2 Sm 7,4-5a.12-14a.16 <- KLIKNIJ
Reklama
Dzisiejszy fragment jest jednym z kluczowych tekstów o dynastii Dawida. Król zamierza zbudować Panu „dom”, czyli świątynię. Słowo Boga, przekazane przez Natana, odwraca sens tego terminu. W hebrajskim (bajt) oznacza on zarówno budowlę, jak i ród. Bóg nie przyjmuje planu Dawida, a sam obiecuje „zbudować dom” królowi, czyli zapewnić mu trwałą linię potomków. Wyrocznia powstaje w czasie stabilizacji państwa, po przeniesieniu arki do Jerozolimy, w cieniu sporów o to, gdzie i jak oddawać cześć Bogu. W tle stoi także pamięć początku Dawida: Bóg „wziął go z pastwiska”, więc królowanie ma źródło w darze, nie w samowoli. Obietnica ma najbliższe spełnienie w Salomonie, który wzniesie świątynię i obejmie tron po ojcu. Jednocześnie formuły „na wieki” i „tron utwierdzony na wieki” otwierają perspektywę większą niż pojedyncze panowanie. Po upadku Jerozolimy i wygnaniu ta obietnica nie znika. Wraca w Ps 89 oraz w proroctwach o „odrośli” Dawida (cemach), czyli o królu, który przywróci sprawiedliwość. Zwrot „Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi synem” należy do języka królewskiej adopcji i przypomina Ps 2. Św. Augustyn w „O państwie Bożym” podkreśla, że pełnia tych słów nie mieści się w historii Salomona, bo jego dom popadł w bałwochwalstwo i rozpad. Augustyn wskazuje na Chrystusa, potomka Dawida, który buduje Bogu dom z ludzi, a nie z cedru i kamienia. W uroczystość św. Józefa tekst nabiera rysu cichego realizmu. Józef należy do domu Dawida i staje przy obietnicy nie przez władzę, lecz przez posłuszeństwo i odpowiedzialność za Rodzinę. W jego cichej wierności obietnica o tronie Dawida wkracza w zwyczajny dom.
Rz 4,13.16-18.22 <- KLIKNIJ
Paweł wraca do Abrahama, aby pokazać źródło Bożej obietnicy niezależne od Prawa Mojżesza. W Rz 4,13 pada zaskakujące sformułowanie: Abraham ma zostać „dziedzicem świata”. W tle stoi obietnica ziemi z Księgi Rodzaju, a Apostoł poszerza ją do wymiaru powszechnego. Nie chodzi o zdobycz polityczną, lecz o dar obejmujący narody. Chronologia ma znaczenie: Abraham otrzymał obietnicę wiele pokoleń przed Synajem i przed obrzezaniem. Paweł widzi w tym otwartą drogę dla pogan. Dar przychodzi przez „sprawiedliwość wiary” (dikaiosynē pisteōs), czyli przez uznanie człowieka za sprawiedliwego na podstawie zaufania. To tłumaczy zdanie: „z wiary, aby było z łaski”, aby obietnica była pewna dla całego potomstwa. Werset „wbrew nadziei uwierzył nadziei” streszcza scenę z Rdz 15 i 17. Grecki zwrot -par’ elpida ep’ elpidi- zestawia nadzieję ludzką i nadzieję opartą na Bogu. Abraham słyszy słowo o licznych potomkach, mimo starości i bezdzietności. Paweł podkreśla, że Abraham stanął „przed Bogiem, któremu uwierzył”, Bogiem „ożywiającym umarłych” i „powołującym do istnienia to, czego nie ma”. Św. Jan Chryzostom w Homilii 8 do Listu do Rzymian wylicza przeszkody po kolei: brak precedensu, słabość ciała Abrahama i niepłodność Sary. Nazywa to wiarą „przeciw ludzkiej nadziei”, opartą na samym Bogu. Zwraca uwagę na prostotę sytuacji. Nie pojawia się bowiem znak ani dowód, pozostają tylko słowa obietnicy, a Abraham „nie zachwiał się” w zaufaniu. Paweł dopowiada, że ta postawa została mu „poczytana za sprawiedliwość”. Tekst odsłania, jak Bóg tworzy przyszłość bez oparcia w ludzkich możliwościach.
Mt 1,16.18-21.24a <- KLIKNIJ
Mateusz zaczyna od genealogii i kończy ją w wersecie 16 zdaniem, które zmienia dotychczasową formułę. Wcześniej powtarza „zrodził” (egenēsen), a na końcu pisze: „Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus”. To przesunięcie akcentu wskazuje na narodzenie z Maryi i zarazem zachowuje linię Dawida przez Józefa. W świecie biblijnym genealogia ustalała przynależność rodu i prawa dziedziczenia. Św. Augustyn wyjaśnia, że Mateusz prowadzi rodowód do Józefa, ponieważ Jezus wchodzi w historię Dawida przez prawny status Syna w jego domu. Rozbieżność rodowodów Mateusza i Łukasza Augustyn wiąże z ojcostwem naturalnym i ojcostwem prawnym. Opis narodzenia otwiera pojęcie „zaślubin” (mnēsteutheisēs). W judaizmie były to już więzy prawne. Zerwanie zaślubin wymagało aktu oddalenia (apolysai), więc sprawa dotyczyła prawa i bezpieczeństwa kobiety. Nazywano narzeczoną „żoną”, a mężczyznę „mężem”. Św. Hieronim wskazuje na Pwt 22, gdzie dziewczyna zaślubiona zostaje nazwana „żoną”. To tło tłumaczy napięcie Józefa. Nazywa go Ewangelia „sprawiedliwym” (dikaios). Chryzostom rozumie tę sprawiedliwość jako pełnię cnót. Podkreśla, że Józef nie chce wystawić Maryi na hańbę i nie idzie drogą oskarżenia. Wybiera oddalenie „potajemne” (lathra), więc szuka rozwiązania, które osłania kobietę. Anioł Pański przychodzi w śnie, jak w wielu scenach Starego Testamentu. Wzywa Józefa słowami „synu Dawida”, więc stawia go w linii obietnicy o tronie Dawida. Polecenie „weź do siebie Maryję” używa czasownika (paralabein), który oznacza przyjęcie do domu. Chryzostom zauważa, że anioł nie daje Józefowi udziału w poczęciu, a daje mu zadanie ojca: „nadasz Mu imię”. Imię Jezus (Iēsous, hebr. Jehoszua/Jeszua) znaczy „Pan zbawia”. Mateusz dopowiada sens: zbawienie dotyczy grzechów ludu. W prawie żydowskim nadanie imienia potwierdzało uznanie dziecka i włączenie do rodu. Józef „uczynił tak”, jak polecił anioł, więc posłuszeństwo staje się jego mową. Hieronim podaje trzy powody zaślubin Maryi z Józefem: ujawnienie pochodzenia, ochrona przed oskarżeniem i obecność opiekuna w drodze do Egiptu. W tej scenie świętość Józefa ma charakter czuwania nad tajemnicą, która przyszła do jego domu bez jego planu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
