Reklama

Kościół

Betlejem: odwołane pielgrzymki, opustoszałe ulice, brak pracy

Kruche ożywienie gospodarcze, które nastąpiło po zawieszeniu broni, zostało zniweczone przez kolejną wojnę. Ulice Betlejem są opustoszałe, a hotele i sklepy pozamykane z powodu braku turystów i pielgrzymów. To bardzo odczuwalny brak, gdyż od nich zależy 70 procent gospodarki miasta narodzin Jezusa, straty wynoszą 2,5 miliona dolarów dziennie.

2026-04-04 14:43

Vatican Media

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Strach przed przyszłością

„Panuje poczucie beznadziei i ogromny strach przed przyszłością” - mówi Hassan, mający sklep z lokalnym rękodziełem nieopodal Bazyliki Narodzenia. „W ciągu ostatniego miesiąca miałem jednego klienta” - wyznaje sklepikarz. Mimo braku turystów każdego ranka otwiera swój sklep, bo bez tego, jak mówi, nie miałby siły żyć. „Odkąd zaczęła się wojna z Iranem, poświęcam się sprzątaniu. Czasu nie brakuje. W całym sklepie nie ma odrobiny kurzu - opowiada Hassan. - Już wcześniej - po 7 października 2023 roku - miałem klienta co dwa dni, teraz mam jednego na miesiąc, jeśli się uda”. Mężczyzna wyznaje, że choć nie ma złudzeń, iż coś sprzeda, wychodzi rano z domu, by swymi myślami nie przytłaczać rodziny. „Dzieci mają lekcje online” - dodaje, wskazując, że ta sytuacja odbija się na wszystkich.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Mrok niepewności nad mieszkańcami Betlejem

Reklama

Atak Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran zdusił w zarodku kruche ożywienie gospodarcze w Betlejem. Masakra Hamasu i trwająca ponad dwa lata izraelska ofensywa na Strefę Gazy opróżniły z pielgrzymów i turystów to jedno z najbardziej charakterystycznych miast Ziemi Świętej. Od zawieszenia broni w październiku ubiegłego roku jednak stopniowo niektóre grupy, zwłaszcza z Europy Wschodniej, odzyskały odwagę, by zarezerwować pobyt. W Boże Narodzenie ponownie pojawiły się iluminacje, a zapalenie tradycyjnej choinki przerwało długą ciemność. Muzułmanie i chrześcijanie powitali „powrót światła” oklaskami i okrzykami radości. Była to iskierka nadziei dla całej ludności Betlejem, gdzie chrześcijanie stanowią mniej niż 20 proc. z 22 tysięcy mieszkańców. Teraz nad miastem znów pojawił mrok niepewności.

Solidarni w cierpieniu

„Wszyscy, niezależnie od wyznawanej religii, od dziesięcioleci dzielimy to samo cierpienie. To uczyniło nas jedną rodziną” - opowiada Stephanie Saldaña, która wraz z mężem, księdzem obrządku syro-katolickiego Frederikiem Massonem, prowadzi „Pilgrim House”, mieszczący się we wnętrzu wielowiekowego klasztoru. „Na początku roku mieliśmy pięć grup - dodaje. - Łącznie mniej niż dwieście osób, największa grupa liczyła około sześćdziesięciu pielgrzymów”. To niewielkie liczby w porównaniu z prawie dwoma milionami odwiedzających rocznie Betlejem, odnotowywanymi przed pandemią. „Dla nas było to jednak jak powiew świeżego powietrza - opowiada Saldaña. - Potem jednak wybuchła kolejna wojna i grupy jedna po drugiej, które zarezerwowały pobyt na Wielkanoc, odwołały rezerwacje. Nie pojawiły się też żadne nowe zapytania na lato. Teraz już ich nie będzie, bo wycieczki do Ziemi Świętej organizuje się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem”.

Czekając na pokój

Reklama

Nawet „Walled Off” - najbardziej kultowy hotel w mieście i na Zachodnim Brzegu, musiał ponownie zamknąć swoje podwoje, zaledwie po ich ponownym otwarciu. Weranda jest opustoszała: nikt nie siedzi przy kutych żelaznych stolikach, obserwując mural Banksy’ego namalowany na murze podziału. Rośliny są jednak zadbane. To zasługa dwunastu pracowników - z łącznej liczby pięćdziesięciu zatrudnionych przed kryzysem - których administracja zdołała nie zwolnić. „To oni dbają o porządek oraz zajmują się bezpieczeństwem i konserwacją. Wszyscy czekamy na wznowienie działalności” - wyjaśnia Wisam Salaam, który w 2017 roku wraz z brytyjskim artystą założył hotel. Mężczyzna wskazuje, że mur i punkty kontrolne muszą w końcu zniknąć, inaczej w regionie nigdy nie będzie pokoju i sprawiedliwości.

