Reklama

Kiedy wszyscy śpią...

2016-11-02 11:43

Jarosław Kumor
Niedziela Ogólnopolska 45/2016, str. 48

W niedzielę wieczorem, jak co tydzień, rozmawialiśmy z żoną o nas – o tym, co dobre, co złe, co nam w życiu małżeńskim wychodzi, a także, jakie błędy popełniamy. W pewnym momencie moja małżonka postawiła w myślach pewną ważną diagnozę i zadała mi proste pytanie: – Jakim Ty byś chciał być dla mnie mężem? Ale tak konkretnie... Diagnoza była jasna: On nie ma wizji siebie chociażby za pięć lat.

W odpowiedzi, właściwym sobie tonem taniego kaznodziei, stwierdziłem, że chciałbym być opiekuńczy, odpowiedzialny i chciałbym stanowić dla niej i dzieci oparcie. W ten sposób koncertowo potwierdziłem diagnozę mojej żony. Ta odpowiedź była wybitnie ogólnikowa – mógłby jej udzielić każdy przypadkowo napotkany na ulicy mężczyzna, ale nie człowiek, którego ona zna z wzajemnością od kilku lat.

Jak wiemy, dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło, a pytanie dotyczyło konkretnych cech, zachowań i postaw oraz tego, co robię lub chcę zrobić, by je osiągnąć. Nad odpowiedziami z gatunku konkretnych musiałem chwilę pomyśleć. Poza chęcią bycia wysportowanym i umięśnionym (to nie jest żart!) niesamowicie inspirująca jest dla mnie wizja mężczyzny, który w swoim domu kładzie się spać jako ostatni i budzi się jako pierwszy, bo gdy jego rodzina już śpi i jeszcze śpi, on się za nią modli.

Reklama

Oczywiście tak sformułowany pomysł na siebie należy traktować jako pewien skrót myślowy, który oznacza mężczyznę obecnego we wszystkim, co przeżywają jego bliscy. Jeśli moja żona właśnie odkryła dla siebie jakąś ważną prawdę w słowie Bożym, to ja o tym wiem i cieszę się razem z nią. Jeśli moje dziecko nie zostało włączone do drużyny szkolnej w ulubionej dyscyplinie sportu, to jestem wtedy przy nim. Nie zamykam się w świecie swoich pragnień i pasji, ale jestem darem. Nie oznacza to oczywiście, że nie mam prawa do zainteresowań. Oznacza to natomiast odpowiednio ułożoną hierarchię wartości, która wymaga góry wyrzeczeń i pokory. A nad tym wszystkim ciągle jest rozmowa o bliskich z Bogiem – systematyczna i męska. Tego właśnie chcę.

* * *

Jarosław Kumor
Mąż i ojciec, dziennikarz i publicysta, redaktor naczelny miesięcznika dla rodzin „Na Skale”, jeden z liderów męskiej wspólnoty Przymierze Wojowników

Potrzebny milion, by uratować Wojtusia

2019-07-16 11:47

Karolina Mysłek
Niedziela Ogólnopolska 29/2019, str. 57

– Tato, czy zobaczę Pana Jezusa na żywo?
– Tak, zobaczysz, ale jeszcze nie teraz...
4-letni Wojtuś potrzebuje pomocy. Dzięki naszej pomocy tata będzie mógł dotrzymać obietnicy danej synowi: jeszcze nie teraz...

Archiwum rodzinne
4-letni Wojtuś

Wojtek Duda w maju skończył 4 lata. Jeszcze kilka dni wcześniej żył zwyczajnie – chodził do przedszkola, godzinami bawił się dinozaurami albo samolotami. Dokazywał z młodszym bratem Kubusiem. Podczas rutynowych badań serca na zdjęciu rtg klatki piersiowej ukazał się guz wielkości kurzego jajka. Natychmiastowe skierowanie na oddział onkologii dziecięcej, seria badań, operacja i diagnoza – neuroblastoma, nerwiak zarodkowy, jeden z najczęściej występujących nowotworów wieku dziecięcego. Najbardziej złośliwy i trudny do wyleczenia typ z dodatnim genem N-myc. Z możliwymi przerzutami w trakcie chemioterapii. „Nasze życie przestało istnieć. Wojtka dzieciństwo się skończyło. Ma zaledwie 4 lata, a przeszedł więcej niż niejeden z nas” – pisze pani Agnieszka, mama Wojtka. „A to dopiero początek jego drogi usłanej cierpieniem. Przed Wojtusiem miesiące leczenia: 8 cykli chemioterapii, radioterapia, pobranie komórek macierzystych, autoprzeszczep i na koniec immunoterapia”.

Wyścig z czasem

Wojtek ma 60 proc. szansy na wyleczenie. Jego nadzieją jest terapia w Genui – klinice prowadzonej przez Włoskie Stowarzyszenie Walki z Neuroblastomą O.N.L.U.S., w której pomoc znalazło już niejedno polskie dziecko. – Najlepszy moment wyjazdu do Włoch to czas między 7. a 8. cyklem chemii Wojtusia, czyli pierwszy tydzień sierpnia – tłumaczy nam pani Agnieszka. – Po 8. chemii ma mieć autoprzeszczep. Pobieranie komórek macierzystych, chemia, wszczepianie na nowo komórek macierzystych, żeby organizm mógł się odbudować. I tu już muszą być Włochy.

Jest jedno „ale”: potrzeba prawie miliona złotych. „Cena wyznaczona za życie naszego dziecka jest horrendalna, a leczenie musi być opłacone z góry. Każdy dzień ma ogromne znaczenie. Nie mamy ani chwili do stracenia. Błagamy, pomóżcie ocalić Wojtusia! To nasza jedyna szansa na ratunek” – piszą rodzice Wojtusia na stronie: wojtekduda.pl . – Wojtuś jest wielkim bohaterem. Z płaczem, ale wszystko dzielnie znosi. Da radę przez to przejść, tylko musi mieć szansę. Jako rodzice jesteśmy zobowiązani, żeby zrobić wszystko, by leczył się u najlepszych. To dla nas bezdyskusyjne. Zgromadzona jest już ogromna kwota, ale do zebrania mamy wciąż dla nas niewyobrażalną sumę pieniędzy – mówi pani Agnieszka, podczas gdy jej mąż trwa na posterunku przy synku w katowickiej klinice. I dodaje, zwracając się do darczyńców: – Wizja śmierci naszego dziecka towarzyszy nam każdego dnia. Prosimy o pomoc. Każdy grosz przybliża nas do wygranej. Życie naszego dziecka jest w Waszych rękach. Proszę, pomóżcie nam ocalić Wojtusia!

Trwa wyścig z czasem. Zostały 2 tygodnie, żeby zebrać 630 tys. zł (dane na 15 lipca, kiedy to oddajemy numer do druku). Czy się uda? Ton głosu pani Agnieszki nie pozostawia wątpliwości: – Jak byłam w ciąży, modliłam się Nowenną Pompejańską za moje nienarodzone jeszcze dziecko. Pod koniec było wokół nas bardzo dużo modlitwy, błogosławieństwa. Nic nie wskazywało na to, że poród będzie tak trudny. Wojtuś miał zamartwicę, był reanimowany. Cudem go uratowano. Do swoich 4. urodzin był zupełnie zdrowy. Jestem święcie przekonana, że Bóg chciał Wojtusia. Wierzę, że tak będzie i teraz.

Armia dla Wojtka

Chłopca i jego bliskich wspiera armia ludzi. Modlą się, podtrzymują na duchu, wpłacają pieniądze. Zaangażowali się przyjaciele, znajomi i zupełnie obcy ludzie, których poruszył los Wojtusia. Były nowenna za wstawiennictwem kard. Hlonda, Nowenna Pompejańska, Koronka uwielbienia Boga ze św. Michałem Archaniołem wraz z Chórami Aniołów. Temu ostatniemu jest bardzo oddana mama Wojtka. – Jestem zaskoczona, że Pan Bóg do mnie aż tak wprost przemawia. W trudnych sytuacjach, czasem przerastających moje możliwości, czuję wsparcie św. Michała Archanioła. Kiedy zaczynam uwielbiać Boga za jego przyczyną, otrzymuję łaski. Wiem, że mój syn jest otoczony modlitwą. Dlatego mam pewność, że będzie zdrowy, że uda nam się zebrać pieniądze na jego leczenie. To droga przez mękę usłana cudami – podsumowuje pani Agnieszka. Bądźmy więc i my pomocnikami Boga w uczynieniu kolejnego cudu.

Więcej o Wojtusiu i możliwościach pomocy na: www.wojtekduda.pl .

Wpłaty na leczenie: Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa, gm. Bielany, NIP 118-14-28-385, KRS 0000037904, Alior Bank SA 42 2490 0005 0000 4600 7549 3994

WAŻNE! W tytule przelewu należy wpisać: „Wojtek Duda. Numer identyfikacyjny 35897”

Wpłaty zagraniczne: Kod SWIFT (BIC): ALBPPLPW

PL 90 2490 0005 0000 4530 9858 4994 (darowizny w dolarach amerykańskich)

PL 82 2490 0005 0000 4600 7337 4309 (darowizny w euro).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Włocławek: drugie dziecko w oknie życia

2019-07-18 13:21

ks.an / Włocławek (KAI)

W oknie życia zainstalowanym w Domu Generalnym Zgromadzenia Sióstr Wspólnej Pracy od Niepokalanej Maryi pozostawiono noworodka – małą dziewczynkę. Jest to drugie dziecko znalezione we włocławskim oknie życia. W 2015 r. również była to dziewczynka. Wydarzenie, o którym dziś poinformowano, miało miejsce 16 lipca po godz. 21.

Tomasz Lewandowski

Zgodnie z procedurą, na miejsce zostały wezwane Policja i Pogotowie Ratunkowe. Lekarz określił stan dziewczynki jako dość dobry. Jeśli uda się odnaleźć matkę dziecka, a ta zrzeknie się praw rodzicielskich, sąd rodzinny zdecyduje o umieszczeniu dziewczynki w pieczy zastępczej. Matka ma jednak sześć tygodni na zmianę swojej decyzji.

Siostry Wspólnej Pracy opiekujące się oknem życia nazwały małą Miriam Agata. „Tak się składa, że 16 lipca obchodziliśmy Święto Matki Boskiej Szkaplerznej z Góry Karmel. Modlimy się o tę dziewczynkę oraz o jej rodziców. Musiała to być dla nich bardzo trudna decyzja” – mówi wikaria generalna, siostra Agata Błaszczyk. Siostry odwiedzają noworodka w szpitalu, a tuż po znalezieniu same fachowo zajęły się dziewczynką.

Włocławskie okno życia im. św. Jana Pawła II, znajduje się w Domu Generalnym Sióstr Wspólnej Pracy, od strony ul. Wojska Polskiego. Powstało ono w 2011 r. jako inicjatywa związana z obchodami jubileuszu 600-lecia konsekracji włocławskiej katedry. Poświęcił je biskup włocławski Wiesław Mering w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, 25 marca 2011 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem