Dekret Kongregacji podpisany przez Ojca Świętego opisuje cudowne uzdrowienie dziecka w łonie matki w sytuacji zagrażającej jego życiu. Rodzina dziecka prosiła o wstawiennictwo Sługę Bożego ks. Michaela McGivney'a. Sytuacja miała miejsce w 2015 r.

„Ks. McGivney zainspirował wiele pokoleń katolickich mężczyzn do podwinięcia rękawów i wcielania wiary w czyn” – powiedział przywódca międzynarodowej wspólnoty Rycerzy Kolumba, Carl Anderson. „Znacznie wyprzedził swoją epokę, jeśli chodzi o powierzanie świeckim ważnej roli w Kościele. Dziś jego duch kształtuje wyjątkową działalność Rycerzy, służących osobom na marginesie społeczeństwa, podobnie jak on sam służył wdowom i sierotom w latach 80. XIX w”.

„Zbliżająca się beatyfikacja naszego Założyciela jest ogromnym świętem dla rycerskiej wspólnoty na całym świecie. Od ponad 10 lat trwamy na modlitwie w intencji beatyfikacji tego wspaniałego kapłana, którego wizja dała początek idei od niemal 140 lat kształtującej nasze rozumienie wiary i wierności Kościołowi oraz inspirującej nas do niesienia pomocy potrzebującym każdego dnia” – powiedział Delegat Stanowy Tomasz Wawrzkowicz, przywódca Rycerzy w Polsce.

Ks. McGivney urodził się w USA w 1852 r. jako najstarszy syn w ubogiej, wielodzietnej rodzinie irlandzkich imigrantów. Już jako 13-latek pomagał rodzicom w utrzymaniu, pracując w miejscowej fabryce. Święcenia kapłańskie przyjął w 1877 r. w najstarszej katolickiej katedrze w USA, w Baltimore. Powierzono mu posługę w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny w New Haven w stanie Connecticut, gdzie pierwotnie miał być asystentem chorego proboszcza, ale w krótkim czasie był zmuszony przejąć wszystkie jego obowiązki.

W reakcji na problem wysokiej śmiertelności mężczyzn wykonujących niebezpieczne prace, silne antykatolickie uprzedzenia amerykańskiego społeczeństwa oraz powszechną biedę wśród katolików ks. McGivney w 1882 roku założył ze swoimi parafianami męską wspólnotę Rycerzy Kolumba – świecką organizację katolików pragnących formować się w wierze, pomagać sobie nawzajem i działać dla dobra katolickich rodzin. Oprócz sprawowania duszpasterskiej opieki nad swoimi parafianami ks. McGivney pracował z miejscową młodzieżą, posługiwał w miejscowym więzieniu i z wielką determinacją promował abstynencję poprzez krzewienie kultury oraz popularyzację sportu. Zmarł na gruźlicę w wieku 38 lat w 1890 r., zostawiając po sobie silną 6-tysięczną organizację Rycerzy.

W czasie pielgrzymki do Stanów Zjednoczonych, niespełna miesiąc po ogłoszeniu ks. McGivney’a Sługą Bożym, papież Benedykt XVI w homilii wygłoszonej w Katedrze św. Patryka w Nowym Jorku powiedział: „Czyż to nie zjednoczenie wizji i celu – zakorzenione w wierze i duchu ciągłego nawracania się i ofiarności – stanowi o tajemnicy imponującego wzrostu Kościoła w tym kraju? Musimy tu wspomnieć o wyjątkowych osiągnięciach wzorowego, amerykańskiego kapłana, Sługi Bożego ks. Michaela McGivney’a, którego wizja i zapał doprowadziły do ustanowienia Rycerzy Kolumba, oraz o dziedzictwie całych pokoleń osób konsekrowanych i księży, którzy w cichości poświęcili swe życie służbie Ludowi Bożemu w niezliczonej liczbie szkół, szpitali i parafii”.

Dziś Rycerze Kolumba są międzynarodową organizacją. Działają w kilkunastu państwach świata i gromadzą w swoich szeregach ponad 2 miliony członków. W Polsce rozpoczęli działalność na zaproszenie św. Jana Pawła II prawie 15 lat temu i liczą ponad 6 tysięcy członków działających przy 119 parafiach na terenie 28 diecezji. Choć Rycerze Kolumba są organizacją świecką, w ich szeregi wstępują również duchowni, w Polsce m.in. kard. Dziwisz, kard. Nycz, czy abp Ryś.

Zasadami Rycerzy Kolumba są Miłosierdzie, Jedność, Braterstwo i Patriotyzm i wokół tych wartości kształtuje się ich formacja.

CZYTAJ DALEJ

Kl. Tomasz Dragańczuk: Spotkałem w swoim życiu księży, którzy byli dla mnie przykładem

2020-05-28 12:46

[ TEMATY ]

powołanie

Kamil Krasowski

Kl. Tomasz Dragańczuk

- Często powtarzam, że jestem przykładem na to, że Pan Bóg mówi do nas przez drugiego człowieka – mówi Tomasz Dragańczuk, kleryk IV roku Wyższego Seminarium Duchownego w Gościkowie-Paradyżu i na łamach Niedzieli zielonogórsko-gorzowskiej dzieli się świadectwem swojego powołania.

- Spotkałem w swoim życiu księży, którzy na pewno byli dla mnie przykładem, który teraz jest też wzorem tego jak ja chce budować swoje przyszłe kapłaństwo; księży którzy potrafili wprost zapytać: „A czy ty zaprosisz mnie na swoje prymicje”, gdzie to był czas kiedy w życiu nie pomyślałbym o seminarium – mówi z uśmiechem Tomek, dziś kleryk 4 roku w Paradyżu. – Jednym z tych księży rozmawiałem później, kiedy byłem już w seminarium, że faktycznie gdyby nie zaszczepił w mojej głowie takiej myśli, że seminarium i kapłaństwo to jedna z możliwości, to może nigdy nie przyszedłbym do Paradyża, bo skąd by to miało wzrastać.

Tomek ma za sobą 2 lata pedagogiki. Po pierwszym roku podczas praktyki w jednym z gimnazjów prowadził zajęcia z jedną z klas, zastępując lekcje religii. Wówczas, jak mówi, jedna z dziewcząt zapytała „A czy pan będzie księdzem?”– Pamiętam, że mnie to tak uderzyło, że chodziłem sfiksowany przez cały dzień. Od tego momentu ta myśl towarzyszyła mi tak poważnie, że nawet siedząc w pociągu do Poznania zastanawiałem się, w którym momencie przerwać studia i jak to będzie, kiedy już przyjdę do Paradyża. Dla mnie to było tak jasne wskazanie, że Pan Bóg właśnie dla mnie przygotował tę drogę, że nie potrafiłem już sobie wyobrazić życia inaczej. Dzisiaj też jest dosyć podobnie, choć wiadomo, że z rożnymi – większymi lub mniejszymi – kryzysami. Jednak za każdym razem Pan Bóg mnie utwierdza, że to wszystko co dla mnie przygotował jest tak piękne, że nie warto z tego rezygnować – dodaje kl. Dragańczuk.

Tomek uważa okres studiów za dar od Pana Boga, bo dzięki temu ma za sobą doświadczenie czasu studiów, co też w pewien sposób go ukształtowało i pomaga mu funkcjonować w seminarium czy poza nim.

- Powołanie to jest zaproszenie do wejścia na drogę, która może mi pomóc budować swoja relacje z Panem Bogiem. Oprócz tego, ze będę mógł w ten sposób służyć innym, pokazywać im Pana Boga, to jest to sposób, w który On chce dotrzeć do mnie i ze mną budować relację. Moje kapłaństwo będzie dla innych, bo jest to kapłaństwo służebne, ale przede wszystkim Pan Bóg daje je właśnie dla mnie, żebym mógł bardziej Go spotkać, Nim żyć i tym, co dzięki temu doświadczę dzielić się z innymi – kończy kl. Tomasz Dragańczuk.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję