Jr 31,1-7 <- KLIKNIJ
Fragment należy do serca Księgi Pocieszenia. Otwiera go formuła obejmująca „wszystkie pokolenia Izraela” - obietnica nie dotyczy tylko Judy, lecz również dawno rozbitej Północy. Pustynia zyskuje tu podwójne znaczenie: jest miejscem niedostatku, ale i przestrzenią pierwszej miłości, w której lud „ocalały od miecza znalazł łaskę”. Za tym obrazem stoi zarówno pamięć wyjścia z Egiptu, jak i Ozeaszowa wizja powrotu na pustynię, gdzie Bóg na nowo „przemówi do serca” oblubienicy (Oz 2,16-17).
Teologiczne centrum stanowi zdanie: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też podtrzymuję dla ciebie łaskawość” - ahabat ôlam spotyka się tu z chesed, wiernością przymierza. Miłość Boga wyprzedza każdą odpowiedź człowieka i dlatego może rozpocząć odnowę również po upadku. Tytuł „Dziewico-Izraelu” ma wymiar rehabilitacji: lud zhańbiony wygnaniem odzyskuje godność oblubienicy, a wraz z nią bębenki i korowody taneczne - jak niegdyś Miriam nad brzegiem morza (Wj 15,20).
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Szczególną wagę mają obrazy z geografii Północy: winnice na górach Samarii, wołanie strażników na wzgórzach Efraima. Ziemie pierwszego rozbicia, od stuleci odcięte od Syjonu, zostają włączone w pielgrzymkę: „Wstańcie, wstąpmy na Syjon, do Pana, Boga naszego”. Strażnicy, którzy z urzędu ostrzegali przed wrogiem, stają się herolodami pielgrzymki - wojenna czujność zamienia się w liturgiczne wezwanie. Na końcu pojawia się „Reszta Izraela”: ci, którzy przetrwali i niosą pamięć przymierza. Bóg nie gubi rozproszonych; zbiera ich „z krańców ziemi” i przywraca im radość, która jest czymś więcej niż ulgą - jest powrotem do święta.
Mt 15,21-28 <- KLIKNIJ
Jezus udaje się w okolice Tyru i Sydonu, na terytorium pogańskie. Kobietę, którą Marek nazywa Syrofenicjanką, Mateusz określa archaicznym mianem Kananejki - sięga po imię dawnych wrogów Izraela, aby uwypuklić głębokość granicy, którą za chwilę przekroczy łaska. Jej wołanie ma formę niemal liturgiczną: „Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida” (eleēson me, kyrie) - na ustach poganki brzmi tytuł mesjański i błaganie, które Kościół po dziś dzień powtarza w Kyrie eleison.
Dalszy przebieg rozmowy zdumiewa surowością. Jezus najpierw milczy, potem - wobec nalegań uczniów, by ją odprawić - przypomina porządek historii zbawienia. Posłannictwo kieruje się najpierw „do owiec, które poginęły z domu Izraela” (por. 10,6). Kobieta nie ustępuje; podchodzi, oddaje pokłon i streszcza wszystko w trzech słowach: „Panie, dopomóż mi”. Odpowiedź Jezusa posługuje się obrazem domowego stołu: nie godzi się zabierać chleba dzieciom i rzucać kynaria - zdrobnienie oznacza pieski domowe, a nie bezpańskie kundle. Rozmowa pozostaje więc w przestrzeni jednego domu. Kananejka przyjmuje ten obraz bez urazy i odwraca go w akt ufności. Przecież i szczenięta jedzą okruchy spadające ze stołu panów. Jej wystarczy okruch - bo wie, czyj to stół.
Wtedy pada zdanie, którego Jezus nie mówi nikomu z uczniów: „O niewiasto, wielka jest twoja wiara”. Uzdrowienie córki dokonuje się na odległość, w tej samej chwili. Ojcowie chętnie zatrzymywali się przy tej scenie. Jan Chryzostom tłumaczył zwłokę Jezusa jako pedagogię. Pan nie odmawiał - odsłaniał ukryty skarb i chciał, by wytrwałość tej wiary zobaczyli wszyscy. Augustyn wskazywał na pokorę. Kobieta przyjęła trudne słowo bez urazy i właśnie dlatego usłyszała słowo łaski. Granica pochodzenia nie zamyka serca Boga; pokorna ufność znajduje dostęp do stołu Mesjasza, zanim jeszcze zabrzmi rozesłanie do wszystkich narodów.
