Reklama

Edytorial

Porzucony Bóg

2016-03-22 08:44

Lidia Dudkiewicz, Redaktor Naczelna „Niedzieli”
Niedziela Ogólnopolska 13/2016, str. 3

Bożena Sztajner/Niedziela

W Polsce przebywał niedawno kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, kiedyś bliski współpracownik św. Jana Pawła II, Benedykta XVI, a obecnie – papieża Franciszka. Czytelnicy „Niedzieli” mieli okazję już wcześniej zapoznać się z jego poglądami dotyczącymi sensu ludzkiego życia i filozofii istnienia świata. W ubiegłym roku w „Niedzieli” została bowiem zauważona książka „Dieu ou rien” – „Bóg albo nic”, wywiad rzeka z kard. Sarahem, gdzie znajdziemy wiele kategorycznych sformułowań. Czytamy tam np.: „Nikt, nawet papież, nie może zniszczyć lub zmienić nauczania Chrystusa. Nikt, nawet papież, nie może przeciwstawiać duszpasterstwa doktrynie. To oznaczałoby bunt wobec Jezusa Chrystusa i Jego nauczania”. Te myśli kard. Saraha zostały przytoczone przez naszego rzymskiego korespondenta Włodzimierza Rędziocha w związku z synodem o rodzinie, który miał miejsce w 2015 r. Pamiętamy, jak poważne były obawy, że synod mógłby się potoczyć w niewłaściwym kierunku, a nawet odejść od nauki Kościoła o rodzinie. Kard. Sarah przekazał wtedy podstawową wykładnię dotyczącą genezy oraz istoty rodziny. Wyjaśnił, że rodzina chrześcijańska to żywe ciało, które rodzi się w Chrystusie i z Chrystusem. Nie ma innej rodziny niż związek między mężczyzną i kobietą, otwarty na przekazywanie życia. Zdrada rodziny jest zdradą Chrystusa, ponieważ małżeństwo jest darem, który otrzymujemy od Boga”.

Posłuchaj: Edytorial 13/2016

Cenne myśli, dotyczące nie tylko rodziny, ale ludzkiej egzystencji w ogóle, kard. Sarah mógł osobiście wypowiedzieć podczas warszawskiej promocji swojej książki „Bóg albo nic”, która doczekała się polskiej wersji językowej. – Sercem tej książki jest Bóg – wyznał autor, a jej tytuł ma być reakcją na nieobecność Boga w świecie polityki, ekonomii i kultury. – Prawdziwym kryzysem toczącym dzisiejszy świat jest kryzys Boga – stwierdził Kardynał. Zwrócił też uwagę na współczesnych „bogów”, którymi stają się: nauka, technologia, pieniądze i władza. Zauważył, że wielu ludzi postanowiło obejść się bez Stwórcy i otwiera szeroko drzwi dla aborcji, manipulacji genetycznych oraz uprzedmiotawiania potomstwa. Dlatego, jak przekonywał kard. Sarah, „Kościół powinien odkryć w sobie powołanie do bycia jedyną instytucją, która jest w stanie ocalić ludzką płciowość oraz naturalną instytucję małżeństwa i rodziny”.

Reklama

Niestety, na Zachodzie dla wielu ludzi Bóg umarł. Próbują żyć bez Boga. – To my Go zabiliśmy, jesteśmy mordercami Boga, nasze kościoły są Jego grobami – mówił kard. Sarah. A w związku z porzuceniem Boga świat przeżywa kryzys. Zdaniem Kardynała, współczesny człowiek jest ukierunkowany niemal wyłącznie na posiadanie i używanie dóbr materialnych. – W kontekście kulturowym społeczeństwa zachodniego nie jest przesadą stwierdzić, że człowiek pracuje, organizuje relacje międzyludzkie, polityczne, gospodarcze i handlowe oraz nimi zarządza, a także wywołuje wojny, produkuje broń masowej zagłady, podbija i zdobywa inne kraje – to wszystko wyłącznie lub niemal wyłącznie po to, by zebrać i zgromadzić dobra materialne oraz utrwalić swoją władzę i hegemonię.

Jak to zmienić? – Tylko wybór Boga może na nowo uratować człowieka i ludzkość. Jeżeli tego nie uczynimy, zostanie wielkie nic. Będziemy jak drzewo bez korzeni, a wtedy nie da się już żyć.

Tagi:
komentarz edytorial

Medialne „5 minut” ufundowane na mowie nienawiści i dzieleniu społeczeństwa

2019-05-07 20:33

Antoni Szymański Senator RP / Gdańsk (KAI)

Redaktor Jażdżewski zlekceważył imponderabilia rzetelnej i uczciwej komunikacji, które człowiekowi mediów nie powinny być obce, a jego przemówienie było klasycznym, podręcznikowym wręcz przykładem mowy nienawiści – pisze w swym komentarzu senator Antoni Szymański.

Archiwum prywatne
Antoni Szymański Senator IX Kadencji

3 Maja 2019 roku na Uniwersytecie Warszawskim przekroczona została granica kultury politycznej i ogólnoludzkiej. Nieznany szerszej redaktor Leszek Jażdżewski wygłosił przemówienie w którym brutalnie zaatakował instytucję Kościoła Katolickiego i uczynił świadomy krok w kierunku skłócania polskiego społeczeństwa.

Zaistniałej sytuacji nie warto byłoby poświęcać szczególnej uwagi, gdyby nie trzy ważne okoliczności czasu i miejsca. Po pierwsze przemówienie miało miejsce w czasie uroczystych obchodów święta narodowego – rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, po drugie - wygłoszone zostało w poważnym miejscu to jest na Uniwersytecie Warszawskim i po trzecie - stanowiło wprowadzenie do wykładu przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Te trzy aspekty sytuacji powodują, że nie sposób przejść obojętnie nad tezami, które obiegły media. Oto niektóre z nich:

• Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi wciąż skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy stracił moralny mandat do sprawowania funkcji sumienia narodu.

• Gdyby dziś Chrystus pojawił się na świecie, zostałby ponownie ukrzyżowany – przez tych, którzy na krzyżu zbudowali sobie trony.

• Agendę układają nam dziś cyniczni wrogowie nowoczesności, czarnoksiężnicy, którzy liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami, zdobędą władzę nad duszami Polaków.

• Po kilku godzinach zapasów ze świnią w błocie, orientujesz się, że świnia to lubi (powszechnie odebrane jako wypowiedź o Kościele Katolickim).

Od wielu lat uczestniczę w życiu publicznym i pamiętam, że z różnych mównic padały słowa brutalne, groteskowe i nonsensowne. Niestety nie brakuje działaczy i ideologów, próbujących zbudować swój wizerunek na arogancji okazywanej powszechnie uznawanym autorytetom, a w szczególności osobom duchownym i instytucjom kościelnym. Jednak nadal gdy czytam tego typu hasła ogarnia mnie smutek. Spowodowany jest on zarówno treścią jak i formą wypowiedzi.

Redaktor Jażdżewski zlekceważył imponderabilia rzetelnej i uczciwej komunikacji, które człowiekowi mediów nie powinny być obce. Serwując w stosunku do Kościoła katolickiego tak ciężkie zarzuty jak: chciwość, rządza władzy, cynizm, manipulowanie opinią publiczną, obskurantyzm i zacofanie; nie przytoczył ani jednego argumentu na poparcie swoich tez. Zamiast tego zastosował znaną technikę erystyczną, przedstawiając własne stwierdzenia jako „powszechnie uznawane prawdy”.

Na potrzeby wystąpienia zebrał w jeden katalog stereotypy wypełniające współczesną propagandę antyklerykalną i „wyemitował je w eter” ku uciesze niezbyt wymagającej intelektualnie części audytorium. Swoje tezy ubrał w kiczowatą metaforykę, pełną tak „błyskotliwych” stwierdzeń jak przesądzenie o ukrzyżowaniu Chrystusa przez księży, czy wzmianka o świni uwielbiającej zapasy w błocie.

Wolałbym, aby zamiast powtarzania krzywdzących i uogólniających komunałów, dziennikarz skupił się na faktach. Nikt nie powinien mieć pretensji, gdy publicznie naświetlane są trudne zdarzenia i przez to wzrasta obywatelska świadomość w obszarze problemów życia społecznego czy religijnego. Z pewnością jako społeczność ludzi wierzących, nie powinniśmy uchylać się przed nawet najbardziej gorzką prawdą i podtrzymywać idealistycznych złudzeń. Nie wolno nam jednak pozwolić na mieszanie faktów z subiektywną oceną i zgodzić się na stosowanie niesprawiedliwych uogólnień.

Redaktor Jażdżewski popełnił taką samą nieuczciwość intelektualną jak twórcy filmu „Kler”, którzy świadomie rezygnując z przedstawienia pozytywnych przykładów księży, zawarli w swoim obrazie sugestię, iż „wszyscy oni tacy (czyli pijani, bezwzględni i skorumpowani) są”. Żenująca enuncjacja red. Jażdżewskiego aspirowała do rangi eksperckiej opinii, wygłoszonej w szczególnie poważnym miejscu i doniosłym czasie. W takich wypadkach od autora oczekuje się więcej obiektywizmu i powściągliwości w stosowaniu licentia poetica. A skoro o okolicznościach wypowiedzi mowa, to warto wspomnieć, że o samym wydarzeniu uchwalenia Konstytucji 3 Maja, padły być może dwa zdania. Święto narodowe potraktowane zostało instrumentalnie jako okazja do zaprezentowania własnych ekstremalnych zapatrywań. Wskazuje to wymownie na autopromocyjne intencje mówcy.

Martwi mnie brak zahamowań etycznych, obserwowany u niektórych osób, dążących do przebicia się w mediach za każdą cenę. To nie jest dobry trend w polskiej czy jakiejkolwiek innej przestrzeni publicznej. Dlatego apeluję do mediów, autorytetów naukowych, a także inteligencji ogółu obywateli, aby nie dać się wmanipulować w niebezpieczną grę socjotechniczną, w której ceną czyjejś indywidualnej rozpoznawalności jest pogłębienie podziałów społecznych.

Zasmuca mnie również aprobująca postawa uczestników spotkania o czym świadczyły oklaski jakie otrzymał mówca. Zbyt łagodnie wypowiadają się szefowie ugrupowań opozycyjnych o tej wypowiedzi zaś główny gość uroczystości Donald Tusk, którego wszak „supportował” Jażdżewski - milczy.

Moim zdaniem przemówienie Jażdżewskiego było klasycznym, podręcznikowym wręcz przykładem mowy nienawiści.

Bez wątpienia Leszek Jażdżewski miał swoje „5 minut”. Gdyby oceniać efekty jego działania w kategoriach pragmatyki politycznej to istotnie jego nazwisko dominuje w nagłówkach czołowych publikatorów. Odpowiedzmy sobie tylko: jak długo, jakie są skutki i społeczna cena takiego działania?

CZYTAJ DALEJ

Reklama

22 maja: wspomnienie św. Rity – patronki trudnych spraw

2019-05-22 17:30

Teresa Sotowska (KAI) / Warszawa

W kalendarzu liturgicznym Kościół wspomina 22 maja św. Ritę z Cascii, zakonnicę, patronkę trudnych spraw. Do ponownego odczytania jej doświadczenia ludzkiego i duchowego jako znaku Bożego Miłosierdzia zachęca również papież Franciszek.

Archiwum
Św. Rita, patronka spraw trudnych i beznadziejnych

Margherita (której skrócona forma Rita stała się w praktyce jej nowym imieniem) urodziła się w 1367 r. w Cascii w środkowych Włoszech. Wbrew swojej woli musiała poślubić Ferdinando Manciniego, któremu urodziła dwóch synów. Gdy jej brutalnego i awanturniczego małżonka zamordowano w 1401 roku, obaj jej synowie przysięgli krwawą zemstę. Rita modliła się gorąco, aby jej dzieci nie były mordercami, ale synowie zginęli w 1402 roku. Choć z trudem znosiła swój los, przebaczyła oprawcom. Chciała wstąpić jako pustelnica do zakonu augustianów w Cascia, ale nie przyjęto jej. Tradycja mówi, że w nocnym widzeniu ukazali się jej święci Jan Chrzciciel, Augustyn i Mikołaj z Tolentino, którzy zaprowadzili ją do bram zakonnych. Po wielokrotnych odmowach Ritę ostatecznie przyjęto do zakonu w 1407 r.

Prowadziła tam surowe życie pokutne. Ciągle rozważała mękę Pańską, a na znak, że bezpośrednio uczestniczy w tej męce, utkwił jej w czole cierń. Ten znak nosiła od 1432 r. przez 15 lat, aż do śmierci. Ostatnie cztery lata życia spędziła w łóżku, złożona ciężką chorobą. I znowu legenda mówi, że Jezus sprawił jej ogromną radość, ofiarowując jej w środku surowej zimy bukiet pięknych, pachnących róż. Dlatego po dziś dzień utrzymuje się tradycja święcenia „róż św. Rity”.

Św. Rita zmarła w swoim klasztorze augustianek 22 maja 1447 r. Już nazajutrz po jej śmierci miały się dziać cuda za jej wstawiennictwem. Zasłynęła jako orędowniczka spraw trudnych, a nawet beznadziejnych sytuacji życiowych. W dziesięć lat po śmierci jej nienaruszone ciało przeniesiono do zakrystii jej macierzystego klasztoru. W 1937 obok niego wybudowano bazylikę, która natychmiast stała się celem licznych pielgrzymek. W 1627 roku beatyfikował ją papież Urban VIII, a kanonizował w 1900 roku Leon XIII.

W ikonografii święta przedstawiana jest w stroju zakonnym – w czarnym habicie i w białym welonie, z cierniem na czole. Jej atrybutami są: dwoje dzieci, krucyfiks, cierń, figa, pszczoły, róża.

Na pamiątkę „cudu róży” do dziś 22 maja każdego roku poświęca się w całych Włoszech tzw. Róże św. Rity. Również w wiedeńskim kościele augustianów jest tego dnia odprawiana Msza św. w trudnych intencjach. Każda kobieta otrzymuje różę, a przy bocznym ołtarzu św. Rity kapłan udziela specjalnego błogosławieństwa relikwiami świętej.

Od 1904 w Rzymie działa Bractwo św. Róży a od 1911 w Würzburgu pracuje założone przez augustianów zgromadzenie sióstr św. Rity. Na całym świecie, nawet na odległych Filipinach czy w Ameryce Południowej, spotkać można kościoły pod jej wezwaniem. W Niemczech 22 maja organizowane są pielgrzymki do św. Rity, której relikwie znajdują się w kościele św. Józefa w Moguncji.

Kult św. Rity rozszerza się również w Polsce. Szczególnym miejscem jest krakowski kościół św. Katarzyny Aleksandryjskiej, gdzie znajduje się ołtarz z posągiem świętej z Cascii. 22 dnia każdego miesiąca odprawiana jest przy nim Msza św., podczas której kapłan odczytuje nadsyłane z całej Polski, a nawet z zagranicy, prośby o wstawiennictwo św. Rity w beznadziejnych sprawach. Wszystkie prośby spisują siostry augustianki. Na nabożeństwa wierni przynoszą róże.

„Nabożeństwa do św. Rity nikt specjalnie nie inspiruje, a coraz więcej ludzi modli się do niej w beznadziejnych sprawach. Kult szerzy się przez ośrodki augustiańskie, ale bywa i tak, że nagle otrzymujemy wiadomość o grupie wiernych modlących się do tej świętej gdzieś we Lwowie” – mówi siostra Krystyna. Nabrała więc przekonania, że historia i kult świętej od spraw beznadziejnych powinny zostać uporządkowane i spisane z dbałością o prawdę. Od dłuższego już czasu przegląda ona krakowskie archiwa, analizuje dokumenty, gdyż chce, aby legendy zostały uzupełnione faktami historycznymi. Źródłem wiedzy o życiu i duchowości augustiańskiej zakonnicy są dla wiernych siostry augustianki oraz ośrodek informacyjny.

W diecezji rzeszowskiej szczególnym miejscem kultu św. Rity jest parafia św. Józefa Sebastiana Pelczara w Rzeszowie, gdzie znajduje się ołtarz świętej z Cascii i jej relikwie. W kościele św. Łukasza Ewangelisty w Bydgoszczy od 2016 działa Diecezjalny Ośrodek Kultu św. Rity. Tam też odprawiane są nabożeństwa piętnastu czwartków. Wydarzenie, w którym uczestniczą mieszkańcy diecezji oraz goście z różnych stron Polski, jest przygotowaniem do liturgicznego wspomnienia św. Rity.

Z kolei w kościele pw. św. Urbana nad Jeziorem Głębinowskim koło Nysy na Opolszczyźnie każdego 22 dnia miesiąca, odbywają się nabożeństwa ku czci patronki od spraw beznadziejnych, w których bierze udział kilkaset osób. Wierni przynoszą róże i oddają cześć relikwiom świętej. Po nabożeństwie, połączonym z wyczytywaniem próśb, sprawowana jest Eucharystia, podczas której homilię głosi zaproszony kaznodzieja.

Imię św. Rity przyjmuje też wiele bractw oraz inicjatyw, np. Warsztaty Terapii Zajęciowej św. Rity w parafii Matki Bożej Fatimskiej w Legionowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Polska parafia św. Jana Pawła II w Pradze świętowała 99. rocznicę urodzin Papieża

2019-05-23 12:41

ww

Polska Parafia Św. Jana Pawła II w Pradze, przy kościele św. Idziego oo. dominikanów, zorganizowała w niedzielę 19 maja br. już po raz piąty, w 99. rocznicę urodzin Papieża - Polaka, święto dziękczynienia.

Uroczystej Mszy św. przewodniczył o. Kard. Dominik Duka, Prymas Czech i Arcybiskup Pragi, o. Hieronim Kaczmarek OP - duszpasterz Polaków, a kazanie wygłosił przybyły z Poznania ks. Wiesław Wojcik TChr, dyrektor Instytutu Duszpasterstwa Emigracyjnego. Do zebranych w barokowej bazylice na Starym Mieście ok.300 rodaków i zaproszonych Czechów, jak też gości z Polski, kaznodzieja przypomniał przesłanie otwierające pontyfikat Wielkiego Papieża: "Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi. Nie bójcie się! Chrystus wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek. On jeden to wie...". Świętowanie polonijne ubogacił Chór Kameralny Sancta Trinitas, działający przy bazylice oo.dominikanów w Krakowie. W duchu papieskiej radości i jedności wszyscy zgromadzeni Polacy na czele z Panią Ambasador RP - Barbarą Ćwioro wzięli udział w pikniku parafialnym na terenie klasztoru. Oprawę muzyczną poprowadził kwartet smyczkowy z Krakowa i muzycy polonijni z Pragi. Najmłodsi parafianie wzięli udział w konkursie plastycznym z nagrodami pt. „Nasze pielgrzymowanie”. Odbyła się także loteria fantowa.

Karolki są organizowane w Pradze od roku 2014, to znaczy od kanonizacji św. Jana Pawła II. Wraz z Polską Parafią współtworzą je inne polskie instytucje i środowiska: Ambasada RP, Konsulat RP, Instytut Polski, Klub Polski, Klub Polskiego Biznesu, Polska Szkoła i Stowarzyszeniem „Trampolina”. Wydarzenie to zapewne sprzyjała integrowaniu polskiej społeczności w Pradze.

Poprzez zaangażowanie wielu wolontariuszy i darczyńców w symboliczny sposób ukazuje piękno Kościoła, w którym można służyć bezinteresownie. To zaangażowanie i pomoc uczą brania współodpowiedzialności za wszelkie społeczności, w których żyjemy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem