Reklama

Wiara

Kazachstan: Z pożaru kościoła ocalało jedynie drewniane tabernakulum i krzyż!

W pożarze trwającym kilka dni spłonęło wszystko poza drewnianym tabernakulum i krzyżem. Ks. Łukasz Chłopek, misjonarz w Kazachstanie, odczytał to jako znak i postanowił odbudować kościół w formie… jurty.

2026-06-25 09:18

[ TEMATY ]

Kazachstan

Mat.prasowy

Uratowany krzyż

Uratowany krzyż

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pali się nasz kościół

Dariusz Dudek: W nocy z wtorku na środę, 7 maja 2025 roku, o godzinie 23:53 rozdzwonił się Twój telefon. Usłyszałeś cztery słowa: „pali się nasz kościół”. Co czułeś?

Ks. Łukasz Chłopek*: To był potężny szok. Zadzwoniono z wioski Kemenger, oddalonej od Pawłodaru, gdzie wtedy byłem, o jakieś 22 kilometry. Proboszczem tamtejszej wspólnoty był ks. Tomek Jordan, misjonarz z Sędziszowa Małopolskiego. Decyzja była błyskawiczna: natychmiast wsiedliśmy w samochód. Pędziliśmy tak, że na trasie wyprzedziliśmy nawet wóz strażacki jadący do pożaru. Na miejsce dotarliśmy tuż po północy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Co zobaczyliście na miejscu?

Reklama

Noc była mroczna, księżyc schował się za chmurami. Zobaczyliśmy dym unoszący się spod dachu. Trzeba pamiętać, że nasz kościółek to nie była piękna bazylika ani historyczna świątynia. Wspólnota miała już za sobą trudną historię – w 2015 roku pierwszy pożar doszczętnie strawił dom rodzinny, który służył za kościół. Od tamtej pory ludzie modlili się w zaadaptowanym garażu gospodarczym. Był też inny, mniejszy incydent, kiedy od świecy zapaliła się figura Matki Bożej. Wtedy Maryja cudem ocalała, spaliła się tylko przednia część jej płaszcza. A tej majowej nocy... okazało się, że tam się tliło od niedzieli do wtorku! Na miejscu zastałem wiejską straż i kilka osób, w tym naszą parafiankę Marinę, starościnę kościoła. Żywego ognia nie było widać, bo pomieszczenie było szczelnie zamknięte.

I wtedy popełniłbyś błąd, który mógł kosztować Cię życie.

Tak. Moją pierwszą, instynktowną myślą było: „ratować tabernakulum!”. Od Wielkiego Czwartku mieliśmy tam na drewniane tabernakulum, które stało na stoliku z żelaznymi nóżkami. Powiedziałem, że tam wbiegnę, że się nie boję. Byłem już na progu korytarza wiodącego do nawy. I wtedy stało się coś, co uważam za ratunek od Boga. Janek, katolicki student, który był tam z nami, szarpnął mnie mocno za bluzę i wyciągnął na zewnątrz.

Mat.prasowy

Moment pożaru

Moment pożaru

Gdyby nie on, dzisiaj byśmy nie rozmawiali.

W środku nie było tlenu, ogień wypalił cały życiodajny pierwiastek. Nie spłonąłbym, ale udusiłbym się na miejscu. Nawet strażacy, którzy potem wchodzili w specjalistycznym sprzęcie, musieli bez przerwy zmieniać butle z tlenem.

„Muzułmanin uratował Jezusa”

Co czuje misjonarz, patrząc na płonące centrum życia swojej parafii?

Reklama

Wokół unosił się dym, a my ze łzami w oczach patrzyliśmy na to pogorzelisko. Cztery tygodnie wcześniej celebrowaliśmy tam Triduum Paschalne, kłanialiśmy się Jezusowi w Eucharystii wieczernika, w Wielki Piątek całowaliśmy drewniany, lipowy krzyż, a w Wigilię Paschalną cieszyliśmy się ze zmartwychwstania. Ledwie trzy dni przed pożarem, w niedzielę Dobrego Pasterza, gościliśmy zespół ludowy. Był piękny koncert, najpierw u nas, w kościółku św. Marii Goretti, potem w mieście, w kościele św. Teresy. Wszyscy byli tacy szczęśliwi... Nikt nie przypuszczał, że ta radość tak szybko zamieni się w płacz.

W tym całym dramacie wydarzył się jednak niezwykły moment, który podsumowałeś słowami: „Muzułmanin uratował Jezusa”. Jak do tego doszło?

Po kilkunastu minutach akcji strażacy pozwolili nam podejść bliżej, by sprawdzić, czy cokolwiek ocalało. Dym z parującej wody był gęsty, potworny. Strażacy – rodowici Kazachowie – zaczęli już zwijać sprzęt. Podszedłem do jednego z nich, młodego chłopaka, i poprosiłem, żeby wszedł tam jeszcze raz. Wytłumaczyłem mu, że w lewym rogu stoi drewniana skrzynka. Włączył latarkę na kasku i zniknął w kłębach dymu. Minuty ciągnęły się jak wieczność. W końcu zobaczyliśmy snop światła i wyłaniającą się postać. W grubych, żółtych rękawicach strażackich niósł okopcone tabernakulum. On był muzułmaninem. Nie miał pojęcia, co trzyma w rękach i Kogo niesie. A uratował Jezusa.

Mat.prasowy

Uratowane tabernakulum

Uratowane tabernakulum

Co stało się, gdy otworzyliście tę „drewnianą skrzynkę”?

Reklama

Zanieśliśmy tabernakulum do bagażnika naszego samochodu. Kluczyk był stopiony od wysokiej temperatury. Płacząc, na kolanach, próbowaliśmy go przekręcić. Kiedy drzwiczki w końcu puściły, zobaczyliśmy cud. Kielich z pięcioma małymi komunikantami oraz monstrancja z hostią w środku były absolutnie nienaruszone! Co niesamowite, zapach świeżego, wypieczonego chleba był tak silny, że całkowicie zdominował smród spalenizny. Czuliśmy się, jakbyśmy otworzyli piec w piekarni. Ludzie stojący z boku pytali naszych parafian: „Co wy tam mieliście za bogactwa, co za pieniądze, że tak płaczecie?”. Oni nie rozumieli. Nie wiedzieli, że tam było nasze największe bogactwo: żywy Bóg, który dał nam znak poprzez to ocalenie.

Znak w ruinach

To nie był jedyny znak, który znaleźliście w ruinach.

Gdy dym nieco opadł i ludzie się rozeszli, weszliśmy do środka garażu. Wszystko było zniszczone: drewniany ołtarz, ławki, obrazy, a figura Matki Bożej z gorąca pękła i roztrzaskała się w drobny mak. Ale na ścianie za ołtarzem wisiał – dosłownie jak triumfator – nienaruszony krzyż. Ten sam, który całowaliśmy w Wielki Piątek. Miał na sobie czarną od dymu, okopconą stułę, ale przetrwał ogień i setki litrów wody. Wisiał dostojnie, jakby błogosławił tym kazachstańskim strażakom.

Niedługo po pożarze sotkały Was kolejne trudności – zmiany personalne.

Tak, parę dni później dowiedzieliśmy się o decyzjach w diecezji. Ks. Tomek został skierowany do parafii w Czkałowie, aż 900 kilometrów od nas. Dla ludzi to był ogromny cios. Kiedy poszliśmy do naszych kościelnych babć, żeby powiedzieć im o pożarze i o odejściu proboszcza, zalały się łzami: „Teraz to już niczego nie będzie... Bez kościoła, bez księdza”. Ale te dwa znaki – tabernakulum i krzyż – dawały nam jasny komunikat: Chrystus chce tutaj być. Pożar był tragedią, ale dzisiaj patrzymy na to inaczej. Bóg czasem coś burzy, żeby zbudować nowe. Wcześniej mało kto w okolicy wiedział o naszym istnieniu. Po pożarze ludzie usłyszeli o katolikach.

I tak narodził się niezwykły pomysł na nowy dom modlitwy: kościół-jurta.

Reklama

Pomysł przyszedł do mnie w Polsce, podczas wakacji, kiedy jadłem śniadanie u mojej mamy. Pomyślałem: a co, gdybyśmy wybudowali kościół w kształcie tradycyjnego kazachskiego namiotu – jurty? To tanie rozwiązanie, buduje się szybko, a wizualnie stałoby się to pięknym pomnikiem wdzięczności dla narodu kazachskiego. Za ratunek od pożaru, ale też za serce, jakie okazali Polakom w czasie tragicznych przesiedleń w 1936 roku.

Mat.prasowy

Wizualizacja

Wizualizacja

Mat.prasowy

Wizualizacja

Wizualizacja

Czy w dziele odbudowy czujesz wsparcie Kościoła i przyjaciół?

Ono jest ogromne! Dzięki dobroci wielu serc kupiliśmy już najpotrzebniejsze rzeczy do odprawiania Mszy i sakramentów. Księża dzielą się szatami i naczyniami liturgicznymi. Nasz arcybiskup natychmiast przekazał nowe śpiewniki, modlitewniki oraz swój prywatny komplet lekcjonarzy i mszał. Przyjeżdżają wolontariusze z Polski – pomagali sprzątać pogorzelisko, czyścili nadpalone przedmioty. Objawiły się też kolejne talenty. Kobieta urodzona w Pawłodarze, a mieszkająca od lat w Polsce, zaoferowała, że jako malarka namaluje dla nas metrowy obraz św. Marii Goretti. Moja przyjaciółka z kolei zaproponowała namalowanie wizerunków świętych kazachstańskich męczenników z czasów totalitarnych. Wspiera nas mnóstwo ludzi, znajomych i nieznajomych, z Polski i zza granicy. Przed nami wciąż długa droga i mnóstwo pracy, ale głęboko wierzę, że skoro Bóg był z nami w tym ogniu, to będzie z nami już zawsze.

*Ks. Łukasz Chłopek – prezbiter diecezji rzeszowskiej, misjonarz w Kazachstanie. Jego działanie możesz obserwować na profilu Step Misja.

Oceń: +33 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nie przeciwko sobie, ale razem ku jedności

[ TEMATY ]

Kazachstan

Kongres Przywódców Religii Świata i Tradycyjnych

Materiały prasowe

Bp Adam Bab (w środku)

Bp Adam Bab (w środku)

Jeżeli ludzie nie będą otwierać się na wartości duchowe, na świat Boży, na transcendencję, to nasze wysiłki w kierunku pokoju i dobrego współistnienia zatrzymają się w pół drogi – mówi bp Adam Bab.

Do udziału w VIII Kongresie Przywódców Religii Świata i Tradycyjnych w Astanie został zaproszony bp Adam Bab, biskup pomocniczy diecezji lubelskiej i przewodniczący Rady ds. Ekumenizmu Konferencji Episkopatu Polski. Jest jednym z ponad 100 uczestników – delegatów z całego świata, przedstawicieli różnych narodowości i wyznań, zgromadzonych w stolicy Kazachstanu. W pierwszym dniu obrad podzielił się refleksjami nt. pobytu w samym środku Euroazji.
CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Episkopatu Polski zaapelował o pomoc poszkodowanym w wyniku trzęsienia ziemi w Wenezueli

2026-06-25 16:30

[ TEMATY ]

Caritas

trzęsienie ziemi

KEP

abp Tadeusz Wojda SAC

Wenezuela

Caritas Polska/ BP KEP

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda SAC zaapelował do wiernych Kościoła katolickiego w Polsce o modlitwę i pomoc poszkodowanym w wyniku trzęsienia ziemi w Wenezueli. „Ludzkie dramaty, których świadkami byliśmy już wielokrotnie, pokazują, że Polacy mają serca otwarte na cierpienie innych i gotowe do niesienia pomocy" – napisał.

„Chcemy odpowiedzieć na ten dramat zarówno w wymiarze duchowym, jak i materialnym, organizując pomoc dla poszkodowanych w trzęsieniu ziemi" – napisał abp Wojda. Zaapelował o modlitwę podczas Mszy Świętych sprawowanych w kościołach i kaplicach w całej Polsce, jak również w rodzinach oraz w domach zakonnych.
CZYTAJ DALEJ

Kolejni nowo wyświęceni polscy księża u Leona XIV

2026-06-25 20:18

[ TEMATY ]

abp Stanisław Budzik

Papież Leon XIV

polscy kapłani

@Vatican Media

Neoprezbiterzy Archidiecezji Lubelskiej wraz z ks. abpem Stanisławem Budzikiem

Neoprezbiterzy Archidiecezji Lubelskiej wraz z ks. abpem Stanisławem Budzikiem

Spotkanie z Leonem XIV, Eucharystia przy grobie św. Jana Pawła II oraz modlitwa o wierność powołaniu – to najważniejsze punkty pielgrzymki do Rzymu neoprezbiterów z archidiecezji lubelskiej i archidiecezji poznańskiej. W rozmowie z Vatican News podkreślają, że pierwsze tygodnie kapłaństwa chcieli przeżyć w sercu Kościoła, prosząc o papieskie błogosławieństwo na rozpoczynającą się posługę.

Do Rzymu pielgrzymowali nowo wyświęceni księża archidiecezji lubelskiej wraz z metropolitą lubelskim abp. Stanisławem Budzikiem oraz przełożonymi Metropolitalnego Seminarium Duchownego. Centralnym punktem ich pobytu była audiencja generalna z Leonem XIV.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję