Reklama

Nie sposób ich nie kochać

2016-08-25 08:25

Anna Skopińska
Edycja łódzka 35/2016, str. 6-7

Archiwum Elizy Pelc
Eliza Pelc z Januszem Walędzikiem, ps. „Czarny”, ze zgrupowania Chrobry II

Z Elizą Pelc, łódzką wolontariuszką Muzeum Powstania Warszawskiego, rozmawia Anna Skopińska

ANNA SKOPIŃSKA: – Jesteś wolontariuszką w Muzeum Powstania Warszawskiego, przyjaźnisz się z powstańcami, z rodzinami bohaterów wyklętych – dlaczego? Skąd w Tobie takie ideały?

ELIZA PELC: – Od dziecka zaczytywałam się w książkach o tematyce historycznej. Temat Warszawy za czasów okupacji, co oczywiste, przewijał się na kartach tych książek. Wtedy pojawili się oni: Zośka, Alek, Rudy, Anoda, Buzdygan... kamienie przez Boga rzucane na szaniec. Dla jednych szaleńcy, dla mnie wzory moralności, uczciwości i honoru. Chłopcy i dziewczęta w moim wieku, którzy na swój jakże dojrzały sposób postanowili zawalczyć o wolność. Nieśmiertelni dla historii, a jednocześnie zwykli młodzi ludzie jak ja. Wybuch Powstania Warszawskiego był dla wielu z nich spełnieniem marzenia o wolności. Wolności tak szybko odebranej, za którą ginęli ich dziadkowie i rodzice. Kiedy rozmawiam z powstańcami, często wspominają pierwszy dzień powstania. I wielu z nich najbardziej z tego dnia zapamiętało poczucie wolności, jakie nastąpiło o godzinie „W”. Można było iść ulicą z podniesionym czołem, w biało-czerwonej opasce. Dla nas mających wolność od urodzenia – nic takiego, dla nich apogeum szczęścia. Człowiekowi można podobno odebrać jedzenie, picie, kontakt z innymi i będzie żył, ale jeśli odbierze się wolność, powoli zacznie słabnąć, by na końcu się poddać. Bóg, honor, Ojczyzna – to trzy wielkie siły, które napędzały tych młodych do walki. Ja utożsamiam się z tymi siłami w 100 procentach i pewnie dlatego to dla mnie oczywiste być wolontariuszką w Muzeum Powstania Warszawskiego, pomagać tym, którzy walczyli za moją wolność, żebym ja nie musiała znosić i doświadczać widoku umarłych, cierpienia i okrucieństwa. Ci ludzie to dla mnie sól naszej polskiej ziemi. Niezłomni rycerze. Honorowi wojownicy. Jestem wdzięczna losowi, że z wieloma z nich łączy mnie dziś przyjaźń wykraczająca poza zwykłą relację wolontariusz-powstaniec. Oni niechętnie wpuszczają obcych do swojego świata, ale gdy zaufają, można z nimi spędzić najpiękniejsze chwile swojego życia. I naprawdę nie chce się wracać do rzeczywistości.

– Czy z wartościami tamtych chłopców i dziewcząt można teraz żyć, normalnie funkcjonować?

– Dzisiejszy świat jest zupełnie inny od tamtego. Dzisiaj gonimy, sami zapominając za czym, wartości są gdzieś na samym końcu. Liczą się pieniądze, dobra praca, fajny chłopak lub dziewczyna. Prześcigamy się w zdobywaniu gadżetów i uznania innych. To przykre. Takim ideowcom jak ja trudno jest się odnaleźć. Nie ma zrozumienia innych, często człowiek jest wyśmiewany za to, że hołduje „starym zasadom”. Doświadczam tego na co dzień w mojej pracy, w życiu codziennym. Zniknęła gdzieś życzliwość ludzka, bezinteresowne pomaganie. Ale mimo tych trudności jestem dumna z tego, że jestem wierna ideałom, które kształtowały kiedyś moich przyjaciół powstańców, które popychały do rzeczy wielkich Żołnierzy Wyklętych. Czy można z nimi żyć? Można, jeśli chce się pozostać wiernym sobie. Trzeba być dziś odważnym i niezłomnym jak oni kiedyś, by nigdy nie zwątpić w to, co czyni z nas człowieka. Jeśli zatem masz odwagę być nonkonformistą i żyć w zgodzie z własnymi przekonaniami i zasadami, które pomogły tym wszystkim pokoleniom Polaków przetrwać, to jesteś bohaterem swoich czasów.

– Co jest takiego w tych ludziach pokolenia Kolumbów, że tak bardzo przyciągają, że są jak magnesy dla młodych i trochę starszych?

– Myślę, że wierność ideałom, szczerość i prawdziwość. No i oczywiście honor. Powstańcy i Żołnierze Wyklęci to ludzie honoru. Być honorowym i nie wyrzec się Boga w czasach niepohamowanego okrucieństwa i bestialstwa, jakim były II wojna światowa i okres powojenny, to wielkie zwycięstwo pokolenia Kolumbów. To magnes, który przyciąga bez względu na wiek. Być wiernym zasadom to sztuka. Poza tym, każdy, kto bliżej ich poznał, wie, że to ludzie jakby z innego świata. Niezwykle mądrzy, zabawni, uroczo uparci i życzliwi. Naprawdę każdy z nich.

– Myślisz o nich jako o...?

– Ludziach o przepięknych wnętrzach, cudownych przyjaciołach, na których można liczyć. I najważniejsze: wśród nich człowiek czuje się sobą. Cudownie jest być wśród ludzi, którzy mają te same zasady co ty. Jeśli zwrócisz się do powstańca z jakąś prośbą i on jest w stanie tę prośbę spełnić, to bądź pewny, że zanim się obejrzysz, sprawa będzie załatwiona. Cudowny w nich jest brak narzekania na swój los, choć są powstańcy, którzy czasem nie mają co jeść i nie mają na leki, są samotni, a jedyną możliwość rozmowy dają im spotkania z kolegami lub właśnie z wolontariuszami. Godność. Nie sposób nie kochać tych ludzi.

– Na Powązkach jest wiele zaniedbanych mogił powstańców, stąd kwesty na odnowienie ich kwater. Uczestniczysz w nich – ludzie mają wielkie serca?

– Faktycznie wiele powstańczych mogił jest dziś w opłakanym stanie. Muzeum Powstania Warszawskiego co roku podczas kolejnych obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego organizuje kwesty na renowację powstańczych grobów. Kilka razy w roku wolontariusze skrzykują się i sprzątają groby na Powązkach. To jednak wciąż mało. W tym roku z pomocą i przy zaangażowaniu powstańców ruszyła akcja „Nie zapomnij o nas, powstańcach warszawskich”. Ma ona na celu zebranie funduszy na odnowienie jak największej liczby mogił. Podczas Pikniku Patriotycznego pod Katedrą 27 sierpnia również odbędzie się kwesta na ten cel. Będą puszki i będzie można dorzucić swój grosz, by zachować nieśmiertelność bohaterów. Wielu powstańców, których mogiły są zniszczone, straciło swoich bliskich w Powstaniu. Jeśli przeżyli rodzice, to już dawno nie żyją. Wiemy przecież, jaki los spotkał ich dzieci i wiemy, że nie ma już nikogo z rodziny, kto zatroszczyłby się o ich miejsca spoczynku. Dlatego potrzebna jest nasza pomoc. Zapraszam zatem wszystkich, którym los ludzi honoru nie jest obcy.

– Robisz biżuterię patriotyczną – piękne medaliony, broszki, zdobisz też kubki ich wizerunkami. To po to, by ta pamięć trwała?

– Tak. Będąc wolontariuszką, zauważyłam, że ludzie coraz częściej chcą słuchać o polskich bohaterach – czy to powstańcach warszawskich, czy Żołnierzach Wyklętych. Coraz więcej Polaków chce poznać ich przepiękne, a jednocześnie tragiczne życiorysy. Miałam wykonanych dla siebie kilka medalionów, szczególnie z Żołnierzami Wyklętymi, bo jako wolontariuszka w Fundacji Niezłomni im. płk. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, która zajmuje się ekshumacją i identyfikacją żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego, interesowałam się tymi wybitnymi postaciami, zanim zrobiło się o nich głośno i zanim zaczęli być właściwie czczeni. Wiele osób widząc np. podczas kwest na mojej piersi wisiorek z Niezłomnym, pytało, czy ta osoba na medalionie to mój dziadek. Mój dziadek był faktycznie w AK, ale wizerunki przedstawiały takich bohaterów, jak rotmistrz Pilecki czy Jan Piwnik „Ponury”. Zaczęłam więc opowiadać ludziom o postaciach z moich wisiorków. Jeśli moja biżuteria w jakiś sposób może pomóc w przywracaniu pamięci Żołnierzy Wyklętych i powstańców warszawskich, to bardzo będzie mi miło.

– Czym dla Ciebie jest patriotyzm?

– Według Józefa Mackiewicza są trzy rodzaje patriotyzmu – patriotyzm narodowy, patriotyzm doktryny i patriotyzm pejzażu. Narodowy interesuje się tylko ludźmi zamieszkującymi dany pejzaż, ale nie pejzażem. Doktrynalny ani ludźmi, ani pejzażem, tylko zaszczepieniem doktryny. Dopiero patriotyzm pejzażu obejmuje całość, bo i powietrze, i lasy, i pola, i błota, i człowieka jako część składową pejzażu. Ja jestem takim patriotą pejzażowym. Kocham Polskę jako kraj. Kocham polskie krajobrazy, każdy skrawek nieba, kocham polskie powietrze i jestem dumna z naszej historii. Polska to według mnie taki Wielki Żołnierz Niezłomny. Choć wyklęta przez innych tysiące razy, dzięki wierności swoich mieszkańców ciągle się odradzała.

– Pochodzisz z terenów, gdzie o bohaterach pamięta się bardziej. Dlaczego Łódź?

– Pochodzę z Lubelszczyzny, gdzie chyba najsilniej działali Żołnierze Wyklęci. Może dlatego, że blisko stamtąd do wschodniej granicy i mieszkańcy lubelskiego najlepiej wiedzą, czym pachnie „czerwone” zniewolenie. Major Hieronim Dekutowski „Zapora”, Józef Franczak „Lalek”, Zygmunt Broński „Uskok” to kwiat polskiego państwa podziemnego, który przydeptany ciężkim butem oprawców złożył na tamtej ziemi najwyższą ofiarę. Może dlatego tam bardziej i więcej pamiętamy. Może to, że byli tak blisko (major „Zapora” zapuszczał się również ze swoimi partyzantami do mojej rodzinnej miejscowości) ukształtowało mój charakter i zasady. A dlaczego Łódź? Jestem idealistką, a zarazem niepoprawną romantyczką, więc choć to zabrzmi banalnie, miłość mnie tu przygnała. Ale cieszę się, że tu jestem. Dzięki temu poznałam przecież historię Stanisława Sojczyńskiego „Warszyca”. Bo każde miasto ma swojego niezłomnego bohatera. Trzeba tylko chcieć go poznać!

Tagi:
wywiad

Reklama

Zadbajmy o swoją płodność

2019-11-26 12:50

Rozmawia Magdalena Wojtak
Edycja warszawska 48/2019, str. 6

Z Anną Koźlik, nauczycielką Instytutu Naturalnego Planowania Rodziny oraz założycielką strony www.plodna.pl, rozmawia Magdalena Wojtak

Archiwum prywatne
Anna Koźlik

MAGDALENA WOJTAK: – Dlaczego ważna jest wiedza na temat płodności?

ANNA KOŹLIK: – Tak jak staramy się zdobywać wiedzę na temat tego, jaki wpływ na nasze zdrowie ma odżywianie i aktywność fizyczna, podobnie każde małżeństwo czy narzeczeni przygotowujący się do tego sakramentu prędzej czy później muszą zmierzyć się z zagadnieniami dotyczącymi swojej płodności dla ich prawdziwego szczęścia. Ważne jest, aby zdobywana wiedza była przekazywana w sposób profesjonalny, rzetelny i motywujący. Metody rozpoznawania płodności pełnią ważną rolę w profilaktyce zdrowia kobiety.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

USA: film "Dwóch papieży" nominowany do nagrody Złotego Globu

2019-12-10 16:38

tom (KAI) / Los Angeles

Film "Dwóch papieży" został nominowany do nagrody Złotego Globu w kategorii "najlepszy dramatyczny film fabularny". Nominację ogłosiło Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej (Hollywood Foreign Press Association). W filmie, którego polska premiera będzie miała miejsce 20 grudnia, brazylijski reżyser Fernando Meirelles przedstawia dialog między dwoma papieżami Franciszkiem i Benedyktem XVI na temat, najogólniej mówiąc, stanu i przyszłości Kościoła katolickiego.

YouTube

W fikcyjnej opowieści gra Anthony Hopkins jako papież Benedykt XVI. oraz Jonathan Pryce jako argentyński kardynał Jorge Mario Bergoglio, późniejszy papież Franciszek.

Według opisu fabuły prezentowanej przez producenta film przedstawia historię kardynała Bergoglio, który głęboko zawiedziony kierunkiem, w którym zmierza Kościół katolicki prosi papieża Benedykta, aby pozwolił mu przejść na emeryturę. Zamiast tego nękany wątpliwościami i stojący w obliczu skandalu Benedykt wzywa swojego najsurowszego krytyka i przyszłego następcę do Watykanu, aby wyjawić mu tajemnicę, która wstrząśnie podstawami Kościoła. Na tle toczącej się za murami Watykanu walki tradycji z postępem i poczucia winy z przebaczeniem, te dwie skrajnie różniące się postacie będą musiały stawić czoła przeszłości i znaleźć wspólny język. To wszystko, aby zapewnić przetrwanie Kościoła i nie stracić zaufania milionów wyznawców.

Film wyprodukowany przez internetową wytwórnię Netflix, będzie można oglądać 20 grudnia. Pozostałe dwa filmy nominowane do Złotych Globów w kategorii „najlepszy dramatyczny film fabularny” to: „Irlandczyk” Martina Scorsese i „Historia małżeństwa” Noaha Baumbacha. Jak się zauważa zwycięzcy i nominowani do Złotych Globów zazwyczaj mają szansę na zdobycie Oscara.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Olga Tokarczuk odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Szwecji

2019-12-10 20:13

wpolityce.pl

Laureatka Literackiej Nagrody Nobla za rok 2018, Olga Tokarczuk, odebrała dyplom i medal noblowski z rąk króla Karola XVI Gustawa. Ceremonia noblowska odbywa się we wtorek w filharmonii sztokholmskiej.

wikipedia.org

Laureaci Nagrody Nobla dostają złote medale z wygrawerowanym wizerunkiem fundatora Alfreda Nobla oraz łacińską inskrypcją „Inventas vitam iuvat excoluisse per artes”. Są one wykonane ręcznie z 18-karatowego złota i ważą 175 gramów. Dyplomy są wykonane ręcznie przez artystów, jest na nich zdjęcie, imię i nazwisko laureata oraz cytat z uzasadnienia przyznania Nagrody Nobla.

Olga Tokarczuk została poproszona o odebranie wyróżnienia przez Pera Waesterberga z Akademii Szwedzkiej, który wcześniej wygłosił laudację na cześć noblistki.

Pani Tokarczuk, Akademia Szwedzka gratuluje wam. Proszę o odebranie Literackiej Nagrody Nobla z rąk jego królewskiej mości króla Szwecji — powiedział Waesterberg po polsku.

Polska pisarka - ubrana w czarną, aksamitną suknię do ziemi - wyszła na scenę sztokholmskiej filharmonii jako dziesiąty noblista. Ceremoniał ma związek z kolejnością dziedzin nagrody zapisanych w testamencie Nobla.

Podczas odbierania przez polską noblistkę medalu i dyplomu wszystko przebiegło zgodnie z planem, także zapisany w protokole trzykrotny ukłon, który nie udał się w 1996 r. Wisławie Szymborskiej. Poetka w tym właśnie momencie ceremonii pomyliła się. Olga Tokarczuk swoje trzy ukłony wykonała bez pomyłek.

Polska literatura błyszczy w Europie – ma w swoim dorobku już kilka Nagród Nobla, a teraz przyszła pora na kolejną, tym razem dla pisarki o światowej renomie i niezwykle rozległym wachlarzu zainteresowań, łączącej w swej twórczości elementy poezji i humoru. Polska, rozdroże Europy, być może nawet jej serce – Olga Tokarczuk odkrywa historię Polski jako kraju będącego ofiarą spustoszenia dokonanego przez wielkie siły, lecz również posiadającego swoją własną historię kolonializmu i antysemityzmu. Olga Tokarczuk nie ucieka od niewygodnej prawdy, nawet pod groźbą śmierci — mówił Per Waesterberg z Akademii Szwedzkiej w laudacji na cześć Olgi Tokarczuk.

Jego zdaniem twórczość Tokarczuk cechuje „połączenie twardej rzeczywistości z ulotną nierealnością, wnikliwa obserwacja i zafascynowanie mitologią”. Cechy te „czynią z niej jednego z najbardziej oryginalnych prozaików naszych czasów, postrzegających rzeczywistość na nowe sposoby”.

Olga Tokarczuk jest wirtuozem w kreowaniu postaci, potrafi uchwycić je w momencie ich ucieczki od codziennego życia. Pisze o tym, o czym nie pisze nikt inny: „o nieznośnej i ogromnej osobliwości tego świata” — wyjaśnił Waesterberg.

Jej powieść „Bieguni” to niezwykle różnorodny opis podróży, poruszania się po pasażerskich poczekalniach i hotelach, to spotkanie z bohaterami, o których wiemy bardzo niewiele, a także zbiór pojęć ze słowników, baśni i dokumentów. Tokarczuk wzajemnie przeciwstawia naturę i kulturę, rozum i szaleństwo, męskość i kobiecość, z prędkością sprintera przekracza społecznie i kulturowo wytworzone granice — podkreślił.

Jej mocna i bogata w idee proza to nomadyczna wędrówka przez około 15 książek. Wioski będące w nich miejscem akcji stają się centrum wszechświata, miejscem, w którym losy poszczególnych bohaterów wplatane są w wątki baśniowe i mitologiczne. Żyjemy i umieramy w opowieściach innych osób, gdzie na przykład Katyń raz może być zwykłym lasem, a raz miejscem masakry — ocenił Waesterberg.

„Księgi Jakubowe” laudator nazwał „największym dziełem” pisarki. Dodał, że „z podtekstu utworu przebija się żydowskie pochodzenie Tokarczuk oraz jej nadzieja na Europę bez granic”.

Przyszłe pokolenia będą sięgać po owe tysiącstronicowe arcydzieło autorstwa Tokarczuk i odkrywać w nim nowe bogactwo, którego dziś jeszcze wystarczająco nie dostrzegamy. Widzę, jak Alfred Nobel kiwa z uznaniem głową w swoim niebie — podsumował Per Waesterberg.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem