„Moje serce jest pełne radości”, mówi przewodniczący kameruńskiego episkopatu, odnosząc się do zakończonej wizyty Leona XIV w tym kraju. Jak zaznacza, była ona momentem przełomowym po latach trudności, zwłaszcza w regionach anglojęzycznych, które od ośmiu lat doświadczają głębokiego kryzysu, spotęgowanego napięciami po wyborach prezydenckich z października ubiegłego roku.
Bamenda: przesłanie pokoju i „mały cud”
Szczególne znaczenie miała wizyta w Bamendzie, mieście boleśnie dotkniętym konfliktem. „Ojciec Święty przyszedł jak dobroczynny deszcz, który uspokaja i przywraca nadzieję”, podkreśla hierarcha. Papież skierował do mieszkańców mocne przesłanie pokoju, przyjęte z wielką radością.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Jak zaznacza arcybiskup, doszło tam do wydarzenia bez precedensu: po raz pierwszy od dziesięciu lat zarówno rząd, jak i separatyści przemówili jednym głosem, zachęcając ludność do przyjęcia Papieża i otwarcia się na jego słowa. „To mały cud, ale o ogromnym znaczeniu”, ocenia.
Duala: nadzieja dla młodych
Kolejnym etapem pielgrzymki była Duala, gdzie Papież spotkał się z młodzieżą. W kraju, w którym około 60 procent społeczeństwa stanowią osoby poniżej 30. roku życia, problem bezrobocia i braku perspektyw jest szczególnie dotkliwy. „Przesłanie Papieża dodało młodym odwagi i nadziei. Pomogło im uwierzyć, że jutro może być lepsze niż wczoraj”, mówi abp Fuanya.
Jaunde: jedność i odpowiedzialność
Reklama
W stolicy kraju, Jaunde, Ojciec Święty spotkał się z władzami, kierując do nich mocne słowa o jedności i odpowiedzialności za dobro wspólne. Nie unikał przy tym trudnych tematów. „Korupcja jest jak nowotwór, a Papież miał odwagę nazwać ją po imieniu wobec całego świata”, zaznacza przewodniczący episkopatu. Dodaje, że nawet jeśli jedna osoba, słuchając tych słów, dokona wewnętrznej przemiany, oznacza to realny owoc wizyty.
„Jego wyjazd to początek”
Hierarcha podkreśla, że zakończenie pielgrzymki nie zamyka jej znaczenia. „Jego wyjazd nie jest końcem, ale początkiem. Teraz musimy pracować nad tym, jak wcielić jego przesłanie w życie”. Kościół w Kamerunie podejmuje już konkretne kroki, rozważając m.in. przygotowanie „katechizmu pokoju” inspirowanego nauczaniem Papieża. Droga do pokoju nie jest jednak wolna od przeszkód. Najpoważniejszą z nich, jak przyznaje metropolita Bamendy, jest egoizm oraz interesy tych, którzy czerpią korzyści z trwającego konfliktu. „Są ludzie, którzy nie chcą pokoju ani dialogu, bo żyją z tej sytuacji. To poważna przeszkoda, z którą musimy się zmierzyć”, podkreśla.
Nadzieja, która zobowiązuje
Mimo trudności w Kościele w Kamerunie dominuje wdzięczność i nadzieja. „Ojciec Święty przyszedł i wypełnił swoją misję. Teraz wszystko zależy od nas”, mówi przewodniczący episkopatu. Jak dodaje, Papież zapewnił o swojej modlitwie za Kamerun, a wierni odpowiadają tym samym: modlitwą i gotowością do pracy na rzecz pokoju i pojednania.
