Ewangelia J 10, 1-10: niezbednik.niedziela.pl.
Drodzy!
Reklama
Reklama
1. Woła on swoje owce po imieniu. W oczach Boga nikt nie jest anonimowy. Każdy z nas, mały czy wielki, bogaty czy biedny, osoba wpływowa czy bez znaczenia, młody czy star szy wiekiem – dla Boga każdy jest jedyny, ważny, wyjątkowy. Nikt zatem nie może czuć się pominięty czy niedostrzeżony. Wszyscy ludzie, każdy z nas, są członkami rodziny Jezusa. Każdemu z ludzi Chrystus rezerwuje czas, tak długi, jakiego potrzebuje, aby mógł się odnaleźć w natłoku różnych spraw i problemów, w kontekście cierpienia czy choroby, sytuacji smutnych czy radosnych. Chrystus mnie widzi i wie, czego potrzeba mi najbardziej, za czym tęsknię, czego się boję, czego pragnę… Bóg widzi, kim jestem i widzi mnie takim, jaki jestem. Nawet jeśli Mu nic nie mówię, On o tym wie i to widzi. Bywa często tak, że nie wiem, w jakich słowach opowiedzieć Bogu o tym, co mnie spotyka, czego doświadczam, co mnie boli lub smuci. Lecz On wie o tym na długo przedtem, zanim ja Mu o tym opowiem. I to jest piękne! Prawda o tym rodzi nadzieję, rozwesela serce. Ewangelia mówi ponadto: Wyprowadza je. Jezus „wyprowadza” nas „na zewnątrz”. Czyli gdzie? Jezus nie trzyma nas w naszych trudnościach. Nie są Mu miłe nasze cierpienia, strapienia, lęki, niepokoje. Owszem, zna je, ale nie jest bez silny względem nich. Jest Bogiem, dlatego może i chce „wy prowadzić” nas na zewnątrz, poza nie, na nowe przestrzenie. Kiedy to czyni? I w tym właśnie jest problem. Wyłącznie On, Bóg, zna czas i miejsce, kiedy i gdzie nas wyprowadza. Ważne więc, aby Mu zaufać. Wiara mówi, że nasz Bóg jest Bogiem wielkich perspektyw, przestrzeni otwartych, wizji szerokich, przyszłości bez granic. Jezus Chrystus jest Panem życia, nie śmierci.
2. Ja jestem bramą – mówi Jezus. Tym samym wskazuje, że nie jest „murem”. Jezus nie blokuje naszego rozwoju, ale go wspiera, dając nam nowe energie, nowe perspektywy, nowe horyzonty. Nie stawia granic naszemu rozwojowi, wszak powołał nas do bycia podobnym do Niego! Na Jego obraz!
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Kiedy Chrystus mówi, że jest bramą i każdy, kto tego pragnie, może przez nią wejść lub wyjść, chce przez to powiedzieć, że nie jest „zamknięty”. On zawsze jest gotów nam przebaczyć, przyjąć nas na powrót do siebie, uczynić z nas swoich synów i córki. Bóg, ponieważ jest „bramą”, nie stawia granic przebaczenia, limitów miłosierdzia. Chrystus zaprasza nas tym samym, byśmy byli podobni do Niego. Chce, bym także ja był otwarty dla innych, gotów udzielić przebaczenia, kiedy ktoś drugi o nie prosi, abym przyjmował drugiego, kiedy prosi o przyjęcie. Chrystus chce, abyśmy byli dla siebie nawzajem swoistą bramą, nie zaś murem, który blokuje, zakreśla granice. Kiedy jestem dla drugiego bramą, oznacza to, że nie karmię się zazdrością o dobro w jego życiu i to, które on sam czyni. Owszem, modlę się, aby mógł się rozwijać, bo wiara mówi mi, że kiedy mój bliźni jest dobry, szczęśliwy, wtedy i ja staję się lepszy i bardziej szczęśliwy. W istocie cały świat staje się poniekąd lepszy. Rozwija się. A kiedy mój bliźni upada, kiedy ja upadam, wiem wówczas, że mogę się podnieść, wszak Jezus Chrystus, który nazwał samego siebie bramą, jest otwarty, gotów nam przebaczyć, uczynić nas na nowo swoim synem czy córką. Jest ewangelicznym Ojcem miło sierdzia, który oczekuje z utęsknieniem powrotu syna czy córki, co „wyszli” z domu, bez odpowiedzialności.
Reklama
3. Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości. Ważne jest, co mówi Jezus: przyszedł po to, abyśmy nie tylko żyli, ale abyśmy żyli dobrze, szczęśliwie, w pokoju, w przyjaźni. Bóg Jezusa Chrystusa nie jest zazdrosny o nasze szczęście, naszą radość, nasze przyjemności; chce tylko, aby były one budowane na Nim, na Jego przykazaniach, w oparciu o Jego wolę. Kiedy jesteśmy na ziemi, w naszej obecnej egzystencji, możemy jedynie smakować to, czego w obfitości doznamy w życiu przyszłym, kiedy znajdziemy się we wspólnocie z Bogiem. Jezus nie przyszedł tylko po to, aby dać nam posmakować piękna przyszłego życia. On przyszedł po to, aby nam ofiarować w nim udział. Ponieważ jest bramą, Jezus Chrystus nie odpoczywa. On ciągle stróżuje. Jest zawsze gotów, aby mnie wpuścić lub wy puścić, przyjąć lub wysłać, kiedy chcę. To cudowny obraz Boga pełnego miłości miłosiernej. Bóg Jezusa Chrystusa nie męczy się przyjmowaniem mnie, kiedy do Niego wracam i kiedy – w swojej wolności nie zawsze mądrej i odpowiedzialnej – się od Niego oddalam. Także wtedy pozostaje bramą, która jest zawsze otwarta, abym wrócił i stał się na nowo Jego synem lub córką. Jedynym pragnieniem Boga jest, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości. To jest największe i jedyne pragnienie Boga – nasze wieczne szczęście. I jeśli nawet nas karci, to tylko dlatego, abyśmy mieli wieczne szczęście, abyśmy się nie pogubili na drogach świata, a jeśli się pogubiliśmy, abyśmy odnaleźli właściwą drogę do Niego i bezpiecznie doszli ku obfitości życia wiecznego.
Panie! Bądź dla mnie bramą do pięknego życia!
Więcej książek, artykułów, tekstów oraz nagrania audio homilii znajdziesz na stronie internetowej ojca prof. Zdzisława Kijasa: zkijas.com
Redakcja tekstu: dr Monika Gajdecka-Majka
Homilie pochodzą z książki "U źródła Życia. Rozważania na niedziele czasu Adwentu, Bożego Narodzenia, Wielkiego Postu i Wielkanocy, Rok A,B,C", wydanej przez wydawnictwo Homo Dei.