Kolejne rodziny opuszczają Betlejem

Codzienny opór mieszkańców Betlejem staje się coraz trudniejszy. Nie chodzi jedynie o to, że są przytłoczeni lękiem o przyszłość wynikającym z braku środków na życie. Izrael odcina im możliwość wyjazdu i znalezienia pracy. Zezwolenia na wjazd do Izraela są „zamrożone” od 7 października 2023 r. Nawet na terytoriach palestyńskich przemieszczanie się stało się ryzykowne. „Od dwóch miesięcy nie mogę pojechać do Ramallah” - mówi Stephanie Saldaña, urodzona w USA, ale obecnie Palestynka z wyboru. Wskazuje, że do bólu związanego z warunkami materialnymi dochodzi ponadto cierpienie duchowe. „Misją chrześcijan w Ziemi Świętej - podkreśla - jest przyjmowanie pielgrzymów. Kiedy ich nie ma, tracimy sens naszej obecności”. W ciągu ostatnich trzydziestu miesięcy dwieście chrześcijańskich rodzin opuściło Betlejem. Według lokalnych źródeł co najmniej tyle samo wyjechało muzułmanów. Wraz z bezrobociem, które wzrosło do 31 procent, mieszkańcy Betlejem czują, jak ziemia usuwa się im spod stóp.

Traktowani jak ciało obce we własnym domu

„Moich czterech braci mieszka w Stanach Zjednoczonych. Najmłodszy wyjechał dwa lata temu, krótko po wybuchu wojny w Strefie Gazy” - opowiada Hassan. Wyznaje, że to dzięki ich pomocy wciąż udaje mu się przetrwać. „Gdyby to zależało tylko ode mnie, poszedłbym za nimi. Ale mam pięcioro dzieci i nie jest łatwo je wykorzenić i przenieść” - wyznaje mężczyzna. Hassan wskazuje, że „problemem jest nie tylko konflikt, ale to, co nastąpi po nim: żadne z rozważanych rozwiązań nie uwzględnia Palestyńczyków. Jesteśmy traktowani jak ciało obce we własnym domu”.

Oceń: +5 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Smutna Wielkanoc w Libanie: „Oddajemy wszystko Panu, prosząc Go, by przyjął nasz krzyż”

2026-04-06 08:19

[ TEMATY ]

Liban

wojna

PAP/EPA

To są jedne z najsmutniejszych świąt w historii Libanu. Panuje atmosfera niepewności, zmęczenia i strachu przed przyszłością, ale nie gaśnie wiara, która mimo wszystko nadal podtrzymuje Libańczyków. „Nasze modlitwy przeplatają się z odgłosem wybuchów. Liturgie sprawowane są z zachowaniem środków bezpieczeństwa” - mówi ks. Charbel Chidiac.

Maronicki kapłan na stałe przebywa w Bejrucie, który, jak mówi, przypomina jedno wielkie obozowisko. „Nie wszyscy przesiedleńcy znaleźli dach nad głową, wielu koczuje na ulicach i śpi w samochodach” - opowiada. Wskazuje, że sytuacja w kraju jest krytyczna, a całkowita zapaść humanitarna, to jedynie kwestia czasu. „Zapasów już nie ma, jeśli nie przyjdzie konkretna pomoc z zagranicy Liban, czekają naprawdę mroczne dni” - mówi ks. Chidiac.
CZYTAJ DALEJ

Włochy: powstaje serial telewizyjny o św. Carlo Acutisie

2026-04-06 08:53

[ TEMATY ]

serial

Włochy

św. Carlo Acutis

Vatican Media

Św. Carlo Acutis

Św. Carlo Acutis

„To taki chłopak jak my, który wykorzystywał internet, by czynić dobro” - mówi Samuele Carrino, który wciela się w rolę słynnego millenialsa ogłoszonego świętym w 2025 roku. We Włoszech zakończyły się zdjęcia do serialu telewizyjnego opowiadającego życie św. Karola Acutisa. Opowieść o chłopaku, który wciąż fascynuje swych rówieśników, nosi tytuł „Mam na imię Karol”.

Reżyserem filmu jest Giacomo Campiotti, znany m.in. z takich telewizyjnych produkcji jak „Ojciec Mateusz”, „Suburra”, „Józef Moscati”, „Bakhita”, czy bijący rekordy popularności młodzieżowy serial „Braccialetti rossi”. Wraz z Carlo Mazzottą jest on również współautorem scenariusza. Za produkcję odpowiada RTI oraz Skipless Italia.
CZYTAJ DALEJ

Darowana drugiemu człowiekowi

2026-04-06 12:01

Archiwum parafii

Ten wieczór był wyjątkowy. Inscenizacja ukazała cień uczuć, jakie towarzyszyły Chrystusowi w ostatnich chwilach ziemskiego życia.

Przeżycia Wielkiego Tygodnia, dotykające najboleśniejszych ran Jezusa, znalazły swe odzwierciedlenie w wielkopostnym rozważaniu: „W cieniu Golgoty”, przedstawionym przez Grupę Teatralną Rodzice Dzieciom, działającą w Parafii p.w. bł. Marii Teresy Ledóchowskiej
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję