Reklama

Kościół

Francja: zmarł o. Jean-Claude Chupin, współzałożyciel Wspólnoty Baranka

Franciszkanin, ojciec Jean-Claude Chupin, współzałożyciel Wspólnoty Baranka, wspólnoty katolickiej założonej w 1981 r. we Francji, zmarł w Niedzielę Wielkanocną, w wieku 94 lat. Znany był z życia na ulicach razem z bezdomnymi oraz z tworzenia międzynarodowej rodziny zakonnej zakorzenionej w modlitwie i ubóstwie.

2026-04-09 08:51

[ TEMATY ]

wspólnota

Małe siostry Albane

br. Jean-Claude

br. Jean-Claude

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Człowiek pokoju i dobra

W osiemsetną rocznicę śmierci św. Franciszka, „mały Franciszek”, brat Jean-Claude Chupin O.F.M., urodzony 29 września 1931 roku, współzałożyciel Wspólnoty Baranka, w dniu Wielkanocy, odszedł do wieczności 5 kwietnia 2026 roku, w Saint-Pierre, na południu Francji. Poświęcony życiu wedle Ewangelii i dzieleniu się nią z ubogimi poprzez swoje radykalne ewangeliczne świadectwo, kapłaństwo i duchowe ojcostwo, brat Jean-Claude był lampą, która płonie (J 5, 35) i świeci „wszystkim, którzy są w domu” (Mt 5,15), małym siostrom i małym braciom Baranka oraz wszystkim, których spotkał w ciągu swojego 94-letniego życia. Liczne świadectwa małych sióstr i małych braci, którzy przybywali do domu macierzystego z różnych zakątków świata, aby towarzyszyć mu w ostatnich tygodniach życia, pomagają opisać, kim był ten Człowiek Ewangelii.

Franciszkanin

Reklama

„Jestem franciszkaninem”. Ta pewność „spadła z nieba”, ogarniając dziewiętnastoletniego Yves’a Chupin, gdy pewnego wietrznego popołudnia w 1951 roku płynął wzdłuż wybrzeża swojej rodzinnej Bretanii. „Odkąd pamiętam, zawsze chciałem być człowiekiem [należącym do] Boga” – opowiadał on później siostrom. Aż do tego niezapomnianego dnia na łódce nie wiedział dokładnie jaką formę przyjmie to powołanie, lecz wówczas to jakby święty Franciszek nagle wziął go, jak młodszego brata za rękę i już jej nie puścił. „Mgła, która od lat mrokiem otaczała moją przyszłość, została rozproszona przez jasne i pewne światło” – opowiadał. Wezwanie było jasne i nie pozostawiające wątpliwości, więc Yves odpowiedział na nie całym sobą. Wstąpił do franciszkanów i rozpoczął nowicjat we wrześniu 1952 roku, przyjmując imię brata Jean-Claude’a. Pierwsze śluby złożył 17 września 1953 roku, w święto stygmatów świętego Franciszka.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Małe siostry Albane

br. Jean-Claude

br. Jean-Claude

Jedna z homilii, którą wygłosił prawie siedemdziesiąt lat po wstąpieniu do zakonu świadczy o jego radosnej wytrwałości w czasie formacji. „Miałem 21 lat, pełno batów od życia na plecach i mnóstwo marzeń w głowie. Chciałem jednak iść za Bożym, wewnętrznym wezwaniem. Ci, którzy uczyli mnie tej drogi powtarzali: „Znoś wszystko cierpliwie, bracie Jean-Claude. Nie ma powodów do pośpiechu. Tylko miłość Boża przynagla, a miłośc Boża jest cierpliwa, łagodna, dobra”. Franciszkanie odpowiedzialni za formację – pośród nich Eloi Leclerc – byli dla niego braćmi i ojcami, którzy prowadzili go do źródła. Brat Jean-Claude pozwolił, by kształtowało go dziedzictwo jego zakonu, ucząć się na pamięć i delektując się pismami świętego Franciszka, dostrzegając ich odbicie w studium teologii, filozofii i duchowości. Mówił: „Od samego początku święty Franciszek wydawał mi się człowiekiem ewangelicznym, który mógł mnie naprawdę zaprowadzić do Jezusa”.

Brat

Reklama

Istnieje tradycja, która mówi o spotkaniu świętego Franciszka ze świętym Dominikiem. To wydarzenie przeżył na swój sposób brat Jean-Claude po dwudziestu latach życia zakonnego. Podczas posługi proboszcza w 13 wioskach otaczających historyczne Vézelay, miejsce pielgrzymkowe na wiejskich terenach środkowej Francji, brat Jean-Claude spotkał grupę sióstr dominikanek z rzymskiej Kongregacji św. Dominika, które zostały wysłane do Vézelay z Paryża, aby tam, w ramach zgromadzenia, doświadczyć życia pełniej poświęconego modlitwie i dobrowolnemu ubóstwu. Wsłuchiwanie się w wezwanie Soboru Watykańskiego II do zakonników, aby powrócili do pierwotnego zamysłu ich założycieli, zrodziło w nim przekonanie że „trzeba przede wszystkim, żebyśmy zgłębiali Ewangelie, aby Chrystus mógł każdego z nas osobiście kształtować”, jak to później wyrazi. Decydujące rekolekcje, które głosił w sierpniu 1974 roku dla sióstr, pośród których była mała siostra Marie, założycielka Wspólnoty Baranka, potwierdziły wspólną dla nich intuicję dotyczącą powrotu do ewangelicznych aspiracji u źródeł ich zakonów żebraczych. „Pierwsze spotkania z siostrami sprawiły, że lepiej zrozumiał to, czego sam szukał, lecz za przykładem świętego Dominika. Mała siostra Marie znalazła w nim ojca, brata i przyjaciela”, opowiada mały brat François-Dominique, przeor małych braci Baranka.

W okresie kryzysu, który dotknął zarówno świat, jak i Kościół, dom sióstr stał się dla brata Jean-Claude’a miejscem braterskich rozmów i modlitwy. Jego bracia franciszkanie zachęcali go, aby duchowo towarzyszył siostrom w czasie gdy, jeszcze o tym nie wiedząc, siostry tworzyły pierwszy kamień tej budowli, która miała stać się Wspólnotą Baranka. Jego rady pomogły pierwszym siostrom umocnić więzy jedności między nimi; podobnie nieco później pomogły małym braciom. „Brat Jean-Claude wycisnął niezatarty znak na tych początkach Wspólnoty, a później na jej rozwoju” – powiedział kardynał Christoph Schönborn na krótko przed śmiercią brata Jean-Claude’a. „Mała siostra Marie było mu bardzo bliska – dodał – jednak napominali się wzajemnie, co bardzo przyczyniło się do dobrego „zdrowia” Wspólnoty i pielęgnowało ducha wolności, który uczynił założycieli istotami z krwi i kości”.

Małe siostry Albane

br. Jean-Claude

br. Jean-Claude

Ubogi

Reklama

Bóg złożył w sercu brata Jean-Claude’a gorące pragnienie życia blisko najbardziej zranionych w naszym społeczeństwie – ludzi bezdomnych. „Bezdomni dla brata Jean-Claude’a byli tak ważni jak trędowaci dla świętego Franciszka”. Przez kilkadziesiąt lat wytrwale prosił swoich przełożonych o możliwość odpowiedzi na to nieprzemijające wezwanie, aż do chwili, kiedy w 1982 roku, w wieku pięćdziesięciu lat, został posłany na „misje na ulicy” wraz z dwoma innymi braćmi. Kiedy to, do czego się przygotowywał stało się rzeczywistością musiał borykać się ze swym własnym oporem i swą ludzką słabością. „Kiedy widzieliśmy, że wyrusza w drogę, wiedziałyśmy, że nie jest to jakiś wyczyn, lecz akceptacja Bożego wezwania” – mówi jedna sióstr. Przyjął pokornie to wezwanie, w całkowitej kruchości, nie po to, by zrealizować jakiś ideał, ale po to, by być blisko Jezusa, obecnego w ubogich i zjednoczyć się z ubogim i ukrzyżowanym Chrystusem. „Kiedy szedł żyć na ulicy, mówił, że chce podążać za Chrystusem, który się uniżył. Przez całe swe życie pragnął uniżać się, żyć tak jak mówi o tym ten werset: „Potrzeba, aby On wzrastał, a ja się umniejszał”.

Żyć z bezdomnymi oznaczało „pójście tam, gdzie nie było konkurencji”, jak mówi mały brat Jean-Baptiste, wyświęcony na kapłana w 1984 roku przez Jana Pawła II, jeszcze przed wstąpieniem do Wspólnoty. Bez konkurencji, bo w świecie naznaczonym zardrością i rywalizacją nikt nie chciał takiego życia, jakie wybrał brat Jean-Claude. Jedynym przywilejem, jakiego szukał było życie wedle takiej formy dobrowolnego ubóstwa. „Jego postanowienie było jasne. Nie chodziło mu o pełnienie jakiś dzieł, lecz o to, aby po prostu być blisko tych ludzi w ich niestabilnej sytuacji. Miał więc czas na przebywanie w kościołach”. Godziny cichej modlitwy i wierne sprawowanie eucharystii wyznaczało rytm ich codziennego życia. Mały brat Jean-Baptiste towarzyszył bratu Jean-Claude’owi w różnych misjach: „Najprostsze msze święte były dla nas źródłem niesamowitej siły”. Brat Jean-Claude niósł do ludzi z ulicy swe kapłaństwo, swą pełną pokoju obecność i głęboki szacunek dla ubogich. „Zamiast próbować coś im powiedzieć słuchał ich”. Kiedy trzeba było coś powiedzieć Jean-Claude wolał, aby mówił brat, który mu towarzyszył. Przecież tak naprawdę „Jezus jest autorem ewangelizacji” – jak napisał w 1996 roku.

Reklama

Podczas tych jedenastu lat „misji na ulicy” (1982-1993), brat Jean-Claude regularnie uczestniczył w spotkaniach z małymi braćmi i siostrami podczas ich co trzymiesięcznych kapituł, słuchając ich dzielenia się doświadczeniem charyzmatu w misyjnych fraterniach. Spotkania te naznaczone były gorliwym głoszeniem Ewangelii. Jego pełne pasji i osobistego doświadczenia kazania zachęcały do tego, aby uczynić krok w stronę ubogich, w stronę Jezusa Ubogiego. „Kłaniać się Ubogiemu, a skłonić się przed człowiekiem ubogim to sprzeczność, którą trzeba usunąć z naszego życia” – wzywał 1 sierpnia 1989 roku. Kiedy wracał na ulicę, nadal nosił „baranki” w sercu, modląc się za nich i ich rodziny i pisząc do nich z różnych miejsc we Francji, Belgii i Włoszech.

Jego pragnienie podążania tą drogą uniżenia wzbudzało czasem szereg pytań, które ustawały wobec prostoty jego bezroszczeniowego zachowania. „Co tu robicie?” zawołali bezdomni Afgańczycy przygotowujący sobie prowizoryczną sypialnię na kartonach. Brat Jean-Claude, mając już 73 lata i kulejąc już trochę właśnie dotarł na dworzec Ostiense w Rzymie, w towarzystwie jednego z małych braci, podczas wędrownej misji w zimie 2005 roku. „Czy moglibyśmy dzisiaj tu spać?” – zapytali zakonnicy. Chwila zwątpienia pośród tych młodych uchodźców ustąpiła miejsca przyjacielskiej gościnie, gdy z godnością oświadczyli: „To zaszczyt dla nas gościć was! Nie martwcie się na czym macie spać, jesteście naszymi gośćmi!”

Padrecito

Reklama

„Jakże bardzo chciałbym umrzeć ubogi pośród ubogich” – zwierzył się brat Jean-Claude tego wieczoru małemu bratu, który był z nim. Nie móc umrzeć na ulicy, z ubogimi było dla niego śmiercią samą w sobie. Jednakże, kiedy liczba małych sióstr i braci wzrastała, w 1994 roku zakon farnciszkański posłał go, aby w większej gotowości towarzyszył Wspólnocie Baranka. Zamieszkał więc w skromnej pustelni w miejscu wspólnotowym o nazwie Saint-Pierre, na południu Francji. Z pokorą i posłuszeństwem Bogu stopniowo przyjął powołanie ojca duchownego. Podczas jego pierwszej wizyty w domu Wspólnoty Baranka w Buenos Aires, w Argentynie, ubodzy natychmiast dostrzegli w nim ojcowską dobroć, która skłoniła ich do nazwania go „Padrecito! Ojczulek!”, w ten serdeczny sposób zwracania się do ojca, typowy dla kultury Ameryki Południowej, którą tak cenił. Ta nazwa nigdy go nie opuściła. Arcybiskup senior Joseph Naumann z Kansas City w USA opisał go następująco: „Był prawdziwym ojcem duchowym, który stawiał wyzwania, umacniał i zachęcał swoje dzieci”.

Każdego dnia spędzał długie godziny, osobiście słuchając małych braci i sióstr, wędrując ścieżkami Saint-Pierre. Czasami przerywał rozmowę, by podziwiać owada lub ptaka, bo nie mógł powstrzymać zachwytu swojej franciszkańskiej duszy nad pięknem otaczającego go świata. „Zachwycał się szczegółami, które nam wydawały się niezbyt istotne wobec naszych wewnętrznych rozterek”, mówią z nutą małe siostry. Brat Jean-Claude był kontemplacyjnym człowiekiem o dziecięcym sercu, pragnącym dzielić się z każdym radością, którą odnajdywał w stworzeniu i w Piśmie Świętym. „Zawsze znajdował odpowiednie słowa, by pomóc mi wrócić do głębokiej i trwałej więzi z Chrystusem” – zwierza się jedna z małych sióstr. „Promieniował światłem własnej przyjaźni z Jezusem i był przepełniony wielką prostotą. Jezus stał się jego własnym życiem”. Ojcostwo brata Jean-Claude’a, które pięć sióstr dominikanek odkryło w Vézelay, wzrastało poprzez dekady, docierając do każdego ze 170 małych sióstr i 40 małych braci, którzy tworzą dziś Wspólnotę Baranka.

Kapłan

Reklama

Łaska przyjaźni, charakterystyczna dla brata Jean-Claude'a, wypływała z jego kapłaństwa. Od święceń kapłańskich, które otrzymał 29 czerwca 1962 roku, aż do końca życia, sprawowanie Mszy Świętej pozostawało „najistotniejszym czynem każdego dnia”. „Bądź kapłanem Jezusa z głębi swego jestestwa” – napisał do jednego z małych braci z okazji rocznicy święceń kapłańskich. „Bądź każdego dnia coraz bardziej kapłanem Jezusa. Nie miej innej kultury niż Jezus i Jego Ewangelia”. Być kapłanem to również być misjonarzem. Podczas swoich różnych zadań zaprzyjaźnił się zarówno z osobami religijnymi, jak i niereligijnymi. Mówiąc o swoich dziesięciu latach jako proboszcz w wioskach wokół Vézelay, Jean-Claude przyznał, że czuł się jak w domu „nawet wśród tych, którzy byli niereligijni lub byli agnostykami. Moim zdaniem antyklerykalizm i antychrześcijaństwo nigdy nie przeszkodziły mi w zaprzyjaźnieniu się z kimś”.

Jego 64 lata kapłaństwa były głęboko naznaczone pasją do Słowa Bożego. „Był człowiekiem zakochanym w Ewangelii”. Od samego początku swojej posługi zapamiętywanie Ewangelii na następną niedzielę było dla niego pewnym sposobem na przygotowanie kazania, które doprowadziłoby słuchaczy do Chrystusa. „Sercem jego życia było wyjaśnianie nam Ewangelii od pierwszego do ostatniego wersetu”, nieustannie podkreślając znaczenie nawrócenia. Notowanie jego bogatych homilii było jednym z aspektów ciągłej formacji Wspólnoty. „Kiedy rozpoczęłam życie we Wspólnocie i zapuściłam w nim korzenie” – mówi jedna z małych sióstr – „jego homilie tchnęły nowy zapał w moje istnienie, jakąś wielką nadzieję. Nigdy nie przemawiał do nas z góry, ale zawsze jak brat”. Jasność, głębia i dynamika, z jaką głosił, były owocem długich godzin spędzonych na modlitwie, całkowicie poświęconej dogłębnemu studiowaniu Ewangelii. „Tego, kto powtarza Słowo po raz setny” – podkreślał – „nie można porównać z tym, kto powtarza Słowo po sto pierwszy raz”.

Przyjaciel

Reklama

„To papież Franciszek!” Mała siostra, która była z bratem Jean-Claude’m w szpitalu 23 grudnia 2023 roku, podała mu telefon ze zdumieniem. „Wiem, że jesteś chory i modlę się za ciebie” – powiedział papież Franciszek do brata Jean-Claude’a po hiszpańsku. „Dziękuję! Ha również modlę się za ciebie, ojcze, jak zawsze o to prosisz” – odpowiedział. Przyjaźń z papieżem Franciszkiem rozwinęła się dzięki jego osobistym spotkaniom ze Wspólnotą Baranka, zarówno w Argentynie, jak i w Watykanie zaledwie dwa dni po jego wyborze w 2013 roku i przez następne lata.

Brat Jean-Claude „żył i oddychał szczęściem”. Nic więc dziwnego, że zarówno młodzi, jak i starsi byli poruszeni jego życzliwą obecnością. Jego głęboka radość wynikała z konkretnego wyboru życia zgodnie z przykazaniem Jezusa: „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”. Z łatwością nawiązywał kontakt z ludźmi o różnym pochodzeniu i przekonaniach, niezależnie od okoliczności, jak na przykład z ateistą, strażakiem, z którym służył w remizie strażackiej w Vézelay 48 lat wcześniej, a który jeszcze miesiąc przed śmiercią Jean-Clauda dopytywał się o jego samopoczucie. Ci, którzy przyjmowali go do domu lub wyświadczali mu jakąkolwiek przysługę, szybko otrzymywali osobisty list z podziękowaniem. Podtrzymywał płomień przyjaźni z niemal każdym, kogo spotkał, poprzez wierną i przyjacielską korespondencję lub liczne rozmowy telefoniczne, rzadko rozstając się z kimś bez zapytania o jego adres. „Pokora jest kluczem do przyjaźni” – radził kiedyś jednej z małych sióstr i jako pierwszy wcielił to w życie. Stanowcza łagodność, z jaką witał każdego, pozwalała każdemu opowiadać o sobie z pełnym zaufaniem i swobodą, w autentycznej relacji.

Reklama

Spisane świadectwo z jego misji na ulicach poruszyło serce młodego włoskiego franciszkanina. Brat Mario Vaccari OFM napisał do brata Jean-Claude’a, prosząc o możliwość towarzyszenia mu przez miesiąc. Młody zakonnik przybył do Saint-Pierre latem 1994 roku, wedle zalecenia brata Jean-Claude’a, aby najpierw spędził kilka dni w życiu monastycznym, aby przezwyciężyć swoje obawy, zanim wyruszy z nim na ulice Tuluzy. Starszy zakonnik opiekował się młodszym, ucząc go, że modlitwa jest kamieniem węgielnym życia wędrownego. Młody zakonnik otrzymał od starszego świadectwo, że kapłaństwo nie oddala od ubogich. Dowiedziawszy się, że brat Jean-Claude przeżywa ostatnie tygodnie życia, brat Mario, od 2022 roku biskup diecezji Massa Carraca-Pontremoli we Włoszech, jechał całą noc, aby odprawić ostatnią Mszę Świętą ze swoim bratem franciszkaninem, który trzydzieści dwa lata wcześniej pokazał mu błogosławieństwo życia blisko ubogich: „Noszę w sercu to, co mi dał, jak najcenniejsze dziedzictwo. Przebywając z nim, nauczyłem się wielu rzeczy, które pomogły mi w pełnieniu posługi wikariusza prowincjalnego Braci Mniejszych, a przede wszystkim biskupa” – powiedział Wspólnocie. Ta szczególna formacja, którą otrzymał od brata Jean-Claude, nadal przynosi owoce dla bezdomnych, pośród których biskup Vaccari czasami spędza noc.

Sługa

„Ewangelia! Ewangelia! Ewangelia!” W ostatnim roku życia rozpoczynał każdą homilię od powtarzania tego jednego słowa, którym można streścić całe jego życie. W miarę jak jego sprawność fizyczna słabła, a milczenie narastało, przywiązanie brata Jean-Claude’a do Słowa Bożego i jego determinacja, by wedle niego żyć, tylko się umacniały. „Kochał Krzyż i głosił go z entuzjazmem, nie tylko słowami, ale i czynami, niosąc swój krzyż u boku Jezusa w swojej służbie i misji” – napisała jedna z małych sióstr. Liczne operacje i przytłaczające zmęczenie nie gasiły jego uśmiechu, nie hamowały jego zapału ani nie psuły jego relacji. Zgadzał się na cierpienie z niezwykłym spokojem i nadal hojnie przyjmował licznych gości. Angielskie przywitanie „Thank you! Wonderful!” lub hiszpańskie błogosławieństwo „Gracias a Dios y a todos!” zachwycały międzynarodową grupę małych sióstr i braci, którzy zawsze cenili uniwersalne serce i poczucie humoru swojego Padrecito. Jego radosne wytrwanie w słabości „aż do końca” (J 13, 1) samo w sobie stanowiło ostateczny komentarz do całkowitego daru z siebie, jaki Jezus złożył, obmywając nogi swoim uczniom. „Doskonałe uwielbienie to ofiara z samego siebie” – powiedział kiedyś brat Jean-Claude.

Reklama

„Ja również chcę oddać życie za moich braci” – tak brzmiały jego końcowe słowa. Zakończenie kazań brata Jean-Claude’a stało się równie przewidywalne, jak ich początek. Te dwa kierunki jego homilii były niczym dwie bramy, przez które prowadził Wspólnotę, ucząc ich, jak najpierw wejść w „ciasne drzwi” Ewangelii, by następnie skierować się ku bliźniemu, czy ku wrogowi, w braterskiej miłości, w przebaczeniu i braterskiej miłości.

***

W wieczór w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego cała wspólnota zgromadziła się wokół swojego ukochanego „Padrecito” na nieszporach, podczas gdy światło Zmartwychwstania rozjaśniało Saint-Pierre. Było widać, że Zmartwychwstały Chrystus wkrótce przyjdzie po niego, a wielkie stado „baranków” postanowiło pozostać przy bracie Jean-Claude’u. Wspólnota towarzyszyła mu, czytając Ewangelię według św. Jana, której rytm nadawały śpiewy wielkanocnego Alleluja i inne antyfony. Modlitwa kapłańska z rozdziału 17, a po niej Magnificat, otoczyły brata Jean-Claude'a, gdy ofiarowywał swoje życie Ojcu.

„Idźcie na cały świat i głoście Dobrą Nowinę całemu stworzeniu” – powiedział Jezus do uczniów w Ewangelii wielkanocnej. Stworzenie z kolei złożyło czułe pożegnanie temu, który tak żarliwie głosił Ewangelię. Zachodzące słońce rzuciło jeden ze swoich promieni na twarz brata Jean-Claude’a w ostatnich chwilach jego życia wśród nas. „Niech będziesz pochwalony, Panie mój, wraz ze wszystkimi Twoimi stworzeniami, a zwłaszcza z panem bratem słońcem, które jest dniem, a przez nie nas oświecasz” – śpiewa pieśń o stworzeniach św. Franciszka. „I jest ono piękne i promienne w wielkiej świetności, od Ciebie, Najwyższy, nosi znak”.

Więź z Polską

Reklama

Brat Jean-Claude kilkakrotnie odwiedził Polskę. Zachwyciło go życie i wiara Polaków. List, który napisał do Wspólnoty, opowiadając o jednej z pierwszych misji małych braci i sióstr w Krakowie w 1998 roku zatytułował „Polska – kraj, który wzbudza entuzjazm”! Ten zachwyt płynął z jaśniejącego na twarzach ludzi, których spotkał „wewnętrznego, głębokiego światła, pełnego łagodności i pokoju. To światło odzwierciedla zwycięstwo bezbronnego Baranka. Zobaczyłem światło w sercach przyjmujących Ewangelię, światło, które odnosi zwycięstwo nad potęgą świata. Odpowiedzią na materializm jest przylgnięcie do Jezusa i Jego Ewangelii”!

Podczas misji, przygotowującej założenie domu Małych Sióstr Baranka w Polsce, brat Jean-Claude podkreślił: „Tak jak trzy lata temu na nowo doświadczam w Polsce tego czym jest cywilizacja Miłości. I lepiej rozumiem, że kiedy Jan Paweł II o niej mówi, opisuje to, co w swoim kraju widział i czego sam doświadczał”.

W grudniu 2001 roku wraz z małą siostrą Marie odwiedził nowo założoną fraternię małych sióstr w Częstochowie, aby wraz z nimi świętować Boże Narodzenie. W wywiadzie dla Radia Jasna Góra mówił: „Trzeba powiedzieć, że jest ogromne szczęście w spotkaniu z ubogim. To jest szczęście człowieka, który spotyka Boga, żłóbek... i szczęście Boga, który spotyka człowieka, bo przed Bogiem wszyscy jesteśmy bardzo ubodzy... Jestem przekonany, że możemy trwać w tym życiu ubogim tylko z powodu szczęścia, jakie Pan Bóg nam daje”. Tą Dobrą Nowiną brat Jean-Claude chętnie dzielił się z każdym spotkanym człowiekiem, z młodymi i starszymi osobami świeckimi oraz kapłanami, którzy stanowiąc Rodzinę Baranka mogli śledzić jego zawsze wierne Ewangelii nauczanie i życie. Również kilku braci mniejszych z Polski mogło wspólnie z nim przeżywać franciszkańskie wędrowanie...

Polska wzbudziła entuzjazm brata Jean-Claude’a, a brat Jean-Claude stał się ojcem i przyjacielem dla wielu Polek i Polaków.

Oceń: +6 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zróbmy coś razem

Czterdziestoosobowa grupa młodzieżowa w jednej parafii? Tak, to możliwe. Specjalnie dla Niedzieli rzepińska oaza dzieli się swoim przepisem na wspólnotę.

O tym, jak oazowicze z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rzepinie działają, nie tylko w parafii, ale też w lokalnym środowisku, możecie przeczytać w papierowym lub elektronicznym wydaniu Niedzieli (numer z 8 października 2023). A jaki jest przepis na dużą, aktywną wspólnotę? Zapytaliśmy o to księdza moderatora Damiana Wierzbickiego i animatorkę Alicję Ciesielską.
CZYTAJ DALEJ

Ratowanie konserwatyzmu przed „wyskokami” prezydenta Trumpa

2026-04-23 15:58

[ TEMATY ]

Prezydent Donald Trump

ratowanie konserwatyzmu

wyskoki

Włodzimierz Rędzioch

Konferencja poświęcona konserwatyzmowi, zorganizowana przez stowarzyszenie katolickie „Alleanza Cattolica”.

Konferencja poświęcona konserwatyzmowi, zorganizowana przez stowarzyszenie katolickie „Alleanza Cattolica”.

W Rzymie odbyła się konferencja poświęcona konserwatyzmowi, zorganizowana przez stowarzyszenie katolickie „Alleanza Cattolica”. W prestiżowej sali Biblioteki Senatu Włoskiego, odbyła się dyskusja na temat: „Między populizmem, nowym nacjonalizmem a kontrrewolucją”. Jej uczestnikami byli, między innymi, Marco Invernizzi, regent „Alleanza Cattolica”, Giovanni Orsina, politolog i historyk, Gudrun Kugler, austriacka posłanka i rzeczniczka parlamentarna ds. praw człowieka i rozwoju międzynarodowego, oraz Nicola Procaccini, współprzewodniczący grupy EKR w Parlamencie Europejskim.

Na atmosferę konferencji duży wpływ miały niedawne ataki prezydenta Trumpa na papieża Leona XIV, które wywołały oburzenie w świecie katolickim i konserwatywnym. Niestosowne „wybuchy” Trumpa są postrzegane jako swego rodzaju „samobójczy gol”, który będzie miał konsekwencje w przyszłości. Rozmawiałem o tym z Marco Invernizzim.
CZYTAJ DALEJ

Biskup kielecki udziela dyspensy na 1 maja

2026-04-24 13:53

[ TEMATY ]

dyspensa

wstrzemięźliwość

pokarmy mięsne

monticellllo/pl.fotolia.com

Biskup kielecki Jan Piotrowski - kierując się dobrem duchowym wiernych, udziela na dzień 1 maja 2026 r., przypadający w piątek, dyspensy od obowiązku zachowania wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych i pokutnego charakteru pierwszomajowego piątku.

Dyspensa jest udzielona wiernym diecezji kieleckiej oraz wiernym przebywającym na terenie diecezji we wskazanym dniu. W komunikacie bp Piotrowski powołuje się na zapis prawny Kodeksu Prawa Kanonicznego, tzn. kan. 87 § 1, 1250, 1251 KPK.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję