Reklama

Wiara

III niedziela Wielkiego Postu

Przesłanie do każdego, kto słucha dzisiejszej Ewangelii: mamy oddawać Bogu cześć swoim życiem!

Ewangelista pisze, że Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle, tzn. usiadł przy studni. Zazwyczaj jest w drodze, przemieszcza się z miasta do miasta, z wioski do wioski. Tym razem usiadł.

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ewangelia J 4, 5-42

Reklama

Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny. Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? » Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?» W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu». Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga». Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię». Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».

Drodzy!

Reklama

1. Ewangelista pisze, że Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle, tzn. usiadł przy studni. Zazwyczaj jest w drodze, przemieszcza się z miasta do miasta, z wioski do wioski. Tym razem usiadł. I nie usiadł w miejscu, do którego nikt nie zagląda, w zaciszu, z dala od ludzi. Nic podobnego! Usiadł przy studni, gdzie przychodzą wszyscy, do miejsca, które jest źródłem życia. Życie wyszło z wody i dzięki niej się rozwija. Jezus usiadł zatem przy studni, aby spotykać ludzi przychodzących po wodę. W Biblii spotkania przy studni są zwykle początkiem zakochania i zaślubin. Tak np. Rebeka spotkała przy studni Mojżesza i pobrali się. Jezus usiadł, aby „poślubić” nasze problemy. Jezus usiadł przy studni – dlaczego? Studnia ma wielorakie znaczenie. Jest metaforą wielu różnych rzeczywistości. Nie zawęża się wyłącznie do zawartości w niej wody. Mówi się o studni pragnień, tęsknot. Jest też metaforą problemów, których czasem bywa tyle, „ile wody w studni”. A zatem Jezus usiadł przy tej „studni” ludzkich pragnień, tęsknot, trudności, problemów itd. Dał znać po sobie zmęczenie, aby ludzie mogli odważniej zbliżyć się do Niego. Bywa bowiem, że czujemy nieśmiałość, kiedy widzimy ludzi mocnych i odważnych, ludzi, którzy zawsze są aktywni, którzy się nie męczą. Jesteśmy onieśmieleni ich tężyzną. Jezus nie chce nas krępować swoją wielkością. Obala wszelki ewentualny dystans. Również On odczuwał zmęczenie, które nas często nawiedza.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

2. Jezus rzekł do Samarytanki: Daj Mi pić! Bóg ma pragnienia i wyraża je jasno. Czego pragnie? – pytamy. Ponieważ jest miłością i dobrocią, Bogu zawsze chodzi o jedno i drugie, o miłość i dobro. Gdy rozmówcą jest Jezus, zawsze padają wyznanie miłości i propozycja odpowiedzenia na nią oraz zaproszenie do doświadczenia przebóstwiającego zjednoczenia stworzenia ze Stwórcą. Jezus nie prosi o coś, czego by nie posiadał. Jest Bogiem i ma wszystko, niczego nie potrzebuje. I jest Bogiem hojnym, dlatego wszystkim się dzieli. Dlaczego zatem prosi, skoro wszystko posiada? Pyta w ten sposób, czy ja wiem, czego potrzebuję. Chce, abym po dzielił się z Nim swoimi problemami i radościami. „Daj Mi, czyli podziel się ze Mną swoimi problemami, radościami, swoimi lękami. Proszę, nie noś ich dłużej sam. Nie skrywaj tego, czego nie uda się ukryć, czego ukrywanie cię męczy, odbiera ci radość życia”. O to właśnie prosi mnie Chrystus. O to prosił Samarytankę, a dzisiaj prosi mnie. Boska miłość chce wkroczyć w skomplikowane i trudne życie Samarytanki, a także w życie każdego z nas. W swojej opatrzności Bóg wie, kiedy i gdzie usiąść, aby spotkać potrzebującego człowieka. Kiedy Jezus prosi, abym podzielił się z Nim swoimi problemami, nie chce bynajmniej mnie za nie skarcić. Nie jest ciekawski moich problemów, wszak będąc Bogiem, zna je lepiej, niż znam je sam. Chce jednak, żebym je rozpoznał, żebym je uczynił Jego problemami, bo tylko wtedy może je rozwiązać, uleczyć. Samarytanka, którą spotkał Jezus, była w opłakanej sytuacji. Nawet po wodę do studni chodziła wtedy, gdy nie było tam innych kobiet z miasteczka. Bała się ich spojrzeń i osądów. Jezus chce więc, aby podzieliła się z Nim swoim smutkiem, aby na Jego barki włożyła krzyż swojego życia. Tak, On chce dźwigać nasze krzyże. Bo kiedy włożę na Jego barki swój krzyż, zacznie się dla mnie nowy rozdział życia. Tego Jezus chce dla Samarytanki i dla mnie.

Reklama

3. Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: „Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam”. Zostawiła swoją trudną, pogmatwaną przeszłość. Ciążyła jej bardzo. Czyniła ją słabą, zalęknioną, pełną wstydu. Była to przeszłość, która ją wykluczała, alienowała od jej środowiska. Spotkanie z Jezusem, spojrzenie w Jego oczy, pełne miłości i dobroci, Jego gotowość zrozumienia każdej ludzkiej sytuacji oraz przyjęcia na siebie ludzkich słabości i grze chów – były dla niej kluczowe. Odmieniły jej życie. Odtąd, od momentu spotkania z Jezusem, nie musiała już dźwigać sama swojego krzyża, swojej przeszłości. Nie wstydziła się jej, bo wiedziała, że Bóg jej przebaczył. Odważnie mówi: Po wiedział mi wszystko, co uczyniłam. Jezus powiedział jej więcej, niż wiedziała ona sama. Wie działa, że jest grzeszna i słaba, że jej sytuacja egzystencjalna jest bardzo zagmatwana, po ludzku nie do rozwiązania. Jezus tymczasem powiedział jej coś, czego kobieta nie wiedziała, a co było najważniejsze. Powiedział, że mimo wszystko, mimo wszystkich jej trudności, złej przeszłości, On nadal bardzo ją kocha! Że jest dla Niego bardzo ważna, że dla niej przyszedł na ziemię, weźmie krzyż i poniesie go na górę ukrzyżowania. Zrobi to wszystko, bo bardzo ją kocha! Powiedział jej też, w jaki sposób winna Mu się odwdzięczyć za miłość: że odtąd ma Go uwielbiać swoim życiem. Analogiczne przesłanie kieruje do każdego, kto słucha dzisiejszej Ewangelii: mamy oddawać Mu cześć swoim życiem!

Panie! Bądź moim wewnętrznym Nauczycielem!

Więcej książek, artykułów, tekstów oraz nagrania audio homilii znajdziesz na stronie internetowej ojca prof. Zdzisława Kijasa: zkijas.com

Redakcja tekstu: dr Monika Gajdecka-Majka

Homilie pochodzą z książki "U źródła Życia. Rozważania na niedziele czasu Adwentu, Bożego Narodzenia, Wielkiego Postu i Wielkanocy, Rok A,B,C", wydanej przez wydawnictwo Homo Dei.

2026-03-03 16:37

Oceń: +52 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Panie, uczyń z nas narzędzia Twojej miłości, jak uczyniłeś je z Najświętszej Dziewicy Maryi

[ TEMATY ]

adwent

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Spotkanie Maryi z aniołem podkreśla rolę i sens Jej istnienia. Poprzez Jej powołanie Bóg chce nam powiedzieć, że jest On ostatecznym sensem i powodem naszego istnienia. Że wyłącznie w Nim ukryty jest ostateczny, najgłębszy sens tego wszystkiego, co nas spotyka, naszego cierpienia, naszych zmagań o lepsze życie, naszego zabiegania o pokój, zgodę, pojednanie, ale także naszego cierpienia itd. W Maryi i w jej słowach – Jakże się to stanie? – Bóg staje się bliski naszym lękom o przyszłość.

Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Wszedłszy do Niej, anioł rzekł: «Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami». Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: «Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca». Na to Maryja rzekła do anioła: «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?» Anioł Jej odpowiedział: «Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego». Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego». Wtedy odszedł od Niej anioł.
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Komunikat abp. Adam Szala ws. wydarzeń w Jarosławiu

2026-09-24 21:01

[ TEMATY ]

opactwo

atak nożownika

Episkopat News

Módlmy się w intencji zmarłego ks. Stanisława i rodzinę pogrążoną w żałobie, polecajmy chorych przebywających w szpitalach, wszystkich poszkodowanych wraz z rodzinami oraz mieszkańców Jarosławia i okolic. Prośmy o dar pokoju, jedności i braterstwa, o opamiętanie dla tych, którzy zechcą wykorzystywać ludzkie dramaty dla własnych korzyści czy podżegają do nienawiści - napisał w komunikacie metropolita przemyski abp Adam Szal, odnosząc się do ataku nożownika, jaki miał miejsce w czwartek w Jarosławiu.

Wobec ogromnej tragedii jaka miała miejsce 24 września br. w Jarosławskim Opactwie wyrażam solidarność i duchową łączność z osobami przebywającymi w szpitalach, z ich rodzinami, świadkami zdarzenia oraz wszystkimi których ta tragedia dotyka.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję