Fragment książki Nieskalana szata na brudne życie. Całość do kupienia w naszej księgarni!: ksiegarnia.niedziela.pl.

Wbijamy sobie do głowy obraz majestatycznego, chłodnego monarchy, rezydującego w niebotycznych zaświatach. Słowo „mistyka” tak bardzo obrosło w naszym umyśle powagą, że wydaje nam się całkowicie nie na miejscu, gdy obieramy ziemniaki, jedziemy autobusem do szkoły, czy odczytujemy kolejną wiadomość w telefonie. Uciekamy od Stwórcy, zasłaniając się własną pospolitością. Wierzymy, że kontakt z Nim jest trudniejszy do zdobycia niż główna wygrana na loterii, a On sam jest zbyt odległy, by tracić czas na naszą szarą codzienność. Myślimy, że Bóg rezerwuje swój czas wyłącznie na wzniosłe debaty z wielkimi tego świata. A przecież Ewangelia głosi nam o czymś zupełnie innym!
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Jezus przecież jadał z wyrzutkami, celnikami, ludźmi z marginesu. Czy dzisiaj nagle zmieniłby gust i zaczął szukać elitarnego towarzystwa? Spójrzcie na historie wielkich mistyków. To opowieści ludzi o prostych sercach, nieobciążonych pychą ani nieprzebranymi kolekcjami akademickiej wiedzy. Żaden ze świętych nie uważał się za nadczłowieka. Oni po prostu szukali wyrwy w murze własnych ograniczeń i grzechów. I znajdowali ten wyłom w radykalnej prostocie – w rytmie odmawianych zdrowasiek, w szorstkości szkaplerznego płótna.
Skandal bezbronnej miłości
Nasza duchowa wędrówka to tak naprawdę żmudne odtwarzanie obrazu Boga, który sami w sobie zatarliśmy przez grzech. Szukamy Boga na zewnątrz, a On czeka ukryty w głębi nas samych, choć lustro naszej duszy pokryło się brudem. Jest bliżej, niż śmiemy przypuszczać. Wystarczą najskromniejsze środki, by wyciągnąć dłoń i na opuszkach palców poczuć dotyk Jego niepojętego miłosierdzia. Zwróćmy oczy na Maryję. Czy w Nazarecie przewodziła Ona jakiemuś starożytnemu establishmentowi? Czy prowadziła elitarne dysputy teologiczne? Nie. Zamiatała podłogę, gotowała strawę, prała ubrania.
W cieniu Służebnicy
Reklama
Kiedy w Kanie Galilejskiej objawiła się chwała Jej Syna, punktem wyjścia była Jej najzwyklejsza, kobieca troska o to, że na weselu zabrakło wina. To właśnie tam, pośród codziennej prozy życia, rozpoczyna się historia przemiany, w której kluczową, wstawienniczą rolę odgrywa Maryja. Na tym weselu Matka Boga nie zasiadała na honorowym miejscu, nie oczekiwała zaszczytów ani uwagi tłumu. Wierna swojej naturze najprawdopodobniej krzątała się na zapleczu, pomagając w kuchni. Pozostała w cieniu. Paradoksalnie to właśnie to ciche uniżenie pozwoliło Jej jako pierwszej dostrzec ludzki brak. Z perspektywy Służebnicy narodziła się prośba, która na zawsze zmieniła bieg historii zbawienia. Ten wstrząsający paradoks upodobania Boga do rzeczy małych. Zrobił to po to, byśmy zapłonęli pragnieniem naśladowania Go w pokorze, bo tylko przez nią możemy wejść do chwały. Najwyższa Prawda stała się dla nas dostępna nie przez triumf, ale przez ubóstwo i niemoc. Zbawiciel nie otworzył ludzkich serc niczym innym jak tylko prawdą swojego ogołocenia. Pokora Boga jest jedyną bramą do poznania – innej nie ma i nigdy nie będzie. Dlatego dla św. Pawła ostatecznym argumentem w dyskusjach nie była błyskotliwa retoryka, ale stygmaty cierpienia noszone na własnym ciele. Odrzućmy więc iluzje. Jezus nie żąda od ciebie zdobywania duchowych ośmiotysięczników.
Nie musisz wspinać się ponad chmury, bo On już dawno zszedł w doliny, prosto w twoją nędzę.
Chce być na wyciągnięcie ręki. Nie musisz szukać Go w siódmym niebie, watykańskich pałacach czy niedostępnych, surowych klasztorach. On jest teraz w twojej kuchni. Siedzi w twoim pokoju, stoi w progu twojego biura, idzie obok ciebie po zatłoczonej ulicy. Problem w tym, że jesteś zbyt zajęty, by Go dostrzec...
Czytaj więcej w książce Nieskalana szata na brudne życie. Całość do kupienia w naszej księgarni!: ksiegarnia.niedziela.pl.
