Iz 5, 1-7 <- KLIKNIJ
Reklama
Pieśń o winnicy zaczyna się jak liryka miłosna: „chcę zaśpiewać memu Przyjacielowi pieśń o Jego miłości ku swojej winnicy”. Prorok występuje jak pieśniarz na uczcie, i słuchacze zapewne przyklaskują, nie przeczuwając, że pieśń jest pułapką. Przyjaciel uczynił dla winnicy wszystko. Żyzne zbocze, okopanie, oczyszczenie z kamieni, szlachetna winorośl (hebr. sorek), wieża strażnicza, tłocznia. Po stronie właściciela nie brakło niczego. Oczekiwanie było zasadne. „A ona wydała cierpkie jagody”. Wtedy pieśń zmienia gatunek i staje się mową procesową: „teraz więc, o mieszkańcy Jeruzalem i mężowie z Judy, rozsądźcie, proszę, między Mną a winnicą moją”. Bóg czyni słuchaczy sędziami we własnej sprawie, dokładnie tak, jak Natan uczynił sędzią Dawida, a Jezus uczyni arcykapłanów (zob. glossę na 27 IX). Wyrok, który słuchacze muszą wydać, spada na nich samych, bo pointa odsłania tożsamość stron: „winnicą Pana Zastępów jest dom Izraela, a ludzie z Judy szczepem Jego wybranym”. Hebrajski oryginał zamyka oskarżenie grą słów nieprzetłumaczalną, a doskonałą: Bóg „oczekiwał mišpat (prawa), a oto mispach (rozlew krwi); oczekiwał sedaqa (sprawiedliwości), a oto seaqa (krzyk uciśnionych)”. Między prawem a bezprawiem jest różnica jednej głoski. Tak blisko siebie leżą w ludzkich dziejach. Zapowiedź kary jest odwróceniem wszystkich dobrodziejstw. Rozebrany mur, zdeptana ziemia, cierń i oset, chmurom zakazano deszczu. Winnica pozostawiona sobie samej to najcichsza z kar. Bóg przestaje przeszkadzać skutkom. Pieśń Izajasza stanie się w ustach Jezusa osnową dzisiejszej przypowieści o rolnikach. Różnica będzie znamienna. U Izajasza zawodzi winnica, u Jezusa dzierżawcy. Winnica, lud Boży, pozostaje dobra. Sąd przenosi się na tych, którym ją powierzono.
Flp 4, 6-9 <- KLIKNIJ
„O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem”. Paweł uczy tu adresowania trosk. Zmartwienie zamknięte w człowieku pracuje jak ferment. Zaniesione Bogu, staje się modlitwą. Znamienne jest owo „z dziękczynieniem”. Prośba osadzona we wdzięczności nie wykrzywia się w pretensję. Obietnica dotyczy czegoś większego niż spełnienie życzeń: „pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie”. Czasownik phrourein to język wojskowy. Pokój Boży jak garnizon trzyma straż przy sercu. Filipianie, mieszkańcy miasta weteranów, słyszeli ten obraz doskonale. Potem następuje zdanie, które jest jedną z najpiękniejszych kart chrześcijańskiego stosunku do kultury: „wszystko, co jest prawdziwe, co godne, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co zasługuje na uznanie: jeśli jest jakąś cnotą i czynem chwalebnym - to bierzcie pod rozwagę”. Paweł wylicza pojęcia, które brzmiały szlachetnie także w uszach pogańskich. Aretē, cnota, to sztandarowe słowo greckiej etyki, u Pawła użyte tylko tutaj. Apostoł każe rozpoznawać dobro wszędzie, gdzie ono jest, także tam, gdzie nie nosi chrześcijańskiej etykiety, i brać je pod rozwagę. Wiara poszerza spojrzenie. „Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami”. Paweł może wskazać na własny przykład bez zażenowania, bo wskazuje przez siebie na Chrystusa. Nauczanie i życie tworzą u niego jeden przekaz. To najstarsza definicja wiarygodności głosiciela. Obietnica wraca klamrą. Najpierw „pokój Boży” strzegący serc, teraz sam „Bóg pokoju” obecny pośród wiernych. Więcej obiecać nie można.
Mt 21, 33-43 <- KLIKNIJ
Przypowieść o przewrotnych rolnikach jest jawnie zbudowana na Izajaszowej pieśni, z winnicą, ogrodzeniem, tłocznią i wieżą. Słuchacze od pierwszych słów wiedzą, o czym mowa. Nowość Jezusa polega na wprowadzeniu dzierżawców i sług. Gospodarz „wynajął winnicę rolnikom”, a w swoim czasie „posłał swoje sługi, aby odebrali plon jemu należny”. Prawnie rzecz jest przejrzysta. Dzierżawa za część plonów była w Galilei codziennością, a napięcia między nieobecnymi właścicielami a dzierżawcami także. Rolnicy jednak nie prowadzą sporu o wysokość czynszu. Oni biją, kamienują i zabijają posłańców. Słuchacze Mateusza bez trudu rozpoznali w sługach proroków, posyłanych falami i odrzucanych. „W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna”. Logika rolników jest logiką zawłaszczenia: „to jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Być może liczyli na to, że winnica bez dziedzica przypadnie posiadaczom, w rachubie na wygaśnięcie tytułu właściciela. Jezus opowiada tu z wyprzedzeniem własną historię: „wyrzucili go z winnicy i zabili”. Stało się to poza winnicą, jak z Nim samym za murami Jerozolimy (por. Hbr 13,12). Pytanie o los rolników Jezus znów zadaje słuchaczom, i znów, jak w przypowieści o dwóch synach, sami wydają wyrok: „nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom”. Zwieńczeniem jest cytat z Psalmu 118: „Kamień, który odrzucili budujący, ten stał się głowicą węgła. Pan to sprawił i jest cudem w naszych oczach”. Odrzucony Syn okaże się kamieniem węgielnym nowej budowli. Wniosek Jezusa jest jednym z najpoważniejszych zdań tej Ewangelii: „królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce”. Nie jest to wyrok na Izrael jako lud, lecz na przywódców, którzy zawiedli w powiernictwie. Winnica pozostaje winnicą Pana, zmieniają się dzierżawcy. Kościół, czytając te słowa, nie ma powodu do wyższości, ma powód do bojaźni. Dzierżawa jest z definicji odwoływalna, a właściciel wciąż ten sam i wciąż oczekuje owoców.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
