Ha 1,12 - 2,4 <- KLIKNIJ
Księga Habakuka ma budowę dialogu. Dwie skargi proroka i dwie odpowiedzi Boga. Czas - przełom VII i VI wieku, gdy po bitwie pod Karkemisz (605) Babilon przejmuje panowanie nad Bliskim Wschodem. Pierwsza skarga dotyczyła bezprawia w samej Judzie; odpowiedzią była zdumiewająca zapowiedź, że narzędziem sądu staną się Chaldejczycy. Nasza perykopa przynosi skargę drugą, teologicznie najostrzejszą. Jak Bóg, którego „oczy są zbyt czyste, by na zło patrzeć”, może posługiwać się narodem jeszcze brutalniejszym niż karani? Obraz rybaka, który zagarnia ludzi siecią i „składa ofiary swojej sieci”, opisuje imperium ubóstwiające własną potęgę militarną - przemoc, która sama siebie czyni religią.
Habakuk nie zatrzymuje się na proteście. „Stanę na moim posterunku” - prorok przyjmuje postawę strażnika, który pyta i czeka; to jedna z najpiękniejszych biblijnych szkół modlitwy, łącząca śmiałość pytania z wiernością posterunkowi. Odpowiedź każe zapisać widzenie na tablicach dużym, trwałym pismem, aby biegnący z nim herold mógł je nieść dalej. Słowo ma prowadzić wspólnotę przez czas zwłoki, bo „widzenie czeka na swój czas” i „na pewno nadejdzie, nie ulegnie zwłoce”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Zwieńczeniem jest zdanie, które stało się jednym z najbardziej brzemiennych wersetów Starego Testamentu: „sprawiedliwy żyć będzie dzięki swej wierności” (we-saddiq be-emunato jichjeh). Hebrajskie emunah obejmuje stałość, pewną ufność i wytrwanie. Septuaginta przełożyła je przez pistis, otwierając drogę Pawłowej teologii usprawiedliwienia z wiary (Rz 1,17; Ga 3,11) oraz zachęcie Listu do Hebrajczyków (10,37-38). Także wspólnota z Qumran uczyniła ten werset osią swojego komentarza do Habakuka. Bóg nie rozwiązuje w tej księdze zagadki dziejów. Daje coś więcej - słowo, które pozwala sprawiedliwemu ustać w czasie niezrozumiałym.
Mt 17,14-20 <- KLIKNIJ
Zejście z góry Przemienienia prowadzi wprost w ludzki ból - kompozycja przypomina zejście Mojżesza z Synaju w sam środek niewierności ludu. Ojciec pada na kolana i prosi za synem; Mateusz opisuje chorobę czasownikiem utworzonym od księżyca (selēniazetai), bo tak starożytność klasyfikowała napady tego rodzaju, lecz ciężar sceny leży gdzie indziej: w cierpieniu dziecka, które pada w ogień i w wodę, oraz w bezsilności uczniów, którym została powierzona władza uzdrawiania (10,1), a którzy „nie mogli go uleczyć”.
Skarga Jezusa - „o plemię niewierne i przewrotne” - sięga do Pieśni Mojżesza (Pwt 32,5.20). Historia niewiary Izraela trwa i ogarnia także grono uczniów. Mateusz znacząco skraca obszerny Markowy dialog z ojcem chłopca; jego uwaga skupia się nie na wierze proszącego, lecz na wierze uczniów. Samo uzdrowienie zajmuje jedno zdanie. Jezus rozkazuje, duch wychodzi, chłopiec od tej godziny jest zdrowy - słowo Pana nie potrzebuje procedur.
Na osobności pada pytanie o przyczynę porażki i odpowiedź. „Z powodu małej wiary waszej” - znów Mateuszowe oligopistia, wiara istniejąca, lecz nie oparta całym ciężarem na Bogu. Obraz ziarnka gorczycy przynosi pociechę. Bowiem nie wielkość wiary rozstrzyga, lecz jej żywotność i zakorzenienie - najmniejsze z nasion wyrasta przecież na drzewo (por. 13,31-32). Przenoszenie gór było przysłowiowym określeniem rzeczy niemożliwych. Paweł zna je w tym samym brzmieniu (1 Kor 13,2). Jezus nie obiecuje uczniom magicznej wszechmocy. Obiecuje, że dla ufności zawierzonej Bogu nie istnieją przeszkody z definicji nieruchome. Prawdziwa skuteczność posługi rodzi się zatem nie z techniki, lecz z trwania przy Tym, który mówi do góry: „przesuń się”.
