Poniżej fragment książki Odkryć Gietrzwałd na nowo. Całość do kupienia w naszej księgarni: ksiegarnia.niedziela.pl.

Na ten dzień, na te słowa czekano 100 lat. Cały wiek. Emocje wśród pielgrzymów musiały być wielkie. Oświadczenia biskupa warmińskiego słuchało 150 tysięcy osób – uczestników mszy św. w liturgiczną uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. I w stulecie objawień Matki Bożej. Na zatwierdzenie objawień oczekiwali nie tylko oni. Nie tylko ci, którzy przybyli tego dnia na gietrzwałdzkie błonia, gdzie na ołtarzu polowym ustawiono przeniesiony z bazyliki cudowny obraz Matki Bożej Gietrzwałdzkiej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Potwierdzenia prawdziwości objawień wyczekiwało kilka pokoleń i setki tysięcy tych, którzy wierzyli, że w Gietrzwałdzie w 1877 roku ukazała się Matka Boża. I to nie raz, czy dwa, ale 187 razy. Wierzyli, że przyszła z ważnym przesłaniem – na tamten czas, na tamto stulecie. Ale tak samo na dziś, jak i na jutro. „Jest to dla nas stulecie ogromnie cenne i dzień ogromnie wymowny, kiedy możemy wrócić do tamtych wydarzeń, do tamtych postaci i do tamtych słów, które wypowiedziała Matka Słowa Wcielonego – mówił w homilii w 1977 roku kard. Karol Wojtyła, metropolita krakowski. – Tymi słowami żyła Warmia, lud Boży tutejszej ziemi.
Reklama
Tymi słowami żyła Polska znajdująca się wówczas pod rozbiorami [sic!], podzielona między Rosję, Prusy i Austrię. Tymi słowami, wypowiedzianymi w polskim języku do polskich dziewcząt na Warmii, żyła Polska – Kościół i Ojczyzna – znajdując w nich to macierzyńskie zapewnienie, które słusznie tutaj umieściliście na oczach wszystkich: «Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was»”. Matka Boża w tym miejscu w 1877 roku – to ważna refleksja kardynała – upomniała się o prawa człowieka i narodu. „Upomniała się w imieniu swojego Syna Ta, która jest Matką wszystkich ludzi i narodów, ale w szczególny sposób są Jej bliscy ci, którzy są uciskani, prześladowani”. I dlatego cały naród polski, po stu latach, dziękuje za Jej macierzyńskie słowa. Za to, co powiedziała i że mówiła to w ojczystym języku, „że podniosła na duchu, że przypomniała różaniec, że dodała nadziei, pomogła przetrwać, że wypomniała te wady, które przeszkadzają nam w utrzymaniu ludzkiej godności i w obronie praw narodu”.
Uroczystości 100-lecia objawień trwały w Gietrzwałdzie dwa dni. Rozpoczęły się nieszporami w sobotę 10 września, po czym w bazylice odbyło się czuwanie, a o północy mszę św. odprawił opat zakonu kanoników regularnych laterańskich o. Attilio Cout, który przyjechał z Rzymu. W niedzielę o poranku mszę św. dla grekokatolików sprawował ks. mitrat Stefan Dziubina, zaś ostatnim wydarzeniem w niedzielę po południu było złożenie aktu oddania Matce Bożej Gietrzwałdzkiej. Obecnych było około 40 biskupów a także przełożeni zgromadzeń zakonnych. Byli goście z Włoch, Niemiec i Austrii. Niestety, mimo zapowiedzi nie dotarł prymas Stefan Wyszyński. „Nie stawiłem się w Gietrzwałdzie, by «chwalić Pannę świętą», a tak gorąco pragnąłem tam służyć” – zapisał tego dnia w dzienniku Pro memoria. Prymas od ponad trzech tygodni był chory, przebywał w szpitalu, gdzie miał przejść operację chirurgiczną. Wieczorem, w drodze powrotnej do Krakowa odwiedził go w szpitalu kard. Karol Wojtyła, który – jak zanotował prymas – wprost był „porwany przeżyciami” w Gietrzwałdzie.
Tego dnia na Warmii padał deszcz. Ale w czasie liturgii rozpogodziło się. Podobnie jak sto lat wcześniej.
Potrzeba było więc aż stu lat, aby Kościół oficjalnie uznał objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Dużo. W La Salette czy Lourdes uczynił to zaledwie kilka lat później, dzięki czemu mógł się rozwijać kult maryjny i ruch pielgrzymkowy. W Gietrzwałdzie nie było to możliwe. Powodem były nie sprawy związane z wiarą i pobożnością, ale polityka, także polityka kościelna. Gdyby uznanie przez Kościół katolicki w Prusach objawień, w których Matka Boża mówiła po polsku, nastąpiło w 1877 roku, byłoby to odebrane przez władze II Rzeszy jako popieranie przez hierarchię kościelną narodowych dążeń Polaków. Z tej też przyczyny była duża niechęć księży niemieckich do wydarzeń w Gietrzwałdzie. I nie zmieniło się to przez kolejne kilkadziesiąt lat...
Czytaj dalej w książce Odkryć Gietrzwałd na nowo...
