Mała różowa walizka
Kiedy w listopadzie 2021 roku ks. Jakub Szałek po raz pierwszy stanął na tej ziemi, nie było tu niczego – ani kaplicy, ani plebanii, ani szkoły. Wspólnota spotykała się pod wielkim mangowcem. Mszę Świętą misjonarz odprawiał pod gołym niebem, a przemieszczał się od wioski do wioski z małą, różową walizką, w której mieściło się wszystko, co potrzebne do Eucharystii.
To było wyjątkowe doświadczenie Kościoła, jak u pierwszych uczniów Chrystusa
– wspominał.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Misja budowana "od zera"
Ks. Jakub, prezbiter diecezji bydgoskiej, pracuje w Czadzie od 2005 roku. Przez lata posługiwał w różnych placówkach, a misja w Lai jest jego drugą budowaną od zera. Lai to miasto nad rzeką Logon, a właściwie – jak mówią miejscowi – duża wioska. Większość mieszkańców to rolnicy uprawiający ryż, sorgo i orzeszki ziemne; część utrzymuje się z rybołówstwa. Życie toczy się tu w rytmie pór deszczowych i suchych, a średnie temperatury często przekraczają 30°C–40°C.
Ks. Jakub Szałek
Misja w Lai w Czadzie
Chrześcijaństwo w Czadzie ma zaledwie 100 lat. W wielu rodzinach tylko jedno z rodziców jest ochrzczone, dlatego katecheza dzieci zaczyna się dopiero około siódmego roku życia i trwa cztery lata. Chrzest i Pierwsza Komunia Święta odbywają się tego samego dnia – w Niedzielę Wielkanocną.
studnia potrafi zdziałać więcej niż miesiące katechez
Ale ewangelizacja w takich warunkach zaczyna się często od czegoś bardzo przyziemnego – od czystej wody.
Reklama
Pierwszym krokiem w Lai była studnia. Dzięki współpracy z Sekretariatem Misji Zagranicznych Księży Sercanów oraz hojności darczyńców z Polski na przestrzeni ostatnich lat powstały kolejne ujęcia wody – ks. Jakub zbudował już ponad 100 studni głębinowych w Czadzie. Czysta woda oznacza mniej chorób, mniej osłabionych dzieci i więcej sił oraz czasu na naukę, zamiast wielokilometrowych wędrówek w poszukiwaniu wody.
Ks. Jakub Szałek
Misja w Lai w Czadzie
Triada misyjna: kościół, szkoła, przychodnia
Tam, gdzie państwo nie zapewnia podstawowej opieki medycznej ani sprawnie działających szkół, odpowiedzialność bierze na siebie Kościół. Triada misyjna jest prosta: kościół, szkoła, przychodnia. Najpierw jednak trzeba zdobyć zaufanie ludzi – pokazując, że Ewangelia to nie teoria, ale konkretna pomoc. Jak podkreśla misjonarz:
Jedna wybudowana studnia potrafi zdziałać więcej niż miesiące katechez.
Z czasem pod mangowcem zrobiło się tłoczno. Setki katechumenów zgłaszały się na przygotowanie do chrztu. Tymczasowa sala parafialna szybko stała się kaplicą. Dziś na obrzeżach Lai stoi już docelowa świątynia – znak, że wspólnota zapuściła korzenie.
Równolegle rozwijają się przedszkole i szkoła podstawowa im. św. Dominika Savio. Uczą się w niej najmłodsi – często pierwsi w swoich rodzinach, którzy trzymają w ręku zeszyt. Analfabetyzm w Czadzie to przytłaczająca rzeczywistość. Zdarza się, że w całej wiosce nie ma nawet jednej osoby, która potrafi czytać i pisać. W Lai działa też ośrodek zdrowia, a obecnie, dzięki wsparciu sercańskich darczyńców, trwa budowa klasztoru dla sióstr, które wspierają dzieło edukacyjne i duszpasterskie na misji.
Ks. Jakub Szałek
Misja w Lai w Czadzie
Bycie misjonarzem to przywilej
Reklama
Codzienność misjonarza nie jest romantyczna. To setki kilometrów pokonywanych motorem przez błoto i zalane pola. To choroby, których w Europie już się nie boimy. To pogrzeby ludzi, którzy odchodzą z powodu braku dostępu do lekarza – jak młoda mama umierająca przy porodzie kolejnego dziecka – albo w wyniku dramatycznego spotkania z dziką przyrodą. A jednak w tych doświadczeniach ks. Jakub dostrzega coś więcej: niezwykłą dobroć ludzi, ich wdzięczność, troskę i wiarę rodzącą się pośród ubóstwa.
Bycie misjonarzem to przywilej. Czuję, że jestem potrzebny
– mówi.
Misja w Lai wciąż się tworzy – duchowo i materialnie. Każda nowa studnia w kolejnej wiosce, każdy wyleczony pacjent w ośrodku zdrowia, każdy szkolny dzwonek to owoc współpracy wielu serc. Dzięki wsparciu z Polski życie w samym środku Afryki staje się odrobinę łatwiejsze, a Ewangelia – bardziej widoczna.
