Reklama

Skrzydła są coraz szersze...

2016-06-22 09:08

Ks. Łukasz Jaksik
Niedziela Ogólnopolska 26/2016, str. 28-29

– Do duszpasterstwa akademickiego przychodzą młodzi ludzie z problemami. Ale nie zawsze zdają sobie sprawę, że początki tych problemów tkwią w przeszłości – mówi ks. Grzegorz Polok. – Wszystkim mówimy, że jednak jest nadzieja. Można skutecznie przerwać ten zaklęty krąg

Pomocą w terapii może być książka „Rozwinąć skrzydła”. Powstała ona w efekcie spotkań i pracy z młodzieżą pochodzącą z rodzin dysfunkcyjnych, w tym – rodzin z problemem alkoholowym. Autorem publikacji, a zarazem inicjatorem prowadzonej terapii i akcji szukania rozwiązań problemów dorosłych dzieci pochodzących z rodzin dysfunkcyjnych jest duszpasterz akademicki ks. dr hab. Grzegorz Polok. W książce „Rozwinąć skrzydła” opisuje problemy, z jakimi zmagają się dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych oraz ukazuje konkretne formy pomocy.

Od momentu wydania książki prowadzono także jej bezpłatną dystrybucję zwłaszcza wśród młodzieży akademickiej, ze szczególnym uwzględnieniem studentów Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Publikacja w formie e-booka i audiobooka dostępna jest również na stronie internetowej: www.rozwinacskrzydla.pl . W roku 2014 z inicjatywy autora książki, a także przy wsparciu pracowników i studentów rozpoczęła się ogólnopolska kampania społeczna „Rozwinąć skrzydła”. Celem kampanii było, aby publikacja dotarła do szerokiego grona odbiorców. Rezultatem jest wydanie ponad 50 tys. egzemplarzy wersji papierowej książki. Na uwagę zasługuje również ponad kilkadziesiąt tysięcy pobrań wydania w formie elektronicznej ze strony internetowej.

Kolejnym etapem kampanii są prowadzone obecnie działania na skalę międzynarodową. Wydano wersje: angielską, niemiecką, włoską, francuską, rosyjską i hiszpańską książki „Rozwinąć skrzydła”, które zostały opublikowane na nowych obcojęzycznych wersjach serwisu: www.rozwinacskrzydla.pl , czyli www.spreadwings.eu .

Reklama

Uczestnicy Światowych Dni Młodzieży, którzy będą przebywali na terenie archidiecezji katowickiej w lipcu 2016 r., otrzymają tę książkę bezpłatnie w swoim ojczystym języku, a wszystkie jej tłumaczenia wraz z materiałami pomocniczymi są już w znacznej mierze dostępne na stronie: www.rozwinacskrzydla.pl .

Praca u podstaw

Z jednej strony w Polsce można zauważyć problem dorosłych dzieci alkoholików, bo skala tego zjawiska jest duża. Z drugiej jednak – nie widać, by problem ten był szerzej obecny w mediach. – W katolickim podejściu do tego zagadnienia wydaje się, że czasami łatwo można zamknąć sprawę alkoholizmu, bo w kalendarzu jest miesiąc sierpień i można go poświęcić trzeźwości – mówi ks. Grzegorz. – To jednak nie oznacza, że sprawa będzie załatwiona. Tymczasem tu nie może chodzić tylko o jakiś jeden miesiąc – choć dobrze, że jest – ale trzeba to połączyć z każdym dniem ciężkiej pracy terapeutycznej i ze wsparciem duszpasterskim.

Jak ocenia ks. Polok, z każdym pokoleniem widzimy pogłębianie się tego problemu. Nadużywanie alkoholu staje się coraz poważniejszą bolączką współczesności, ale też skutki tego zjawiska są coraz bardziej dalekosiężne.

Ks. Grzegorz Polok zwraca uwagę na siłę oddziaływania mediów. – Staramy się naszą akcję propagować za pomocą jak najszerszych form, nie wykluczając mediów. Trzeba się przeciwstawić skostniałym stereotypom, np. w rodzinach dysfunkcyjnych z uporem maniaka powtarza się członkom tych rodzin, że pod żadnym pozorem nie można nikomu z zewnątrz mówić o swoich problemach, koniecznie trzeba milczeć.

Mimo że nikt nie może czuć się odpowiedzialny za życiowe wybory swoich rodziców, młodym ludziom z wielką trudnością przychodzi przyznać się do problemów z przeszłości. Potwierdza to ks. Polok i zwraca uwagę na związane z tym opory studentów. – Najtrudniej jest im się przyznać, że ich rodziny były dysfunkcyjne, najtrudniej jest przyjść do duszpasterza i powiedzieć, że ciągnie się za nimi jakiś problem z dzieciństwa.

Po owocach poznacie

Studenci przychodzą z różnych powodów. Czasem mówią, że chcą pomóc swojemu ojcu, który nadużywa alkoholu, albo obojgu rodzicom, bo mają przed sobą perspektywę rozwodu. Zawsze jednak tacy młodzi ludzie muszą usłyszeć, że będą mieli zdolność niesienia pomocy, ale najpierw powinni zadbać o swoją kondycję i poddać się terapii.

Niektórzy boją się o swoją przyszłość, nie chcą wstępować w związki małżeńskie, boją się o przyszłe rodziny. Dzieje się tak na skutek ran zadanych w rodzinie albo wykrzywionego jej obrazu. Związki tworzone przez dorosłe dzieci alkoholików są często nietrwałe. Ważna jest przyszłość, ale także – a może przede wszystkim – teraźniejszość. Niektórzy bowiem dzisiaj nie potrafią uporać się ze swoją psychiką, mają bardzo niskie poczucie własnej wartości, borykają się z nerwicami lękowymi, nie są w stanie podejmować codziennych obowiązków.

Studenci już na pierwszym roku mają wykład, otrzymują książkę, dowiadują się o problemach, ale na terapię docierają w późniejszych latach. Trzeba więc najpierw dojrzeć. Zrozumieć, że można sobie pomóc.

Każda terapia potrzebuje fundamentu. Ważne są duchowość i świadomość bezwarunkowej miłości Pana Boga. Wierzący otrzymują sakrament chorych, mają kontakt z Pismem Świętym, nie stronią od sakramentu pokuty i pojednania. Niewierzący – szukają wsparcia wśród przyjaciół. Próbują docenić własną podmiotowość, godność człowieka. Z natury trzeba przecież dążyć do dobra i prawdy. Luksus wierzących jest tu ogromny, ale niewierzący także nie są pozostawieni bez nadziei.

* * *

Z kart książki „Rozwinąć skrzydła”

Towarzyszy Twojemu życiu często lęk, niepokój, masz niskie poczucie swojej wartości, stale szukasz potwierdzenia siebie w różnych formach aktywności zewnętrznej, masz kolejny nieudany związek, utraconą przyjaźń, zaczynasz wchodzić w jakieś uzależnienie? Może źródłem tego jest Twoja przeszłość, a zwłaszcza to, co działo się w Twojej rodzinie. Może nie doświadczyłeś w swoim dzieciństwie i okresie dorastania bezwarunkowej miłości od rodziców, nie czułeś ich ciepła i wsparcia. Może przyczyną tego było nadużywanie alkoholu lub uzależnienie od niego jednego lub obojga Twoich rodziców. Może mama i tata byli w rozwodzie emocjonalnym lub prawnym, może pojawiła się zdrada małżeńska czy trwała nieobecność jednego z rodziców.

Nie jesteś sam z taką przeszłością, albowiem szacuje się, że ok. 40 proc. dorosłych Polaków można zaliczyć do grupy dorosłych dzieci alkoholików (DDA), czyli osób, które rozwijały się w rodzinie, gdzie jeden albo oboje rodziców nadużywało alkoholu, bądź byli od niego uzależnieni. Do tego dochodzi kilkanaście procent dorosłych, którzy wzrastali w rodzinach z inną dysfunkcją, a którzy mają podobne trudności w dorosłym życiu, jak ci żyjący w rodzinach z problemem alkoholowym.

Tagi:
książka

Reklama

Nowa książka ks. prof. Chrostowskiego

2019-07-19 17:13

Adam Sosnowski

„Ojcze Nasz”. W swej nowej książce ks. prof. Chrostowski tłumaczy przesłanie Modlitwy Pańskiej, m.in. znaczenie „i nie wódź nas na pokuszenie”.

Artur Stelmasiak
Ks. prof. Waldemar Chrostowski

„Jeżeli czegoś nie rozumiemy, zwłaszcza w sprawach wiary przekazywanej od dawna, trzeba podjąć wysiłek, by zrozumieć treść utrwalonych w tradycji formuł. Nie jest przecież tak, że wiele pokoleń chrześcijan odmawiało tę modlitwę, nie rozumiejąc, o co w niej chodzi – wyjaśnia ks. prof. Waldemar Chrostowski, autor książki „Ojcze Nasz” (wyd. Biały Kruk).

Odmawialiśmy „Ojcze nasz” tysiące razy, od dziecka znamy na pamięć treść tej modlitwy – ale czy naprawdę dobrze ją rozumiemy? To pytanie staje się szczególnie aktualne w obliczu nowego tłumaczenia szóstej prośby Modlitwy Pańskiej: „i nie wódź nas na pokuszenie”. Bóg nas ani nie kusi, ani nie przywodzi do złego – taka wykładnia chyba nikomu wierzącemu nie przychodziła do głowy. A jednak w mediach takie interpretacje zaczęły się pojawiać, stąd niezwykle istotne i palące stało się, abyśmy w pełni zrozumieli Modlitwę Pańską, każde jej słowo. Abyśmy poznali także jej historyczne uwarunkowania.

Nie ma lepszego przewodnika po tych zagadnieniach niż wybitny biblista i wielki erudyta ks. prof. Waldemar Chrostowski. W nowej książce „Ojcze Nasz” prowadzi nas po każdej części Modlitwy Pańskiej, tłumacząc jej sens, trwałe zakorzenienie w Piśmie Świętym – także w Starym Testamencie – wskazując głębokie teologiczne treści zawarte w jej słowach. Czyni to językiem pięknym i zrozumiałym.

Odwołuje się zarówno do Biblii, jak i długiej tradycji Kościoła, a także medytacji kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz papieży św. Jana Pawła II i Benedykta XVI. „Ojcze nasz” jest bogactwem i darem, jak każda modlitwa, czyli rozmowa z Bogiem. Słowa codziennego pacierza, do których jesteśmy przyzwyczajeni od małego, mogą dzięki dogłębnej refleksji i dogłębnemu poznaniu obdarzyć nas nową duchową mocą.

Równocześnie „Ojcze Nasz” jest książką niezwykle aktualną, ponieważ w wielu krajach Modlitwa Pańska została zmieniona. Chodzi oczywiście o brzmienie szóstej próby – i nie wódź nas na pokuszenie. Ks. prof. Waldemar Chrostowski tłumaczy to w sposób następujący: „Szósta prośba Modlitwy Pańskiej stała się przedmiotem dociekań i dyskusji zmierzających w kierunku, by ją zmienić tak, aby była bardziej zrozumiała. Na jednym biegunie stoją ‘praktyczne wątpliwości zwyczajnego wiernego’, a na drugim inicjatywy niektórych episkopatów i wypowiedzi papieża Franciszka. Odnosząc się do nich, należy poczynić podstawową uwagę: jeżeli czegoś nie rozumiemy, zwłaszcza w sprawach wiary przekazywanej od dawna, trzeba podjąć wysiłek, by zrozumieć treść utrwalonych w tradycji formuł. Nie jest przecież tak, że wiele pokoleń chrześcijan odmawiało tę modlitwę, nie rozumiejąc, o co w niej chodzi. Teologia to wiara szukająca zrozumienia, a teologia bez wiary jest jak pływanie w suchym basenie. Można poruszać rękami i nogami oraz udawać, że się pływa, ale to tylko imitowanie pływania. Do rozstrzygnięcia pozostają dwie istotne kwestie. Po pierwsze, jak ta prośba była rozumiana w najstarszym okresie Kościoła i czym wyjaśnić jej przekład na język łaciński, który stał się podstawą przekładów na inne języki, również polski. Po drugie, które znaczenie rzeczownika wybrać – ‘próba’ czy ‘pokusa’?”

Między innymi na te pytania odpowiada książka „Ojcze Nasz”.

„Ojcze Nasz. Dzieje i przesłanie Modlitwy Pańskiej”, ks. prof. Waldemar Chrostowski, wyd. Biały Kruk, 168 stron, twarda oprawa, papier 130 g.

Więcej informacji na https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiazki/ojcze-nasz-dzieje-i-przeslanie-modlitwy-panskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalwaria Pacławska: nabożeństwo Exodusu na Franciszkańskim Spotkaniu Młodych

2019-07-23 13:16

pab / Kalwaria Pacławska (KAI)

Niedawno świętowaliśmy 50. rocznicę lądowania człowieka na Księżycu. Jest się z czego cieszyć. Jednak chyba zapominamy, że każdego dnia podczas Eucharystii na ołtarzu ląduje kawek nieba – mówił ks. Wojciech Węgrzyniak, który był gościem 32. Franciszkańskiego Spotkania Młodych w Kalwarii Pacławskiej. Wieczorem nad rzeką Wiar odbyło się nabożeństwo Exodusu. W jego trakcie każdy mógł symbolicznie przejść przez wodę.

pl.wikipedia.org

Ks. Wojciech Węgrzyniak wskazywał na trzy ważne elementy w przygotowaniu do Mszy św. – Po pierwsze trzeba umieć zachwycić się materią, światem otaczającym. Po drugie dzięki Bogu jesteśmy wolni. Uczestnictwo w eucharystii przemienia zniewolenie człowieka. Trzecią ważną rzeczą, o której trzeba pamiętać w przygotowaniu do mszy jest świadomość i wiara we wszechmocność Boga. Należy zrozumieć, że przyjmujemy Boga, który wystarczy, że tylko powie i dzieją się cuda – mówił podczas konferencji.

– Niedawno świętowaliśmy 50. rocznicę lądowania człowieka na Księżycu. Jest się z czego cieszyć. Jednak chyba zapominamy, że każdego dnia podczas eucharystii na ołtarzu ląduje kawek Nieba – zaznaczył biblista.

Ks. Węgrzyniak odprawił również Mszę św. i wygłosił homilię. – Dajcie czasowi czas – mówił, wskazując na istotę cierpliwości w życiu. Uspokajał młodych, że jeżeli nadal nie wiedzą, co będą robić w życiu i mają wiele wątpliwości, nie muszą się martwić.

Podzielił się również świadectwem trudnego czasu ze swojego życia. Wspominał, że w 2008 r., po 10 latach od święceń było mu bardzo ciężko, „nie chciał rzucić kapłaństwa”, ale trudno mu było żyć.

Dokładnie zapamiętał czwartek 17 lipca 2008 r. Rano wystawił monstrancję z Najświętszym Sakramentem do adoracji i powiedział: „Nie odejdę stąd, dopóki mi nie pomożesz”. – Mijały godziny, wstaję, klęczę, siedzę, modlę się. Między trzecią a czwartą popołudniu stało się coś takiego, jakby ktoś ci ściągnął 30 kilogramów z pleców, jakbyś narodził się na nowo. Jakby Pan Bóg otworzył okno w niebie i powiedział: ej, Wojtek, spokojnie, jestem, nie panikuj, trzeba się było po prostu pomodlić 6 godzin wcześniej. To, co było ciężarem przez kilka miesięcy, znika w ciągu jednego dnia. Który nie lubi rano wstawać, zaczynam rano wstawać, który nigdy rano nie biegał, zaczynam biegać – opowiadał.

Duchowny zapewniał, że „Bóg każdego wyzwoli, tylko trzeba więcej jęczeć albo dać czasowi czas”. Przyznał, że teraz, gdy jest mu ciężko, nie ma pretensji do Pana Boga, a co najwyżej żal do siebie, że już mu się nie chce modlić przez 6 godzin. Ale – jak uznał – to znaczy, że jeszcze nie jest aż tak źle.

W poniedziałek wieczorem, na pamiątkę przejścia Izraelitów przez Morze Czerwone, odbyło się nabożeństwo Exodusu. Uczestnicy zeszli z pochodniami do rzeki Wiar, gdzie kontynuowano nabożeństwo. Każdy chętny mógł symbolicznie przejść przez rzekę. Na koniec wszyscy zebrali się na uwielbieniu w kościele, gdzie wychodząc dostali mleko i miód, na znak „krainy mlekiem i miodem płynącej”.

Dzień zakończyło kino. Młodzi obejrzeli włoską komedię „Jak Bóg da” w reżyserii Edoardo Falcone. Opowiada ona o cenionym chirurgu, a jednocześnie ateiście, którego syn postanawia zostać księdzem.

Organizatorem FSMu jest krakowska prowincja franciszkanów im. św. Antoniego z Padwy i bł. Jakuba Strzemię. 32. Spotkanie rozpoczęło się mszą świętą o 18.00 w niedzielę 21 lipca, a zakończy w sobotę 27 lipca. Podczas tygodniowego wydarzenia, młodzi będą mogli spotkać się z Idą Nowakowską, Mariką, ks. Krzysztofem Porosło, o. Jarosławem Wysoczańskim, Michałem Bukowskim i br. Valerio Folli. Będą mieli także okazję bawić się na koncertach zespołów Mate.O i Fioretti, tańczyć przy muzyce Tęgich Chłopów i obejrzeć spektakl grupy Teatr A.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak Lublin stał się Częstochową

2019-07-24 08:46

Anna Artymiak

Z okazji 70. rocznicy Cudu Lubelskiego Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium” przygotowało książkę pt. „Cud. W 1949 r. Lublin stał się Częstochową”. Publikacja opracowana przez Mariolę Błasińską przedstawia historię i świadectwa uczestników niezwykłych wydarzeń w katedrze lubelskiej.

Katarzyna Artymiak

Historia i świadectwa

Książka Marioli Błasińskiej jest pierwszą tak obszerną rekonstrukcją wydarzeń. Zawiera świadectwa uczestników cudu, jak i analizę dokumentów z 20 archiwów państwowych i kościelnych z całej Polski. Autorce udało się dotrzeć do wielu źródeł, w tym do państwowych dokumentów, powszechnie uważanych za zniszczone, a także do będących jeszcze w opracowaniu zbiorów z sekretariatu prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego. Najcenniejszym i najbogatszym źródłem były jednak zbiory Archiwum Archidiecezjalnego i archikatedry lubelskiej. M. Błasińska wykorzystała również materiały ze zbiorów osób prywatnych. Tytułowe zagadnienie omówione jest w kontekstach historycznym i religijnym, było to bowiem wydarzenie, które wpisało się w dzieje regionu i całego kraju, stając się źródłem wielu głębokich przeżyć duchowych. Książkę ubogaca cenny materiał fotograficzny, na który składają się zdjęcia historyczne oraz współczesne, a także skany dokumentów państwowych i kościelnych.

Prezentacja książki

W przededniu rocznicy Cudu Lubelskiego w Trybunale Koronnym odbyła się promocja książki z udziałem autorki oraz zaproszonych gości, m.in. abp. Stanisława Budzika, biskupów Ryszarda Karpińskiego i Mieczysława Cisło, proboszcza archikatedry ks. Adama Lewandowskiego, dyrektora „Gaudium” ks. Marka Szymańskiego, dyrektora lubelskiego oddziału IPN Marcina Krzysztofika i Jacka Wołoszyna (KUL/IPN). W spotkaniu uczestniczyli także: Jerzy Cichocki - świadek wydarzeń sprzed 70 lat oraz rodziny Zygmunta Dempka, chemika który badał łzę na obrazie, i Heleny Rawczuk, młodej kobiety, która w lipcu 1949 r. zginęła przed katedrą.

Opowiadając o pracy nad książką, Mariola Błasińska podkreślała, że największe wrażanie zrobiły na niej świadectwa. Przywołała jedno, Stefani z Kozienic, do której 3 czerwca, dokładnie miesiąc przed rocznicą Cudu Lubelskiego, przyszła we śnie Matka Boża. Chora kobieta usłyszała słowa: „wytrzymaj jeszcze miesiąc”; była przekonana, że umrze. Kiedy dowiedziała się o cudzie w Lublinie, wybrała się do katedry. Modląc się przed obrazem Matki Bożej dostrzegła, że postać Maryi jest dokładnie taka sama, jak z jej snu. Uzdrowiona kobieta co roku przyjeżdżała do katedry i składała świadectwo; w latach 60. XX wieku złożyła wotum wdzięczności za dar uzdrowienia.

Relacja świadka

Bezpośrednim świadkiem zdarzenia z 1949 r. był gen. Jerzy Cichocki, obecnie prezes kraśnickiego okręgu Związku Piłsudczyków RP. - Byłem jednym z pierwszych świadków cudu, który miał miejsce w katedrze lubelskiej. W ostatnich dniach czerwca, po skończeniu gimnazjum, zdawałem egzaminy do technikum budowlanego w Lublinie. To była niedziela; miały być ogłoszone wyniki z pierwszej części egzaminu. Z kolegą pojechaliśmy do szkoły i okazało się, że zostaliśmy dopuszczeni do egzaminów ustnych. Wracając, szliśmy przez Krakowskie Przedmieście; po południu przechodziliśmy koło katedry. Zaproponowałem, by wstąpić na odmówienie pacierza w intencji dalszych egzaminów. Kiedy weszliśmy do kościoła było już po sumie, prawie pusto. Odmówiliśmy pacierz i w tym czasie usłyszeliśmy płacz, jakieś krzyki. Poszliśmy do lewej nawy by zobaczyć, co się stało. Odruchowo spojrzałem na obraz Matki Bożej i zobaczyłem, jak po prawej stronie utworzyła się krwawa łza, która popłynęła wzdłuż twarzy i zniknęła przy brodzie. Wszyscy padliśmy na twarz i zaczęliśmy się modlić. Zaraz pojechaliśmy do domu; o wszystkim opowiedziałem rodzicom, którzy tego samego dnia wybrali się do katedry - mówił J. Cichocki.

Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej Gaudium zwraca się z prośbą, by świadkowie cudu, bądź osoby posiadające wiedzę lub materiały dotyczące samego wydarzenia jak i represji czy uzdrowień, zgłaszały się do siedziby wydawnictwa przy ul. Ogrodowej w Lublinie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem