Wspomnienia z tego czasu przybliża w swojej najnowszej książce „Największy z rodu Polaków” (wyd. Biały Kruk), zilustrowanej fotografiami Adama Bujaka, Jolanta Sosnowska – autorka i redaktorka wielu książek poświęconych życiu i pontyfikatowi Jana Pawła II, w tym monumentalnej czterotomowej biografii „Hetman Chrystusa”.
W publikacji znalazł się również poruszający opis ostatnich godzin życia Ojca Świętego:
„W ostatnich dniach Papież miał bardzo niskie ciśnienie tętnicze, bardzo wysoką gorączkę i wielkie trudności z oddychaniem. Pozostał jednak do końca przytomny, świadomy i z jasnym umysłem. W widoczny sposób dołączał się do modlitw, które nieustannie wznosiły towarzyszące mu w pokoju osoby. Próbował się porozumiewać, pisząc flamastrem na kartce, ale trudno było rozszyfrować jego pismo. Dłoń była posiniaczona od licznych nakłuć. Na piersiach miał szkaplerz i złoty krzyż z relikwiami świętych po kard. Sapiesze. Nie chciał już więcej iść do szpitala. Swemu osobistemu sekretarzowi ks. abp. Stanisławowi Dziwiszowi zostawił ostatnie przesłanie: Błogosławię Kościołowi. Błogosławię mojej rzymskiej diecezji. Błogosławię całemu światu, nie wykluczając nikogo.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Jan Paweł II odszedł do Domu Ojca 2 kwietnia o godzinie 21.37, w wigilię Niedzieli Bożego Miłosierdzia. Towarzyszyła mu z Placu św. Piotra modlitwa różańcowa zanoszona przez ponad 100 tys. ludzi. Tego dnia od rana przychodzili do apartamentu papieskiego bliscy współpracownicy, by się z nim pożegnać. Odprawiono przy Ojcu Świętym poranną Mszę św., czytano Pismo Święte. Cały czas był przytomny. „Kiedy się z nim rozmawia – reaguje, na przykład otwierając oczy” – mówił Joaquín Navarro-Valls. O godz. 20 odprawiono jeszcze w papieskim pokoju Eucharystię według formularza z Niedzieli Bożego Miłosierdzia. Sprawowali ją pod przewodnictwem abp. Stanisława Dziwisza kard. Marian Jaworski, abp Stanisław Ryłko, ks. prał. Mieczysław Mokrzycki i ks. prof. Tadeusz Styczeń. W trakcie nabożeństwa udzielono Janowi Pawłowi II ostatniej Komunii św., czyli wiatyku – pokarmu na drogę do życia wiecznego, jak również sakramentu namaszczenia chorych.
Przyczyną zgonu był wstrząs septyczny, będący skutkiem zakażenia dróg moczowych, który zaczął się już w czwartek, oraz nieodwracalna zapaść krążeniowo-oddechowa. Śmierć została stwierdzona na podstawie 20-minutowego zapisu EKG. Święty Papież cierpiał bez użalania się, znosił ból w pokorze i całkowitym oddaniu Panu Bogu. Być może wzorował się w tej postawie na swym dawnym mistrzu Janie Tyranowskim, ukształtowanym w duchowości mistyków – św.
Jana od Krzyża i św. Teresy od Dzieciątka Jezus… Kiedy ów skromny krawiec z Dębnik, założyciel Kółek Żywego Różańca, umierał w krakowskim szpitalu w marcu 1947 r. na gruźlicę płuc w strasznych męczarniach, ale bez jęku i bez słów skargi, młody ks. Karol Wojtyła był już wtedy na studiach w Rzymie. Później dowiedział się, że Jan ofiarował wszystkie swoje cierpienie za jego świętość. Ofiara ta się spełniła.
Reklama
Abp Stanisław Ryłko zatrzymał zegar w pokoju zmarłego na godzinie 21.37. Wszyscy obecni wspólnie zaśpiewali zaintonowane spontanicznie przez abp. Stanisława Dziwisza dziękczynne Te Deum laudamus za dar życia i posługi Papieża. Po jakimś czasie przybył do apartamentu kard. kamerling Eduardo Martínez Somalo. Zbliżył się do łoża zmarłego, zdjął chustę nakrywającą jego twarz, nachylił się i trzy razy zawołał: Carolus (łacińskie brzmienie imienia Karol). Kiedy Ojciec Święty mu nie odpowiedział, zdjął mu z palca pierścień, symbol papieskiej władzy, i zgodnie z ceremoniałem rzekł: Vere papa mortuus est (Zaprawdę papież umarł).
Na Placu św. Piotra trwała modlitwa różańcowa z udziałem 100 tys. ludzi. Gdy odśpiewano Litanię loretańską i pieśń Salve Regina, abp Leonardo Sandri powiedział do zgromadzonych: Najdrożsi bracia i siostry, o 21.37 nasz ukochany Ojciec Święty wrócił do domu Ojca. Módlmy się za niego. Rozległy się najpierw długie oklaski, a potem zapadła głęboka i przejmująca cisza. Ludzie płakali. Odmówiono psalm De profundis. Gdy zaczęto odmawiać chwalebną część Różańca, rozległo się żałobne bicie dzwonu z Bazyliki św. Piotra. Trzy rozświetlone okna papieskich apartamentów również oznajmiły śmierć Jana Pawła II.
Fragment książki „Największy z rodu Polaków" Jolanty Sosnowskiej i Adama Bujaka (zdjęcia), która ukazała się nakładem wydawnictwa Biały Kruk: ksiegarnia.niedziela.pl.

