Na 2,1.3; 3,1-3.6-7 <- KLIKNIJ
Księgę Nahuma da się dość precyzyjnie osadzić w czasie. Prorok wspomina już upadek egipskich Teb (663 przed Chr.; por. 3,8), a zapowiada dopiero upadek Niniwy (612). Jego słowo powstaje więc u schyłku potęgi asyryjskiej - imperium, które przez półtora stulecia było dla Judy synonimem grabieży, deportacji i upokorzenia. Dlatego wyrocznia przeciw ciemięzcy jest zarazem ewangelią dla uciśnionych: „Oto na górach stopy zwiastuna ogłaszającego pokój” - formuła niemal identyczna z Iz 52,7, gdzie herold niesie Syjonowi wieść o królowaniu Boga. Juda ma znów obchodzić swoje święta; odnowienie „świetności Jakuba” dotyczy godności, bezpieczeństwa i pamięci przymierza.
Okrzyk „Biada miastu krwawemu!” otwiera mowę oskarżycielską. Warto zauważyć, że tym samym mianem - îr damîm - Ezechiel nazwie Jerozolimę (Ez 24,6.9). Prorocki osąd nie zna taryfy ulgowej dla swoich; miarą jest przelana krew, nie przynależność. Opis szarży - bicz, turkot kół, cwałujące konie, błysk mieczy, stosy trupów - oddany jest w hebrajszczyźnie urywanymi, niemal onomatopeicznymi frazami; wojna, którą imperium nazywało chwałą, zostaje pokazana jako ruina człowieka. Hańba Niniwy ma wymiar publiczny. Miasto doświadcza tego, co samo zadawało, i nie znajduje nikogo, kto by je opłakał, bo samo nie znało litości.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Kanon Dwunastu zestawia Nahuma z Jonaszem, gdzie Niniwa dostępuje miłosierdzia. To napięcie jest zamierzone. Bóg pragnie nawrócenia ciemięzcy, lecz nie jest zakładnikiem jego pychy. Sprawiedliwość, którą Nahum ogłasza, jest wiernością Boga wobec ofiar historii, którą imperia piszą cudzą krwią.
Mt 16,24-28 <- KLIKNIJ
Nauka o krzyżu pada bezpośrednio po pierwszej zapowiedzi męki i po starciu z Piotrem. Zwrot „jeśli ktoś chce iść za Mną” (opisō mou) podejmuje dosłownie słowa, którymi Jezus odesłał Piotra na miejsce ucznia - „idź za Mną, szatanie” (16,23): kto chce korygować drogę Mesjasza, musi najpierw wrócić za Jego plecy, na pozycję idącego śladem. Trzy warunki tworzą jedną logikę. „Zaprzeć się samego siebie” - czasownik aparneomai powróci w opisie zaparcia się Piotra (26,34-35.69-75), co nadaje mu gorzką konkretność. Można zaprzeć się siebie dla Chrystusa albo Chrystusa dla siebie. „Wziąć swój krzyż” nie było w I wieku metaforą duchową. Skazaniec bowiem niósł belkę na miejsce hańbiącej egzekucji. Jezus mówi więc o gotowości, która może kosztować wszystko. Tertulian ujął tę logikę w jednym zdaniu: qui timet pati, non potest eius esse qui passus est - „kto boi się cierpieć, nie może należeć do Tego, który cierpiał”.
Uzasadnienie posługuje się słownictwem kupieckim - zyskać, stracić, dać w zamian. Kto za wszelką cenę chce ocalić swoje życie (psychē - człowiek w całej głębi), ten je gubi; kto straci je ze względu na Chrystusa, ten je znajdzie. Pytanie o zysk całego świata dotyka rdzenia pokusy, a jego druga część nawiązuje do Ps 49: nikt nie zdoła zapłacić Bogu okupu za własne życie - żadna suma nie wystarczy (Ps 49,8-9). Istnieją dobra, których nie da się odkupić, gdy raz zostaną roztrwonione.
Perspektywę domyka zapowiedź Syna Człowieczego przychodzącego w chwale Ojca, który „odda każdemu według jego postępowania” - cytat z tradycji mądrościowej i psalmicznej (Ps 62,13; Prz 24,12). Zagadkowy werset o tych, którzy „nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w królestwie swoim”, ewangelista sam opatruje pierwszą odpowiedzią narracyjną. „Po sześciu dniach” trzej uczniowie zobaczą na górze przemienioną chwałę. Droga krzyża nie kończy się stratą; jej horyzontem jest królestwo, którego blask został już dany do zobaczenia.
