Reklama

Filippi – początek Kościoła w Europie

2016-07-27 09:05

Margita Kotas
Niedziela Ogólnopolska 31/2016, str. 50-51

Margita Kotas
Pozostałości jednej z chrześcijańskich bazylik w starożytnym Filippi

Ruiny miasta Filippi w Grecji stanowią największy zespół starożytnych zabytków we wschodniej Macedonii. Położone koło miasteczka Krinides, przy drodze z Kawali do Dramy, przez historyków wspominane są przede wszystkim z powodu słynnej bitwy, przez wierzących – jako miejsce założenia pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej na kontynencie europejskim

Pierwotnie nad rzeką Strymon istniały dwie osady wojowniczych Traków – Krenides i Datum. Zdobyte w 356 r. przed Chrystusem przez króla Macedonii Filipa II i rozbudowane do rozmiarów miasta otrzymały miano na cześć władcy – Filippi. Prawdopodobnie głównym powodem zainteresowania Filipa II tymi terenami były złoża złota w pobliskich górach Pangajon. W Filippi działała później m.in. mennica Filipa II. Dziś starożytne miasto budzi zainteresowanie pozostałościami sanktuarium bóstw egipskich, świątyń olimpijskich, ale i kościołów chrześcijańskich.

Brama łącząca Europę i Azję

W 168 r. prz. Chr. Filippi zostało zajęte przez Rzymian. Wkrótce po wybudowaniu rzymskiej Via Egnatia, przebiegającej od Dyrrachium na wybrzeżu Adriatyku (dzisiejsze Durrës w Albanii) przez stolicę Macedonii – Egnatię (dzisiejsze greckie Saloniki) do Bizancjum (dzisiejszy turecki Stambuł), znaczenie miasta wzrosło. Dzięki drodze Filippi stało się najdalej wysuniętym na wschód Europy miastem rzymskim, bramą łączącą ówczesną Europę z Azją. W Filippi krzyżowały się wpływy kulturowe Wschodu i Zachodu, religie i obyczaje.

Przez długi okres dziejów miasto dobrze prosperowało za sprawą złota. Niemałe korzyści przynosiła także osuszona z bagien i zamieniona w żyzny ogród okoliczna równina, z której plony dostarczały pożywienie nie tylko mieszkańcom Filippi. W czasach helleńskich miasto biło własne monety, a za panowania cesarza Oktawiana wzniesiono w nim wiele nowych i monumentalnych budowli, m.in. liczne świątynie i rozległe forum. Miasto cieszyło się świetnością jeszcze w czasach bizantyjskich – dopiero w początkach XIII wieku inwazja łacinników położyła kres nie tylko jego uprzywilejowaniu, ale niedługo później również jego istnieniu.

Reklama

Bitwa pod Filippi

Przybywający do Filippi pielgrzymi wychodzą raczej na spotkanie z historią Kościoła, badaczom dziejów natomiast nazwa miasta przywodzi na myśl pamiętną bitwę, która rozegrała się na jego błoniach. Stoczyły ją w 42 r. prz. Chr. wojska republikańskie zabójców Juliusza Cezara – Brutusa i Kasjusza, dysponujące 19 legionami oraz licznymi kontyngentami sprzymierzeńców; po ich stronie walczył m.in. poeta Horacy, z armią triumwirów Oktawiana Augusta i Marka Antoniusza. W pierwszym starciu Antoniusz odniósł zwycięstwo nad Kasjuszem, a Brutus nad Oktawianem. Pokonany Kasjusz w przeświadczeniu, że wszystko stracone, popełnił samobójstwo. Kilka tygodni później doszło do drugiej bitwy, w której Oktawian August i Marek Antoniusz odnieśli całkowite zwycięstwo. Brutus, podobnie jak wcześniej Kasjusz, nie chcąc wpaść w ręce zwycięzców, odebrał sobie życie. Obaj zabójcy Cezara spotkali się pod Filippi ze swoim przeznaczeniem, jak wieścić miał Brutusowi duch Cezara słowami: „Zobaczysz mnie pod Filippi!” (por. Plutarch, „Żywot Juliusza Cezara”; William Szekspir, dramat „Juliusz Cezar”, akt IV, scena III). W wyniku bitwy Filippi stało się rzymską kolonią, obsadzoną silnym garnizonem wojska.

Chrzest nad Gangites

Filippi zmieniło losy nie tylko pojedynczych osób i armii, ale też całego kontynentu europejskiego. A wszystko za sprawą św. Pawła z Tarsu w Azji Mniejszej. Apostoł Narodów przybył tu w 49 r. przynaglony głosem, który usłyszał w wizji nocnej i który wzywał go do przeprawy do Macedonii (por. Dz 16, 9). Z Troady, położonej po azjatyckiej stronie Morza Egejskiego, w towarzystwie swych uczniów Tymoteusza i Sylasa, przeprawił się statkiem do Neapolis (dzisiejsza Kawala), odległego od Filippi o 15 km. Tym samym podczas swej drugiej podróży misyjnej po raz pierwszy stanął na ziemi europejskiej.

Ówczesne Filippi zamieszkiwane było przez Rzymian, Macedończyków i niewielką liczbę Żydów. Żydowska gmina w Filippi nie posiadała synagogi, musiała być zatem rzeczywiście nieliczna albo niezamożna. Niektórzy historycy brak synagogi tłumaczą wojskowym charakterem miasta. Miejscem spotkań pobożnych Żydów była zatem polana nad rzeką Gangites wpływającą do Strymonu, położona poza murami miasta. Tam też udał się św. Paweł i tam spotkał grupę kobiet, w większości Żydówek, ale i poganek skłaniających się ku religii mojżeszowej. Jedną z nich była niejaka Lidia, sprzedawczyni purpury pochodząca z Tiatyry, która kierowana naukami św. Pawła, przyjęła wraz z domownikami chrzest. Dom Lidii stał się wówczas domem otwartym nie tylko dla Apostoła Narodów i jego towarzyszy, ale i dla tych, którzy przyjęli jego naukę. Tak powstała pierwsza wspólnota Kościoła w Europie, a w kolejnych wiekach Filippi stało się prężnym ośrodkiem chrześcijańskim z siedzibą arcybiskupa i czterema monumentalnymi bazylikami.

Św. Lidia – pierwsza chrześcijanka Europy

Może zastanawiać, co Lidia, kobieta z Azji Mniejszej, robiła w macedońskim Filippi. Była kobietą finansowo niezależną, o czym świadczy m.in. posiadanie przez nią domu i niewolników. Purpura, którą wytwarzała i sprzedawała, była towarem luksusowym, na który mogli sobie pozwolić jedynie królowie i ludzie bogaci. Najprawdopodobniej zatem Lidia przybyła do Filippi, aby sprzedawać swoje dobra tamtejszej zasobnej klienteli.

Lidia poznała religię mojżeszową najpewniej w rodzinnym mieście – Tiatyra mogła się poszczycić okazałą synagogą. Możliwe jest także, że Lidia już tam zetknęła się z nauką Chrystusa. Tiatyra, dzisiejsze Akhisar w Turcji, należała bowiem do pierwszych gmin chrześcijańskich w Azji Mniejszej. W Apokalipsie św. Jana wymieniana jest wśród tzw. Siedmiu Kościołów Azji. Dwa wieki później, w 200 r., Tiatyra była już miastem całkowicie chrześcijańskim, chociaż jej mieszkańcy mocno sprzyjali tzw. montanizmowi, nazywanemu inaczej herezją Frygijczyków. Niestety, wskutek późniejszych najazdów arabskich i tureckich chrześcijaństwo zostało niemal wyparte z miasta. Niewielka wspólnota chrześcijańska zamieszkiwała Akhisar do 1922 r.

Pozostałości wieków

Pierwsze prace wykopaliskowe w miejscu antycznego Filippi przeprowadzone zostały w latach 20. XX wieku. Wkrótce potem w wyniku postępu prac archeologicznych udało się odsłonić ślady wszystkich etapów rozwoju miasta. Pozostałości starożytnego Filippi świadczą o jego wielkości i randze. Na terenie wykopalisk można dziś oglądać m.in.: fragment rzymskiej Via Egnatia, imponujące rzymskie forum, pozostałości biblioteki, palestry, agory, dawnego akropolu, latryn, częściowo zachowane mury obronne, starożytny amfiteatr, więzienie, w którym, jak głosi tradycja, przetrzymywany był wraz z Sylasem św. Paweł, oraz filary dwóch bazylik chrześcijańskich z V i VI wieku. Chrześcijańskich kościołów w Filippi było znacznie więcej, padły one jednak ofiarą najazdów Gotów, hord słowiańskich i Bułgarów oraz trzęsienia ziemi. Ostatecznie wraz z upadkiem Bizancjum Filippi zostało doszczętnie zniszczone i opuszczone.

Turyści zazwyczaj zadowalają się wizytą na terenie wykopalisk, pielgrzymi kierują swe kroki do zbudowanej współcześnie u stóp wzgórza prawosławnej kaplicy-baptysterium upamiętniającej pierwszą chrześcijankę Europy – św. Lidię. Stąd zaledwie kilka kroków do polany nad rzeką – miejsca, które zgodnie z tradycją przyjmuje się za miejsce spotkania św. Pawła z żydowskimi kobietami i chrztu św. Lidii. Tu, nad przypominającą dziś raczej strumień rzeką Gangites, spotkać można sprawujących liturgię pielgrzymów Kościoła katolickiego.

Tagi:
turystyka

Kielce uruchomią bezpłatny przewóz na św. Krzyż

2019-09-27 18:07

dziar / Kielce (KAI)

Promocji regionu i udogodnieniu dla pielgrzymów mają służyć, zaproponowane przez władze województwa, weekendowe bezpłatne kursy autobusowe na Święty Krzyż. Będą uruchomione jeszcze w tym sezonie turystycznym.

Archiwum autora
Opactwo na Świętym Krzyżu

Koszty takiego przedsięwzięcia szacowane są na około 150-200 tys. zł w skali roku i byłyby finansowane głównie przez władze wojewódzkie.

Starania w tym kierunku czyni Mariusz Gosek - członek zarządu województwa świętokrzyskiego, odpowiedzialny za turystykę i transport w regionie. Jak deklaruje, autobus jeździłby bezpłatnie we wszystkie weekendy w ciągu roku. Z kolei dyrekcja Zarządu Transportu Miejskiego w Kielcach zaproponowała, aby autobus odjeżdżał ze stanowiska numer jeden, by podkreślić znaczenie sanktuarium świętokrzyskiego dla regionu.

Trasa - do czasu ukończenia dworca autobusowego w Kielcach - rozpoczynałaby się na ulicy Żytniej. Kwestią otwartą jest jeszcze godzina wyjazdu oraz ilość kursów w ciągu dnia.

Święty Krzyż to najstarsze polskie sanktuarium. Przechowywane są nim relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Od X wieku do kasacji opactwa w 1819 r. gospodarzami sanktuarium byli benedyktyni, obecnie opiekę nad nim sprawują Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.

To zarazem jedno z najczęściej odwiedzanych sanktuariów i obiektów na Kielecczyźnie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Agata Puścikowska: siostry zakonne to kobiety o licznych zdolnościach i pasjach

2019-10-15 15:38

maj / Warszawa (KAI)

Elita, kobiety bardzo wykształcone, o licznych zdolnościach, wierne sobie, idące za swoją pasją – takich jest wiele sióstr zakonnych, które znam – mówiła Agata Puścikowska, autorka książki „Wojenne siostry” podczas prezentacji, która odbyła się dziś w Centrum Medialnym KAI. Dziennikarka podkreśliła, że ukazane w książce fascynujące postaci sióstr zakonnych czasów wojennych i powojennych to poruszająca historia stanowiąca tło również fascynującej pracy współczesnych zgromadzeń.

Bożena Sztajner/Niedziela

-Piszę o kobietach - bohaterskich, często wyprzedzających swoją epokę i jednocześnie bardzo zwyczajnych – powiedziała Agata Puścikowska podczas prezentacji książki „Wojenne siostry”, przedstawiającej 19 sylwetek sióstr zakonnych, bohaterek czasów wojennych i powojennych. Podkreśliła, że wybrane przez nią 19 postaci, to zaledwie wycinek ogromnej liczby historii sióstr zakonnych, które zasługują na upamiętnienie i które watro byłoby ocalić od zapomnienia. Wyraziła też radość, że napisana przez nią książka stała się dla kilku zgromadzeń inspiracją do podjęcia poszukiwań związanych z własną przeszłością.

Dziennikarka zaznaczyła przy tym, że wiele zgromadzeń dobrze zna historię bohaterstwa własnych członkiń i że jest ona tłem współczesnych, często równie fascynujących działań. – Siostry zakonne mnie interesują. Znam wiele z nich, są dla mnie często autorytetem, inspiracją – podkreśliła Agata Puścikowska. – Moim zdaniem to jest elita, kobiety energiczne, często świetnie wykształcone, wierne sobie, które poszły za swoją pasją i realizują się w niej – dodała.

Odpowiadając na pytanie, czy jej książka może pomóc przezwyciężyć negatywny stereotyp związany z postrzeganiem sióstr zakonnych podkreśliła, że nie było to jej celem i że siostry przede wszystkim same mówią o sobie. Wyraziła natomiast nadzieję, że jej książka dotrze do młodych, zwłaszcza do młodych kobiet.

Red. Marek Zając, prowadzący spotkanie, podkreślił wartość pracy Agaty Puścikowskiej, która od lat konsekwentnie pokazuje życie sióstr zakonnych w Polsce. Zwrócił też uwagę na znaczenie jej najnowszej książki, która ocala od zapomnienia to, co bez niej bezpowrotnie odeszłoby w przeszłość.

Zastanawiając się nad pytaniem, skąd bohaterki książki czerpały siłę do swojej często nadludzkiej pracy, skąd brała się ich odwaga, dlaczego potrafiły znieść tortury a wreszcie – oddać życie – uczestnicy spotkania mówili o tym, jak trudno jest pisać o duchowości i że ostatecznie otoczona jest ona tajemnicą.

Kolejne spotkanie z Agatą Puścikowską, autorką książki „Wojenne siostry”, odbędzie się 22 października o godz. 18 w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przy ul. Foksal 3/5 w Warszawie. Spotkanie poprowadzi Piotr Legutko.

„Wojenne Siostry”, Agata Puścikowska, Wydawnictwo ZNAK 2019.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bielsko-Biała: najstarsza bielska świątynia znowu w średniowiecznym blasku

2019-10-17 19:30

rk / Bielsko-Biała (KAI)

Zakończyły się prace konserwatorskie przy najstarszej na terenie Bielska-Białej, XIV-wiecznej świątyni pw. św. Stanisława BM. Dzięki przedsięwzięciu kościół uchroniono przed postępującym niszczeniem, ale i przywrócono do jego pierwotnego, średniowiecznego kształtu estetycznego. Podczas prac specjaliści odkryli fragmenty barwnej polichromii na wschodniej ścianie prezbiterium.

Silar / Wikipedia
Tryptyk ołtarzowy w kościele św. Stanisława

Radości nie ukrywa proboszcz parafii ks. Zygmunt Siemianowski. „To ważny dzień dla naszej wspólnoty. Świątynia była pęknięta w dwóch miejscach - od fundamentu po strop. Zahamowano dalszy proces niszczenia, przywrócono wygląd oryginalny” – dodał.

Właściciel firmy konserwatorskiej „AC Konserwacja Zabytków” Aleksander Piotrowski poinformował, że w wyniku prac usunięto cementowe tynki na świątyni. „Przywróciliśmy natomiast, o ile to jest dziś możliwe, we wszystkich wymiarach pierwotny aspekt technologiczny budowy tej świątyni, polegający na użyciu wapna gaszonego” – zaznaczył i zaznaczył, że zewnętrzna warstwa obiektu została pomalowana farbą wapienną.

Dzięki inwestycji konserwatorsko-budowlanej wykonane zostały m.in. takie prace jak: izolacja fundamentów kościoła, konserwacja więźby dachowej oraz zabezpieczenie stropu kościoła. Przywrócono nawiązujące do średniowiecza tynki na elewacjach zewnętrznych, które zostały niefortunnie pokryte w minionym wieku tynkami cementowymi. Ich obecność stanowiła zagrożenie dla bezcennych polichromii gotyckich i renesansowych zachowanych w prezbiterium i na łuku tęczowym we wnętrzu świątyni.

Zdaniem ks. dr. Szymona Tracza, konserwatora architektury i sztuki sakralnej diecezji bielsko-żywieckiej, prawdziwą sensacją było odkrycie fragmentów barwnej polichromii na wschodniej ścianie prezbiterium. Historyk sztuki z UPJPII i przypomniał, że na ziemiach polskich na zewnątrz budowli zachowało się bardzo mało średniowiecznych wypraw tynkarskich i dekoracji malarskich.

Zabiegi konserwatorskie związane były z projektem „Stare Bielsko – odNowa – prace konserwatorskie, restauratorskie i roboty budowlane w zabytkowym kościele św. Stanisława BM dla utworzenia nowej oferty kulturalnej regionu”. Jego realizacja stała się możliwa dzięki funduszom z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego, wkładu własnego parafii oraz wydatnej pomocy Urzędu Miasta Bielska-Białej. Koszt realizacji projektu wyniósł ponad 2 miliony złotych.

Gotycki kościół św. Stanisława wybudowano w drugiej połowie XIV w. Został ufundowany przez księcia cieszyńskiego Przemysława I Noszaka. To najstarszy obiekt na terenie miasta. W kościele oprócz imponującego, późnogotyckiego tryptyku z początku wieku XVI, przypisywanego Mistrzowi Rodziny Marii, znajdują się m.in. portale z 1380 roku, drzwi z zakrystii do prezbiterium z 1500 r., gotyckie polichromie.

Świątynia pełniła funkcję kościoła parafialnego dla miasta Bielska i wsi Bielsko do 1447 r. Wówczas stała się kościołem filialnym parafii św. Mikołaja w Bielsku. W 1953 r. została erygowana parafia św. Stanisława w Starym Bielsku. Od 1992 r. parafia należy do diecezji bielsko-żywieckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem