Jak w każdej dyskusji teologicznej – zaczynamy od sięgnięcia do Pisma Świętego. Tam szukamy objaśnienia, wskazówek i rozwiązania wątpliwości. Tymczasem Biblia daje nam argumenty zarówno za powszechnym zbawieniem, jak też za wiecznym potępieniem. Polemika często polega na ustawieniu się radykalnie po jednej lub po drugiej stronie sporu, a trzeba spojrzeć całościowo na źródła skrypturystyczne i osadzić je we właściwym kontekście.
Optujący za powszechnym zbawieniem przywołują najczęściej Pawłowe słowa z Listu do Tymoteusza, gdzie mówi on o Zbawicielu, który „pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy (1 Tm 2, 4). Pisząc do Kolosan, Apostoł Narodów stwierdził natomiast: „Spodobało się bowiem Bogu, by w Nim zamieszkała cała Pełnia i aby przez Niego wszystko pojednać ze sobą” (Kol 1, 19-20a). Kreśląc przed Koryntianami wizję kresu czasów, napisał: „Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc. Trzeba bowiem, ażeby królował, aż położy wszystkich nieprzyjaciół pod swoje stopy. Jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć. Wszystko bowiem rzucił pod stopy Jego. Kiedy się mówi, że wszystko jest poddane, znaczy to, że z wyjątkiem Tego, który Mu wszystko poddał. A gdy już wszystko zostanie Mu poddane, wtedy i sam Syn zostanie poddany Temu, który Synowi poddał wszystko, aby Bóg był wszystkim we wszystkich” (1 Kor 15, 24-28). Sam Jezus przecież powiedział, że otrzymał władzę „nad wszystkim, co żyje, aby dał życie wieczne wszystkiemu” (J 17, 2). Czy jednak te urywki dają nam przesłanki do wniosku, że nie ma wiecznego potępienia?
_1781387375.jpg)
Pełna treść tego artykułu w wersji drukowanej (zamów telefonicznie 34 369 43 51 lub mailowo kolportaz@niedziela.pl) lub zamów e-wydanie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
